warto go przeczytać
Producent: Westwood Studios
Wydawca: Strategic Simulations Inc.
Gatunek: cRPG
Cena: - zł
Rok Wydania: 1991r.
Nośnik: 3 dyskietki 3,5
Wymagania: 286 16MHz, 2 MB RAM, VGA.
Eye Of The Beholder II: The Legend Of Darkmoon, jest drugą cześcią kultowej sagi EOB (Eye Of The Beholder, Eye Of The Beholder III: The Assault On Myth Drannor) i przez wielu uważana za najlepszą z całej trylogii. Gra stworzona została przez słynne niegdyś firmy Westwood Associates i Strategic Simulation, i w pierwotnej wersji wyszła, tak jak poprzedniczka, w języku angielskim na Amigę. Cieszyła się dużym uznaniem wśród graczy, tym bardziej, że jej akcja toczyła się w słynnym świecie Dudgeons & Dragons. Scenariusz gry został oparty na powieści Marka Crama, w miarę wiernie oddając jej treść (książka – trylogia EOB - wyszła jedynie w Ameryce).
Pewien czas później ukazała się wersja na PC, z poprawioną grafiką, ze zwiększoną liczbą kolorów, ulepszonym dźwiękiem, jak i odnowioną muzyką w intrze. Usunięto także obraz drużyny spod okien dialogowych rozmów przeprowadzanych z NPC-ami.
Grę rozpoczyna wizyta drużyny u Arcymaga miasta Waterdeep - Khelbena Blackstaffa. Niepokoi się on o bezpieczeństwo miasta, mówiąc że tajemnicze moce czają się w Temple Darkmoon. Mamy to zbadać i odnaleźć skautkę Khelbena, która zagubiła się w okolicy Darkmoon przed trzema dniami. Do dziś nie powróciła i Arcymag boi się o jej bezpieczeństwo. Daje nam magiczną monetę, dzięki której będzie mógł się z nami w trakcie misji kontaktować, po czym teleportuje nas do lasu, okalającego Świątynię.
Tego mniej więcej dowiadujemy się z intra... Niczego ponadto nie wiemy, co jest dużym plusem w grze. Wszystkiego będziemy się dowiadywać od samego początku. Musimy dostać się do tytułowej budowli przez las pełen wilków. Wchodząc do Świątyni Mrocznego Księżyca spotykasz dwóch tajemniczych kleryków, którzy na pytanie o poszukiwaną skautkę Khelbena dziwnie wymieniają spojrzenia, chwilę potem spotyka cię zrozpaczona dziewczyna, imieniem Ira, która prosi o odnalezienie jej zaginionej siostry Calandry. Podejrzewa, że została porwana w pobliskim lesie. Tak to zaczyna się twoja przygoda w murach tajemniczej świątyni Darkmoon.
Wcielając się w rolę czterech bohaterów musisz rozwiązać zagadkę Temple Darkmoon, przemierzać bezkresne katakumby, umiejscowione pod wzgórzem, na którym stoi budowla; dostać się do Wieży Wiatrów, odnajdując uprzednio zapomniane artefakty, które umożliwią ci dalszą wędrówkę po świątyni. W końcu, pokonując liczne istoty z krain Forgotten Realms, spotkasz się ze swoim przeznaczeniem, zarazem łamiąc na zawsze tajemnicę tego czarodziejskiego miejsca, z pomocą dwóch postaci, jakie mogą w ciągu gry przyłączyć się do twoich czterech bohaterów.
Zmierz się z hordami szkieletów, stacjonujących w mrocznych katakumbach, rozbrajaj pułapki i odkrywaj tajemne przejścia. Zdobywaj potężne artefakty i cenne doświadczenie, by zyskać potężną drużynę, staw czoła niejednej maszkarze i wszelkim niebezpieczeństwom. Wyucz się czarów, mogących wyrządzić duże krzywdy twoim przeciwnikom, zamieszkującym korytarze magicznej świątyni, pełnej iluzji, czarów, tajemnic i tajnych przejść.
Samo Wprowadzenie wciągnie cię w niesamowity klimat gry, który oddaje również muzyka, nagrana przez Franka Klepackiego. Mimo nieco ubogiej grafiki, wczujesz się w klimat gier, tworzonych w latach ’90.
Możliwość przetransferowania drużyny z części pierwszej nie ułatwi twoim postaciom wędrówki po Temple Darkmoon. Mimo zdobytego doświadczenia, nie będzie gratką dla starych bohaterów wędrowanie po złowieszczych korytarzach.
Świątynia Mrocznego Księżyca powoli będzie otwierać przed graczem mnóstwo tajemnic. Odnalezienie skautki Khelbena, pokonanie hord bestii by odnaleźć Calandrę, czy rozszyfrowania zamiarów spiskujących kleryków będzie nie lada wyczynem dla początkujących graczy; dla graczy mających już styczność z tą częścią również będzie to ekscytujące zadanie. Liczne questy do wykonania, jak i rozbudowany wątek, który doprowadzi ciebie przez labirynty w miejsce swego ostatniego starcia; ogrom zaklęć do wyuczenia się, dużo artefaktów do zdobycia i możliwość posługiwania się przeróżnym orężem sprawi, że długo nie oderwiesz się od tejże gry.
Rozpoczynając tworzenie drużyny nie omieszkam polecić stworzenie złodzieja. Jest to chyba najważniejsza postać, jaka powinna zostać stworzona. A więc… mamy do wybory 6 ras (człowiek, elf, półelf, gnom, niziołek, krasnolud) i różną ilość profesji dla danej rasy. Mamy także do wybrania charakter naszego nowego bohatera, który na pierwszy rzut oka nic nie wnosi do gry, jednakże co innego okazuje się, gdy sięgniesz graczu po oryginalną instrukcję gry. Dużym problemem w grze jest brak wielu opisów i preferencji, o czym wspomnę nieco później.
Po wybraniu rasy, klasy i charakteru, możemy sobie ustawić dowolne lub (co jest niedopracowaniem) maksymalne możliwości postaci na 7. poziomie. W drugiej części gry mamy właściwie identyczny wybór twarz postaci, co w części pierwszej. Nie doszły żadne nowe portrety bohaterów. Jednakże ilość wizerunków jest w miarę zadowalająca. Urocze pikselowe ludziki na obrazkach, o hardych minach lub wesołych spojrzeniach; dzielą się na trzy typy: twarze mężczyzn, twarze kobiet i twarze nieokreślone (np. zakapturzone postacie), które mogą należeć do obu płci.
Gra posiada jednak dużo błędów. Jednym z nich, jest dla przykładu niemożność ukończenia gry, nie stworzywszy uprzednio złodzieja. Co prawda można znaleźć w grze jednego, ale jeżeli nie skorzysta się szybko z jego usług, ucieknie przy najbliższej okazji. Innym błędem może okazać się brak jakichkolwiek preferencji podczas walk. Niewiadoma dla gracza jest wytrzymałość i potęga przeciwników, jak i skuteczność nieczarodziejskich broni. Nieznana jest ilość obrażeń, zadawanych przez rzucane zaklęcia, jak i przez broń miotaną. Jeżeli jednak spojrzeć na to inaczej, dodaje to realności i utrudnia nieco rozgrywkę. Najlepszą podpowiedzią wtedy, jest używanie jak największej liczby zaczarowanych przedmiotów.
Same lewele, przypominają w większości do złudzenia labirynty. Mimo, że gra jest w trójwymiarze, ściany wyglądające identycznie na danym poziomie gry, jak i wąskie, pokrętne korytarze, którymi przechodzi drużyna, mogą niejednego gracza zdezorientować, a nawet wprowadzić w obłęd , ale nie zniechęcajmy się tak szybko, gdyż korzystając z map, z pewnością nie sposób się będzie pogubić na danych lewelach Temple Darkmoon. Zwłaszcza, iż w grze jest sporo charakterystycznych miejsc dla danego etapu, które utrwalą się graczowi w pamięci. Dla przykładu podam kilka z nich… Katakumby, level drugi – cele więzienne, w których porozrzucane są szczątki śmiałków, którzy zakłócili spokój tajemniczej świątyni; czy groby w lesie, z których wykopać można coś, co możliwe iż się przyda w samym Temple Darmoon, co pomoże z pewnością twojej drużynie w trudnych dla niej chwilach.
Sposób poruszania się w grze, jest nieco rwany. Ale czegóż wymagać od gry z ‘91 roku? Nie powtarza się takie niedopracowanie, jakie miało miejsce w poprzedniej części, gdzie wystarczyło przycisnąć raz klawisz odpowiadający za poruszanie się, a drużyna gnała bez opamiętania, często pomijając istotne rzeczy i miejsca. Tutaj każde kliknięcie, oznacza jedno poruszenie się drużyny w tył, w przód i na boki. Poruszanie się wrogów również nie zostało do końca dopracowane. Pomijając to, iż ich ruchy niespecjalnie różnią się od naszych, to są dziesięć razy wolniejsi, przez co łatwo ich zgubić w pokrętnych korytarzach.
Walki także nie pokazują się najlepiej – są podzielone na tury. Widać to świetnie na przeciwnikach, gdyż grając jesteśmy oczami drużyny i nie widzimy swojej kompanii. Istota, z jaką walczymy bierze zamach, uderza (matrix – moment zamarcia w miejscu w tym momencie), po czym powraca do punktu wyjścia – stoi jakby nigdy nic. Mniej więcej tak samo i u nas to bodajże wygląda. Nie ma możliwości, byśmy uderzali na wroga co sekundę. Wzięcie zamachu trwa trochę. Kolejną rzeczą podczas walk, o której warto wspomnieć, jest ustawienie naszej drużyny w dwóch rzędach, po sześć osób (lub po cztery osoby). Tak więc tylko dwie postacie na przedzie mogą zadać przeciwnikowi obrażenia. Dwie osoby na przedzie mogą zostać zranione przez wroga, z którym walczą… chyba że drużyna jest otoczona przez niepożądanych gości z kilku stron. Ułatwieniem jest może i to, że podczas walk, gdy wojownicy w pierwszym rzędzie są zajęci walką, bohaterzy z drugiego i trzeciego rzędu mogą miotać w przeciwników zaklęcia i inne przedmioty (np. strzały z łuku, kamienie z procy).
W grze dostępny jest całkiem niemały arsenał czarów. Problem w tym, że nie ma w niej żadnych opisów ich działania. Nie jest napisane co dają ani jak ich poprawnie używać. Działania niektórych zaklęć jak np.: „Ognista Kula”, czy „Płomienie z rąk” można się domyślić, mimo iż obrażeń zadawanych przez nie nie jesteśmy w stanie określić. Natomiast zaklęcia typu „Magiczna szata”, lub „Ochrona przed złem” pozostają zagadką dla osób nie posiadających instrukcji do gry. Gdyż tylko w niej znajdują się opisy działania i używania zaklęć… zresztą nie tylko ich. W instrukcji znajdują się preferencje każdej broni i czaru, co jest zapewne niewybaczalnym błędem, że nie ma na taką istotną rzecz, miejsca w grze.
Kolejną rzeczą, jaką powinniśmy wiedzieć, to niemożliwość podciągnięcia poziomu bohatera wyżej niż jedynie do 11. Jednakże nie przeszkadza to w rozgrywce, gdyż bohaterem jednoklasowym zaczynamy od 7 poziomu, a satysfakcja jest gdy taki bohater (nawet za nic) dostanie nagle poziom, zwiększający jego preferencje, wytrzymałość, a nawet umożliwia wyuczenia się nowych czarów.
Dodam jeszcze, że w części trzeciej – Eye Of The Beholder III: The Assault On Myth Drannor – podczas tworzenia postaci można wpisać kod tyczący się części drugiej EOB. Mianowicie, wybrawszy dowolną twarz (przerobioną z poprzednich dwóch części, jak i z nowych twarzy), można uzyskać wizerunek NPC-ów z EOB2, wpisując prawdziwe imię takowych postaci, jak: Calandra, Amber, Shorn, Tanglor i Insal.
Eye Of The Beholder II: The Legend Of Darkmoon jest według opinii publicznej ( w tym mojej:)), najciekawszą częścią z całej trylogii. Wysokie noty otrzymała tematyka tejże części, jak i bardzo ładna muzyka z intra, której autorem jest Frank Klepacki, dźwięki jednak są już nieco uboższe, często składające się z pojedynczych odgłosów midi, czasem brzmią nieciekawie.
Gra o oryginalnym, tajemniczym wątku czeka na gracza otwierając wrota świata Dungeons & Dragons. Stań wraz ze swoją drużyną do walki z licznymi wrogimi istotami! Złam tajemnicę Temple Darkmoon, by uratować Waterdeep przed licznym plugastwem, mieszkającym w świątyni! Odmień los śmiałków, którzy odważyli się przekroczyć próg kleryckich komnat! Zagraj w Oko Obserwatora II: Legendę Mrocznego Księżyca!
* * *
Ciekawostką, jaką chciałbym dodać od siebie, jest trwanie projektu prac nad specjalną edycją EOB2, której podjął się Francuz Jardel Bertrand. Do gry ma być ponoć dołączona automapa, jak i przełożenie gry na kilka języków – w tym i polski. Ulepszenie EOB1 zostało prawie że ukończone, dodana została większa ilość miejsc do zapisania, automapa, grafika w 265 kolorach, oraz przełożenie gry na: francuski, niemiecki, włoski i polski. EOB3 natomiast, ma wyjść po raz pierwszy na Amigę.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 0
Data dodania: 02.12.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46576 | Użytkownicy: 3566
Online(31): 27 gości i 4 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Wojtex81, 77majka77