Użytkownik ocenił pracę na 5
Tęcza rozświetla mrok, zamieniając go w różnobarwny przybytek znakomitości. Przepiękny motyl zasiada na brudnym kwiatku, czyniąc z niego niesamowity motyw dla spragnionego wykwintnych ekscesów fotografa. Czytam twój wiersz raz – wydaje mi się niezrozumiały, pozbawiony czegoś, co trzymałoby spójność, taki… wolny, zbyt wolny (ciężko go złapać, aby się lepiej przyjrzeć). Po kilkukrotnej lekturze Twojego dzieła muszę przyznać, że uruchamia on proces swoistego dojrzewania do interpretacji – zwalnia swój upojny, błogi bieg wolności, daje się obejrzeć i… zmusza mnie do powiedzenia tęczy i motylowi, że mogą się udać do lamusa. Pierwsze co mi przychodzi na myśl, to kulawy motyw trzech cnót chrześcijańskich (czy też postaci trzech chrześcijańskich męczennic) – wiary, nadziei i miłości. Dlaczego kulawa? Jak możemy zauważyć – "miłości nie będzie" – a miłość, jak zwykliśmy sądzić, jest podstawą i głównym celem życia ludzi (niekoniecznie miłość partnerska, prosta, najpospolitsza miłość międzyludzka, choć zapewne nie o taką chodzi w wierszu), zatem gdy budowla traci jeden z najważniejszych filarów, staje się podatna na wszelkie czynniki niszczące i jej konstrukcja jest bardzo osłabiona – staje się kulawą zbiorowością drutów i betonu. Tutaj zauważamy pewien paradoks – brak miłości (jak mniemam, tej innej, popularniejszej – partnerskiej) staje się wręcz umocnieniem budowli życia. Teraz wejdźmy w szczegóły – jakaś nieokreślona misa z mocnym, nadziejowym dnem, umocnionym uśmiechem bez ścianek, a z uszami z równie trwałego budulca – wiary. Ścianek nie będzie… hm… czyżby ścianki były metaforą miłości, której też miało nie być… w końcu brak ścianek wzmacnia dno, a brak miłości… brak miłości wg. mojej interpretacji miał wręcz umacniać budynek życia. Skoro tutaj tyle zgodności – pozwolę sobie o pójście krok dalej – misa, synonimizując się z budynkiem, oznacza życie. A skoro odrzucamy miłość, a dalsza część wiersza opisuje wręcz wrogie postępowanie z… no właśnie, czyżby z tymi odrzuconymi partnerami, na których wskazuje moje określenie "miłość partnerska", tak, zostanę przy tym. Wychodzi na to, że to wiersz o odrzuceniu miłości, NAJWAŻNIEJSZA z cnót? Pasowałby tytuł i… niech pasuje, bo przy tym zostanę.
Może teraz trochę o części technicznej – w pewnym momencie poślizgnąłem się na "przeciąganych" wersach, nie jestem w tej chwili konkretnie wskazać, o które mi chodzi, jednakże ta upierdliwa strona mojej osobowości zwróciła mi na to uwagę. Trochę też wyrzucały mnie z rytmu te przecinki , które przyczynią się ostatecznie do postawienia piątki z plusem. Ciao.
jazzu
23 07 2010 (13:59:17)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Te kropki i przecinki to chyba specjalnie dla mnie, bo nic mnie bardziej nie irytuje w poezji niż nietrzymanie się zasad gramatyki, jednak po dedykacji wnioskuję, że było to w zamyśle, dlatego przymknę na to oko. Zastanawia mnie myślnik w tytule, czy na pewno powinien tam się znaleźć? Ciekawie opisana sytuacja, poparta ciekawymi metaforami, jedyne do czego jeszcze mogę się przyczepić, to "uwiązanym do rzęsy", chyba lepiej będzie brzmieć "przywiązanym", ale jak kto lubi. Buntowniczość wiersza mi odpowiada, temat ładnie przedstawiony, dlatego dam taką 5 z plusem.