Biała suknia, welon i mężczyzna jej marzeń...

Dziś z ElevenStar miałem przyjemność porozmawiać o jej dzieciństwie naznaczonym wieloma problemami i zamiłowaniu do poezji. Przeczytajcie. D:  Hej, na początku chcę Ci podziękować, że zgodziłaś się na ten wywiad. Siedzisz wygodnie? Gotowa? E: Cześć. Szczerze? Wcale. Zaczynajmy. D: Jakie są Twoje relacje z rodzicami, dobrze się dogadujecie? E: Cóż, moje relacje z mamą są znakomite, dogadujemy się, co według mnie jest bardzo ważne. D: A jak wygląda sytuacja z ojcem? E: Nie mam z nim kontaktu od dziecka. Nawet jeśli miała bym takową możliwość, nie chciałabym. D: Zacznijmy od początku, jak poznali się Twoi rodzice? E: Cóż, to było jakieś 17 lat temu, kiedy moja mama spotkała na swojej drodze mego ojca. Miała wtedy zaledwie 16, może 17 lat. Wiesz jaki jest ten wiek. Pierwsza miłość, bunt i zamiłowanie do wszystkiego co zakazane. D:  Tak, chyba jeszcze to pamiętam i co dalej? E: Poznali się na dyskotece. Ojciec był znacznie starszy, dojrzalszy i niemożna ukrywać, przystojny. Niestety ta znajomość była początkiem bólu, cierpień, lęku i  niepokoju o jutro. Ich znajomość rozwijała się i mimo dzielącego ich wieku, a było to około 10 lat, zapowiadało się przyszłościowo. Moja mama, jak większość zakochanych nastolatek, wyobrażała sobie białą suknię, welon oraz mężczyznę swoich marzeń u boku. D: Co zepsuło tą sielankę? E: Prawdopodobnie fakt, że były to tylko złudzenia, naiwne kłamstwa. Tata był już w związku małżeńskim z inną kobietą, niestety nie miał zamiaru powiadomić o tym mojej mamy, ani wyjawić ich, jakże doskonały, plan. D: Plan? E: Nie wiem, jak inaczej mogę wytłumaczyć to, co zrobili i mnie, i mojej mamie. Pewnie słyszałeś nieraz o małżeństwie, w którym kobieta jest bezpłodna i nie może mieć dzieci? Mama miała być tylko, brutalnie mówiąc, kobietą, która urodzi im wymarzone, wyczekiwane dzieci. D: Ale jak chciał to zrobić? Siłą odebrać dziecko? Słyszałem o tym, ale zwykle raczej wynajmuje się taką kobietę, a nie perfidnie uwodzi? Ty byłaś tym dzieckiem? Jak się to wszystko potoczyło? E: Cóż, ojciec z natury jest bezwzględny, dostaje to co chce, nie myśli o innych. Także tu, nie było mowy o jakiś komplikacjach. Szukał młodej, bezkonfliktowej dziewczyny, którą byłby w stanie manipulować. Niestety nie przewidział jednego. Mama była silną kobietą, odważną i upartą. Znajomość kwitła, mama była szczęśliwa. Pewnego dnia dostała mdłości, źle się czuła. Przeczuwała co się stało. Nie wiedziała, jak ojciec na to zareaguje. W końcu dziecko to nie zabawka, trzeba je wychować, wykarmić. A wiadomo, co to były za czasy, wszyscy klepali biedę. D: ... E: Dni mijały, a ciąża była coraz bardziej widoczna. Musiała w końcu wyjawić mu prawdę. Nie wiedziała, jak to przyjmie. Wiadomość o dziecku strasznie uradowała ojca. Mama była zdumiona, ale i szczęśliwa. Była z facetem którego kochała, a w dodatku nosiła w sobie dziecię. Mnie. Pięknie, nieprawdaż? 27 listopada przyszła na świat śliczna, zdrowa dziewczynka. Był spór co do imion, więc nazwali mnie Daria, Sandra. Jedynym zaniepokojeniem mamy, był fakt, że ojciec mimo zapewnień miłości oraz posiadania dziecka, nie oświadczył się. Tłumaczyła sobie, że to tylko okres przejściowy i że lada chwila stanie na ślubnym kobiercu. Minęły dwa lata. A na świat przyszło kolejne, jakże oczekiwane przez ojca dziecko. Również dziewczynka, Anita. Wraz z narodzinami siostry załamał się nasz świat, mój i mamy. Ojciec brutalnie wyjawił jej prawdę. Że nic do niej nie czuł, że to było tylko przedstawienie, w którym miała zagrać drugoplanową rolę. Oczywiście my, ja i siostra, byłyśmy najważniejsze, a raczej chęć 'posiadania' nas. Mama była załamana, nie skończyła szkoły, nie miała żadnego zawodu, i w wieku 20 lat dwójkę dzieci. W domu się nie przelewało. Dziadek alkoholik. Babcia utrzymywała całą rodzinę ze swojej, jakże skromnej, pensji. Ojciec zaproponował jej nie bywałą okazję. A mianowicie 'sprzedanie' nas za mieszkanie, samochód oraz miesięczne wynagrodzenie. Moja mama mogła żyć, jak księżniczka, mieć własne 4 ściany, być młodą niezależną kobietą. Wystarczyło się zrzec dzieci. Ojciec nie brał pod uwagę odmowy. Był pewny swego. Jaki był zawód, kiedy mama powiedziała "Nie". To był koszmar. Mieszkaliśmy w nędzy. My tzn. ja, siostra, babcia i mama. To i tak lekkie określenie. Dom był kompletną ruiną, nie nadawał się do mieszkania, a gdzie tu mówić o wychowywaniu dzieci. Co tu dużo mówić? Klepaliśmy biedę. A zima była najgorsza. Brak ogrzewania, ciepłej wody. Żadnych warunków do życia. Pewnego dnia, miałam wtedy 5 może 6 lat. Zostałam sama w domu. Sama tzn. z młodszą o dwa lata siostrą. Mama musiała iść do pracy, musieliśmy przecież z czegoś żyć, a pensja babci wystarczała na opłaty. Właśnie ten moment ojciec wykorzystał. Wkradł się do domu i nas zabrał. Próbował nas wywieźć za granicę. Nawet nie wiesz, co przeżyła moja mama, kiedy wracając po pracy zastała pusty dom. To był horror. Zadzwoniła na policję, gorączkowo błagała Boga, abyśmy do niej wrócili. Byliśmy na granicy, kiedy policja zatrzymała samochód ojca i Haliny, jego żony. Tłumaczył się tym, że zabrał nas na wycieczkę. Był prawnym opiekunem, więc policja nic nie mogła zrobić. Kiedy przywieziono nas do mamy, nawet nie wiesz, co to była za radość. Właśnie wtedy postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Złożyła wniosek o alimenty oraz ograniczenie praw rodzicielskich. Mimo tego ojciec nie odpuszczał. Po kilku latach, miałam wtedy jakieś 12 lat, wezwano nas, tzn. mnie i Anitę, do sądu. Ojciec, kiedy mama weszła na salę, podszedł do nas i proponował nam własny pokój, komputer, rower czy komórkę, abyśmy tylko wróciły do niego. 5 lat temu mogłam tylko pomarzyć o czymś takim, po prostu nie było nas na to stać. A on chciał nas przekupić. D: Jaka była decyzja sędziego? E: Oczywiście zabrał prawa rodzicielskie ojcu, zarządził alimenty. W końcu uwolniłyśmy się od tego człowieka i dostałyśmy szansę na nowe życie. D: Jak tą szansę wykorzystała Twoja mama? E: Cóż, w końcu doczekała się sukni, welonu oraz mężczyzny swoich marzeń. Jest szczęśliwą mężatką. Niedługo upłynie 7 rocznica. Ma również jeszcze dwójkę dzieci, Samuela i Wiktorię. Nieznośne z nich dzieci, ale kochane. D: Trudno było zaakceptować ojczyma? E: Wiesz, na początku odrzucał mnie kolor skóry. Jest obcokrajowcem, pochodzi z Armenii. Jednakże z czasem go polubiłam, to równy gość. D: Hm a czy w Twoim otoczeniu, wśród znajomych, w szkole nie było jakichś nieprzyjemnych uwag związanych z tym faktem? E: Nie powiem, było słychać szepty na ten temat, jakieś uwagi. Jednakże nie zawracałam sobie tym głowy. Nie wybiera się przecież rodziny. A ja uważam się za szczęściarę. D:. Czyli od ojczyma dostałaś pełnię akceptacji? A czy uważasz, że przeżycia Twojej mamy, czegoś Cię nauczyły? Czy brak tak naprawdę biologicznego ojca w jakiś sposób odbił się na Twojej psychice? Jak głęboki ślad to wszystko zostawiło? E: Powiem Ci szczerze, że Artur, mój ojczym, radzi sobie, że tak powiem z obowiązkami 'ojca'. Brak biologicznego ojca? Cóż, kiedy byłam młodsza brakowało mi kogoś, kto by mnie utulił do snu, zaprowadził do szkoły, pogonił chłopaków latających za warkoczami, ale teraz nie odczuwam tego braku. Pytasz, czy przeżycia mamy coś mnie nauczyły? Cóż, staram się nie popełnić jej błędów, ale wiesz, jak jest z życiem. D: Sam nie chciałem iść w ślady ojca, a jednak często dostrzegam w sobie te same wady. Co do dzieciństwa, to nie było ono różowe, nie boisz się, że może kiedyś, kiedy Ty zostaniesz matką może mieć to wpływ na Twoje zachowanie, stosunek do dzieci? E: Wiesz, jestem dość odpowiedzialną osobą jak na swój wiek, uwielbiam pracę z dziećmi, myślę, że nie będę miała takich problemów. Jednakże, jeżeli takowe się pojawią z pewnością poproszę o pomoc mamę, w końcu kobieta po przejściach jest doświadczona. D:  Dobrze, że masz w niej takie oparcie to ważne... Przepraszam, że poruszę ten temat, ale, gdy Twoja mama miała wypadek. Co czułaś? Co się stało z Twoim w sumie teraz już poukładanym życiem? E: To był okres dla mnie bardzo trudny, moje poukładane życie zaczęło się sypać. Prosiłam Boga, żeby nie odbierał mi kogoś, dzięki komu żyję, jestem kim jestem. Tliła się we mnie nadzieja. D:  W tym okresie potrzebowałaś wsparcia i jeżeli tak, to czy je miałaś, czy może wolałaś sama to przeżywać? E; Wiesz ja jestem z natury osobą, która dusi emocje w sobie, nie lubię innych obarczać swymi problemami, w końcu każdy ma jakieś. Nie powiem, dużym oparciem był Artur oraz babcia. D: A jak reszta rodziny sobie z tym radziła? E: Samuela oraz Wiktorii nie wtajemniczaliśmy w szczegóły. To jeszcze dzieci, nie zrozumieli by, zresztą nikt nie miał serca podjąć tego tematu. Artur, jako głowa rodziny, trzymał się, ale ja widziałam, że wpadał w depresję, w końcu stan mamy nie był pewny. Co do Anity.. Przeżywała to bardziej, niż przypuszczałam. Potrzebna jej byłam, jak nigdy dotąd. Dużo rozmawiałyśmy, dzięki czemu zbliżyłyśmy się do siebie. D: To na pewno było trudne, dobrze, że wszystko jest ok. Piszesz wiersze, a ostatnio  również opowiadania, sporo czytasz i komentujesz. Skąd to zainteresowanie? E: Cóż, nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie. Gdzieś tam w mojej duszy zrodził się pociąg do poezji, pisania. Nie powiem, od dziecka byłam zdolna, dużo czytałam, interesowałam się poezją. Zapewne i moje dzieciństwo, przeżycia, miały w tym jakiś interes. Co do komentowania. Uwielbiam dawać rady innym ludziom, pomagać im w udoskonalaniu się, czytać, co w ich duszy gra. D: Cóż, na koniec mogę życzyć jedynie sukcesów i coraz piękniejszych wierszy. Mam nadzieję, że nie wymęczyłem. Dzięki jeszcze raz wielkie. E: Dziękuję. A co do wymęczenia. Należy się pięć złotych. Miło mi było udzielić wywiadu tak kompetentnej osobie uff.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.333
Liczba komentarzy: 7    
Data dodania: 18.09.2009r.

1     

RedCherry Użytkownik wpmt 30 01 2012 (20:29:38)

Wywiad bardzo ciekawy, tytuł przyciągający uwagę. Długa szczera rozmowa, na konkretny temat. Ciekawe pytania i jeszcze ciekawsze odpowiedzi. Bardzo mi się podobał ten wywaiad;) pozdrawiam

Jaskier13 Użytkownik wpmt 07 10 2010 (22:50:43)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Ciekawe, intrygujące, porywające, bardzo "uczuciowe". Czytałem z zapartym tchem, wywiad BARDZO ciekawy! Świetny temat, pytania oryginalne, tak jak i osoba odpowiadająca. 6, zasłużenie!

KN19 Użytkownik 10 03 2010 (20:54:49)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Odniosę się do tego co mówił aubrey. Takie wywiady są bardzo potrzebne w dobie medialnej homogenizacji i niewrażliwości na ludzi i ich problemy. Dobre pytania, szczere wypowiedzi i sprawa, która zmusza do zastanowienia, bardzo dobrze sobie poradziłeś.

JuluSa Użytkownik wpmt 28 11 2009 (18:10:15)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bardzo fajnie się czyta. popieram Astrale ;)

Astralka Użytkownik wpmt 04 10 2009 (18:23:20)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Piękny, szczery wywiad. Plus brawo za odwagę:) To się naprawdę wciąż liczy w dzisiejszych czasach... A ja uwielbiam takie rozmowy-'rzeki'. Życie pisze najpiękniejsze, lecz nieraz bardzo smutne historie. I wtedy pojawia się problem, że nie każdy potrafi je wyrazić, opisać. Nie każdy chce. Wam się to udało. Swoją drogą, bardzo dobre i bardzo dobrze zadane pytania:)

aubrey Użytkownik wpmt 20 09 2009 (19:01:29)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Wywiad jest tylko z pozoru prostą formą wypowiedzi. Nie dziwię się, że ludzi one odstraszają. Gdy spojrzę na jakiś wywiad w mało ambitnych gazetach, to, co tu dużo mówić, rzygać się normalnie chce. Tam życie jest eksponowane w ten sposób, żeby przyciągnęło uwagę, żeby było swojego rodzaju chwytem marketingowym. Zgwałcona kobieta, nieślubna żona księdza - właśnie tego chcą ludzie. Nie patrzą na krzywdę, tylko na sam fakt dziania się jej drugiemu człowiekowi. Osobiście bałem się trochę przeczytać wywiad, który przeprowadziłeś z Darią, ale podołałeś. Nie było tu niczego co wykraczałoby poza normy, nie wchodziło za bardzo w jej prywatność. Bardzo dobrze, że pojawił się taki wywiad, naprawdę dobrze, a to dlatego, że ludzie powinni sobie uświadomić, że życie, jakie dostali jest prawdziwym darem. Ukazanie tego wszystkiego, co przeżyła Daria było niewątpliwie trudnym zadaniem. Podobało mi się jej zdystansowanie do całej sytuacji, choć poruszyła coś w moim wnętrzu swoją wypowiedzią. Udało Ci się nie zwrócić na siebie uwagi w tym wywiadzie, a to bywa trudne. No cóż... mogę powiedzieć, że podobał mi się ten wywiad, jak mało który. Mogłem zobaczyć życie normalnej dziewczyny, które przeplatają chwile radości i chwile głębokiego smutku.

Ilveran Redaktor 18 09 2009 (22:01:15)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Uwaga, uwaga, mój pierwszy komentarz do wywiadu. Nie jestem z tego działu, ale otrzymałam 'błogosławieństwo' ;p, więc wkroczyłam na nieznany zbytnio teren. Ale koniec zwracania uwagi na siebie, powiem coś stricte o wywiadzie. Tylko co tu się mówi, jak się komentuje wywiad co? Forma, środki artystyczne? Zacznę od poczatku, coś się wymyśli :). Tytuł mnie od razu przyciagnął, podoba się. Hmm dobrze zadawane pytania. I nie miałam wrażenia lania wody. Naprawdę dobrze przeprowadzony ten wywiad. Zaciekawił mnie bardzo. Jak nigdy nie czytam wywiadów, bo mnie zwyczajnie nudzą, to tutaj było inaczej. Brawa. Krzesło do wymiany, a dla Ciebie no chyba piękna piątka będzie... Taka z dyżym plusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(34): 34 gości i 0 zarejestrowanych: