Użytkownik ocenił pracę na 4
Istna miniaturka. Wiersz zawarty w czterech strofoidach, wydawać by się mogło więc, że ubogi i kiepski. Bo co można zawrzeć w 18 słowach? A okazuje się, że dużo. Pierwsza strofoida jest wstępem, osoba, mężczyzna, o którym mówi podmiot, trzaska drzwiami, bardzo emocjonalny gest, lecz nie on (gest) gra tu pierwsze skrzypce, a brak przyzwolenia, tak jakby mężczyzna się zbuntował, złamał zasady, z drugiej strony, kto pyta czy może się zdenerwować, wyjść z siebie? Kolejne dwie strofoidy są lekko abstrakcyjne, pierwsza z nich drwi złorzecząc słabości dziewczyny, druga zaś mówi o przejęciu nad nią kontroli za pomocą strachu. Zakończenie jest... elektryzujące. Bo właśnie, mam takie mieszane uczucia, z jednej strony wiersz jest dla mnie w pewien sposób brutalny (chodzi mi o zachowanie mężczyzny), z drugiej zaś te drgawki, dotyk, szarpnięcie są.. hm co najmniej intrygujące. Wszystko to spowite taką mgiełką mroku. Krótka praca, a ile uczuć wywołuje. Myślę, że to jej najlepsza obrona. Dobra 4.