Zoso
08 05 2011 (11:20:04)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Dzieci.
Tytuł, poranne zaspanie i dwa śpioszki w oczach podpowiadają mi bym patrzył na ten wiersz z dziecięcej właśnie perspektywy. Czytałem nie raz nie dwa. Za każdym razem oczom moim ukazywała się mała krakowska dziewczynka w osobie podmiotu lirycznego. Opowiadała, była nadwornym bajkopisarzem, który stara się opisać swoje życie. Nakreślić zwykłemu czytelnikowi jej niezwykły, pełen emocji, wzruszeń, zabawy i śmiechu świat. Świat dziecięcej miłości - czytając wers: "ona - miłość wymyślona", ukazała mi się cała gama dziecięcych miłości. Całusy w policzek z pierwszym w życiu "kocham cię" na młodych ustach. Taka miłość prędzej czy później "zginie", ale pamiętamy choćby "Forresta Gumpa" :)
Ocena, sam nie wiem w jakiej skali mam cię oceniać. Czy to będzie szóstka, siódemka, czy dwudziestka dwójka...kogo to obchodzi. Przecież każdy wie, że idealnie wiesz co piszesz. Bawisz się z czytelnikiem, sterujesz emocjami od pierwszego do ostatniego wersu. Z dziecięcej beztroski i radości z pierwsze smutki, pierwsze złamane serca i pasmo młodocianych przemyśleń.
Od poczÄ…tku:
Widzę grupkę biegnących dzieci, cholera obrazy kołują mi niesamowicie za każdym odczytem tej pracy. Gdzieś w tle słyszę dzwony z Mariackiego, wielkie słońce uderza promieniami o "rynkową podłogę" i mamy do czynienia z wolnością w najprostszej postaci.
"Odwiedzimy wszystkie kamienice" - mamy przecież czas, mamy wolę życia w sercu, nie mamy zmartwień - po co nam one? Mamy czas do wieczora, wieczorem pojawi się kolejny z "ferajny" - usprawiedliwiony. Nikt nie będzie na niego krzyczał, nikt nie wie co to wypominanie i skargi. Nikt nie będzie zły, po prostu się spóźnił.
Ach, druga strofa to już dziewczęcy romantyzm. Powtórzenie w "przyjdziesz" podkreśla powagę sytuacji. O piątej przyjdziesz. Przyjdziesz do mnie, tak - do mnie. Brak rytuałów, brak "Tea Time", brak dbania o swój wygląd. - wstawka o swetrach. Spotkamy się, powiemy "cześć - cześć" i wybiegniemy by zbawiać nasz młody świat.
Pobiegniemy długimi chodnikami, poprzeszkadzamy komuś, kogoś nastraszymy. Zaklaskamy w pamięć. To klaskanie w pamięć wyjątkowo rzuciło mi się w oczy. Zaraz potem pojawiło się stare powiedzenie: "Stara miłość nie rdzewieje". Może po odpowiednim zaklaskaniu, nie da się już owej czynności odklaskać? :)
Od momentu o wieczornym oku tempo robi się już wolniejsze...
"Ściągnięcie brwi", pierwsza wymiana "poważnych" spojrzeń, szept...
Odejście. A może ucieczka. Brak wiary w to, że to miłość... przecież "ja nie wiem co to miłość", "ja jestem jeszcze dzieckiem". Kto wie, kto wie.
Na całości interpretacji piszę tutaj jakbym opowiadał o przygodach dwunastolatków. A może właśnie jest zupełnie inaczej. Może "opowiadaczką" jest osoba dorosła, może w dorosłych właśnie drzemie ciągle dziecięcy duch, który ciągle nie wierzy w miłość. To pozostawiasz czytelnikowi w sposób świetny.
Po kropce mamy tego w pewnym stopniu wyjaśnienie. Po prostu bez owijania w bawełnę: "ile jeszcze?" Jak długo będziemy tylko dobrymi kumplami z podwórka bez szansy na miłość? Co więcej, jak długo będziemy ową miłością gardzić? Jak długo zastanawiać?
Wers "kimkolwiek jesteś" jest uniwersalny w tym wypadku. Może być kierowany do faceta, chłopca, czy z drugiej strony podmiot liryczny może je zadawać samej sobie.
"Ty ja ty"
Miłość smutna, miłość wzgardzona. Idąc za Dostojewskim: "Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia." Może coś w tym jest. Może już małe dzieci umieją dostrzegać takie wartości. Miłość zmarszczona. Miłość wymęczona - za każdym spotkaniem, za każdą eksploracją kamienic chciała wybuchnąć. Ktoś jej na to nie pozwolił, ktoś zamknął jej usta taśmą ucieczki.
" bo nas jest tutaj za wiele
za tłoczno" - mam przed oczami grupę osób. Wiek jest nieważny. Grupa dusi zakochaną dwójkę, nie pozwala jej na ujawnienie się. Nie pozwala jej oddychać. "Zaduszeni" umierają za wszystkie księżyce wszechświata i po pierwsze za księżyc ich własnej miłości. Nie mogą się kochać ze względu na innych.
Ostatni wers mi się automatycznie w głowie rozbudował: Przede wszystkim, ponad wszystko i mimo wszystko - miłość wygra. Klimat wiersza uznałaś za smutny, ja jednak takie sobie zakończenie wyimaginowałem, a co!
Co tu więcej dodawać. Wiersz ociekający wręcz emocjami, ociekający smutkiem dylematów i rozważań. Znana z życia sytuacja, gdzie "...niby bezpiecznie Ale wcale nie jest dobrze..." Tak zakończę, interpretacja była czystą przyjemnością i na tej stronie takie prace zasługują na ocenę maksymalną.
Miłego dnia!