Podwórka.
Na werandach spotyka się lato pęknięte na staniku,
bo oblegane zbiega w fosy pod powieką. Tam dzieją się bitwy.
Dzień przyjmowany w rejestr przekłuwany niebem, omija lusterka,
przeistaczane w obecne - niepojęty byt, który często obcuje z połową kosmosu,
gdy kogoś brakuje. Bardziej spada frekwencja przyjmowanych lśnień.
Łóżko stoi i służy do architektury budowanej rozmiarem na ciało i sen.
Czas nie otrzymał bliźniaka, jest pierwszym z samotnych
i przybrał wszystkie cechy własnych pensjonatów wieszanych na ścianach,
od początku do końca utkwiwszy na milieu.
Zegarki są izolacją - na nią skazywane. Nie znajdują sąsiadów,
do których się zachodzi na ciepłą herbatę. On dostał dożywocie,
czasami się wyroki odwiesza (zawiasy), dochodzi do kaucji i wtedy pęcherz ziemi rodzi cmentarzami. Podłogi śpią, nie ruszą się z wolnego ruchu,
bo rzeczy dokonane zamieszkują w lustrach. Czas to stan nadzwyczajny.
Dedykacja: Bezwzględnemu reżimowi uciekających minut.
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 03.02.2012r.
Użytkownik ocenił pracę na 4
Mam mieszane uczucia względem tego wiersza. Fajnie zaczynasz, ot rzucasz stwierdzeniem/hasłem. Dwa kolejne wersy są jakąś porażką, totalnie surrealistyczny ciąg przyczynowo-skutkowy, który nie wywołuje we mnie żadnych uczuć. "Tam dzieją się bitwy" - jako nawiązanie do podwórka świetne, kolejne hasło, mocne i wystarczające w swej lakoniczności. Dalej jakbyś zatracił "przewodność", nagle odcięcie "Podwórka" dwoma enterami gubi sens. Przynajmniej w moim odczuciu (mogę się mylić). Z reszty pierwszej strofy podoba mi się ten fragment
"niepojęty byt, który często obcuje z połową kosmosu,
gdy kogoś brakuje".
Druga strofa jest świetna (wybacz, jeśli będę nadużywać tego słowa, ale nie śpię od 24h i nie mam głowy do kreatywnych epitetów), nie widzę w niej spuchniętego ego nad-poety, które czasem zionie z Twoich zagmatwanych wierszy (sorry, jeśli poczułeś się urażony, po prostu chciałam być szczera). Tak czy owak druga strofa jest genialna.
"Zegarki są izolacją - na nią skazywane" - zmyślne zastosowanie myślnika, fajny skrót myślowy, jakieś obejście, przyjemność płynąca z możliwości dopowiedzenia sobie bez możliwości złej interpretacji. Generalnie nadal nie zawodzisz w tej trzeciej strofie, jedynie, czego się uczepię, to "bo rzeczy dokonane zamieszkują w lustrach" - znów jakieś dziwne (choć powtarzam, może jedynie dla mnie) uzasadnianie. Choć może mniej od poprzedniego, tutaj mamy przynajmniej nawiązanie do pierwszej strofy.
Ostatnie zdanie świetne na tytył, tytuł nie najlepszy na zakończenie. Taki goły, chciałabym, by po tym zdaniu było coś jeszcze, by nie zionęło pustką, sloganem. Sloganem artystycznym, rzecz jasna.
Nie podoba mi się ten bardzo długi wers przy końcu.
Dam Ci 4 za ten wiersz. Z plusem.
Użytkownik ocenił pracę na 5
Hej!
Cały wiersz przeczytałam ze swoistą ciekawoscią, choć szczerze mówiac, wciąż mi czegoś brakowało. Cały utwór wygląda bardziej na filozoficzne myśli przelane na papier, a to nie jest to samo co poezja. Mam ciągle wrażenie, że pomyliłam działy i jestem w prozie, czytając opis czasu, przez co bardzo trudno mi ocenić Twoją twórczość, jednak postaram się z nią zmierzyć.
Wydaje mi się, iż gdybyś inaczej zastosował przerzutnię, wiersz wiele by zyskał.Przybrałeś nieco nietypowa formę dla Twojej twórczości, jednak myślę, że jest równocześnie dosyć ciekawa. Rzeczą, w której się zakochałam niemalże od pierwszego wejrzenia, są Twoje metafory. Sprawiły, że wpadłam w głęboki, refleksyjny stan, który w gruncie rzeczy jest bardzo przyjemny.
Jak juz wcześniej wspominałam, nie spotkałam się z taką formą poezji, jednak przypadła mi do gustu.
Bardzo refleksyjnie i filozoficznie.
5 z minusem.
Pozdrawiam serdecznie-
Alabastrowa Marzycielka :)
Coś się przesunęło, bo niektóre wersy chyba nawet nie zmieściły by się.
Poproszę o zmiany:
Podwórka.
Na werandach spotyka się lato pęknięte na staniku,
bo oblegane zbiega w fosy pod powieką. Tam dzieją się bitwy.
Dzień przyjmowany w rejestr przekłuwany niebem,
omija lusterka, przeistaczane w obecne - niepojęty byt, który często obcuje z połową kosmosu, gdy kogoś brakuje. Bardziej spada frekwencja przyjmowanych lśnień.
Łóżko stoi i służy do architektury budowanej rozmiarem na ciało i sen. (jeden wers)
Czas nie otrzymał bliźniaka, jest pierwszym z samotnych
i przybrał wszystkie cechy własnych pensjonatów wieszanych na ścianach, (jeden wers)
od początku do końca utkwiwszy na milieu.
Zegarki są izolacją - na nią skazywane. Nie znajdują sąsiadów, do których się zachodzi na ciepłą herbatę.
On dostał dożywocie, czasami się wyroki odwiesza (zawiasy), dochodzi do kaucji i wtedy pęcherz ziemi rodzi cmentarzami. Podłogi śpią, nie ruszą się z wolnego ruchu, bo rzeczy dokonane zamieszkują w lustrach. Czas to stan nadzwyczajny.
...a, i jeszcze takie zmiany:
<omija lusterka,> do poprzedniego wersu
całe wersy:
<przeistaczane w obecne - niepojęty byt, który często obcuje z połową kosmosu,>
<gdy kogoś brakuje. Bardziej spada frekwencja przyjmowanych lśnień.>
<do których się zachodzi na ciepłą herbatę. On dostał dożywocie,>
<bo rzeczy dokonane zamieszkują w lustrach. Czas to stan nadzwyczajny.>
Dziękuję.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46594 | Użytkownicy: 3568
Online(50): 37 gości i 13 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, exother, Pawlak, Faun, pisarkownica, Groszek, Astralka, Dawied, Kevincio, odzawsze, Ell003, Szary sweter, Kaj
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl