Użytkownik ocenił pracę na 3
Trudne dzieło to - pisanie o miłości. Pisanie romantycznie, utrzymując przy tym swoistą świeżość, tak aby każdy zakochiwał się w wierszu od nowa.
Witaj Wojtku.
Na wstępie mogę Ci powiedzieć, że chwilowo mnie przytrzymałeś przy sobie, więc można uznać to za znaczący plus Twojej pracy. To dobry punkt zaczepienia w poezji. Bo wiersz, który odsyła zaraz dalej, bez większego zamysłu uznaję za nieudany. Spójrzmy jednak z bliska na Twój utwór. Na pierwszy rzut oka, wydaje się skromną miniaturową poświatą uwielbienia, bez większego rozwodzenia się, bez większych wzdychań. "Krótko i na temat", ktoś by rzekł. Jednak co przytłacza, mimo takiej drobnej formy, to lekkie zatarcie płynności. Trudno mi się było skupić. Zastosowałeś do tego przerzutnię, która tego w żaden sposób nie ułatwia. Jednak mimo przeszkód, dobrnęłam do końca. Mam kilka uwag. Zapytań nawet. Zachwyty też się znajdą, spokojnie.
Tytuł wskazuje mi, że znajdę porównanie Edenu do kobiety, którą podmiot liryczny darzy uczuciem miłości. Odnalazłam. (Potem znajdziesz sprostowanie)Co więcej, poczułam ten cały romantyzm. Złapałam w swoje dłonie cząstkę miłości i grzałam chwilkę dłonie. Choć płomień nie był zbyt wyraźny. W ogóle cały wiersz jest jak taki zbiór małych macek, jedna łapie mnie, ale zaraz puszcza, potem inna, i kolejna. Brakuje mi takiego przepływu, takiej jednej macki, która będzie mnie trzymać od początku do końca. Jest tak ładnie, ale bardzo zwyczajnie. Słuchaj. Ten wiersz może mi się podobać. Ale mnie nie zachwyci. Nie zawładnie mną i nie pomyślę "o kurcze...". Choć, jak sobie przypominam Twoje poprzednie wiersze, które dane mi było oceniać, uniosłeś się w stylu i pewnym ujęciu uczuć, emocji w słowach. Widzę ogromny postęp i uśmiecham się z tego powodu. Trzy pierwsze strofy są spokojne w swojej romantyczności, całkiem ładnie się prowadzą, jesli nadaję im swój rytm, swój podział wersów(wiesz, że tak nie powinno być, prawda? To Ty sam powinieneś stworzyć dopracowany, dokładny pod każdym względem tekst), dalej jednak od tego momentu "pograłem na słowach chętnie słuchałaś" podupada i źle mi się zjadło akurat tę strofę. Dochodząc do wspomnianego Edenu dochodzę do wniosku, że pomyliłam się na wstępie. Tytuł można brać dwojako. Jako porónanie, ale też jako stwierdzenie, że "przy Tobie czuję się jak w raju". Moja pomyłka, wybacz. Gryzie mi się w przedostatniej strofie. Ten jej trzeci wers jest taki wiszący bezwładnie. A na końcu nie powinno być "i nie stracę choćby sekundY"? No i zjadłeś języczek przy "odkryjĘ" Zakończenie również wisi mi w powietrzu. Nie przypadło do mnie.
Całość ciekawa, delikatna, miłosna, jednak ileż o miłości się czytało w taki sposób. Jest po prostu dobrze. W kierunku "naprawdę dobrze", a potem dalej. Trzymam kciuki i będę wyczekiwać kolejnych prac.
Z podłogi - Marika. I z plusem ogromnym.
Użytkownik ocenił pracę na 3
Drogi Wojtku, powinieneś popracować nad rytmiką. Najbardziej nie pasują mi:
"ukojeniem miłości" oraz
"Eden naszego domu"
To oczywiście moja subiektywna opinia. Osobiście po "byłaś mym ciałem", które sugeruje głęboką miłość, silne więzi emocjonalne, choć może również zwykłe fizyczne połączenie oczekiwałbym czegoś bardziej subtelnego. Tutaj "ukojenie" zamiast łagodzić - kuje, gdy czytam to na głos.
Nie jestem również przekonany co do zmysłów. Najpierw wspominasz o dotyku, później o wzroku, następnie zamierzasz skupić się na reszcie: naturalne byłyby dwa rozwiązania: wspomnieć o wszystkich pozostałych lub nie wspomnieć o żadnych (dając pole do popisu czytelnikowi), a jednak piszesz jedynie o zmyśle słuchu (ew. przy mocniejszej interpretacji również mowy). Pewnie się nad tym nie zastanawiałeś, chcąc przedstawić tylko wizję sytuacji "gry słów", wg mnie jednak stworzyło to pewną sporą nieścisłość interpretacyjną.
Generalnie czytając resztę brakuje mi oryginalności. Jakiegoś świeżego powiewu. Żeby jednym tchem oddał się temu tekstowi. Niestety ciągle siedzę przy krześle stukając jedynie palcami w klawiaturę.