najnowsze

T.L
Pseudonim: T.L
Imię: Tomasz
Skąd: Rabka-Zdrój
O sobie: Muzyka jest całym moim życiem, czymś czym bardzo chciałbym zajmować się w przyszłości.
Napisanych prac:
- publicystyka: 3

Średnia ocen: 5.4
Użytkownik uzyskał: 6 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Born To Die" 08.03.2012
"La Révolution Sexuelle" 01.11.2011
"XI" 05.01.2012

Inne prace tego autora:
"XI" 05.01.2012
"La Révolution Sexuelle" 01.11.2011
"Born To Die" 08.03.2012


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Łopatą do serca" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Stephen King. Sprzedawca..." - zingela
"Kuchenne rewolucje - Nowe..." - jazzu
"System Białoruś" - Edward Horsztyński
"Mechanik Dusz: Autowiwisekcja" - subtelny demon
"Simon i dęby" - Srebrna
"Moods And Messages" - FeliciaM.
"Beyoncé" - FeliciaM.

Born To Die

Wykonawca: Lana Del Rey
Gatunek: pop, indie-pop, pop alternatywny
Cena: 54.99 zł
Rok wydania: 2012
Wytwórnia: Interscope


"Born To Die" to jedna z najgłośniejszych premier ostatnich miesięcy, a sama Lana Del Rey, spod której skrzydeł wyszedł ten album, na stałe zagościła na okładkach pism muzycznych, półkach sklepowych, w nagłówkach artykułów, oraz na... facebookowych tablicach. Wszystko zaczęło się, gdy z pozoru zwyczajna amerykańska dziewczyna wrzuciła na YouTube swoją piosenkę "Video Games", stylizowaną na całkowicie niezależne dzieło, aż chciałoby się wrzasnąć przed monitorem "Indie as hell!". Piosenka podbiła serca słuchaczy na całym świecie, a "niezależny" teledysk, w którym "naturalnie" piękna dziewczyna nagrywa się na kamerę, i łączy to ze "starodawnymi filmami z archiwów" był udostępniany przez ludzi na facebooku prawie równie często, jak hit Gotye. Tuż przed premierą longplaya, wyszło na jaw, iż jest ona córunią milionera, za jej "niezależnymi klipami" stoi armia ekspertów od marketingu, a same śpiewanie na żywo nie idzie jej najlepiej, lecz jej gwiazda wcale nie zaczęła blednąć. W ten oto sposób wyrwana wizualnie z lat '60 młodziutka wokalistka wydała pod koniec stycznia swój długo wyczekiwany debiut album. "Born To Die" to produkcja maksymalnie profesjonalna, dopieszczona, mistrzowsko wyprodukowana. Gdy po raz pierwszy usłyszeliście "Video Games", pewnie pomyśleliście, że jej album będzie takim kompletnym "do it yourself", nagranym w piwnicy jakiejś hipsterskiej restauracji artystycznej. Ja tak pomyślałem. I jak widać myliłem się, bo jest to produkcja z jednej strony ambitna, ciekawie wymyślona, z wizją. Mimo tego, ze względu na jej rozmach, postawiłbym ją spokojnie na jednej półce z Beyonce, Lady Gagą, Britney Spears, czy Jessie J. Płytę otwiera najbardziej popowy, ze wszystkich utworów na płycie - tytułowy "Born to Die". Jest to naprawdę czarująca kompozycja, wokal Lany jest w nim naprawdę klimatyczny, choć może to zasługa naprawdę dobrego tekstu. I tu chciałbym ogłosić wszech i wobec, że Lana Del Rey pisze bardzo dobre piosenki. Nie dostrzegłem na tej płycie żadnego tekstu, który nie czarowałby swoim unikalnym, subtelnym klimatem. Na tle warstwy lirycznej tego albumu rysuje się nam wizerunek wrażliwej, spontanicznej dziewczyny. Niektóre frazy naprawdę zasługują na wielki szacunek, tej dziewczynie po prostu to wychodzi. Teksty takich piosenek jak wyświechtane lekko "Video Games", "Dark Paradise" czy "Million Dollar Man", które jest szczerze mówiąc jednym z najlepszych utworów na albumie, naprawdę zapadają w pamięć. Kompozycje utworów są świetne, producentom i samej artystce udało się zachować idealny złoty środek między "maksymalnym dopracowaniem", a "minimalizmem", przez co w sumie słyszymy na tej płycie oba te efekty jednocześnie. Rytmiczne "Off To The Races" czy "Diet Mtn Dew", przepiękne, delikatne, maksymalnie melancholijne "Million Dollar Man", które zresztą już zachwalałem, niewinne i oldschoolowe "Blue Jeans", które kocham, zuchwałe "Radio"... Amerykanka przygotowała dla nas naprawdę dużo miłych niespodzianek. Muszę przyznać, że momentami jej "niezależność" była podkreślana tak mocno, że wyglądała wręcz ironicznie. Jeśli spojrzeć obiektywnie, to cała płyta wydaje się być idealnie obmyśloną koncepcją, tak spójną, że aż sztuczną. Mimo tego, Lana Del Rey wprowadza na światowy rynek muzyczny piękny, ambitny pop, i powiew świeżości, którego brakuje w dobie Skrillexa, Ke$hy i "Raah-raah-a-a-aaah, Ga-Gaa, uh-la-laah" wyśpiewanego przez wokalistkę w mięsnej sukience.

Zalety:
- Wprowadzenie indie-popu do mainstreamu
- Po prostu - dużo bardzo dobrych piosenek
- Ciekawa, przyjemna stylistyka
- Powiew świeżości na światowym rynku

Wady:
- Ukazywanie na siłę niezależności i indywidualizmu.




Płeć: nieznana
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 08.03.2012r.

1     

Cim Użytkownik wpmt 16 03 2012 (15:06:54)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Akurat słuchałem tej piosenki, kocham tą wokalistkę ; d. 'Videogames' też jest bardzo fajne, polecam ;).

Co do recenzji, podobała mi się. Czytało się płynnie.

MGryglicki Użytkownik wpmt 11 03 2012 (11:00:40)

Recenzja fajna, dużo mówisz o artystce, pełny background i dobra baza informacji. Troszkę cukierkowo, ale uderzasz we wszystkie bodaj aspekty powstawania płyty. Tu jest ok.

Teraz o tym, co wymaga zdecydowanie dużej dozy pracy.
Jedyne, co ratuje Twoje piekielnie długie zdania to ich logiczna składnia. Propsy, udaje Ci się to całkiem nieźle.
"spod której skrzydeł wyszedł ten album" - błąd frazeologiczny, wyjść spod skrzydeł oznacza spod czyjejś opieki i dotyczy praktycznie zawsze ludzi, bardzo rzadko zwierząt.
"debiut album" - albo debiutancki album, albo debut album.
Kawałek dalej powtarzasz "produkcja"-"wyprodukowane".
"ogłosić wszech i wobec" - wszem i wobec.
powtórzenie "dziewczyny".
piosenka to rodzaj żeński, więc powinno by "Million dollar man", która...

Aspektów merytorycznych nie będę oceniał z tej racji, że nie interesuje mnie indie pop. A w zasadzie muzyka w szerokim sensie.
Zwrócę uwagę na to, co powiedział jazzu: u mnie na Tablicy też nikt nie jarał się Laną Del Ray - albo nie zauważyłem - za to Gotye ft. Kimbra był obecny bardzo mocno.
Ponadto porównanie początkującej artystki do gwiazd czy gwiazdek, uznanych czy nie, ale jednak obecnych na rynku od kilkunastu lat, to nieco nadużycie. Poza tym dochodzi kwestia rozważenia, kogo można posądzać o rozmach, a kogo o porządną promocję.
To takie pierdolety nieco, w przeciwieństwie do wad językowych recenzji. Niemniej jest całkiem fajnie i czekam na kolejne prace :)

Ironiczny Użytkownik wpmt 09 03 2012 (12:24:46)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Mi także bardzo podobała się ta recenzja i zaspokoiła moją ciekawość o tym albumie ;] ale na płytkę się nie zdecyduję, czytało mi się płynnie i zrozumiale, nie przestałem czytać po połowie bo to ciekawa praca. Ode mnie również 6.

jazzu Użytkownik WPMT 09 03 2012 (11:13:55)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Podszedłeś do recenzji bardzo dobrze, bo mi szczerze mówiąc nic ta artystka nie mówi, a na moim fejsbuniu nikt się nią nie jarał;p Ale teraz mniej więcej wiem, kim ona jest i z czym ja się je (chociaż bardziej to pasuje do Gagi, mówiąc o jej mięsnej sukience). Szczerze mówiąc nie mam nic do zarzucenia recenzji, czytało mi się ją bezproblemowo i mam zamiar dać Ci 6.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(73): 73 gości i 0 zarejestrowanych: