warto go przeczytać
Pseudonim: screamerty
Data Premiery: 20.8.2010r.
Gatunek: Horror
Czas: 84 min.
Reżyser: Yann Gozlan
Obsada: Zoé Félix
To, że Francuzi potrafią robić filmy wiemy od dawna. Nikogo nie dziwi fakt, że ich horrory biją na głowę amerykańskie, mało straszne produkcje. Moim zdaniem; do tej pory żaden projekt nie może przebić zrealizowanego w 2007 roku obrazu „Najście”. W 2010 powstało „Captifs”. Zwiastun zapowiadał coś na wzór Piły. Na szczęście te dwa tytuły nie mają ze sobą wiele wspólnego.
Trójka przyjaciół pracuje w organizacji humanitarnej na Bałkanach. Właściwie mają tam spędzić ostatni dzień. Żeby to uczcić udają się na imprezę. Planowane wyjście na jedno piwo kończy się w wiadomy sposób. Rano, skacowani, ruszają w podróż do domu. Niestety droga na terenie byłej Jugosławii okazuje się nieprzejezdna. Znajdują objazd. Na leśnej drodze zostają porwani. Budzą się w małych celkach, strzeżonych przez strażników. Okazuje się, że zostali przymusowymi dawcami organów.
Fabuła brzmi ciekawie. Nie mamy bezmyślnego cięcia i znęcania się nad ludźmi. A trochę tego brakuje. Potencjał nie został wykorzystany. Oczywiście jest napięcie. Niestety spowodowane tym, że czekamy, aż ktoś w końcu zacznie profanować ludzkie ciało. To, że tego nie ma, moim zdaniem pracuje na minus. Realizatorzy starają się to nadgonić w ostatnich minutach, co wygląda niezbyt ciekawie. Nie pasuje do reszty
.
Cała historia opiera się na trójce bohaterów o różnych charakterach. Dziewczyna, która wie czego chce. Starszy facet, który ma wrócić do rodziny, ale nie odmówi sobie zabawy. I młody kochaś, poszukujący szczęścia. Dzięki tak zbudowanym postaciom, nie mamy problemu z identyfikacją. W każdym z nich znajdziemy coś z siebie.
Naszym przewodnikiem jest oczywiście kobieta. To z jej perspektywy oglądamy i poznajemy świat przedstawiony. Znajdujemy się w jej głowie. Psychologia postaci jest na bardzo wysokim poziomie. Gdy ona zostaje ogłuszona, z głośników wydobywa się tylko pisk, z małymi „przebłyskami” prawdziwych dźwięków. W momencie, w którym został zastosowany ten trik, jest to bardzo denerwujące. Jednak potęguje napięcie.
Na pewno dużym plusem filmu jest klimat, zbudowany ciemnymi, klaustrofobicznymi zdjęciami. Nie wszystko widać, czasami nawet nie słychać. Wszystko to napędza wewnętrzny niepokój widza. Realizatorzy się z nami bawią. Mylą tropy. Każdy zaznajomiony z językiem filmu w pewnym momencie uzna, że jest to obraz przewidywalny, po czym dostanie pstryczka w nos. Nie tego się spodziewaliśmy.
„Captifs” nie jest filmem złym. Jest tylko niezbyt oryginalny. Klimat momentami przypomina „Piłę”. Nie mamy tu, aż tak zaskakujących rozwiązań jak np. we wspomnianym wcześniej „Najściu”, czy „Bladym strachu”. Czasami można mieć problem z kojarzeniem faktów, ale to już czepianie się. Na pewno jest to lepsza propozycja, niż te remake’i horrorów, które chcą nam sprzedać Amerykanie.
Zalety:
- klimat
- napięcie
- klaustrofobiczne zdjęcia
- ciekawie zbudowane postacie
Wady:
- mało oryginalny
- można mieć problemy z kojarzeniem niektórych faktów
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 04.01.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(27): 22 gości i 5 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Wojtex81, Kamil M. Jaszczak