najnowsze

Pseudonim: MGryglicki
Imię: Maciek
Skąd: Lubartów
O sobie: Emeryt.
Napisanych prac:
- nowości: 25
- wiersze: 4
- proza: 20
- publicystyka: 62

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 405 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Tęcza sześć" 23.02.2013
"Droga Wojownika" 29.07.2013
"Praca. Kochaj albo rzuć." 20.07.2012
"Lód" 23.03.2011
"Ja, Inkwizytor. Dotyk zła." 19.10.2010

Inne prace tego autora:
"Łowca Czarownic, Tom I:..." 25.09.2011
"Śmierć Bogów: Księga..." 11.01.2009
"Nevermore. Cienie" 11.11.2012
"Żołnierze grzechu" 14.02.2012
"Krzywa Sweetmana" 15.12.2011


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Łopatą do serca" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Stephen King. Sprzedawca..." - zingela
"Kuchenne rewolucje - Nowe..." - jazzu
"System Białoruś" - Edward Horsztyński
"Mechanik Dusz: Autowiwisekcja" - subtelny demon
"Simon i dęby" - Srebrna
"Moods And Messages" - FeliciaM.
"Beyoncé" - FeliciaM.

Próba krwi i stali, tom I: Sasha

Autor książki: Joel Shepherd
Rodzaj: Fantastyka
Język: Angielski, tłum. Jakub Steczko
Stron: 680
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar


Przez dłuższy czas zastanawiałem się, skąd kojarzę motyw rozkapryszonej księżniczki, obytej w walce bronią, buntującej się przeciwko złemu rodzicowi (lub dwójce) i ostatecznie wygrywającej – przynajmniej moralnie – spór z nimi. Motyw pojawia się często w bajkach (ostatnio Merida the brave; tylko broń Cię Panie Boże – teraz nie masz do czynienia z bajką!) i zdaje się wytarty jak jeansy oldschoolowego punka. O ile w gatunek spodni „gnojków” jestem w stanie wątpić, o tyle w jakość Sashy – nic a nic. Książka jest wielowarstwowa i złożona, przez to wciągająca i ciekawa. Narracja oraz styl autora nie przedstawiają sobą niczego szczególnego – nie wyrastają ponad szereg dziesiątek książek, nie powalają. Są bardzo dobrze wyważone i zdają się być jedynie delikatną bryzą, jakiej czytelnik nabiera w żagle w miarę rozwoju akcji. W jej przypadku mam o czym pisać. Bywa wartka, bywa spokojna, pełna wirów i zakrętów. Niesie czytelnika wedle własnego widzimisię i na nic zdadzą się wiosła. Jest niczym nurt potężnej rzeki. Została przeprowadzona spójnie i gładko, przyspieszenia oraz spowolnienia są dawkowane z wyjątkową precyzją. Jedynym zarzutem zdaje się być silna zależność przyczynowo-skutkowa, która momentami aż kłuje w oczy. Łączy się to jednak bardzo mocno z fabułą książki i historią świata, dlatego też na chwilkę odłożę akcję i skupię się na tychże. Fabuła jest, jak ładnie mawiają anglojęzyczni, „character-driven”. Główna bohaterka, Sashandra, to księżniczka, córka Torvaala, władcy Lenayin. Do wzorowych panienek nie należy i od sukienek woli spodnie, od szydełka łuk, a od pióra miecz. Zostaje oddana pod opiekę legendarnego wojownika, Kessligha Cronenverdta, który ukierunkowuje jej energię i czyni z niej wyśmienitego szermierza. To jednak przeszłość. Poznajemy ją jako dorosłą kobietę, żyjącą w miasteczku Baen-Tar i stale ćwiczącą techniki szermiercze svaalverdu, za których pomocą regularnie oćwicza wojowników goeren-yai. Sasha żyje w ciągłym rozdarciu: stara się nie popierać żadnej ze frakcji skomplikowanego społecznego konfliktu, a jednocześnie podążać za naukami Nasi-Kethu, do którego należy jej mentor. Z jednej strony dziewczyna chwali sobie dawne wartości wspomnianych goeren-yai, z drugiej strony cała jej rodzina wyznaje verentynizm, narzucony siłą wszystkim mieszkańcom królestwa. Całe otoczenie natomiast zdaje się próbować wywrzeć na niej presję: opowiedz się wreszcie za kimś jasno. Spokój Sashy zostaje zakłócony przez przybycie księcia Damona do Baen-Tar. Młodzieniec prosi Kessligha o pomoc w rozwiązaniu konfliktu na granicy dwóch, odwiecznie skłóconych prowincji królestwa: Hadryn oraz Udalyn. Cronenverdt wymusza, aby jego uma (uczennica) pojechała z nimi. To właśnie ten konflikt, chociaż nie od razu, stanie się przyczyną krwawej bitwy między verentyjczykami a goeren-yai. Starałem się wprowadzać poszczególne terminy spokojnie i powoli; Shepherd nie ma tej litości dla czytelnika. Powinno to stworzyć pewien obraz złożoności świata. Przede wszystkim jednak sygnalizuje pomysłowość autora. Już jakiś czas minął od momentu, w którym zetknąłem się z nakreślonym od zera światem, z wymyślonymi religiami, rasami, królestwami, z oryginalną terminologią, ciekawą mapą, jeszcze ciekawszą historią i najciekawszym z tego wszystkiego społeczeństwem. To właśnie z powodu rozbitego społeczeństwa królestwa dochodzi do kluczowego dla akcji konfliktu. Kilka słów o tym fenomenie Próby krwi i stali. Całe Lenayin było dawniej rozbitymi księstwami goeren-yai, zjednoczonymi przed stu laty właśnie dzięki verentynizmowi. Nowa religia została siłą narzucona wojowniczym wieśniakom, a jej przestrzegania i wprowadzania strzeże powołana sztucznie arystokracja. Zupełnie jak znane nam z historii Europy wyższe warstwy, także te z Lenayin gubią swoją drogę. Do głosu dochodzą personalne żądania, swady, korupcja, zepsucie i sparszywienie. Głównym celem arystokracji jest przekonanie krwią i mordem do swojej kultury. Reszty chyba łatwo się domyślić, prawda? Całość jest rekombinacją kilku motywów znanych nie tylko z książek, ale też z historii. Pierwsze: zbuntowana księżniczka. O niej chyba napisałem wystarczająco; dodam tylko jeszcze, że Shepherdowi udało się stworzyć spójnie myślącego młodego wojownika, co wcale nie jest tak częste. Secundo: narzucona przemocą religia. W pakiecie z arystokracją, jawnie represjonującą stare wierzenia. Tertio: plany świętej wojny, mających za zadanie wyrżnąć w pień wszystkich innowierców. Quatro: król, omamiony i ślepy na swoich poddanych. I na szarym końcu honorowi ludzie, koniecznie: na straconej pozycji, wyznający starą wiarę, represjonowani. Jak się dobrze zastanowić, wyjdzie, że wszystko to już gdzieś było. Nie myślcie tylko, że zapomniałem o akcji. Wracam do niej teraz. Opisałem ją trochę, teraz określę jednym słowem: wzorowa. Nie da się jej oddzielić od żadnego elementu książki, a mimo to cały czas miałem wrażenie, że jest napędzana przez Sashę. Obejmuje całe królestwo, dworskie intrygi, życie prywatne i publiczne, a mimo to cały czas gdzieś tam przewija się Sashandra. To tak, jakby akcja współdziałała z innymi częściami całej opowieści, tworząc wir, w centrum którego znajduje się główna bohaterka. Perfekcja w każdym calu. Całość, mimo, że oparta na pewnych archetypach, jest bardzo dobra. Próba krwi i stali jest obowiązkową pozycją dla wszystkich fanów pełnokrwistej fantastyki, chcących przeżyć po raz kolejny wspaniałą przygodę w nowej, ciekawej i złożonej oprawie. Cóż mogę powiedzieć na zakończenie? Jaguarze, czekam na Petrodor, drugi tom sagi. Spieszcie się, proszę!




Płeć: nieznana
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 08.06.2013r.

1     

Fereba Użytkownik 10 06 2013 (18:57:33)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Na pierwszy rzut oka tej recenzji nic nie brakuje. Jednak mi przeszkadza w niej parę rzeczy, m.in.:

Po co aż tyle wyróżnień w tekście? Nie wiem jak innym, ale mnie osobiście przeszkadzało to w odbiorze. Wystarczyłby tylko wytłuszczony nagłówek.

Wydaje mi się, że jeśli wprowadzasz terminy z języka użytego przez autora, to są dwa wyjścia: albo (jeśli były wyjaśnione) powinny być dokładniej przybliżone, albo nie używasz ich, tylko zastępujesz innymi określeniami. Pewnie przeciętny czytelnik zada sobie pytanie: na czym polega verentynizm lub nauka Nasi-Kethu?

Jednak żeby nie było, że tylko wytykam wady...

Zalety? Używasz ciekawych porównań, podoba mi się szczególnie:
Narracja oraz styl autora
(...)
Są bardzo dobrze wyważone i zdają się być jedynie delikatną bryzą, jakiej czytelnik nabiera w żagle w miarę rozwoju akcji.


Podsumowując, mimo paru błędów, Twoja recenzja ma ręce i nogi, więc z czystym sumieniem mogę wystawić 4. :)

MGryglicki Użytkownik wpmt 09 06 2013 (15:01:33)

To faktycznie troszkę niezgrabne sformułowanie z tym brakiem oddzielenia. Ciężko mi było ubrać w myśli wyjątkowe współgranie tych elementów. Tym bardziej, że nie zawsze tak się zgrywają i czasami akcja jest sobie, bohater sobie, fabuła sobie i wszystko się sypie. Tym bardziej, że wiąże się to z "character-driven story" - jak brzmi pełna fraza. W tym przypadku to "wirowanie" elementów dookoła głównej bohaterki jest meritum, co spróbowałem wykazać, wyliczając, co kręci się dookoła Sashy. Faktycznie brzmi to dziwnie, chyba jakiś skrót myślowy mi w głowie nie zaskoczył ;)
Przeskoczenie z kolei było celowe, taka klamra spinająca wszystkie elementy z akcją właśnie.

Rozważałem makaronizmy, ale sądzę, że nie ma dość dobrych tłumaczeń tych konkretnych. Jeśli znajdziesz takie, które oddają ich pełny charakter - poinformuj mnie.

solitary universe Użytkownik 09 06 2013 (13:17:14)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Całość wydaje mi się nieco chaotyczna, zapewne przez to, że przeskoczyłeś tak z opisem akcji - raz tu, raz tam. Jakkolwiek, informacje o książce są ładnie podane na tacy i zachęcają do lektury.
Jednak jest małe "ale".

Po pierwsze, nie rozumiem tego fragmentu:
Nie myślcie tylko, że zapomniałem o akcji. Wracam do niej teraz. Opisałem ją trochę, teraz określę jednym słowem: wzorowa. Nie da się jej oddzielić od żadnego elementu książki, a mimo to cały czas miałem wrażenie, że jest napędzana przez Sashę. Obejmuje całe królestwo, dworskie intrygi, życie prywatne i publiczne, a mimo to cały czas gdzieś tam przewija się Sashandra. To tak, jakby akcja współdziałała z innymi częściami całej opowieści, tworząc wir, w centrum którego znajduje się główna bohaterka. Perfekcja w każdym calu.

Napisałeś, że akcji nie da się oddzielić od żadnego elementu książki... Ciekawa sprawa, zawsze myślałam, że akcja, jako fabuła, z reguły jest nierozerwalnie połączona ze wszystkimi elementami powieści, nie mówiąc już o głównej bohaterce.

Po drugie, wbite w tekst makaronizmy zaburzają odbiór całości. Tak samo dobrze te wyrazy brzmiałyby w języku polskim, nie uważasz?

Ode mnie mocne 4.
Pozdrawiam.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(39): 39 gości i 0 zarejestrowanych: