Użytkownik ocenił pracę na 3
ciężko się domyślić kto jest adresatem...
jak dla mnie trochę mało logiczne. naprawdę nie wiem czym reszta tak się zachwyca, chociaż nie chcę przez to powiedzieć, że wiersz nie jest ładny. jest estetyczny, ciekawie napisany, ale nic mnie w nim nie zaabsowrobwało. ja już mam takie spojrzenie na poezję,że powinna albo szokować, albo dawać do myślenia. :) jak dla mnie przeciętnie
Użytkownik ocenił pracę na 5
rzeczywiście ciekawie, i znowu prosto - czyli jeden plus już mamy. następna rzecz to przekaz - znów mi się podoba. wiersz jest jak dla mnie bardzo dobrym wierszem, ale bardziej podobał mi się "Daj mi żyć", więc u tylko 5 :) pozdrawiam i zapraszam do mnie ;P
Użytkownik ocenił pracę na 6
wiersz przepiękny!! 6:)
Użytkownik ocenił pracę na 6
wiersz cudowny!!
chyba się w nim zakochałam!!:)
świetnie!
6!
Użytkownik ocenił pracę na 5
bardzo fajny klimat, ma w sobie coś co przyciąga uwagę i skłania do refleksji.. 5. naprawdę mi się podoba! :)
bardzo fajny klimat, ma w sobie coś co przyciąga uwagę i skłania do refleksji.. 5. naprawdę mi się podoba! :)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Łaał 'aubrey' się z deka rozpisał... No nic, mimo, że przeczytałam gdzieś tak ok. 4 zdania z poprzedniego komentarza, to w ogóle zgadzam się z przedmówcą. Jest nieźle. Jak to mówią - 'Nie jest tak źle, lecz mogło by być lepiej...' ;). 5 z OGGRRROMNYMM plusem;)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Ciekawy tytuł, wchodzę i co widzę? Naprawdę dobry wiersz i lekki szok, bo to Twój pierwszy wiersz. Brawo. Zostały ze sobą połączone dwa światy, co bardzo mnie cieszy. Ale do rzeczy. Wiersz napisany w liryce zwrotu do adresata, choć adresat jest niejako abstrakcyjny. Można tyko się domyślić z tekstu, że to mężczyzna, a teraz już nieboszczyk. Utwór ma charakter prośby, niezwykle szczerej i płynącej z głębi serca. Początek zaczyna się wręcz od nakazu wejścia na dzwonnicę, a jej symbolikę odbieram w dwojaki sposób. Pierwsze, co mi się nasunęło to to, że z dzwonnicy płyną ku niebu dźwięki, które rozbrzmiewają w każdym mieście. Wejście na dzwonnicę ma pomóc w usłyszeniu przez Boga wołania o pomoc. Coś pięknego. W późniejszej części szokujesz czytelnika. A mianowicie, opisujesz już czas po tym, jak adresat umarł, a podmiot prosi tylko o to, żeby zachował dla siebie odrobinę uśmiechu. I tu jest niejasność, gdyż nie bardzo wiem o co chodziło z tą drogą cierpienia. Jedyne, co nachodzi mi na myśl to symbolika Czyśćca jako miejsca odpokutowania win. Tylko czy to może przynieść cierpienie? Tak, ale tylko to duchowe, gdyż człowiek, a raczej już tylko jego dusza rozumie własne błędy. Ostatnia strofa znowuż przeczy poprzedniej, ponieważ osoba mówiąca w wierszu daje wyraźnie do zrozumienia, że mężczyzna, który zmarł, będzie na pewno u Boga. Najprawdopodobniej chodzi tu o siłę oczyszczenia w Czyśćcu, który sprawia, że można dostać się do nieba. Zakończenie subtelne i wyważone, co jest nie lada osiągnięciem. Zawiera w sobie prawdę życiową. Sen to tak naprawdę sen wieczny, nie śmierć, ale zmartwychwstanie. Reasumując, bardzo interesujący tekst o dojrzewaniu duchowym podmiotu wraz z adresatem. Mam jednak "ale". Budowa jest dość niespójna, ponieważ pojawiają się zbyteczne rymy, które psują efekt. Środków stylistycznych nie ma dużo, ale to dobrze. Wieje mi trochę patosem, lecz tylko trochę. Co mogę dać? Miało być cztery z plusem, jednak bym Cię skrzywdził tą oceną. Więc masz 5.