warto go przeczytać
Autor książki: Jacek Piekara
Rodzaj: Fantasy
Język: polski
Stron: ponad 300
Wydawca: Fabryka Słów
Śmiało więc możecie sobie wyobrazić, z jaką ekscytacją zawsze sięgałem po kolejny tom przygód Mordimera Madderdina. Przez długi czas jednak – około trzech lat bodajże – nie miałem styczności z tym niezwykle pobożnym człowiekiem.
Oto jednak trafiła się okazja przeczytania (wprawdzie egzemplarza recenzenckiego, bez ostatecznej korekty) Ja, inkwizytor. Dotyk zła. Otwierałem go oczywiście z podobnym drżeniem rąk, pomny na fenomen Młota na czarownice czy Miecza Aniołów.
Pewnie, po tak wychwalającym wstępie pomyślicie, że się srodze zawiodłem? Otóż, nie.
Składająca się z dwóch opowiadań: Dotyk zła oraz Mleko i miód, zawierająca w sobie ponad trzysta stron miodu na duszę fana fantastyki książka może nie zachwyca tak, jak poprzednie części, ale wciąż jest bardzo dobra.
Oczywiście Jacek Piekara, jak każdy stale doskonalący się pisarz, przeszedł pewną ewolucję w swojej sztuce. Ktoś, kto czytał Świat jest pełen chętnych suk będzie wiedział, jak wiele twarzy ma ten autor. Poniekąd jest to efekt tego, że przez większość życia pracował ze słowem. Był między innymi redaktorem czasopism komputerowych, jak i naczelnym Fantasy. Tworzył i tłumaczył scenariusze gier komputerowych. Prowadził również program autorski w Radiu WAWA. Dopiero wierzchołkiem tej góry lodowej jest działalność pisarska, rozciągnięta od tematyki XVII-wiecznej Rzeczpospolitej, przez horror fantasy Necrosis, do dziejów przedstawionych w cyklu Mordimera Madderdina.
Przy czym ta ostatnia wzbudza w czytelniku najwięcej kontrowersji. Jak bowiem wyobrazić sobie świat, w którym Jezus Chrystus połamał krzyż, zszedł z niego i pokarał Rzymian i Żydów pożogą i śmiercią? Jest to całkowite odwrócenie istoty naszej kultury, przez niektórych uznawane za wyraz stosunku autora do katolicyzmu.
Właśnie w takim świecie, oczywiście kilkaset lat po tym, jak Syn Boży ukarał swych oprawców, przyszło żyć głównemu bohaterowi. Jest on inkwizytorem Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu. Kimś, kto sam siebie tytułuje człowiekiem wielkiej wiary i pokory, oraz narzędziem w ręku Boga. To z jego perspektywy poznajemy niezwykle brutalny, okrutny świat, pełen złoczyńców, gwałtu, zdrady, zawiści, krwi. Jednocześnie pełen miłości, piękna i dobra. Z tego powodu ten świat wciąga – jest bardzo realny. Mimo przenicowania spraw religijnych wydaje się, że większość rzeczy jest takich samych.
Czy wiele się zmieniło w stosunku do innych części serii? Zdecydowanie zmniejszyła się ilość wzmianek samego Mordimera na temat jego delikatnego węchu. Z jednej strony momentami stawały się irytujące, z drugiej okazały się jednak smaczkiem, który stworzył Madderdina. Zmieniło się chyba również podejście autora do przygód inkwizytora. Pewien brak rozmachu, czy może akcji (tylko pozorny), zarezerwowanych dla późniejszych okresów jego życia, autor zdecydowanie nadrabia doskonałym budowaniem tajemnicy i napięcia. Bo, żeby nie zapomnieć, cała akcja rozgrywa się w niedługim czasie po opuszczenia przez głównego bohatera murów Akademii Inkwizytorium.
Piekara troszeczkę lepiej sprawdza się przy krótszych formach. Czytając Mleko i miód miałem wrażenie, że w kilku miejscach akcja została niepotrzebnie rozwleczona. Z drugiej strony niesamowite jej przyspieszenie w ledwie pół minuty czytania sprawia, że serce bije mocniej. Jest to z jednej strony przejaw kunsztu autora, z drugiej można się spodziewać, że przygody inkwizytora będą nieco gwałtowniejsze.
Należy jednak przejść do sprawy zasadniczej. Co zdecydowanie pozostało z wcześniej wydanych książek o Mordimerze Madderdinie? Na pewno smaczki życia inkwizytora. Oczywiście chodzi mi o wzmianki o gorącym sercu oraz łasce stosów. W tym względzie kraina, w której Chrystus połamał krzyż i poniósł swym wrogom płomień i miecz, zemstę i śmierć, nie zmieniła się ani troszkę. Zostały również momentami irytujące powtórzenia pewnych kwestii. Na przykłąd w ciągu całej książki co najmniej dziesięć razy pojawia się wzmianka o bolesności wędrówki do „nie-świata”. Nachodzi mnie przy tej okazji pewna refleksja.
Otóż, cała książka została napisana w stylu opowieści – może karczemnej, może nauczycielskiej. Raczej tej pierwszej. Oczywistym więc jest, że powtarzanie pewnych kwestii będzie stałym elementem dzieła. Z drugiej strony jednak odniosłem wrażenie, że Mordimer za mało zwracał się bezpośrednio do czytelnika (jestem niemalże pewien, że mniej niż w poprzednich częściach), aby takie powtarzanie nie było z lekka irytujące. Mimo to wciąż zapisuję je na plus.
Myślę, że Dotyk zła jest godną kontynuacją poprzednio wydanych książek. Zbierając moje nieuporządkowane wcześniej rozważania, pozwolę sobie na podsumowanie.
Przede wszystkim cieszy to, że na dobrą sprawę styl narracji i charakter Mordimera Madderdina zostały takie sam. Ten drugi, jak zawsze, nieco dojrzewa w późniejszych chronologicznie częściach. Jednak tutaj również mamy do czynienia z człowiekiem niezwykle gorącej, płomienistej wręcz wiary, pragmatykiem. Przedkłada on dobro ogólne nad swoje czy kogoś mu bliskiego. Jednocześnie ma specyficzne pojęcie terminu „dobra”. Szczególnie jest to rozumienie widoczne w końcówce drugiego opowiadania.
Słowem, Inkwizytor jest Inkwizytorem z krwi i kości. Mimo drobnych niesnasek, cieszy sposób, w jaki opowiada. Jest bardzo ad personam, zupełnie, jakbyśmy siedli „Pod bykiem i ogierem” w Hez-hezronie przy kuflu pośledniego piwa i słuchali dawno niewidzianego towarzysza.
Kolejną rzeczą, o której warto wspomnieć, jest fabuła. Nie będę zdradzał jej szczegółów, żeby nie psuć Wam, Drodzy Czytelnicy, niespodzianek. Na pewno jednak są to przygody, które czyta się przyjemnie. Można wręcz powiedzieć, że lekkość lektury zdecydowanie kontrastuje z samym charakterem wydarzeń. Przedstawiają one rzeczy trudne, gwałtowne, krwawe. Jednocześnie w całości można odszukać pewne mechanizmy, które są obecne również w naszym świecie. Stąd też uważam książkę za zdecydowanie życiową.
Warto również pochwalić autora za to, że w umiejętny sposób buduje napięcie, szczególnie odczuwane w pierwszej przygodzie. Z kolei Mleko i miód obfituje w zwroty akcji, można powiedzieć, że następują jeden po drugim. Na sam koniec zaś nadchodzi moment, który pozwolę sobie określić jako katharsis.
Ostatnim zdaniem powiem, że mimo pewnych – wymienianych wcześniej niedociągnięć, pojawiających się jednak w każdej książce – jest to pozycja zdecydowanie godna polecenia i przeczytania.
Zalety:
- Godna kontynuacja serii
- Bardzo dobre operowanie tajemnicą
- Zwroty akcji
- Wciągająca fabuła, realizm przedstawienia świata
- Dobre połączenie realizmu opisów z fantastycznością zdarzeń
Wady:
- Odczucie, że autor lepiej sprawdza się w krótszych formach
- Styl opowieści pierwszoosobowej, który może nie każdemu pasować
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 19.10.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 27 gości i 5 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Wojtex81, 77majka77, Darksio