warto go przeczytać
Pseudonim: Fantasta
Wykonawca: O.S.T.R.
Gatunek: rap
Cena: ok. 30zł zł
Rok wydania: 2009
Wytwórnia: Asfalt Records
Niedobrze się robi od tekstów typu: "Ostry się skończył”, "Ostrowski nie ma do powiedzenia nic nowego”, albo "O.S.T.R. jest wtórny”. Tymczasem Adam atakuje nowym materiałem, dodatkowo jest to już dziesiąty album w jego dziewięcioletniej karierze. "O.C.B.” – płyta w zupełnie innym klimacie niż poprzednia "Ja Tu Tylko Sprzątam” jest bombą, która wybucha dopiero w głośnikach.
Sam wybuch nie następuje od razu. Pierwszy utwór na trackliście jest jakby introdukcją, bo owy "Strach” wprowadza nas w nastrój, który silnie nasycony jest szorstkimi nawijkami i ciepłymi produkcjami instrumentalnymi. Przesłuchując album miałem wrażenie, że nagrania się rozpędzają. Początkiem był dość ponury "Strach”, po czym spokojnie przesunąłem się do Zobacz co mówią”, aż nagle do tracku, w którym Adam mówi o swoich osobistych spostrzeżeniach. Mowa tu o "Miłości nie ma dziś”. Łódzki raper przypomina o tym, jak ciężko jest w dzisiejszych czasach odnaleźć miłość, gdy porachunki, to kto ma racje oraz ciągła gonitwa za samo doskonałością jest ważniejsza niż człowiecze wartości. Natomiast czwarty z kolejności "Dom” ma na celu przybliżenie estetyki stosunków międzyludzkich, przedstawia zagubienie w realiach świata. O.S.T.R. jest obserwatorem wszystkich wydarzeń, z pogardą mówi o niedorzecznych przyzwyczajeniach, a także karygodnych zachciankach i zamiarach, które za wszelką cenę chcemy wprowadzić w życie. I choć to dopiero cztery utwory, jest naprawdę gorąco i na wysokim poziomie.
Jaki jest Ostry lirycznie na tej płycie? Zupełnie jak swój pseudonim, niezwykle ostry. Gdyby emocje burzliwie szalejące w głosie Adama miały zapach, byłby on ogromnie mocny i wyraźny. Tak groźnego i gniewnego reprezentanta Bałut dawno nie słyszałem. Często nie przebiera w słowach, wprost mówi co myśli, co go denerwuje lub drażni, z czym sobie poniekąd nie radzi, a także jaki ma pogląd na dane sprawy. Przykładem może tu być fragment kwestii refrenowej w "Karmie”: "Jeśli napierdalasz żonę, bo zupa była za słona – bym Cię dorwał, zapierdolił i pod blokiem pochował” lub trochę później w zwrotce "Płacisz za kurwę i przynosisz jej kwiaty – w sumie nie wiem czym się różni twarz idioty od szmaty”. W całym utworze w znakomity sposób Ostry wyładowuje swą frustracje na temat zdarzającej się w dzisiejszych czasach przemocy w domach, czy braku szacunku dla kobiet. Wydaje mi się, że lirycznie ten kawałek jest dla autora ważny z jednego względu, recenzowany album zadedykował swojej rodzinie – czyli synkowi i żonie. Natomiast w "Bez zasięgu” (jednej z gorszych nut) MC napada słowami telefony komórkowe rymując całkiem zgryźliwie: "Czy to twój kumpel iPhone? Rozpierdolę go o ścianę jeśli ziomek go dostanę na sekundę sprawdź to! Jesteś słuchawką czy ta słuchawka jest Tobą, kurwa weź do ręki jabłko i se zrób na czole logo”. Na tym przykładzie nietrudno jest zauważyć, że tematyka "O.C.B.” jest jednak zróżnicowana. Jest obalanie światopoglądów, mowa o upadku moralności, a także gorzkie inwazje wyrazowe z pokaźną ilością obraźliwych epitetów. O.S.T.R. nie jest delikatny, porcja wulgaryzmów ma na celu obrazować powagę sytuacji, podkreślać dane kwestie. Bądź co bądź sam uważam, że w niektórych przypadkach przekleństwa można zamienić na równie dosadne terminy. Oczywiście cele czołowego polskiego rapera okazały się trafne, skoro przesłanie w takiej formie jakiej zostało ujęte trafia do ludzi. Wydaje mi się, że na uwagę zasługuje także siódmy utwór, w którym padają słowa: "Dlaczego mamy dać wszystko czego świat pożąda?”, a także "Piękna idee z lektur życiu nie potrafią sprostać, bo ludzie w nie nie wierzą póki nie trafią totka”. W kawałku najsilniejsze ogniwo spod skrzydeł Asfalt Records skupia się nad tym, jak żyjemy, jak układamy sobie życie aby było nam wygodnie i jakim kosztem to robimy. Nawija, że ślepo brniemy za sztucznie napędzanymi siłami i choć na świecie jesteśmy pionkami to chcemy więcej niż praktycznie możemy.
Wyznacznikiem połowy albumu jest utwór "Synu”, w którym raper bezpośrednio zwraca się do swojego potomka. Tune ma prawie sześć minut i składa się jakby z dwóch części – dwóch bitów, dwóch oddzielnych tekstów. Numer ten jest równie osobisty co "Po drodze do nieba”, w którym Ostry wyobraża sobie siebie przed ostatnim namaszczeniem, pełnego pretensji z szumem pytań bez jasno postawionych odpowiedzi w głowie. W dedykowanej Jankowi piosence, ojciec przestrzega go przed błędami, które popełnił. Mówi co jest dobre i o tym, że jest świadomy tego, że będzie próbował w życiu różnych rzeczy, a także, że zawsze będzie z niego dumny i co najważniejsze – jest przekonany, że tak samo jak on ma we krwi hip-hop i też zajmie się rapem. "Co do marihuany, bądź mądrzejszy niż tata – widzisz łatwo odfrunąć jednak trudniej się wraca, a tu wciąż nowy szatan dziury wypala w umyśle, to, że problem – zapomnisz, nie znaczy, że zniknie; (…) Jak umiesz to szybuj ale zdecydowanie, lepiej jakbyś miał charakter po mamie.” W drugiej części stawia na słowa mówiące o trudzie życia, ludzkich skłonnościach, pomyłkach jak i marzeniach, a przede wszystkim, aby pamiętał, że do wszystkiego trzeba dojść samemu. Wspomina o tym na przykładzie własnej historii i pierwszych prób z muzyką.
Mówi się, że duża płodność muzyka może działać na jego niekorzyść z racji, że w końcu zalicza się znaczny regres lub trudniej jest zaskoczyć. Ostremu to nie grozi – udowadnia zarówno gigantyczny talent producencki, jak i styl oraz flow. Co do flow… Dziękuję Adamowi za zrealizowanie genialnego kawałka jakim jest "Flow virus”. Co prawda gościnny Torae wypadł dość blado, to O.S.T.R. bez wątpienia pokazał niezwykłe flow, którego zazdrości mu bardzo wielu MC: "Demoluję wnętrze czaszki, chcesz tej prawdy, wiesz, że dam Ci sens tej taśmy, przez ten zastrzyk w serce sampli, przejdź nie drażnij – nie damy przeżyć nawet Twojej wyobraźni”. Oczywiście są i słabsze punkty płyty. Dla mnie to zdecydowanie "Nigdy kiedy piszę”, w którym oprócz łodzianina rymuje "Main Flow i Kaze (i szczerze mówiąc liczyłem od nich na więcej), wcześniej wspominany "Bez zasięgu”, choć równie słaby okazał się numer "O.C.B.”(głównie pod względem liryki). Do reszty raczej nie mogę mieć zarzutów, z racji potęgi takich perełek jak "Dla wszystkich co wierzą”, "Nie każdy”, czy "Cultivation”. Ten ostatni może stać się drugim singlem. Keith Murry w kwestii featuringów wypadł najlepiej i zdecydowanie pokazał klasę. Z pewnością słabiej szanowny kolega i hypeman Ostrego – Kochan, choć nie odstaje na kilometr od reszty. Dobitnym trackiem jest "Sam to nazwij”, w którym wprost idealnie pasują cuty z filmu "Galerianki”. Zresztą fragmenty dialogów pojawiły się na całym krążku. Sam kawałek zwraca uwagę na zdemoralizowanie młodzieży, brak szacunku młodych dziewczyn do własnego ciała, co dziś nie graniczy z szokiem – jak wiadomo, niepoprawnie.
Nie boję się stwierdzenia, że O.S.T.R. jest najlepszym producentem w Polsce. Słychać to na jego albumach, jak z projektu na projekt próbuje czegoś nowego, wykorzystuje swoje umiejętności, znajduje sample które później w fascynujący sposób wykorzystuje. Jego bity romansują z jazzem, funkiem, są ciepłe i pełne, przyjemne dla ucha. Biję pokłony za instrumentalne dzieła. Niezwykle się cieszę, że jego talent został zauważony już nie tylko w naszym kraju. Na jednym z najlepszych bitów na "O.C.B.” został nagrany "Real Game”. Raper nawija o tym, co jest dla niego ważne, o rapie i kulturze hip-hop uprawiając przy tym delikatne braggadacio. Na nim także Evidence – postać bez której nie byłoby Dilated Peoples. Artysta tego formatu nie pojawił się dotąd na żadnym polskim albumie. Co prawda zwrotka Evidence’a nie kładzie na kolana, ale stanowczo trzyma poziom. Bit, który niezwykle mi się spodobał to "Live my life”. Featuring objęli (pięknie śpiewający) Cadillac Dale i (z oryginalnym flow) Benefience. Całą stawkę jako 20 kawałek zamyka "Bez outra”, ładnie podsumowujący dziesiąte dzieło artysty. Szacunek należy się też Dj Haemowi odpowiedzialnemu za dobrze dobrane cuty, a także Dj Chwiałowi który dorzucił swoje trzy grosze.
Bomba wybucha podczas słuchania. Napięcie rośnie, następuje eksplozja, a potem wyciszenie, wyszumienie. Wyciszeniem są kolejne kawałki takie jak "Cultivation” czy "Dla tych co wierzą”. Ostry jest muzykiem, po twórczość którego sięgają nie tylko koneserzy rapu. Jest raperem, który nadal się rozwija. Ma wielki talent, który wie jak wykorzystać. "O.C.B” to projekt, w którym znajdziemy to co dobre – genialne bity, zabawę flow, styl, niezawodną technikę, niebanalne spostrzeżenia zawarte w tekstach. Adam unika tematu polityki (i bardzo dobrze), unika punchline’ów. Wprost mówi co czuje, abstrahując od wyniosłych zwrotów czy filozoficznych uniesień. Jestem po prostu pewny, że u mnie dziesiąty album Ostrego będzie się kręcił dość często. Z jednego względu: Jest on bardzo dobry. MC ani mnie nie rozczarował, ani zbytnio nie zaskoczył, bo liczyłem na dobre produkcje. Polecam wszystkim tym (i nie tylko), którzy uważają, że dobry rap w Polsce nie istnieje…
Zalety:
- ładnie wydany album
- bity
- cena
Wady:
- brak dodatków
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 07.03.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(29): 26 gości i 3 zarejestrowanych:
Dawied, Darksio, Ell003