Użytkownik ocenił pracę na 6
Witaj,
Bardzo zaintrygował mnie Twój wiersz, Salem. W tej prostolinijności słowa zawarłeś coś, co zdołało mną poruszyć. Jestem zaszczycona tym, że mogę czytać pracę kogoś, kto w sposób delikatny i ujmujący potrafi określić swoje uczucia i wplatać w wiersz dostrzegalne zmiany na lepsze za sprawą jakiejś osoby.
Chciałabym wyrwać z treści jakiś wers i opowiedzieć, jak bardzo mi się podoba, ale wtedy musiałabym skopiować i wkleić całą pracę.
Puenta jest genialna. Powiem szczerze, że mnie zaskoczyła. Mogłabym czytać ten wiersz i czytać... Na pewno niebawem do niego powrócę.
Praca jak najbardziej na 6.
Pozdrawiam, Viva_El_Amor
Użytkownik ocenił pracę na 6
Myślę, ze ten wiersz jest kolejnym wyznaniem miłości.
Tytuł mówi sam za siebie!
Początek też wprowadza, nawet potęguje to wyznanie.
Druga strofa mówi o zmianach w otoczeniu podmiotu
i czuć w tekście zachwyt, wiersz fruwa i unosi się górnolotnie.
Słońce zawsze jest symbolem piękna i uroku.
Dalej mamy w przenośni duszę poety i przepędzone niewiadome
targające duszę.
Kolejne strofy są strofami radości, stąd gorąca herbata
malinowa, czerwień zawsze symbolizowała miłość.
Ślicznie powiedziane Ismo - zachwyt, choć ukryłeś sprytnie.
Ostatnia strofa mówi o wielkiej przemianie podmiotu,
wprowadza bardzo głębokie słowa. Jest to formą wyznania,
bo miłość jest mu bliższa jak całe zgromadzone ideały życia.
Inaczej jest ważniejsza od wszystkiego, jest ponad wszystko!
Śliczny wiersz i cieszę się, że mogłem to powiedzieć.
Wytrwania życzę z serca Edward.
Kolejny raz, w ciągu 24 godzin, jestem oczarowany kogoś wierszem. Kolejne zaskoczenie bierze się z tego, że oto człowiek, który, podobnie jak cudzy, szokował mnie tym, co tworzy, pokazuje się z innej strony, męsko-subtelnej, ujarzmionej, ujmując w miarę obrazowo. Bo przecież na naszych oczach kolejna „bestia” – mężczyzna – została ujarzmiona.
Prostota, która bije z tego utworu, jest niepojęta. Niby wszystko podane na tacy, oczywiste, mało odkrywcze, a wywołuje uśmiech podczas zagłębiania się w kolejne litery Twego świata. Starasz się być delikatny, nadal nieposkromiony, a jednak… podmiot liryczny sam sobie się dziwi:
„ nawet mieszkasz w nim”
Czyżby coś było nie tak, jak trzeba? Można myśleć i w ten sposób, jednak patrząc poprzez pryzmat reszty Twojej twórczości śmiem twierdzić, że Twoje rozważania tyczą się tego samego podmiotu lirycznego, w sensie emocjonalnym. Owszem, są szczury, pająki, ale pojawia słońce, wcześniej w Twoich tekstach nieobecne. Zresztą w moim odczuciu:
„wypędziłaś szczury
i pająki”
jest czymś absolutnie bezbłędnym. Kombinacja, kolizja tych rzeczywistości mogłaby się wydawać niemożliwa, ścierające się cząstki i antycząstki mogą przecież dać w efekcie końcowym mieszankę wybuchową, a u Ciebie pojawia się tykająca bomba – dynamit uczuć. Osobiście lubię sok malinowy, nie tylko w herbacie, ale i w poezji, za co taki subiektywny plus. Nie mogło się u Ciebie obyć bez czarów. Ale odpowiedzmy sobie na pytanie – czy alchemia da komukolwiek odpowiedź na to, co dzieje się w ludzkim sercu? Pytanie jedynie rzucam, licząc na to, że odpowiesz sobie sam.
Krok po kroku doszedłem do zakończenia, w którym zastosowałeś interesujący zabieg, coś w rodzaju zaprzeczenia, ale ubranego w inteligentny poetycki haczyk. Ot, mała gwiazdeczka, wisienka na koniec.
Czy mogę dodać coś jeszcze? Życzę szczęścia i gratuluję kobiecie, której udał się taki mały cud. Piękny, prosty wiersz.