warto go przeczytać
Autor książki: Andreas Gößling
Rodzaj: Średniowieczna fantastyka
Język: Polski
Stron: 500
Wydawca: Wydawnictwo Telbit
Mieszanie form przekazu rzadko wychodzi na dobre. Zazwyczaj wygląda to w następujący sposób: jeśli mamy do czynienia z dobrą książką, nie możemy liczyć na równie udaną ekranizację i odwrotnie – jeśli mamy do czynienia z kiepską powieścią, to nawet przeciętny reżyser będzie w stanie wykrzesać z niej wszystko, co najlepsze. Kiedy skończyłem czytać Opus. Zakazaną księgę, pomyślałem sobie, że bardzo chciałbym zobaczyć jej ekranizację.
Najnowsza książka Andreasa Gößlinga opowiada historię kilkunastoletniego Amosa, młodzieńca, który po śmierci rodziców przeprowadził się do stryja Heriberta – zawadiackiego szabrownika i awanturnika, żyjącego z łupieżczych wypadów za czeską granicę. Pijacki styl życia wuja zupełnie chłopcu nie odpowiadał, dlatego też tak często, jak było to tylko możliwe, odwiedzał dzierżawiącego pobliską zagrodę Valentina Kronusa. Ten uczony pustelnik pracował cały czas nad Księgą Duchów – magicznym artefaktem, posiadającym moc, jaka może zachwiać władzę cesarza i całego średniowiecznego Kościoła.
Czytając Opus. Zakazaną księgę śmiałem się, denerwowałem i reflektowałem na zmianę. A to dlatego, że opowieść, którą wykreował przed nami Andreas Gößling zachwyca niezwykle barwną zawartością. W książce znajdziemy fascynujące sceny pojedynków, spektakularnych pogoni, poznamy historię niepowtarzalnej miłości, bezwarunkowego zaufania oraz zetkniemy się z wciąż aktualnymi mądrościami. Wszystko to okraszone dozą średniowiecznej rzeczywistości, w której cofniemy się do początków drukarstwa i konnego transportu. Warto również zaznaczyć, iż na końcu pierwszego tomu zamieszczono „Posłowie”, mogące mniej obeznanym w historii wiele kwestii wyjaśnić.
Obiektywnie patrząc na książkę nie sposób pominąć niewielkich niedociągnięć – o dziwo, autorowi mogę zarzucić wyłącznie dwie rzeczy: zamieszczenie książki w książce, a także przewidywalne i mało satysfakcjonujące zakończenie. Już nawet ciekawe, lecz czasami zbyt długie opisy, nie nużyły tak bardzo, jak czytanie Księgi Duchów, która zawierała równie tanie, jak bezsensowne historie. Jeśli zaś chodzi o scenę finałową – nie dostarcza upragnionych emocji, ale skłania do sięgnięcia po część drugą. Bardziej niż zamysł autorski przypomina mi to zamysł handlowy.
Podsumowując: Opus. Zakazana księga to pozycja, po którą warto sięgnąć z różnych względów. Gdy chcemy poczuć prawdziwą magię, kibicować naznaczonej miłości, znaleźć się w samym sercu najmroczniejszych wydarzeń piętnastego wieku albo żeby wreszcie odpocząć przy dobrej lekturze. Jak dla mnie zdecydowanie zasługuję na dziewięć w dziesięciopunktowej skali.
Zalety:
- różnorodność scen
- rzeczywiste realia średniowiecza
- posłowie
Wady:
- książka w książce?
- marketingowe zakończenie
Ocena: 0
Liczba komentarzy: 0
Data dodania: 16.11.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46577 | Użytkownicy: 3567
Online(41): 36 gości i 5 zarejestrowanych:
Fał, Stefan B., Wojtex81, Salem_de_Lincourt, Kamil M. Jaszczak