Pseudonim: A.J Lunaitte
O sobie: Ludzie patrzą na mnie jak na wariata, a ja uśmiecham się i idę dalej bo wiem, ze nie są ślepi
Napisanych prac:
- wiersze: 14

Średnia ocen: 3.4
Użytkownik uzyskał: 138 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Opaska na oczy" 17.07.2015
"Pani Pinokio" 23.04.2014
"Requiem" 29.04.2014
"Interpunkcja niepoprawna wcale" 01.05.2014
"Wirus" 06.05.2014

Inne prace tego autora:
"Pani Pinokio" 23.04.2014
"Requiem" 29.04.2014
"Magia drobiaszczków" 10.04.2014
"Pustka" 26.05.2014
"Obecność" 15.07.2015


Najnowsze wiersze (wszystkie):
"Formalina" - Jodla
"O pięknie" - alexgregor
"(S)trup" - Dagmara Delijewska
"Opaska na oczy" - A.J Lunaitte
"Obecność" - A.J Lunaitte
"Teoria poezji" - czerwiec
"Cichym śledziłam Go lotem..." - Bramini
"Głosy" - WildBeast
"Wewnętrzność" - szon
"Twarze" - klasyk

Barmanka

pamiętam jak nalewałam ci whisky bez coli trzy kostki lodu podałam ci szklankę a ty mi spojrzenie nie było widać łez lecz ich echo karmiło glebę między palcami ogniki tańczyły w siwym dymie w głośniku za ciebie łkała muzyka dźwięczne sztylety wspomnienia miał to być ostatni drink ostatni papieros poprosiłaś o jeszcze schrypnięta nie chcąc litości nie łzy lecz krew spłynęła spojrzałam w lustro bez wyrazu kątem oka niepewnie a ona się śmiała -zamilkłam



Płeć: kobieta
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 02.04.2014r.

1     

subtelny demon Użytkownik WPMT 23 04 2014 (11:17:58)

Wersja pierwotna

pamiętam jak nalewałam ci whisky
bez coli,
trzy kostki lodu

miałaś spojrzenie co wyraża
wszystko
cierpienie, żal, pustkę

między palcami papieros,
dym siwy
jak aureola

płakałaś bez łez,
lecz słyszałam
jak spadają na ziemię
ciężkie, żelazne, słone

zabrano ci wiarę

dookoła obce twarze,
w głośniku muzyka,
i jak sztylety-wspomnienia

poprosiłaś o jeszcze
chwiejnym głosem,
błędnym wzrokiem

kaszlnęłaś

palenie jest niezdrowe
dlatego palisz
-tyle twego

starałam się spojrzeniem
wspierać,
lecz odpychałaś mnie wzrokiem
nie chciałaś litości
upajałaś się smutkiem

miał to być ostatni;
ostatni drink,
ostatni papieros

mówiłam przestań
idź spać, nie warto
cierpieć za nic

ludzie przychodzą i odchodzą
szanuj innych, najbardziej siebie

nie poszanowała

spłynęła krew

popatrzyłam na nią
bez wyrazu
nie wiedziałam co powiedzieć

patrzę w lustro
a ona się śmieje

subtelny demon Użytkownik WPMT 04 04 2014 (17:42:36)

Użytkownik ocenił pracę na 3

spłynęła krew


Motyw z lustrem jest utarty, ale tutaj wyszedł naturalnie, na plus. Początkowo styl wiersza nie uwiera, kolokwialność pasuje, wszystko gra. Ale im głębiej, tym bardziej czuję się w wierszu "na siłę". Przegadujesz. Można było to napisać krócej, esencjonalniej. Dokładnie ten moment jest przewleczony:

palenie jest niezdrowe
dlatego palisz
-tyle twego

starałam się spojrzeniem
wspierać,
lecz odpychałaś mnie wzrokiem
nie chciałaś litości
upajałaś się smutkiem

miał to być ostatni;
ostatni drink,
ostatni papieros

mówiłam przestań
idź spać, nie warto
cierpieć za nic

ludzie przychodzą i odchodzą
szanuj innych, najbardziej siebie



Czego twego?

Jestem na nie odnośnie niechlujnie prezentującej się interpunkcji oraz metafory z aureolą (po stokroć przeżute).

Całość oceniam na 3. Masz poczucie stylu, ale wymaga on jeszcze pracy (przede wszystkim na gruncie atrakcyjności języka).

Pozdrawiam, K.

subtelny demon Użytkownik WPMT 04 04 2014 (17:44:51)
Zjadłam znak zapytania odnośnie pierwszego cytatu. Poza tym słabe.


próchno Redaktor 04 04 2014 (17:36:04)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Witam serdecznie : )
Twój wiersz jest taki denerwująco nierówny - i to pierwsze, co mogę o nim powiedzieć. Jeśli jakiś moment mi się podoba, kolejny sprawi wrażenie martwego. I tak, odpowiednio: początek ujdzie; spodziewałam się czegoś mocnego, wyrazistego, wgniatającego w ziemię za sprawą tego nieznanego, magicznego składnika, pożądanego przez wszystkich, usidlonego przez niewielu. Niestety, druga zwrotka opadła, oklapła. Niezdarna przerzutnia, podkreślająca owe jałowe "wszystko", następnie bezsensowne wyliczenia. Pokusiłabym się w tym momencie o swoistą nie dosłowność, o coś gęstego i poruszającego jak dźwięk. Łzy, linijka o utraconej wierze, brak spacji pomiędzy myślnikiem w szóstej strofie, wspomnienia jak sztylety, błędny wzrok i ten oddzielony kaszel - kurcze, chciałoby się rzec, gdzie uciekł cały smak? Wszystko już było... Nie jest źle. Czuć jakiś potencjał, kto to wie, czy w innych wierszach wydobyty, czy też nie. Przerzutnie, bijące pulsem poezji, które tylko czasem mi nie pasują, też świadczą o jakimś... widzeniu. Tego czegoś. O świadomości. Tu jednak nie widzę nic szczególnego, jedynie zaskoczenie mnie naprawdę zadowoliło, w związku z nim jednak pojawił się też żal. Nie można było lepiej? Oryginalniej? Bardziej świeżo, bardziej oddziałując na zmysły? Gdyby nie ten stoicyzm...
Długo nad nim siedziałam, uśmiechałam się pod wpływem kilku linijek, pomysłów, które nieśmiało wyglądały zza drzwi, zastanawiając się, czy rozgościć się w tym obcym pomieszczeniu z całym swoim poetyckim klimatem, czy też nie - finalnie, niestety, nie weszły. Dlatego - z plusem i z uśmiechem, ale jednak - ode mnie trzy.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(22): 22 gości i 0 zarejestrowanych: