widzisz i nie grzmisz(?)
egoisto
z brodą aż do ziemi
po której się wspinają
tylko ci którym dałeś
ręce i nogi
pełzam w brudzie
z braćmi siostrami
oraz tymi nieokreślonymi
w mowie uczynku
zaniedbaniu siebie
stoiccy spowiednicy miłości
już dawno odeszli
od swoich pudeł drewnianych
znudzeni
ciągłym wyrywaniem płatków
kocha(?) nie kocha(?)
ciągłość koła w nieskończoności
gry
sam obrywałem kwiatom włosy
jakby to miało jakiś cel(?)
większy niż puszczanie spojrzeń
po wodzie
głębokiej jak otchłanie niebios
twoich myśli
gdzie szybowałem razem z Tobą
wśród uskrzydlonych uczuć
metaforyczne gęsi
zamknęły kluczem nieboskłony
tej jesieni miłość umarła
na drzewach
szlag wszystko trafił(!)
z jasnego nieba spadł
księżyc
pozbierałem go i skleiłem
teraz płaczę
celuję sobie wierszem w łeb
a Ty widzisz i nie grzmisz(!)
Dedykacja: kolejny wiersz z kategorii: "potargane przez wiatr". Dedykuję to rychłemu powrotowi tego...
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 26.11.2011r.
VÃ¥r
27 11 2011 (11:06:55)
Użytkownik ocenił pracę na 6
witaj Emilu :) jesteś niesamowicie płodnym artystą [grr... uwielbiam dwuznaczny wydźwięk słów ;)]. nie wiem, który już wiersz twojego autorstwa czytam przez ostatnie dni. ciekawa jestem, jak długo utrzymasz poziom ;)
pierwsza zwrotka od razu mnie zatrzymuje. i to chyba jest dobre określenie twojej poezji - zaczepna. drażnisz się z czytelnikiem, z jego poglądami i skojarzeniami. burzysz całe jego poczucie mądrości, które niejednokrotnie sprowadzasz do zwykłego banału. i to jest właśnie najmocniejsza strona tej pracy. igrasz sobie z naszymi wyobrażeniami o Bogu z długą brodą i siwymi włosami. co więcej! mówisz, że wspinamy się po niej niczym małpy. może zrozumiałam to niezbyt właściwie, ale... co tam! mam prawo do własnej interpretacji ;D
kolejna zwrotka i kolejny strzał między oczy. cały czas taplamy się w błocie, czymś co jest nieistotne, a dla nas ważne. z czymś nieokreślonym, jak to ująłeś. fizyczność jest zaniedbaniem siebie? a więc gdzie się zwrócić? do duchowości? żeby znowu wspinać się po brodzie? cudownie zamykasz błędne koło, nadając naszemu istnieniu bezsens. kurczę...
spowiednicy miłości, którzy już dawno odeszli do drewnianych pudeł. konfesjonały? a może jednak trumny? jednym wersem dajesz nadzieje i ją odbierasz w zależności od pierwszych skojarzeń. matko i córko - geniusz... piszesz o grze w kocha nie kocha. czyżby nawet oni mieli wątpliwości?
końcówka mnie powaliła i przygniotła do ziemi ramieniem, śmiejąc się szyderczo. jak złośliwy starszy brat. jestem zachwycona :D pozdrawiam i życzę inspiracji :)
a wiesz, że ja czekam na więcej Twoich snów :)
Poziom utrzymam do momentu aż wyciągnę średnią 5.0, nawet w szkole takiej nie miałem :)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Początek sprawia wrażenie, że tekst może być swego rodzaju bluźnierstwem, zwrot "egoisto" obraża, bije zarzutem kogoś wielkiego, kto miał być miłosierny. Ale nie jest bluźnierstwem, jest prawdą.
Cudne nawiązania do tak prozaicznych powiedzeń, genialne porównania. Trzy ostatnie zwrotki zabijają mnie swym pięknem. Zresztą cały wiersz jest wspaniały. Podoba mi się to co robi z moja wyobraźnią.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46578 | Użytkownicy: 3567
Online(39): 34 gości i 5 zarejestrowanych:
Stefan B., Salem_de_Lincourt, Dawied, Kamil M. Jaszczak, RattyAdalan
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl