życie po tobie jest tak bardzo jesienne
gdy słońce tylko udaje że daje ciepło
to nieprawda że lubię zimno
ty to wiesz – wierzę wciąż w czas teraźniejszy
choć tu i teraz zdarza się że orze bruzdy
w policzkach – zdarza zbyt codziennie
ostatnio
myśl o mnie ciepłym, wełnianym swetrem
wkładanym przez głowę
chcę wiedzieć że nie marzniesz
Dedykacja: "Life after you" Daughtry
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.10.2011r.
Teraz, gdy katar, gdy kaszel, kichanie. Gdy marzniesz na przystanku. Podczas zasypiania. W uszy i w stopy. W miejsca nieutulone. Gdy.
Gdy uśmiechasz się całkiem smutno i łzą roztartą do wiersza i głębiej - do autora. I nie przeszkadza jakaś dosłowność utartość może. Bo prawdziwym skarbem wiersz jest wtedy, gdy umiesz nawet wtórności nadać blask. Umiesz tak wszystko rozwinąć, że...
... no właśnie. Że wiersz Cię dotyka. Dotyka Cię cała sytuacja. Nawet jeśli całkiem osobista, staje się Twoja, tylko Twoja, tylko przez Ciebie zaobserwowana. Nie wypuścisz jej, bo budzi tyle emocji, tyle rozbudza, odkurza.
Dzisiaj dotknęłaś mnie zmysłowością czasu. Zmysłowością tego kim i czym jesteśmy teraz i byliśmy. Dotykasz mnie fakturą, ciepłem swetra, wzruszeniem. I jestem całkowicie oddana. I dziękuję, przysyłając całusy jesienne.
Zoso
16 10 2011 (17:39:08)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Faceci w ciepłych, wełnianych swetrach wyglądają słodko - jednak nas to gryzie! Swetry w sensie. Jednak bardziej od swetrów, jakieś 27 razy bardziej gryzie nas smutek i tęsknota kochanych przez nas kobiet. Ona gryzie tak - jakby sweter zakładany na nasze głowy miał w okolicach ramion doszyte zęby jakieś piranii lub innego wrednego gryząco-denerwującego stworzenia.
To gryzie, wiele rzeczy gryzie, szczególnie w tę cholerną jesień - którą tak kocham, a tego roku tak cholernie nienawidzę kochając jeszcze mocniej. Chyba o tym jest również twój wiersz.
Bo życie podmiotu lirycznego utknęło w jesieni. Bohaterka wciąż czuje się jak cholerny, spadający liść, którym miota wiatr tęsknoty, niezrozumienia, zakończenia czegoś. Tylko, że ten cholerny wiatr nie zakańcza, lecz to zakańczanie kontynuuje w nieskończoność. To jego największa przywara. Ujmujesz lekkością, wersami, które są strasznie wilgotne. Od łez wilgotne.
"to nieprawda że lubię zimno" - najlepszy wers z całości.
Słońce udające, że daje ciepło i ciągła wiara w czas teraźniejszy. Powiedz mi - dlaczego tak cholernie kochamy oszukiwać samych siebie - jednocześnie nienawidzą się za to jak tylko można.
To życie, to pieprzone życie - które tak kochamy - rani zbyt codziennie i czasem człowiek ma ochotę zmienić się w płaczącą wierzbę, stanąć nad Wisłą i po prostu "wierzbować" po swojemu.
Nic więcej chyba nie mam w tej kwestii do dodania.
Zoso
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46598 | Użytkownicy: 3568
Online(14): 11 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Dawied, Salem_de_Lincourt
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl