Użytkownik ocenił pracę na 6
Tak. Kilka pustych słów, które nie nadają się na większą uwagę, a znajdują w najlepszych z miesiąca, naprawdę świetnie;p porzucam te 17 które znajduje się w poczekalni i nie mam do nich sił, a biorę za ten w sumie całkiem niezły wiersz. Tak Przemku, ktoś w końcu musi Ci przemówić do rozumu! Cieszę się, że porzuciłeś myśl o nie pisaniu wierszy. Nawet jeśli na chwilkę, na te jedyne kilka wersów(i tak wyduszę z Ciebie więcej, jeszcze zobaczysz). Nawiasem mówiąc, muszę wyrazić swoje niezadowolenie z tej naprawdę głupiutkiej myśli. Teraz do wiersza! haha wybacz przeczytałam teraz komentarz Twój o skupieniu;p ejjj rozpraszasz mnie. Do wiersza raz kolejny! Zawsze mnie zaskakiwało Twoje poetyckie spojrzenie, wizja jaką roztaczasz za pomocą słów, barwność. Tak jest i tutaj. Dajesz możliwość zatopienia się w słowach, trawienia ich wers po wersie. Skłaniasz do czytania raz po raz, coraz wolniej i wolniej, aż słowa stają się bardzo spójne, nierozerwalne i w małym kącie wyobraźni odnajdywany jest sens. Tak na boku mówiąc sens, który w zależności od wieku, doświadczenia, tej już wspomnianej wyobraźni może być inny. To jest plus. Nakreślasz drogę, ale każdy może pójść tą albo tamtą małą ścieżką w bok. A, i ta i tamta będzie dobra. W interpretację się dziś nie pobawię. Ocena oceną, dupa dupą;p a teraz nadzieja... nie, nie nadzieja, a żądanie! Kolejny wiersz ma mieć dedykację "Marice vel Ilveran vel Kotwicy vel Najlepszej z Najlepszych;p";p
Imbir
14 06 2010 (22:41:59)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Za samą dedykację powinieneś dostać sześć, ale postaram się to jakoś ciekawiej uzasadnić. ;p (żart, żart, czepiające się słówek pijawki, nie mające własnego życia) Otóż - wiersz jest bardzo dosadny, wyrazisty, każde jego słowo tworzy odrębną historię, przez co zdaje się mieć szerokie nawiązania kulturowe, oraz do życia codziennego raczej w niższych warstwach społecznych. Dzięki temu może mieć zarówno wiele przesłań, jak i jedno. Co jest w nim niezwykłe - na pierwszy rzut oka nie odznacza się wcale oryginalnością, pomijając oczywiście aspekt języka, bo to indywidualność niepodważalna. Trzeba się w niego zagłębić, żeby odnaleźć drugie dno i o wiele ciekawsze, barwniejsze znaczenie. Sam tytuł niesie nam pewne przesłanie - figlarność może bowiem symbolizować ulotność, ale również zmienność, nieumiejętność złapania chwili. Lampiony natomiast świadczą o świetle, cieple, jakie z siebie dają, ale również o mrocznych i ciemnych chwilach, w jakich najczęściej są zapalane. Te dwa wyrazy, w połączeniu we frazę, mogą więc symbolizować ulotność światła i ciepła, zmienność nastrojów, oraz szybki bieg czasu. I myślę, że właśnie to powinno być dla nas wyznacznikiem do dalszej interpretacji utworu, bo sam autor w pierwszych wersach wraca do tego klimatu, rysując poniekąd nim sytuację liryczną. Ciekawa jest również osoba samego podmiotu, który ujawnia się nam zaledwie dwa razy w całym utworze, ale który swoim głosem i sposobem wyrażania myśli stwarza niebywały klimat. Aż żałuję, że nie można do wierszy dołączać od razu obrazów, bo ta treść aż się prosi o ciekawe zobrazowanie. Z czystym sumieniem mogę postawić 6, zasłużone.