warto go przeczytać
Autor książki: Paulo Coelho
Rodzaj: powieść
Język: polski
Stron: 208
Wydawca: Drzewo Babel
Każdy szuka sposobu na to, jak żyć. Szuka swojej własnej ścieżki, a na niej jakiegoś drogowskazu, żeby nie zabłądzić. Dlatego też, czasami ten „każdy” udaje się do wróżki, czyta horoskopy, czy mądre artykuły psychologiczne. Można. Dlaczego by nie? W końcu wszystko jest ponoć dla ludzi. Mi zamarzyło się pewnego dnia poszukać jakoś tak ambitniej. A jaka pozycja została mi wskazana jako szczyt licealnej, literackiej ambicji? „Alchemik” Paulo Coelho. Nawet nie udawałam zdziwienia. W końcu ten tytuł wracał do mnie od jakiegoś czasu jak bumerang.
Człowiek, który od dziecka za swoje marzenia był postrzegany jako niezrównoważony psychicznie i to przez własnych rodziców. Którego późniejsza praca w teatrze była poczytywana jako źródło niemoralności. Który później zgodził niejako z tą łatką żyjąc jako ćpający hipis. Aby jednak, mijając już połowę wyznaczonego mu przez Boga szlaku, ożenić się, ustatkować i wszystkie swoje „życiowe doświadczenia”, swoją Własną Legendę opisać. To właśnie Paulo Coelho. Dziennikarz, twórca tekstów piosenek, muzyk, podróżnik i autor powieści znanych w 46 krajach.
„Alchemik” to historia na pozór prosta. Życie zwykłego pasterza, który, jak każdy z nas, dostaje znaki od Wszechświata. Sny o skarbach, przepowiednie dziwnej Cyganki i napotkanego Maga, który zna całą jego przeszłość, a jak się wydaje, także i przyszłość. To wszystko sprawia, że przed pasterzem obok jego owiec, pięknej córki kupca i małego kawałka ziemi, po którym podróżuje, nagle pojawiają się drzwi do czegoś większego. Do spełnienia swoich marzeń, do poznania istoty Wszechświata, miłości, języka pustyni i dotarcia do Piramid, pod których stopami kryje się wyśniony skarb.
Czytając stałam się pasterzem. Wędrowałam razem z nim i odkrywałam tajemnice życia. Co jakiś czas musiałam odłożyć książkę, coś zanotować, coś przemyśleć, odpowiedzieć sobie z pomocą głównego bohatera na kilka pytań.
Jak odważyć się wyruszyć w drogę ku spełnieniu marzeń? Jak wyrwać się ze szponów przyzwyczajenia? Jak nie poddać się, kiedy burza piaskowa zasłania nam widoczność i nie zrezygnować tuż przed wschodem słońca?
Pytania, które wydają się nie mieć dobrej, uniwersalnej odpowiedzi nagle stają się jasne i proste. Czytając mamy wrażenie, że nie możemy postępować inaczej, że od dzisiaj, od teraz wszystko będzie inaczej, lepiej, bo już wiemy, już nie zwątpimy… I tutaj niejako wpadamy w pułapkę. Bo po odłożeniu ksiązki jakoś nic się nie zmienia w magiczny sposób, nie śnią nam się skarby, tylko nie ugotowany obiad, ludzie nie odkrywają Kamienia Filozoficznego, tylko starają się związać koniec z końcem. Ale jednak nadzieja, jaką daje dzieło Paula Coleho nie da się porównać z niczym innym. Świadczy o jego wielkości, co w połączeniu z biografią pisarza zmienia spojrzenie na własne życie, doświadczenia i wybory. I to tylko za pomocą czarnych znaków na białej kartce.
Jednak smutne i przykre dla mnie jest to, że w natłoku sentencji, aforyzmów i złotych myśli, które są podkreślane, przepisywane do złotych zeszytów i skrzętnie wklejane w opisy na facebooku, gdzieś gubi się cała historia. Znika pasterz, jego owce, pustynia, Fatima i piramidy. Zostają same życiowe mądrości, które tak ciężko zrealizować w codzienności. A szkoda, bo naprawdę polubiłam Santiago.
Zalety:
- uniwersalność
- możliwość utożsamiania się z bohaterem
- proste historie
Wady:
- miejscami zbyt duży natłok myśli pisanych trudnym językiem
- zagubienie się losów bohaterów wśród sentencji i aforyzmów
Ocena: 4.333
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 19.04.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(19): 12 gości i 7 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, zawsze, Kamil M. Jaszczak