warto go przeczytać
Pseudonim: Fantasta
Wykonawca: Kim Nowak
Gatunek: AlternativeRock
Cena: ok. 30 zł zł
Rok wydania: 2010
Wytwórnia: Universal Music Poland
Kim Nowak – to kolejne wcielenie braci Waglewskich, czyli Fisza i Emade. Pierwsze ich projekty (włącznie z Tworzywem Sztucznym) miały smaczek rapowy… Bartek nawijał w specyficzny dla siebie sposób, a Emade tworzył ciepłe, samplowane produkcje. Ostatnio jednak wydali album „Heavy Metal”, w którym można odnaleźć wiele inspiracji muzyką rockową oraz alternatywną. Trochę wcześniej wyszedł krążek „Męska Muzyka”, nagrany z ich ojcem, gdzie jest bardziej blues’owo. Czuć tam także swobodne country. Natomiast Kim Nowak… to już zupełnie inne wariacje.
Za płytę i jej brzmienie odpowiadają trzy osoby – Fisz (jako basista, wokalista i autor tekstów), Emade (który zasiadł przy perkusji) i Michał Sobolewski (gitarzysta, ale także udzielający się „chórkowo”). Bracia Waglewscy po raz pierwszy zdecydowali się wydać swój album w innej wytwórni. Dotąd robili to w „Asfalt Records”. Kim Nowak ukazał się w sklepach 14 maja 2010 roku, nakładem „Universal Music Poland”.
Chłopaki chwycili za instrumenty i nagrali muzykę, jakiej w Polsce rzadko można posłuchać. Klimat lat ’60, aż ocieka, w dwunastu świetnych, żywych utworach. Brzmią mocno, zdecydowanie, miejscami niezwykle surowo. Riffy gitarowe nie są skomplikowane, ale chwytliwe. Granie jest naprawdę proste i wcale nie jest to zarzut. Czasami miałem wrażenie, że całość przypomina tzw. „garażowy hardkor” - dźwięki są brudne i nie ma tam miejsca na jakiekolwiek muzyczne kompromisy. I nawet jeśli przypomina to dobrej jakości „bootleg”, to nadal nie jest to zarzut, ale kolejny atut. Widać w tym wszystkim pomysł, szkic, będący dowodem artystycznego zmysłu, który bardzo doceniam. Tych trzech dżentelmenów stworzyło sobie swój światek, w którym każdy z nich odgrywa tak samo ważną rolę. Nie brakuje solówek gitarowych, perkusyjnych, czy też partii grubego basu. Słucha się tego z zaciekawieniem na ustach, myślę, że też z podziwem. Słuchacz nie jest w stanie przewidzieć, co czeka na niego dalej, brak tutaj melodii wtórnych.
Na nagrany wokal Fisza nałożony został przester. Efekt na dłuższą metę może jednak drażnić. Niby pasuje stylowo, aczkolwiek z czasem może irytować. Oczywiście, wszystko zależy od utworu. Na pewno zwracałem na to mniejszą uwagę przy słuchaniu „Spaceru”, a zupełnie inaczej było z introdukcyjnym „King Kongiem” czy „Gromem”. Sam Bartek Waglewski wciąż jest w wysokiej formie, wciąż potrafi zaskoczyć. Przede wszystkim nie tylko mówi, opowiada, ale też śpiewa, wydziera się. W każdej z tych odsłon odnajduje się w stu procentach i chwała mu za to. Jego teksty, nadal są bardzo „fiszowe”. Mogą wydawać się dziwne, niepoukładane, zalatujące lekkim bezsensem. Głównie dlatego, że od groma w nich metafor, porównań, ucieczek do absurdów. Dotykają przede wszystkim tematu człowieka, emocji.
Moim faworytem jest singiel „Szczur”:
"Gdy się nie wysypiam mam szczurzą twarz
niebo jest czarne, nie ma na nim gwiazd.
W poduszkach chowam chmury zamiast piór,
kina i apteki wpadają mi do ust”.
Z przyjemnością cofałem się też do początku utworu „AAA!”, gdzie Fisz informuje:
„Jak otworzysz nasze ciała
AAA! Popłynie lawa!”.
Nie brakuje też zabawy słowem, a ten zabieg myślę stał już się pewną marką wokalisty Kim Nowak.
Piosenki na tej płycie, głównie przez swoje brzmienie, inspirowane graniem Black Sabbath, Yardbirds, Cream, (czy jak sami przyznają, również Morphine), genialnie sprawdzają się na koncertach. W tym krążku nie ma miejsca dla komputera, wtyczek i innych nowinek. Jest bardzo undergroundowo, męsko, solidnie i przede wszystkim – DOBRZE. Bez zastanowienia, polecam.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 07.10.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(31): 26 gości i 5 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Wojtex81, 77majka77, Darksio