warto go przeczytać
Autor książki: Michael Grant
Rodzaj: powieść młodzieżowa
Język: polski
Stron: 400
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Na swój sposób można powiedzieć, że zapanowała moda na wampiry i ludzi obdarzonych nadnaturalną mocą, którzy muszą sobie radzić w ekstremalnych warunkach. Zarówno pierwszy, jak i drugi przypadek miały swoje prototypy. Ni stąd ni zowąd pojawiła się masa produktów zmierzchopodobnych i tak dalej…
Oglądałem ostatnio kolejną odsłonę X-mena i to, co mnie uderzyło, to fakt, że ani trochę nie ustępuje części pierwszej, a jest to spory problem w tego typu produkcjach. Z ciekawością zabrałem się więc do lektury książki Michaela Granta pt. Gone: Zniknęli. Faza Trzecia. Kłamstwa.
Okładka wpisująca się w klimat poprzednich, oparta na podobnym schemacie, czyli niestety nic świeżego. Cztery postaci - dwie na przedniej, dwie na tylnej okładce. Jednak to nie ona decyduje o tym, czy książka jest dobra.
Jeśli pamiętacie, cała fabuła dzieje się w Perdido Beach, gdzie młodzi poniżej 15. roku życia muszą stworzyć normalne społeczeństwo w tym nienormalnym świecie odmieńców i normalnych, i spróbować stawić czoła pojawiającym się problemom. A z każdym dniem jest ich coraz więcej.
ETAP stał się miejscem trzech grup dzieciaków – odmieńców z Radą Miasta na czele, Ekipy Ludzi pod wodzą Zila i niedobitkami Caina, który dla jedzenia zrobi wszystko. I tak, jak w dwóch poprzednich częściach głównym bohaterem jest Sam Temple, który z dnia na dzień stał się bohaterem, któremu wszyscy wierzą. Tylko czy na pewno?
Nieprzypadkowo Grant nazwał tę część Fazą Kłamstw. Wśród dzieciaków pojawia się Prorokini, która uważa, że widzi to, co dzieje się po drugiej stronie. Pomaga jej Nerezza, mająca ogromny wpływ na decyzje Orsay. Ale Rada idzie w zaparte twierdząc, że dziewczyna kłamie. Komu należy ufać? Co jeszcze ukrywa ETAP? Kogo istnienie ukrywa Rada? I dlaczego Sam coraz częściej odczuwa fakt, że już nie tylko on rządzi w mieście?
Kłamstwo zasadniczo ma krótkie nogi, jednak w tym miejscu nie da się jednoznacznie twierdzić, kto mówi tylko i wyłącznie prawdę. Grant pokazuje, że kłamstwa dotyczą wszystkich, nawet tych, którzy kłamać nie powinni, bo ufa im zbyt wiele osób.
Treść sama w sobie jest ciekawa, choć boli mnie fakt, że wielu czytelników może nie dotrwać do momentu, w którym zaczyna dziać się coś „grubszego”. Rozumiem to, że trzeba najpierw rozwinąć akcję, lecz tutaj autor, w moim odczuciu, robi to w sposób mało efektowny. Co nie zmienia faktu, że czym dalej czytelnik zagłębia się w jego słowa, tym bardziej interesujące i hm… z pazurem dzieją się rzeczy.
Cieszy mnie również fakt, że książka nie ma tylko jednego wątku, jak to jest choćby w przypadku Mody na Sukces. Istnieje wątek główny, ale wokół niego krąży kilka dodatkowych, niemniej ważnych. Zdradzę, że jeden z nich będzie dotyczył Mateczki Mary – dziewczyny cierpiącej na anoreksję, zajmującej się przedszkolem i wychowaniem maluchów.
Język Michaela Granta nie należy do najbardziej ambitnych, lecz trzeba pamiętać, że nie ma to być arcydzieło literatury, a książka, którą czyta się z zapartym tchem od deski do deski, choć u mnie dech pojawił się dopiero koło 150 strony. Wielokrotnie pojedyncze słowa stające się zdaniami utrudniały płynność czytania. Nie ma problemu, kiedy to pojawia się od czasu do czasu, ale nie notorycznie.
Specyfika świata Granta jest niezwykła. Zbudował coś na wzór świata po Apokalipsie, w której nie wszyscy zginęli. I teraz to od żyjących zależy przetrwanie całej grupy. Być może będzie to zbyt odważne stwierdzenie, ale w jakimś stopniu ETAP ma przypominać obóz zagłady, w którym znaleźli się tacy, którzy tworzą moralne prawo, obowiązujące wszystkich. I jest to co najmniej frapujące.
Niektóre postaci, jak na przykład Drake czy Caine z perspektywy czasu wydają mi się przerysowane. Sam Temple to inna sprawa, bo chyba i autor zauważył, że było coś z nim chyba nie tak, więc zaczął go „uczłowieczać”, zrzucić z piedestału. To samo miało miejsce z Genialną Astrid. Ale! Ale pojawiły się postaci, które zaskoczyły mnie pozytywnie. Są to nowi bohaterowie, których najprawdopodobniej zobaczymy w czwartej odsłonie książki.
Po lekturze Gone: Zniknęli. Faza Trzecia. Kłamstwa odnoszę wrażenie, że pan Grant nadal ma pomysły na fabułę, ale nieraz gdzieś mu się podwija noga. Stylistycznie podobna do dwóch poprzednich części, czyli trzyma poziom. I gdyby ocenić samą akcję, to jednak jest ona nieraz przewidywalna, być może przez typ głównej historii, które już widzieliśmy albo czytaliśmy.
Michael Grant tworzy w dobie tych produktów na wzór X-mena swój indywidualny świat, a o tym, że ten świat widocznie przyciąga czytelników zaważyła dla mnie jedna sprawa: Stephen King, recenzujący pierwszą książkę z serii Gone, sam zaczerpnął inspiracji ETAP-owych tworząc świat w książce Pod kopułą. Przypadek? Nie sądzę, a fakt ten przemawia na korzyść książek Granta, do których warto zajrzeć.
Zalety:
- wielowątkowość
- specyfika świata przedstawionego przez autora
- pojawienie się nowych bohaterów
- ciekawa treść
- oryginalność na tle wielu podobnych pomysłów innych autorów
Wady:
- przewidywalność
- przerysowanie niektórych postaci
- zbyt długi czas czekania na interesujący wątek
- zdania pojedyncze
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 17.06.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(33): 29 gości i 4 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Wojtex81, 77majka77