Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: cień Niepewności
O sobie: "nic" dodać?, ująć "nic"!
Napisanych prac:
- recenzje: 4

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 44 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Fear and Loathing in Las Vegas" 05.10.2011
"Miasto Boga" 17.07.2011
"Fisherking" 08.04.2011
"Salad Fingers" 28.07.2011

Inne prace tego autora:
"Miasto Boga" 17.07.2011
"Fisherking" 08.04.2011
"Salad Fingers" 28.07.2011
"Fear and Loathing in Las Vegas" 05.10.2011


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Onyx boox A60" - RattyAdalan
"Fajerwerki próżności" - screamerty
"Trauma" - cudzy
"Każdy zrobił, co trzeba" - Astralka
"Mechaniczna pomarańcza" - Wrzos
"Wielka wojna diabłów, tom..." - MGryglicki
"I wciąż ją kocham" - Alabastrowa Marzycielka
"Gdzie indziej" - aubrey
"Diabeł. Autobiografia" - aubrey
"Ty" - emeryt

Fisherking

Data Premiery: 13.9.1991r.
Gatunek: Komediodramat
Czas: 137 min.
Reżyser: Terry Gilliam
Obsada: Jack Lucas – Jeff Bridges
Parry – Robin Williams
Anne Napolitano – Mercedes Ruehl
Lydia Sinclair – Amanda Plummer
Lou Rosen – David Hyde Pierce


Recenzje mają na celu wyrażanie opinii na temat jakiegoś dzieła, lub czegoś co do rangi "dzieła" ma pretendować. Dotyczą one często nowości, w szczególności tych, wokół których powstał szum medialny, czy obyczajowy. Nic w tym dziwnego skoro każdy z nas stara się być na bieżąco z informacjami i trendami. Co jednak się dzieje z tymi dziełami, które nie są na tyle medialne by o nich mówić, bądź pisać? Często tkwiąc w cieniu swoich wybijających się konkurentów już w nim pozostają. Czasem znajduje się ktoś odważny, kto schodzi do krainy zapomnienia z latarką i wydobywa coś o wiele bardziej wartościowego niż bieżące "hity". Czasem zdarza się nawet tak, że ów śmiałek postanawia o tym coś napisać.

Nie należę jednak ani do ludzi odważnych, ani do tych szczęśliwców, którzy posiadaliby latarkę. Boję się też ciemności. Niemniej dane mi było obejrzeć ostatnio film, który pomimo tego, że nie jest ani świeży, ani nie zalicza się do superprodukcji, jednak zrobił na mnie takie wrażenie, że.... postanowiłem co nie co o nim napisać.

"Fisherking" jest opowieścią o rycerzach, niewiastach oraz o tych niegodziwcach, którzy zeszli z drogi przyzwoitości by swoją postawą spieprzyć nie tylko swoje życie. Jest to też opowieść o poszukiwaniu św. Graala; miłości, przebaczeniu i zadośćuczynieniu. Nie jest to jednak opowieść o rycerzach króla Artura, choć nie będę ukrywał, że z legendami arturiańskimi ma wiele wspólnego.

Głównym bohaterem filmu jest opętany sukcesem, zadufany w sobie DJ radiowy Jack Lucas (Jeff Bridges). Poznajemy go w szczytowym momencie jego życia. Ten "szczęśliwy" człowiek nie spodziewał się, że jeden z jego wiernych słuchaczy, interpretując zbyt dosłownie jedną z jego antenowych wypowiedzi, postanawia wejść do luksusowej restauracji i powystrzelać tyle osób ile tylko zdoła, a następnie popełnić samobójstwo. Plan ten się udaje, a Jack dowiaduje się o całym zdarzeniu z telewizyjnego dziennika... Trzy lata później zepchnięty na samo dno bohater, miotany wyrzutami sumienia, gardzący ludźmi oraz własnym życiem spotyka Perry\'ego (doskonała rola Robina Williams'a) - bezdomnego, który twierdzi, że jest posłańcem od Boga, rycerzem, którego celem jest zdobycie Świętego Graala. Jednak ten szlachetny obrońca uciśnionych do wykonania tego planu potrzebuje pomocy Jack'a, w którym widzi wybrańca. Jack nie zamierza pomagać szaleńcowi. Jednak gdy dowiaduje się, że Perry jest osobą, której trzy lat wcześniej podczas romantycznej kolacji pewien szaleniec zabił żonę, postanawia mu pomóc.

Film Terry Gilliama, jak na byłego członka Monty Pythona przystało, przepełniony został specyficznym humorem. Dominuje tu groteskowe przemieszania różnych elementów. Fantastyczność wizji Perry'ego kontrastuje z realnością przedstawionego świata. Powaga sytuacji miesza się tu z komizmem zachowań głównych bohaterów. Język wulgarny w swojej dobitności z kurtuazją wypowiedzi. Nie znaczy to jednak, że film został przerysowany. Wszystkie zdarzenia łączą się w logicznym ciągu. Fabuła została dopracowana i przedstawiona w sposób, w którym trudno doszukiwać się jakichkolwiek luk. Doszukiwanie się symbolizmu, metaforyzmu oraz przenośni będzie sowicie wynagrodzone w postaci pełniejszego odbioru.

Pod względem gry aktorskiej, żaden artysta się nie wyróżnia. Wszyscy grają świetnie. Nawet epizodyczna rola Toma Waits'a jako żebrzącego w metrze inwalidę wojennego przykuwa uwagę swoją naturalnością. Nic w tym dziwnego, skoro wybitnym aktorom dano możliwość odegrania ciekawych i barwnych postaci. Zresztą niech potwierdzeniem moich słów będą przyznane dla filmu nagrody, a mamy tu Oskara, Złoty Glob i cały szereg nominacji.

Jeśli chodzi o zdjęcia i muzykę, to nie męczą one ani oka ani ucha. Trudno doszukiwać się tu czegoś dobitnego(choć parę ujęć przykuwa uwagę, finałowa piosenka aż się prosi by ją zanucić), jednak spełniają swoją role jako budulca atmosfery filmu.

Na zakończenie wypadałoby powiedzieć o słabszych stronach filmu. Film jest dość długi (trwa ponad dwie godziny) oraz nie prosty w odbiorze. Przede wszystkim jednak to słabe efekty specjalne, brak pościgów samochodowych oraz roli dla króla Juliana woła o pomstę do nieba. O dziwo jak na tego typu produkcję zabrakło tu również mieczy świetlnych i elfów. Są za to małe, latające grubaski snujące się za naszym błędnym rycerzem i jego wiernym towarzyszem.

Więcej grzechów tego filmu nie pamiętam, nie żałuje napisania tych paru słów, a w razie jakichkolwiek błędów to obiecuję poprawę.

Zalety:
- Ciekawa fabuła
- Dobra gra aktorska

Wady:
- Brak pościgów
- Brak roli króla Juliana
- Dość długi i ciężkawy




Ocena: 4.333
Liczba komentarzy: 7    
Data dodania: 08.04.2011r.

1     

patashoon 19 04 2011 (21:13:15)

recenzja dobra żeby nie powiedzieć poprawna i lekka.:) Jak dla mnie, jako że ten film jest trochę kultowy w tej recenzji jest za mało hmmm czegokolwiek. Informacje te można znaleźć w jakimkolwiek serwisie filmowym. Za mało opisana fabuła. Nie ma jakiegoś wyznacznika dlaczego ten film jest taki dobry i czym odróżnia sie od innch. Fakt nazwisko reżysera może dać do myślenia i to jest plus. Ale to tylko moje zdanie. Mozna o tym filmie napisać jeszcze duzo duzo więcej. pozdrawiam a o forme i styl sie nie czepiam bo jest loozik;)

cień Niepewności 19 04 2011 (22:03:47)
Drogi Panie patashoon'nie. Nie mam pojęcia z jakiej choinki się pan urwał, ale sądząc po pańskim komentarz pewnie z jakiejś indyjskiej. Filmy kultowe mają to do siebię że nie są kultowe dla wszystkich, bo to rzecz, gustu, o gustach... no własnie. Pozatym o moich poglądach na temat recenzji tej jak i innych, oraz tego co powinny zawierać pisałem w komentarzu do tej recenzji. Wystarczy scrollem przesunoć troszeczke w dół a ukaże się on Pana oczom.

Niemniej za komentarz dziekuję i mam nadzieje że umieści Pan na tym portalu jakieś swoje prace, by mi ja równie błyskotliwie, co Pan, mógł je skomentować.

Pozdrawiam

Zoso 13 04 2011 (21:42:58)

Użytkownik ocenił pracę na 5

widzisz, nie jestem recenzyjnym (?) ekspertem, nie znam się na tym jaka powinna być odpowiednia forma, styl przekazu... ale czy to ważne?

Twoją recenzję przeczytałem "na jednym wdechu" od początku do końca. Tak właśnie moim, obiektywnym okiem powinny wyglądać 'te' na dobrym poziomie.
Lekkość w słowie przekazywanym i niżej wymienione ironiczne wtrącenia nadają smaczek i jeszcze bardziej zachęcają czytelnika do (w tym wypadku) obejrzenia filmu.

Zgodzę się z tym, że film - jeśli jest faktycznie dobry - obroni się sam. Recenzja nie ma być wychwaleniem go pod nieboskłon, a właśnie takim lekkim otwarciem bramy do tego nieba. Czy odbiorca się w owym znajdzie okaże się po obejrzeniu.
Po tej recenzji aż obejrzę film jak znajdę chwilę czasu.
Prosta wstawka o królu Julianie powoduje uśmiech i pobudza podczas odczytu.
Nie chodzi o to, żeby trzymać się reguł, czy określonych schematów - ty tego nie robisz i to mi się właśnie w tej recenzji podobało.
W pewnym momencie miałem nawet wrażenie, że czytam jakiegoś bloga na dobrym poziomie i nasz 'blogger' wstawił właśnie notkę po obejrzeniu "Fisherkinga".
Ta lekkość, o której wspomniałem i swoboda w pisaniu może stworzyć z ciebie świetnego recenzenta i co mogę powiedzieć... czekam na kolejne prace, a i ocenę również zostawię.
Miło się czytało!

cień Niepewności 11 04 2011 (22:12:35)

Napiszę wprost:
Nie rozumiem waszego marketingowego podejścia do pisani i oceniania recenzji. Dzieło, obojętnie czy to film, czy książka, czy też płyta muzyczna, jeśli jest naprawdę dziełem musi obronić się sama. Zadaniem recenzent jest przedstawić i ocenić przedmiot recenzowany. To jego czytelnik musi sam zdecydować czy dane dzieło mu odpowiada i czy zamierza po nie sięgnąć. Ocena zawsze jest subiektywna, gdyż nigdy pojedyńczo człowiek nie jest w stanie odkryć wszystkich wad i zalet ( terminy te same są subiektywne), a tym bardziej o nich napisać, krótko i zwięźle. Wszelkiego rodzaju przytaczanie argumentów w zależności od ich wielości i ważności podnosi tylko konkretność tej wypowiedzi. Rozumiem, że wielu z was pisząc recenzje książek przysłanych przez wydawcę czuje się zobowiązanych do przyczynienia się wzrostu jej sprzedaży. Ja takiej presji pisząc moją recenzje nie odczuwałem.

Na końcu pragnę przeprosić i jednocześnie podziękować mojemu recenzentowi za prace jaką włożył w poprawę i ocenienie moich wypocin. Cieszę się, że mogłem Ci przedstawić coś co jest w twoim guście. Mam nadzieję, że film Cię nie zawiedzie.

Szpieg Don Pedro 11 04 2011 (16:01:15)

Użytkownik ocenił pracę na 5

cieniu Niepewności,

Twoją recenzję miałem okazję przeczytać już dwa dni temu, zatem nie podejdę już do niej w sposób tak emocjonalny. Nie wydaje mi się jednak by był to w tym przypadku czyn godny potępienia, ponieważ w momencie, gdy z tekstem Twojego autorstwa jestem już "obyty", korzystnie wpływa to na obiektywizm - do rzeczy.

Dlaczego pierwsze zetknięcie z Twą recenzją może być dla niej krzywdzące? Oczywiście mam na myśli osąd. Nie jest to suchy tekst, przywołujący tylko fakty dotyczące samego przedmiotu - choć niewątpliwie je wskazałeś. Już u samego wstępu, poruszasz kwestię wrażliwości, odbioru, w swym osądzie nie kryjesz subiektywizmu. No dobrze, podkreślasz tym samy dalszy wymiar "swojego zdania" na temat filmu. "Plącze się w zeznaniach" - wiem. Ale paradoksalnie, w samej recenzji nie chodzi o kontekst, ale formę to ona nastręcza najwięcej problemów. Dlaczego? O proszę, publicystyka niby tak szeroko zakrojona tematycznie, najbliższa z form, dla przeciętnego odbiorcy, bo i zetknąć można się z nią na każdym kroku. Lecz, zamknięta w schematach, kategoriach, gatunkach. Nie da się nie odnieść wrażenia, że tej recenzji odbywa się mikropolemika z sformalizowanym aspektem recenzji, uciekasz się do stylu artystycznego - kunsztowna rozbudowana składnia, bogactwo leksykalne, metafory (zwłaszcza w początkowych akapitach). Niemalże budujesz epickość jednocześnie "ukrywasz" ją pod płaszczyzną informacyjną o samym przedmiocie rozważań. Własnie rozważań! Tu ocena nie jest elementem, a celem zresztą niczym zakończeniem otwartym. I ubolewam, że mój komentarz - "burza w szklance wody" jest pierwszym tego typu, pod tą pracą - Trudno. Ale skoro podchodzę do tekstu jak do niemal działa w dziele, usprawiedliwię się ludzką przypadłością do mylnych osądów, w tym wypadku nadinterpretacją.

Tego, czy słusznym jest taki wyłom, podejścia do gatunku, stylu publicystycznego w sposób "wybiórczy" jest słuszny i usprawiedliwiony - nie mnie oceniać. Ale jest na pewno ciekawy i warty uwagi. Reasumując, cechy recenzji są zachowane [przedstawiona fabuła, krótkie opisy bohaterów (kreacji aktorskich), przywołane ciekawostki biograficzne (reżyser) wpisujące się w kontekst, ocena], ale język stanowczo od niej odstaje, nadaje całości nowego aspektu. Dla mnie wyznaczniki stylu ich wielość jest po to, by na ich bazie kreować niepowtarzalne i najbardziej odpowiednie. W końcu język stworzyliśmy my ludzie, różni, lecz tacy sami w sowim istnieniu. Dlaczego ma być on inny niźli my sami. Zatem nich skodyfikowany, nie traci indywidualności.

Z wyczuciem i ostrożnie, lecz z honorami dla konceptu 5

Szpieg Don Pedro 11 04 2011 (16:03:56)
PS Kwestie sarkazmu, oraz podejścia dla czytelnika pominąłem celowo. Powód? Zostawię już to dla siebie.

Kamil M. Jaszczak 10 04 2011 (10:40:23)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Powiem tak: film z chęcią obejrzę, bo wydaje się, że świetnie leży w moich klimatach. Niestety nad samą recenzją musisz popracować. Mimo iż zawarto w niej prawie wszystko, co znaleźć się tutaj powinno, to wydaje mi się ona w pewien sposób niepełna. Brakuje w niej momentów, które naprawdę zaciekawią, albo w których czytelnik powie: "Wow! Dlatego muszę go zobaczyć!"

Jeżeli zaś mowa o technicznej stronie Twojej pracy, to nie jest ona najgorsza, ba!, całkiem ładnie postawione przecinki, zdania w miarę logiczne. Chociaż na równi z powyższym uwidacznia nam się także lenistwo autora. O ile większość słów nie zawierała literówek, to pojawiła się ich cała masa. Zbyt wiele, szczególnie kiedy wziąć pod uwagę dbałość stylistyczną oraz interpunkcyjną.

Firefox podkreśla literówki na czerwono, więc sugeruję z tego faktu skorzystać na przyszłość!

Plus 3;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(31): 27 gości i 4 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Wojtex81, 77majka77

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl