Gone: Zniknęli. Faza Czwarta. Plaga

Autor książki: Michael Grant
Rodzaj: powieść młodzieżowa
Język: polski
Stron: 424
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar


Tworzenie cyklu książek jest zjawiskiem co najmniej niebezpiecznym, bo autor stoi przed trudnym zadaniem utrzymania tego samego poziomu lub wspinania się na coraz wyżej. Czasem dochodzi jednak do zróżnicowania jakości treści w środku cyklu, bądź po prostu w którejś jego części. Z czymś takim spotkałem się w Gone: Zniknęli. Faza Czwarta. Plaga. Przyznam szczerze, że początkowo autor mile mnie zaskoczył, wprowadzając do fabuły perspektywę małego autystycznego chłopczyka, który najprawdopodobniej stworzył ETAP, w którym żyją bohaterowie całej serii. Całkiem zgrabne, momentami trącające o liryzm słowa, może i kłóciły się z nastawioną na szokowanie fabułą, ale przynajmniej dały nadzieję, że Michael Grant potrafi tworzyć coś innego niż nagromadzenie zdań pojedynczych. Niestety wątek Petey’a został przytłoczony resztą, to jest rozwlekającą się na kartkach książki akcją. W tej części Sam, Astrid, Edilio i inni musieli zmierzyć się ze śmiercionośnym wirusem grypy oraz z czymś, czego nie może zniszczyć nawet Sam Temple. Ponadto, część bohaterów wyruszyła w poszukiwaniu nowego źródła wody pitnej, natrafiając po drodze na kogoś, kto zaczął pokazywać, co jest prawdą, a co kłamstwem. Jednak kto to jest i co się będzie jeszcze działo, dowiecie się, sami czytając książkę. Ja pozwolę skupić się na dwóch rzeczach, które przykuły moją uwagę przy czytaniu. Zacznę może od przerysowania postaci, o którym mówiłem przy recenzji trzeciej części Gone. Muszę przyznać, że pan Grant na tym polu zaplusował, dzięki temu jego bohaterowie przestali trącać o sztuczność i przejaskrawienie. W sposób szczególny potraktował Astrid – towarzyszkę Sama - którą postawił przed bardzo trudnym wyborem oraz Orca, zaczynającego zdawać sobie sprawę z tego, jak odrażającą kreaturą był( choć osobiście uważam, że dzięki temu Orc zyskał moją sympatię). O seksie można pisać w różny sposób: delikatnie, brutalnie – jak kto woli, ale trzeba to robić umiejętnie. Niestety, autor wprowadził do powieści nieudany wątek, opierający się na tym, że bohaterowie, trochę na siłę, zaczęli się pożądać i prowokować intymne sytuacje. Niestety to zjawisko pojawiło się u Sanjita, którego poznałem dopiero w poprzedniej części, a z którym wiązałem spore nadzieje. I po raz trzeci - niestety, bo sprawa seksu siłą rzeczy zostanie pociągnięta w następnej odsłonie Gone. Dlaczego? Przeczytajcie i się dowiedzcie! Chciałbym powiedzieć, że Plaga była lepsza od poprzednich, choćby ze względu na małego Petey’a, jednak boli mnie fakt, że przez „większą połowę” książki nie dzieje się prawie nic, akcja rozwija się znacznie wolniej niż we wcześniejszych częściach, a zakończenie, chyba po raz pierwszy, przytłacza. Choć trzeba oddać autorowi ukłon za to, że w jakiś sposób Plaga jest słabym, rozmytym odbiciem Dżumy Alberta Camusa i niesie za sobą podobne przesłanie: Zło nie umiera. Nigdy.

Zalety:
- pojawienie się nowych bohaterów
- zaskakujące zakończenie
- koneksje z Dżumą
- wprowadzenie do fabuły perpsektywy Peteya
- uczłowieczenie bohaterów

Wady:
- przewidywalność
- niewykorzystane wątek Peteya
- nieudany wątek dotyczący seksu
- zdania pojedyncze
- bardzo wolno rozkręcająca się fabuła




Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 19.06.2011r.

1     

Kamil M. Jaszczak Specjalista ds. marketingu 23 06 2011 (06:14:43)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Czyżby zmęczenie materiału w przypadku autora? Hm, mimo to sięgnę po książkę, bowiem "coście zaczęli to i skończcie" ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(29): 29 gości i 0 zarejestrowanych: