a ja się z przedmówcą nie zgodzę, ale ja się nie znam, więc moja ocena nie musi się liczyć:P wróciła jędza na chwilę na portal i szaleje.
nie widzę w tym filozofii, tylko chęć wywarcia określonej reakcji na czytelniku, a nie o to chyba chodzi, bo uczucia czytelnika, ani nie są głębokie, ani refleksyjne, a nijakie, jak cały wiersz.
czas to temat rzeka, i jak rzeka płynie nie zwracając uwagi na istnienia, nieistnienia, czy wszystkie inne rzeczy, które przy nim są niczym. po prostu jest, tzn jest względnie, bo to człowiek go sobie wymyślił. to tylko takie moje uwagi, z którymi wcale nie musisz się zgadzać, czego nawet nie oczkuję.
ale już nie zawracając sobie głowy interpretacją. nie wiem czy specjalnie czy nie, ale robisz dużo błędów językowych, co wcale (o ile jest intencjonalne) nie stanowi żadnego waloru utworu, bo razi nawet przez monitor komputera. środki stylistyczne również są bardzo słabe. trzecia strofa albo jest bardzo hermetyczna, albo jest po prostu bełkotem.
ogólnie mogę rzec, że podejmując taki temat, powinieneś go jednak bardziej przemyśleć, ponieważ znajdzie się wielu, którzy mogą uważać inaczej niż Ty, a wydaje mi się, że w dyskusji nie byłbyś w stanie wybronić siebie i tego co chciałeś powiedzieć. w poezji (o zgrozo i szczęście) nie chodzi tylko o to co Ty masz do powiedzenia. dobry poeta zawsze będzie wyśmienitym erudytą i nawet "niespecjalnie" pokaże, że wie za co się zabiera, chodzi mi o to, że uświadomi czytelnika, że jego wynurzenia są wynikiem ciężkiej pracy z innymi tekstami kultury, a nie jego niepoukładanymi, wbitymi w kilka niesfornych wersów, wydumkami.
osobiście to bym pewnie tego wiersza nie przepuściła, ale ja już ty nie robię:)
pozdrawiam
ps mną się nie przejmuj, bo jak wspomniałam nie znam się na poezji;P
Nie zgadzam się z zarzutem. Szczególnie zirytowała mnie sugestia, że wiersz powstał z dumania. Ja mówię: nie. Miałem wizję, która szybko zmieniła się w myśli. Myśli natomiast szybko stały się słowami. Pozdro
P.S To będzie głupie pytanie do Ciebie: Jesteś może studentką
krytyki literackiej?
drogi Patrryku w swej końcowej sugestii generalizowałam i wcale nie odnosiłam się bezpośrednio do Twojego wiersza:) niestety często się zdarza, że twórcy tworzą właśnie z dumania. niemniej jednak sam częściowo potwierdzasz mój "zarzut" pisząc: "Miałem wizję, która szybko zmieniła się w myśli. Myśli natomiast szybko stały się słowami", wynika z tego, że jednak wiersz powstał "chwilą" i, że za dużo nad nim nie myślałeś. z doświadczania wiem, że coś dobrego nie powstaje chwilę (choć sama w swoich tworach nigdy nie stosowałam się do tej zasady), nie można wierzyć w mit romantycznego natchnienia i szału twórczego, gdyż bujda to niesamowita, a Mickiewicz Wielką Improwizację pisał zdecydowanie dłużej niż jedną noc. poezja to sztuka wytrwałych, którzy przełamują bariery, tworzą nowe granice, ale nie odżegnują się od tradycji i erudycji. w moim komentarzu chciałam Ci zwrócić właśnie uwagę, na Twoją nieuwagę;P na to, że powinieneś jednak bardziej zastanowić się nad formą i przekazem swoich myśli, a to niestety jest mozolna i ciężka praca.
i nie jestem studentką krytyki, broń Boże, ale i tak siedzę w polonistyce, antropologii-kultury, jednak niech to Cię nie zwiedzie, bo na poezji i tak się nie znam.
Zoso
19 10 2011 (06:50:32)
"nie można wierzyć w mit romantycznego natchnienia i szału twórczego, gdyż bujda to niesamowita" *wykręca oczami* cóż za ogromna fala realizmu na 10 minut przed autobusem... moja droga - fantazji trochę proszę :p
mój Drogi, ja fantastyczką jestem z krwi i kości! a że literatura ma jednak swoje prawa to już inna kwestia. fantastyczna treść wcale nie musi nakładać się na fantastyczne jej tworzenie;P a romantycy, przynajmniej Ci najlepsi, byli ze szkoły klasycznej, której reguł sztywno się trzymali; o tych późniejszych, którzy uwierzyli w mit "boskiego natchnienia" teraz już się nie pamięta.
Poniekąd Blekot masz rację: warsztat też jest ważny.
Zoso
24 09 2011 (21:57:06)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Świetna filozofia. Już zatraciłem się w rachubie, który to już z kolei twój wiersz. To świadczy o twojej świetnej aktywności u nas na portalu, za co ogromnie cię cenię. Bo trzymasz bardzo wysoki poziom, odnoszę wrażenie, że z każdym wierszem stawiasz sobie coraz wyżej liryczną poprzeczkę. Takich ludzi tu trzeba, nie mogę się doczekać aż wejdziesz w szeregi redakcji.
Kolejny utwór przesiąknięty delikatną, wyważoną, chciałoby się powiedzieć - męską filozofią. Piszesz o czasie, cóż, niby temat rzeka, świetnie jednak liryczną krechą podsumowujesz ten temat swoimi przemyśleniami.
Janusz Leon Wiśniewski powiedział, że szanuje poetów za to, że potrafią opowiedzieć całe historie w kilku zaledwie strofach. To właśnie zrobiłeś. Zrobiłeś to w sposób świetny i na pewno godny uwagi, ba! Godny zachwytu.
Na dobrą sprawę mnie kupiłeś już pierwszą strofą. Idealne podsumowanie "czasu", cholera, nie wiem czy kiedyś spotkałem ciekawsze. Bardziej umięśniony czas. Ile w tym prawdy, szczerości, filozofii wręcz. To wszystko napisane z taką lekkością, respect.
Dalej czytelnik jest raczony kolejny śmierciami i zmartwychwstaniami świata. Czas odcinał się, jak to fajnie ująłeś - liniał od niego. Złuszczał się, włosek po włosku - odczepiał. Trumna sypana z zegarów bardzo fajnie urozmaica całość, świetny środek stylistyczny.
Dalej kontynuujesz obraz linienia. Zestawienie z wężem trzyma atmosferę. Końcowe wersy dość tajemniczo napisane - co miałeś na myśli pisząc o przybocznej straży? Czego chciałeś dotknąć tym wersem? Kto nie wyprawił pogrzebu? Świat? Czy czas? Tego, jako jedynej części nie zrozumiałem.
Ostatni wers ucinający wiersz. Zostawiający czytelnika w całkowitym zamyśleniu. Prosto, dobitnie, dosadnie, lirycznie - czas jest jest samolubny.
Nic dodać nic ująć - poezja.
Peace,
Zoso