warto go przeczytać
Po zupełnej ciemnej skradam się ulicy,
Nic nie mam na myśli, żadnych niecnych zamiarów…
Wszystko rzec bym chciała i na raz nic nie mogę
A nie powiesz czy to nadmiar, a może też niedomiar materii
Takim braksłowiem mnie raczy.
Po znajomości wpuszczam tylko wiatr we włosy, wypuszczę go potem którymś z uch..
Jestem intruzem na dworze jegomości Rzeczywistości,
Bo widzi Pan, ja tu ewentualnie, podłogi zamiatam,
Gościnnie i tak.
I prawda o mnie jest niczym wiatr ulotna i jak szary płaszcz pożądana i jak nieobita śliwka niespotykana.
Ja się rasberry’owym kremem zajadam, gdy Pan, proszę Pana
Nie ma na życie ochoty,
Ja śpiewam z rana piosenki o piratach, gdy Pan, proszę Pana w trakcie lewego buta jest szukania.
Siatkówki mam jednak szczelnie tęsknotą wypełnione od źrenic aż poprzez tęczówki i po same rzęs końce.
Niech mnie Pan nie pyta za czym ja tęsknię, gdyż to właśnie istotą jest chyba mojego skradania tą ciemną życia ulicą..
Gdy z zimna wytrzymać nie mogę Szare zakładam Rękawiczki.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 04.09.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7855 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46580 | Użytkownicy: 3567
Online(41): 35 gości i 6 zarejestrowanych:
Stefan B., Salem_de_Lincourt, Dawied, Kamil M. Jaszczak, utopistka, Bastith