Użytkownik ocenił pracę na 5
dziś śniło mi się dziecko, które wypadło z brzucha matki, i było w postaci mięsa owiniętego w worek, dlatego tytuł przykuł moją uwagę.
po tytule spodziewałam się czegoś innego, taka podświadoma sugestia, ale nie zawiodłam się. wiersz wydaje się być mocny, dobitny, trafia w sedno. podoba się.
Faun
05 05 2010 (20:04:03)
W trakcie czytania przyszły mi namyśl dwa inne wiersze spod Twojego pióra("Trucizna" oraz "Półnuty tchnienia"), aczkolwiek w tym, wydaje mi się, że jesteś bardziej radykalna w stwierdzeniach. Gdybyśmy założyli, że podmiot liryczny w tych wierszach to ta sama osoba, to tutaj wydaje mi się być ona dojrzała, bardziej bezpośrednia. Dwie pierwsze strofy zaczynają się niewinnie i kończą takim rozłupaniem orzecha zawierającego jakąś prawdę życiową, która jest fundamentalna w stosunku do podmiotu. Nie ulega wątpliwości, że wyraźnie widać tutaj pewien przejaw rozczarowania się czymś, czemu się siebie zawierzało. Zakończenie budujesz z dwóch strof i zaczynasz je w sposób sentencjonalny, encyklopedyczny i to nie do końca do mnie przemawia. Wydaje mi się, że to jest wada. Twierdzę tak, ponieważ początek rysował nam pewną sytuację, pewien liryczny malunek, a podsumowanie jej jest czymś suchym, za czym idzie zamknięcie szansy na różnorodność odbioru. Nie wiem, z czego to wynika, albo za szybko chciałaś zakończyć, albo za pięknie zacząć. Chcę powiedzieć, że w moich oczach wiersz dzieli się na dwie warstwy, które się od siebie różnią. Całość zła nie jest. Ta końcówka w pewnym sensie jest wtórna, ale gdyby się przyjrzeć bardziej, to widać, że szukałaś innowacyjnego sposobu w opisaniu tego, co czytało się już nie raz. Cztery z minusem bym dał, a że jestem leniem to pozostawię bez oceny :)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Wiersz nie jest jakiś wyjątkowo trudny do interpretacji, ale moja wizja treści może różnić się od wizji innych. W pierwszej strofie przedstawiasz obraz człowieka, który - prawdopodobnie w wyniku jakiegoś życiowego zawodu - idąc za opinią innych chciał odciąć się od świata, przestać czuć. Okazało się jednak, że to niemożliwe, bo nawet bezczynnie egzystując, człowiek, często wbrew sobie, potrafi z całą siłą odczuć miłość (która czasem jest tylko przelotnym zakochaniem). Wymowną gwiazdką opuszczasz wiele ważnych momentów z życia podmiotu lirycznego, co tylko je uwydatnia. W trzeciej zwrotce mówisz o utraceniu weny do życia, o odwróceniu się ludzi od opisywanej dziewczyny w wyniku tytułowej aborcji. Potem przechodzisz do luźnych rozmyślań, co podkreśla negatywny odbiór poprzedniej części wiersza. Końcówka dobrze podsumowuje całość, swoją obojętnością mnie wzrusza. Dobrze dopasowałaś formę do tematu, wiersze wolne ostatnio jakoś najbardziej do mnie trafiają, bo swoim mało poetyckim wyglądem nawiązują do realnego życia. Dedykacja jest osobista, co nasuwa szereg pytań, na które znasz odpowiedź tylko Ty. Praca jest bardzo mocna, pełna silnych emocji. Czytając, czułam prawdziwy, dotkliwy ból, który przelałaś na klawiaturę. Postawię Ci piątkę z dużym plusem, chociaż do szóstki brakowało niewiele.
Tytuł dość intrygujący, piszesz w moim duchu. Interpretując ten wiersz można wyczuć zawód autorki na niektórych osobach, bardzo jej zaufanym. Wiersz mówi o uczuciu, które zostało zmiażdżone kłamstwem, obłudą oraz naiwnością podmiotu lirycznego. Szczelna blokada istnieje tylko w próżni. W życiu na co dzień nie da się odciąć od teraźniejszości. Myśląc, że udało mu się zablokować jakiekolwiek dopływy informacji karmił się kłamstwami, do tego stopnia, że doprowadził się do wyczerpania (całkiem nieświadomego). 'pogrzebali mnie na cmentarzu upadłych poetów
a na marmurowym kamieniu napisali
"cudzołożnej morderczyni"' - na dodatek ludzie zmieszali z błotem, twierdząc, że osoba potrzebująca pomocy izolowała się z własnej pychy i cudzołóstwa. Miłość jaka była jej przysiągnięta okazała się być falszywą i kompletnie obcą, a najważniejsze uczucie dla każdego człowieka stało się zwykłym 'przedmiotem' . Bardzo ciekawie wyszło. Podział na strofy właściwy. Jest to wiersz wolny, więc niczego nie mogę się uczepić. W trzeciej i czwartek strofie występuje powtórzenie ' czasem' - to niezbyt pasuje. Słownictwo na poziomie umiarkowanym. Stylistycznie bez zarzutów. 5- ode mnie, pozdrawiam :)