Splątane w roztańczonych palcach
Gdzieś się rozprysło naście lat.
A jeszcze trzeba tańczyć walca.
A już potrzeba czynić świat.
Grzęznąc w marzeniach polną drogą
Idziemy, rozdeptując kurz.
Przed nami nie ma już nikogo,
Przed nami krzewy dzikich róż.
Obdarte kolcem nagie dłonie
Dziecięcy krzyk wyrwały z nas.
Zroszone lepkim wiatrem skronie
Do kości już wyżłobił czas.
Czy w spracowanych rękach kiedyś
Wybuchnie pąk zrodzony z krwi?
Sprzed oczu zniknie szklany niebyt?
Spragnieni, jak bezdomne psy
Będziemy chłeptać nektar z tchnienia
Naszych zbudzonych, dzikich dusz.
Znajdziemy w sobie moc tworzenia.
Zeuforyczniały sztandar z zórz.
Przez chwilę zachłyśnięci szczęściem
Buchniemy pełnią drżących słów,
A potem... spadnie w nasze ręce
Ostatni płatek z róży snów...
Że drwiną była woń czerwcowa
A prawdą szramy z rdzawych dni
Poznamy...
... I spłacimy znowu
Tej głupiej grze daninę z krwi.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.10.2011r.
"Z przed oczu" - sprzed, poprawiam. I usuwam cudzysłów z tytułu.
Zoso
16 10 2011 (17:17:13)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Witaj po siedemnastej Ursissie!
Raczysz mnie wierszem o ludziach. Jednak myślę, że mały odsetek tych właśnie "ludzi" potrafi w podobny, poetycki, dojrzały sposób pochylić się i przede wszystkim zastanowić nad życiem. Nad życiem właśnie. Ty zrobiłeś to w sposób koncertowy. Od początku do końca w bezbłędnej rytmice nakarmiłeś mnie świetnymi, dorosłymi strofami. Podmiot liryczny zastanawia się - kiedy to wszystko, no kiedy to, kiedy to wszystko minęło?
Widzę w twojej poezji bardzo duże zaplecze słownictwa jak i doświadczeń życiowych. Bo wiesz, czytając tego typu utwór czytelnik po części identyfikuje się z podmiotem lirycznym. To duży wyczyn dla poety tak napisać wiersz - że czytelnik odnajdzie w nim samego siebie. Sam wejdzie na tę polną drogę by trochę samemu pobabrać się w marzeniach i pochylić nad przeszłością.
Czuje się, że autor przeżył już nie jedno. Przede wszystkim wiersz bardzo pieczołowicie wykończony, przemyślany, dorosły. Poezja, która potrafi zachwycić i historią opowiedzianą między wersami i zasobem słów, całym lirycznym warsztatem.
Pierwsza część utworu realistyczna, smutna, wersy wręcz płaczą za tym co było, płaczą - bo to było, już nie wróci, nie będzie już tych czasów. Druga część niesie jednak za sobą nadzieję, chęci, pragnienia, marzenia:
"Będziemy chłeptać nektar z tchnienia
Naszych zbudzonych, dzikich dusz.
Znajdziemy w sobie moc tworzenia.
Zeuforyczniały sztandar z zórz.
Przez chwilę zachłyśnięci szczęściem
Buchniemy pełnią drżących słów,
A potem... spadnie w nasze ręce
Ostatni płatek z róży snów..."
- taki majstersztyk wyłuskany przeze mnie z całości. Dotknąłeś w tych wersach chyba całego sensu, tego najważniejszego - będziemy, buchniemy, znajdziemy - WIARA, WIARA drogi przyjacielu - to ona jest dzisiaj najważniejsza.
Tym żegnasz się z czytelnikiem w sposób bardzo dobry. Dystans do życia, wrażliwość, filozoficzność, mądrość. Piękny utwór, który potrafi zachwycić.
Być może taki mój dzisiejszy humor, że wszystko przeżywam 3 razy mocniej - jednak było naprawdę - bardzo dobrze. Ode mnie ocena maksymalna.
Zoso
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46596 | Użytkownicy: 3568
Online(44): 34 gości i 10 zarejestrowanych:
exother, Faun, Dawied, Janek Freund, Darksio, Constance Trentham, Mii, Zygmunt Krasiak, deimien, 77majka77
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl