najnowsze

Pseudonim: Kjuroman
Imię: Marcin
Skąd: Kraków
O sobie: Błękitnooki muzyczny maniak z objawami choroby afektywnej dwubiegunowej. Uzależniony od przyjaciół, wydawania ostatnich pieniędzy na płyty i słuchania muzyki wszędzie, gdzie tylko się da.
Napisanych prac:
- wiersze: 4
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 37 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Battle For The Sun" 07.06.2009
"List do Mikołaja" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (1)" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (2)" 12.10.2008
"Pornography" 12.10.2008

Inne prace tego autora:
"Battle For The Sun" 07.06.2009
"Rozmowy z trupem" 12.10.2008
"Nie bój się nocy (2)" 12.10.2008
"4:13 Dream" 18.12.2008
"Nie bój się nocy (1)" 12.10.2008


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Łopatą do serca" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Stephen King. Sprzedawca..." - zingela
"Kuchenne rewolucje - Nowe..." - jazzu
"System Białoruś" - Edward Horsztyński
"Mechanik Dusz: Autowiwisekcja" - subtelny demon
"Simon i dęby" - Srebrna
"Moods And Messages" - FeliciaM.
"Beyoncé" - FeliciaM.

Seventeen Seconds

Wykonawca: The Cure
Gatunek: Cold Wave
Cena: 34,90 zł
Rok wydania: 1980
Wytwórnia: Fiction


Przez światową scenę muzyczną przewijało się wiele zespołów rockowych. Jedne przechodziły niezauważone, inne były sławne tylko przez jeden sezon, potem udając się do artystycznego archiwum, a kolejne na trwałe zaznaczyły się w historii. The Cure niewątpliwie należy do tej trzeciej grupy. Owszem, zespół lata świetności ma już dawno za sobą, jednak wciąż w zakamarkach zatrutego komercją świata kryją się ich wierni fani. Na pewno nie jest to grupa, na którą można nie zwrócić uwagi - posiada ona swój niepowtarzalny styl, łącząc na swoich płytach melancholijne i mroczne brzmienia spod znaku cold wave i rocka gotyckiego, jak i przyjemnie dla ucha, popowo-rockowe piosenki. "Seventeen Seconds" jest wyjątkowym albumem, znacznie różniącym się od swego poprzednika. Zarówno warstwa liryczna jak i instrumentalna świadczą, że w głowie Roberta Smitha zaistniała nareszcie idea, której brak bardzo dotkliwie można odczuć słuchając pierwszego krążka zespołu. "17 Sekund" to drugi longplay w dyskografii Anglików, pochodzący z 1980 roku. Otwiera on tzw. "Mroczną Trylogię", na którą składają się także dwie kolejne płyty - "Faith" i "Pornography". Jakimi słowami można określić muzykę zawartą na "Seventeen Seconds"? Najprościej będzie użyć słowa "chłód". Niepowtarzalny chłód, wnikający głęboko w słuchacza z każdą wysłuchaną nutą. Album otwiera "A Reflection" - spektakularny utwór, godnie rozpoczynający całość. Już na samym początku płyta powala na kolana niepowtarzalnym nastrojem niepokoju i tajemniczości. Mimo tego, że jest to piosenka wyłącznie instrumentalna (jakich na całym "Seventeen Seconds" jest jeszcze dwie), to i tak robi piorunujące wrażenie. Po krótkiej "Refleksji", następuje "Play For Today". Według mnie najmniej pasuje do całości. Tekst jest co najmniej dwuznaczny, jak z resztą prawie wszystkie teksty Roberta (który jest wyłącznym ich autorem) z tego okresu. Kolejnym utworem jest "Secrets" - chłodna cold wave'owa aura znów powraca. Słyszymy tu charakterystyczny dla The Cure z początku lat 80. "tunelowy" wokal Roberta. Delikatna perkusja w tle potęguje mroczny nastrój "Sekretów". Charakterystyczny riff w "In Your House" wywoła ciarki na plecach każdego słuchacza. Warto zwrócić uwagę na kolejne dwa świetne, instrumentalne utwory - "Three" i "The Final Sound". Dźwięki każdego z nich wdzierają się bezlitośnie w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy, wywołując niepowtarzalne uczucie. Syntezator i szepty w tle "Three" nadają mu nastrój grozy i tajemniczości, a "The Final Sound" jest kontynuacją dzieła spustoszenia. Chłód i niepokój osiągają wartość maksymalną w zdecydowanie najlepszym utworze z całej płyty - "A Forest". Znów "tunelowy" wokal, wyśpiewujący tekst napisany pod wpływem koszmaru sennego Smitha (sny staną się w przyszłości częstym źródłem natchnienia dla Roberta). Na szczególną uwagę zasługuje piosenka tytułowa, mówiąca w piękny, poetycki sposób o smutku i przemijaniu, przez co wydaje się być początkiem kolejnej płyty, która w całości jest poświęcona tej tematyce. Krótko mówiąc - "Seventeen Seconds" to bardzo dobry album, naprawiający błędy popełnione przez zespół na "Three Imaginary Boys". Owszem, ma kilka niedociągnięć, jednak zasługuje na uwagę. Absolutna klasyka gatunku - pozycja obowiązkowa dla fanów rocka gotyckiego i muzyki spod znaku cold wave.

Zalety:
- Niepowtarzalny nastrój
- Świetne teksty
- Przemyslana kolejność piosenek




Płeć: nieznana
Ocena: 3.667
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 12.10.2008r.

1     

kajcio2000 Użytkownik 11 08 2009 (03:07:40)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Ciekawie napisania recenzja, dużo w niej piszesz własnych doznań, co mi się bardzo podoba. Jedyny minus jaki dostrzegam, znowu nie ma wad, co sprawia wrażenie bardzo subiektywnej ocenie autora recenzji.

Imbir Użytkownik 19 11 2008 (23:12:41)

"A forest", ach... Ubóstwiam tę piosenkę. The Cure rządzą. xD


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(56): 56 gości i 0 zarejestrowanych: