warto go przeczytać
Autor książki: Carlos Ruiz Zafón
Rodzaj: Powieść
Język: Polski
Stron: 304
Wydawca: Muza S.A.
Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy musimy przeczytać książkę, do której przekartkowania zostaliśmy zmuszeni, zazwyczaj robimy to przez bardzo długi okres czasu. I nic w tym dziwnego, ponieważ ciężko jest człowiekowi przyzwyczaić się do tego, że tak naprawdę są ludzie więksi od nas, których musimy słuchać... bądź których powinniśmy słuchać, gdyż zazwyczaj odznaczają się większym doświadczeniem, wiedzą czy też umiejętnościami. Zasiadając do czytania "Mariny" autorstwa Carlosa Ruiza Zafóna przebrnąłem przez podobną sytuację, z tym, że w moim przypadku czynnikiem, który kazał mi dokończyć książkę, były zainwestowane w nią fundusze. Szczerze przyznam, że z początku - po zapoznaniu się z pierwszym, drugim rozdziałem - nie bardzo miałem ochotę na kontynuację, no ale cóż zrobić - w końcu przełamałem się i kontynuowałem drogę na moją literacką "Golgotę".
"Marina" to powieść, której akcja przenosi nas do XX-wiecznej Barcelony. W jednej z tutejszych szkół z internatem mieszka młodzieniec imieniem Óscar Drai. Jest on osobą - jak przystało na młodych mężczyzn - naginającą poczucie własnych emocji - przede wszystkim strach. Pewnego dnia, kiedy przechadza się ulicami miasta, trafia do jednej ze starszych dzielnic, w której dostrzega mroczny (w pociągający sposób) dom. Nie jest jednak świadom tego, że przekroczenie jego progu zmieni jego życie na zawsze. W przeciągu kilku dni Óscar Drai poznaje tytułową Marinę, wraz z którą będą świadkami wydarzeń wyciągniętych rodem ze średniowiecznych kryminałów i epickich opowieści o oddaniu dla drugiej osoby. Na szczęście (bądź nieszczęście) na ich drodze pojawia się dama w czerni oraz motyl... Rozpoczyna się walka o życie, pełna tajemnic, jakie należy odkryć, by poznać prawdę. Wydarzenia toczą się w zastraszającym tempie, Óscar nie podejrzewa jednak, że trafił jedynie w punkt kulminacyjny historii mającej swój początek wiele lat temu. Nie spodziewa również tego, że będzie to dla niego tragiczna w skutkach podróż.
Historia, jaką rysuje przed nami Carlos Ruiz Zafón, z początku wydawała mi się strasznie przegadana i niezwykle beznadziejna. W dodatku styl, jakim posługuje się autor, również mnie przeraził. Czytałem, bo musiałem, nie dostrzegając w tym dziele niczego szczególnego. Jednak kiedy pan Zafón przestał owijać w bawełnę i zaczął rozwijać akcję, opisując mroczne wydarzenia i przedmieścia Barcelony, wciągnąłem się, i to bardzo. Zrównoważone opisy, ciekawa fabuła (co można naprawdę dobrze zrozumieć po przeczytaniu książki), wiele bardzo prawdziwych, uwag oraz przemyśleń dotyczących istnienia. Czasami jednak wydawało mi się (muszę tutaj zaznaczyć, iż całość jest prowadzana w narracji pierwszoosobowej, a wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy Óscara), że dialogi brzmią zbyt poważnie i dorośle jak na kilkunastoletnie dzieci, które je prowadzą. Trzeba jednak pamiętać, jak w tamtych czasach wychowywani byli młodzi ludzie - wysoka kultura osobista, nienaganne maniery i odpowiednie słownictwo to coś, czym szczyciły się w kontaktach z nowo poznanymi osobami. Tak więc kapelusze z głów, bo tutaj Carlos Ruiz Zafón naprawdę wykonał kawał świetnej roboty.
Żeby nie było samych doskonałości - tak, książka ma również swoje wady. Zacznijmy od początku: po pierwsze - jak już wcześniej wspomniałem - początek książki jest beznadziejny, i nic nie wskazuje w nim na to, że akcja rozwinie się w bardzo konkretnym tempie. Można wręcz poczuć pewną ślamazarność. Żeby nie przekłamać, tyczy się to pierwszych rozdziałów, a nie prologu, który jest udany, ciekawy i to był ten właśnie fragment, który przeczytałem przed zakupem książki i który mnie skusił. Po drugie: niektóre z sytuacji dotyczących postaci - czy to Mariny, czy Óscara - wydają się być strasznie naciągane. O ile zachowanie się ich jest podporządkowane pewnym regułom rządzącego ówcześnie świata, o tyle parę scenw książce wydaje się być bardzo naciąganych. Dalej: po kilkudziesięciu pierwszych stronach jesteśmy już w stanie określić precyzyjnie tożsamość damy w czerni, przez co znika efekt zaskoczenia. A my - miast być zaskakiwani cały czas - okazujemy zdziwienie dopiero pod sam koniec książki. Swoją drogą - Zafón to nie Brown, tak więc intrygi wyszły tutaj dość marnie.
Podsumowując: "Marina" jest książką naprawdę godną polecenia na zimowe wieczory, kiedy trzyma nas chandra, nie mamy co z sobą począć, bądź chcemy poczuć delikatny - i to bardzo delikatny - dreszczy emocji. Teraz, gdy wiosna zawitała w nasze progi, a niedługo wypatrywać będziemy lata, niekoniecznie warto marnować ciepłe dni na zasiadanie do tej lektury. Ogólnie rzecz ujmując, ciężko jest jednoznacznie ocenić "Marinę". Z jednej strony bardzo bogata treściwie - ubrana w przepiękne opisy, inteligentne myśli i przesłania, z drugiej zaś - nad wyraz przeciętna technika z wolno rozwijającą się akcją. To tyle, jeśli chodzi o opinię nt. tego dzieła Carlosa Ruiza Zafóna. Jeśli kogokolwiek zachęciłem do lektury, to miło mi, jeśli nie, to i tak nie bardzo jest czego żałować - może tylko tego, że są bardzo ciekawe wątki miłosne. No cóż!
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 27.03.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(29): 25 gości i 4 zarejestrowanych:
Dawied, Wojtex81, 77majka77, Darksio