warto go przeczytać
Zmęczony popadnę na chwilę w banał
Bez definicji ale czysty – albo nie brudny
Sięgnę po tanią ironię kupki gnoju i żalu
Najpierw rzeknie się całkiem samo – love
Później lśniąca stal niczym płatek lilii cienka
zaplami krwiÄ… dywan kochanej mamy
Następnej metafory nie będzie – bo nie
Teraz obedrę niczym ze skóry kiełbaskę
swoja pracę wielką z porównań czysto niehomeryckich
Pokaże swoją wrażliwość i powiem że
mi smutno że ktoś kto nie kochał mówił że kochał
Tak – symbolicznie powiem raz trzeci – kochał
Zapadnę się na chwilę w lęk przed wyśmianiem
Nie-poetÄ™ z jednym okiem i wadÄ… wymowy
tak łatwo jest bić śmiechem za plecami
Złamię też kompozycję krótkim cytatem
ja chcÄ™ do mamy
Rymów nie nie chcę nie sklecę
W snach wciąż widzę ciało blade kobiece
Księżyca blaskiem napełnione jak świece
Na zakończenie oderwany krzykiem
rzeknę puentę wzniosłą – morał
Czysta forma jest wciąż i wciąż brudna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 27.08.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7854 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46579 | Użytkownicy: 3567
Online(27): 20 gości i 7 zarejestrowanych:
Stefan B., Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Kamil M. Jaszczak, utopistka, sniadaniedolozka