warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Autor książki: Barry Jonsberg
Rodzaj: przygodowa
Język: angielski
Stron: 264
Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Otwierając „Cała ta jazda z Kiffo i Pitbullem” autorstwa Barry’ego Jonsberga miałem dość mieszane uczucia. Pierwszą moją myślą było w zasadzie to, że właśnie trzymam w ręku kolejną denną książkę dla słodkich nastolatek. Stare przysłowie – nie oceniaj książki po okładce – kolejny raz dało o sobie znać.
Na początku warto byłoby wspomnieć o tytułowych bohaterach – mimo, że są drugoplanowi, to dookoła nich dzieje się akcja. Zacznijmy od tego pierwszego.
Jaryd Kiffing – bo tak brzmi prawdziwe nazwisko Kiffo – już na wstępie zostaje nam przedstawiony w jakże obrazowy i obiektywny sposób. Jest piętnastoletnim rudzielcem, uczęszczającym do klasy z główną bohaterką, Calmą Harrison – na wstępie też został przez nią ukazany. Śmieszą porównania w stylu: „Włosy Kiffo (...) są dzikie jak dingo na haju”. Równie ciekawie jest opisana umysłowość chłopaka – „Umysł Kiffo jest tak płytki, jakby ktoś splunął do osuszonego basenu”. Nie mylące jest wrażenie, że oto mamy przed oczami degenerata, który miłuje się w paleniu papierosów, piciu piwa, łamaniu prawa i zadzieraniu z nauczycielami w niezwykle bezczelny i chamski sposób. Właśnie przez Kiffa w szkole pojawił się, budzący niezwykłą grozę... Pitbull.
Intrygujący pseudonim został nadany pannie Payne – nowej nauczycielce angielskiego – przez główną bohaterkę książki. „Wyobraź sobie pitbulla żującego osę (...)” – bardzo ciężko to zrobić. Kiedy jednak przeczytamy resztę akapitu, odnoszącego się do fizjonomii panny Payne vel Pitbulla – odczuwamy dokładnie taką samą grozę jak uczniowie, którzy siedzieli wtedy w ławkach. Nauczycielka od razu wprowadza surową dyscyplinę, przez co jest znienawidzona przez uczniów. Mówi się o niej nawet, że jest nieludzka – autorka jednak wyprowadza czytelnika z błędu na niemalże samym końcu książki.
I ostatnia ważna dla książki osoba, główna bohaterka przedstawiona już wcześniej – Calma Harrison. O swoim wyglądzie nie mówi za wiele, podkreśla jedynie to, że jest – jak sama o sobie mówi - „cycasta”, czy jak wolicie – obdarzona pokaźnym biustem. W zasadzie opis reszty ciała ogranicza się do stwierdzenia „Przypuszczam, że nawet w miarę atrakcyjna.”. Dość oględnego stwierdzenia panna Calma w zasadzie niczym nie popiera. Jest za to surowa w ocenie samej siebie. Szczerze opowiada o swoich wadach i zaletach. Między prawdą a Bogiem w głównej bohaterce nie ma w zasadzie nic specjalnego – ot, kolejna dobrze ucząca się dziewczyna bez skłonności do popadania w konflikty z prawem...
Zaraz, chwila, moment. Bez zdolności do popadania – w co? Już po chwili okazuje się, co towarzystwo jest w stanie zrobić z ludźmi. Wszystko zaczyna się od chęci zemsty na pannie Payne za sposób, w jaki prowadzi lekcje. Właśnie to wydarzenie powoduje lawinę nieszczęść...
Nie mam zamiaru jednak zdradzać żadnych szczegółów jakże zaskakującej fabuły. Dwóch rzeczy natomiast można być pewnym.
Po pierwsze, nie jest to książka cukierkowa, czy posiadająca wyraźny happy end. Jest to przede wszystkim proza życia, zatem ujawnia tak ciemne, jak i jasne strony egzystencji. Sami bohaterowie są przedstawieni w sposób realistyczny – rodzina Calmy jest rozbita, ojciec Kiffa jest, prawdopodobnie, alkoholikiem. Nastoletni towarzysze są zostawieni niemalże sami sobie, w pierwszym przypadku rodzica bohaterce odebrała praca. Dlaczego ojciec Jaryda zupełnie się nim nie interesuje – możemy się tylko domyślać. Panna Harrison, która opowiada całą historię, niewiele mówi i niewiele wie o rodzinie przyjaciela. Realizm tak świata przedstawionego i postaci raz przyprawia o dreszcze, raz o złość, kiedy indziej wywołuje smutek lub zmusza do refleksji. Abstrahując od głównych bohaterów, są tam przedstawione stereotypowe zachowania piętnastoletniej młodzieży – plotkarstwo, obłuda chęć zysku, nawet czyimś kosztem. Jednocześnie stosunkowo silnie wyeksponowana została siła przyjaźni, która nakazuje ludziom zawsze trzymać się razem i pomagać sobie w każdej sytuacji.
Po drugie, świat przedstawiony przez autora nie różni się wcale w swej bezwzględności od naszej codzienności. Dzięki temu książkę czyta się jeszcze przyjemniej – otoczenie stwarza bohaterom problemy, z którymi my również się zmagamy. Jest ono bezwzględnie krytykowane przez Calmę, która chyba w większości rzeczy jest w stanie dopatrzyć się absurdalności i wyciągnąć z nich zaskakujące wnioski. Właśnie ta krytyka sprawia, że odczuwamy szczególną więź z opowiadającą wszystko piętnastolatką. Działania nauczycieli, policji czy rodziców są przedstawione z perspektywy młodej osoby i jest to przedstawienie na tyle realne, jakby autor sam miał kilkanaście lat. Czytając chwilami odnosiłem wrażenie, że myślenie nastoletniej osoby jest na tyle realne, że „Cała ta jazda z Kiffo i Pitbullem” powinna być obowiązkową lekturą dla rodziców.
Chcąc ocenić książkę w skali 1 – 10 śmiem twierdzić, że w zależności od gustu można dać ocenę wahającą się od 7 do 9. Pisana przystępnym dla każdego językiem nie stwarza trudności w zrozumieniu całego tekstu. Nie jest pisana na „jeden ton” – w trakcie czytania doświadczymy wielu uczuć, wahających się od skrajnego rozbawienia po smutek i żal. W postawieniu się w roli opowiadającej pomagają dość długie jej refleksje, bardzo często zawierające kąśliwe i bawiące uwagi na temat świata. W moim osobistym odczuciu książka jest znakomitym otwarciem roku 2008, zatem polecam ją wszystkim z czystym sumieniem.
Zalety:
- Realność świata i bohaterów
- Realność świata i bohaterów
- Oryginalne pomysły
- Nastrojowość
Wady:
- Nieco nieudolna narracja pierwszosobowa
- Lekkoś języka miejscami sprawia wrażenie infantylizmu
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 14.10.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(25): 19 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Kamil M. Jaszczak