najnowsze

Pseudonim: Kjuroman
Imię: Marcin
Skąd: Kraków
O sobie: Błękitnooki muzyczny maniak z objawami choroby afektywnej dwubiegunowej. Uzależniony od przyjaciół, wydawania ostatnich pieniędzy na płyty i słuchania muzyki wszędzie, gdzie tylko się da.
Napisanych prac:
- wiersze: 4
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 37 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Battle For The Sun" 07.06.2009
"List do Mikołaja" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (1)" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (2)" 12.10.2008
"Pornography" 12.10.2008

Inne prace tego autora:
"Seventeen Seconds" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (1)" 12.10.2008
"4:13 Dream" 18.12.2008
"Pornography" 12.10.2008
"Battle For The Sun" 07.06.2009


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Łopatą do serca" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Stephen King. Sprzedawca..." - zingela
"Kuchenne rewolucje - Nowe..." - jazzu
"System Białoruś" - Edward Horsztyński
"Mechanik Dusz: Autowiwisekcja" - subtelny demon
"Simon i dęby" - Srebrna
"Moods And Messages" - FeliciaM.
"Beyoncé" - FeliciaM.

Battle For The Sun

Wykonawca: Placebo
Gatunek: Rock
Cena: 59.99 zł
Rok wydania: 2009
Wytwórnia: PIAS


Nie będę piał z zachwytu, jak wielu fanów Placebo (do których jak najbardziej się zaliczam). Nie będę wieszał psów na tym albumie. Choć chwilami powinienem robić jedno i drugie. Ale wszystko od początku. Jak to zwykle w bajkach bywa – najpierw poznaliśmy tracklistę i datę premiery. O, okładkę też. Potem była premiera ścieżki tytułowej, udostępnionej na stronie zespołu do pobrania za darmo. Jakoś się to wszystko dowlekło do długo oczekiwanego czerwca, po drodze zahaczając o premierę singla "For What It’s Worth", początek trasy itd. I w końcu jest – książeczka (tak, bo w cudnej wersji CD/DVD płyta jest wydana w formie książeczki) o słonecznej bitwie stoi na półce (na temat tego, że Brian mógł się zatroszczyć o mój spokój ducha i wydać płytę przyczepioną do plastikowego cosia, a nie schowaną w koperto - podobnym cosiu, przez co przy każdym wyjęciu/schowaniu umieram licząc nowe ryski może lepiej się nie będę specjalnie rozpisywał, bo to temat na oddzielny list protestacyjny). Nawet dotrzymałem mojego postanowienia o niesłuchaniu płyty przed dostaniem jej w ręce w formie namacalnej. Czy warto było? Nikogo nie zdziwi chyba jeśli powiem, że dzieło na miarę "Without You I’m Nothing" czy "Sleeping With Ghosts" to to nie jest. Brian i spółka zdają się chwilami "grać na siłę", nie czuć takiej dawki emocji (których jednak, bynajmniej, nie brakuje) jak na poprzednich albumach. Ale jest dobrze, zaskakująco dobrze (zaskakująco, bo singiel odebrał mi wszelką nadzieję na to, że to może być dobry album). Tylko dobry, czy aż dobry? Dla mnie na pewno aż, zważając na piosenkę, która tą płytę zapowiadała (nie chodzi mi tu o "Battle For The Sun", tylko o "For What It’s Worth"). A więc "wychodzenie do światła" czas zacząć. Może zacznę od tych gorszych momentów. I znów wracamy do singlowego "For What It’s Worth". Co jest z tą piosenką nie tak? Przecież wpada w ucho, "EYEM" też wpadało. Tyle, że jest tu… za mało Placebo w Placebo. Rozwijanie się, chodzenie nowymi muzycznymi ścieżkami, ja to wszystko rozumiem, ale żeby tak… soundtrack z tetrisa (czy, o zgrozo, cokolwiek to jest) w środku piosenki? W ogóle Brian i koledzy przesadzili z udziwnieniami (choćby takie hiszpańskie chórki w "Ashtray Heart", bez których ta piosenka byłaby świetna, czy drugi głos towarzyszący Brianowi w śpiewaniu "Bright Lights"). A, zapomniałbym o tym, co mnie najbardziej irytuje – przesłodzona melodyjka na początku "Speak In Tongues", bez której piosenka byłaby jedną z moich faworytek (a tak jedynie jej druga połowa jest prawie idealna). Na szczęście lepszych momentów jest więcej. Chwilami jest ostro – otwierające całość "Kitty Litter", piosenka tytułowa czy "The Never - Ending Why" (które świetnie nadaje się na kolejny singiel). Chwilami zaskakująco – elektroniczne intro do świetnego "Julien", idealnie komponujące się z wchodzącymi po chwili gitarami i ustępujące im w końcu miejsca. Zaskakuje też brzmienie perkusji na całej płycie – nowy bębniarz spisuje się bardzo dobrze. Chłopaki postanowili poszerzyć instrumentarium, na płycie roi się od smyczków, nawet dęciaki się pojawiają. Teraz o moich faworytach – "Devil In The Details", cudowny wstęp, cudowny refren wybuchający z cudowną siłą. "Come Undone" z delikatnymi, wręcz usypiającymi klawiszami w tle, zastąpionymi po minucie gitarami. Początkowo senne "Happy You’re Gone" (nie wiem, czy to było zamierzone, ale Brian śpiewając "How many times?" w refrenie wydaje się nie wyrabiać wokalnie, nie razi to jednak aż tak bardzo). Druga połowa już wspomnianego "Speak In Tongues", wręcz kipiąca emocjami (nigdy nie pojmę, dlaczego chłopaki postanowili dać takie słodkie intro do tej piosenki…). "Kings Of Medicine", idealnie kończące ten album (a propos – właśnie w tej piosence występują instrumenty dęte). Ją także mogliby wydać jako singiel, sukces i pozycja placebowego klasyka murowane. Wpadające w ucho "Julien" ze swoim oryginalnym wstępem i wspaniałymi gitarami. Zarzucać można chłopakom jeszcze jedno – dlaczego takie świetne piosenki, jak "Unisex" czy "The Movie On Your Eyelids" zostały wydane tylko jako bonusy do wersji z box setu? Gdyby umieścić je zamiast "For What It’s Worth" czy "Breathe Underwater"… Ah, płyta zyskałaby bardzo wiele. A tak tylko marne 8/10…

Zalety:
- Dużo świetnych kawałków
- Płyta często pozytywnie zaskakuje

Wady:
- Pierwszy singiel...
- Chwilami przekombinowane




Płeć: nieznana
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 07.06.2009r.

1     

seska Użytkownik wpmt 09 02 2010 (19:48:59)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Faktycznie słuchając nowej płyty Placebo zastanawiałam się czy to ten sam zespół. Wiele trafnych uwag, mocne argumenty, profesjonalizm. Moim faworytem na tej płycie jest piosenka tytułowa ;).

kana Użytkownik WPMT 08 06 2009 (16:56:01)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Recenzja napisana w bardzo niekonwencjonalny sposób, lecz ten styl mi odpowiada. Jak czytałam to miałam wrażenie, jakbym słuchała jakiegoś prezentera w radiu/telewizji. Za bardzo nie znam się na recenzjach płyt, ale jedna rzecz mnie trochę zirytowała. Powtarzałeś o tym paskudnym, wolnym zaczęciu. Moim zdaniem nie powinieneś był. Poza tym bardzo profesjonalnie. Zdarzyło się kilka błędów interpunkcyjnych, lecz już ich nie ma. Dobrze, że wypisałeś wady i zalety, lecz znowu się nie pojawiły. Jak już mówiłam po prostu profesjonalnie.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(21): 21 gości i 0 zarejestrowanych: