najnowsze

Pseudonim: Dawied
O sobie: ...
Napisanych prac:
- wiersze: 154
- proza: 94
- publicystyka: 11

Średnia ocen: 5.2
Użytkownik uzyskał: 828 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nietykalni" 26.05.2012
"Death Magnetic" 01.02.2009
"Zmierzch " 31.05.2009
"Niebieski" 18.02.2009
"Trafny wybór" 05.01.2013

Inne prace tego autora:
"Trafny wybór" 05.01.2013
"Death Magnetic" 01.02.2009
"Zmierzch " 31.05.2009
"Niebieski" 18.02.2009
"Nietykalni" 26.05.2012


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Łopatą do serca" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Stephen King. Sprzedawca..." - zingela
"Kuchenne rewolucje - Nowe..." - jazzu
"System Białoruś" - Edward Horsztyński
"Mechanik Dusz: Autowiwisekcja" - subtelny demon
"Simon i dęby" - Srebrna
"Moods And Messages" - FeliciaM.
"Beyoncé" - FeliciaM.

Nietykalni

Data Premiery: 23.9.2011r.
Gatunek: Komedia, dramat
Czas: 112 min.
Reżyser: Olivier Nakache, Eric Toledano
Obsada: François Cluzet, Omar Sy


Widząc tytuł „Nietykalni” w kinowym repertuarze, od razu przyszedł mi na myśl głośny film Brian’a de Palmy. Jestem wielbicielem kina gangsterskiego, dlatego podświadomie, łącząc te dwa obrazy kinowe, od razu zatrzymałem się przy tym tytule na dłużej. Zagłębiłem się w doniesienia prasowe, dotyczące „francuskiego fenomenu” i ostatecznie wybrałam się na niego do kina. Nie oczekując zbyt wiele, zasiadłem wygodnie na niewielkiej sali multipleksu i dałam się porwać przez tą słodko-gorzką historię. Nietykalni bazują na sprawdzonym schemacie. Oto mamy biednego, czarnoskórego chłopaka z nizin społecznych, który właśnie wyszedł z więzienia za kradzież. Nie brakuje mu bezkompromisowego optymizmu, ostrego żartu i mimo „luzackiego” stosunku do świata, od początku wiemy, że ma swoje problemy, z którymi sobie nie radzi. Jak w klasycznej amerykańskiej historii, na swej drodze spotyka milionera, który gotów jest go zatrudnić, dać mu szansę. Możemy się spodziewać typowego zderzenia dwóch światów i pewnie nie pomylimy się, ale w filmie Nakache i Toledano główny nacisk kładziony jest na dysonans pomiędzy młodym, sprawnym i niezależnym Drissem, a nieco starszym, sparaliżowanym od szyi w dół Phillipem. Relacje pomiędzy tymi panami przesycone są ciętym żartem, często nie mającym zbyt wiele wspólnego z poprawnością polityczną. Największą siłą filmu nie jest scenariusz, ale szczerość. Śledzimy rodzącą się przyjaźń właśnie dzięki otwartości i czasami nawet brutalnej prawdzie wypowiadanej przez Drissa; to ona sprawia, że niepełnosprawny milioner przestaje się czuć „nietykalnym”, nad którym każdy się lituje. Losy bohaterów, przeplatane doskonałym humorem sprawiają, że przestajemy się użalać nad losem Phillip’a, a cieszymy się wraz z nim, tym, co życie może mu jeszcze przynieść. Oczywiście, możemy narzekać, że ich relacje są nieco przerysowane, nazbyt optymistyczne; możemy zarzucać reżyserowi, że konflikt środowiska i statusu społecznego pozostał na marginesie, ale to wszystko staje się niewiele warte w chwili wyjścia z kina. Cały seans śmiałem się tylko po to, aby wracając do domu czuć katharsis i głębokie wzruszenie. W końcowej scenie, gdzie widzimy postacie, na losach których oparto całą historię, przekonujemy się jeszcze raz, że to, co wydaje się nam jedynie magią kina, w prawdziwym życiu może się zdarzyć. Natomiast w moim odczuciu sporą wadą jest całkowite skupienie się na relacjach dwójki bohaterów i praktycznie pominięcie innych postaci. Omar Ys wcielający się w postać Dassira początkowo wydaje się przesadzać z ekspresją gestów, mimiki, ale im bardziej jego postać staje się nam bliższa, tym bardziej ta pewna sztuczność nadaje mu charakterystycznego rysu, czegoś, co sprawia, że Dassir jest „żywy”. Partnerujący mu Francois Cluzet gra niesamowicie. Stojąc przed naprawdę trudnym zadaniem, nadaje swojej postaci ciepła, determinacji i charyzmy, która nie pozwala nam nie polubić jego bohatera. Nie jest „biednym niepełnosprawnym”, ale równoprawnym bohaterem. Doskonale sprawdzają się postacie drugoplanowe, choć można czuć pewien niedosyt wynikający z pominięcia kilku ciekawych wątków. Przez te ponad półtorej godziny, ani przez chwilę nie czułem znużenia, więc myślę, że reżyser spokojnie mógł poświęcić choćby kilka minut, aby rozwinąć historię Elisy, córki Phillipa. Kilka ciepłych słów trzeba powiedzieć o muzyce, która świetnie uzupełnia historię. Tak jak mamy do czynienia z dwoma różnymi bohaterami, dwoma różnymi światami, tak i tło muzyczne budowane jest przez dwie całkowicie odmienne stylizacje. Klasyka miesza się z disco rodem z lat osiemdziesiątych. Stonowane dźwięki krzyżują się z tanecznymi rytmami. Zdjęcia są dobre. Nie zachwycają, jak na przykład w „Drzewie życia” czy w „Drive”, ale też stylistyka filmu tego nie wymaga. Są wystarczające, aby dopełnić całą historią i podkreślić lekkość, z jaką jest nam podawana. Całkiem sprawnie kamera była prowadzona w czasie szaleńczej jazdy, natomiast niedosyt pozostawiały sceny kręcone w trakcie lotu na paralotni. Podsumowując, „Nietykalnych” mogę uznać za jedną z najśmieszniejszych komedii, jaką ostatnio dano mi oglądać, jednocześnie mam świadomość i poczucie, że obejrzałem doskonały dramat, który jak żaden wcześniej nie przeraził, nie odstraszył losem niepełnosprawnych, a przybliżył ich jako normalnych ludzi. Pewnie osoby, widzące w „Artyście” tylko wydmuszkę, podobnie potraktują obraz znad Sekwany. Dla mnie to prawdziwa magia kina, czysta przyjemność obrazu, która mimo kilku wad oczarowała mnie i na pewno pozostanie w mej pamięci na długo.




Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 26.05.2012r.

1     

Pawlak Właściciel 11 06 2012 (22:34:35)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Genialny film. Jeden z lepszych, które widziałem, w ostatnim czasie. Pozytywnie mnie zaskoczył. I choć, do arcydzieła mu wiele brakuje, jest stosunkowo prosty, ale może na tym polega jego główna zaleta. Będzie jeszcze długo w czołówce różnych filmowych rankingów.

I bardzo dobrze napisana recenzja. W sumie ciężko mi ją skomentować. Po prostu mógłbym się podpisać. Choć gangsterskich "Nietykalnych" jak na razie nie widziałem.

Dawied Użytkownik wpmt 29 05 2012 (13:59:45)

Nie rozumiem o co chodzi z tym mogę uznać. Przecież to jednoznacznie wskazuje na moją opinię.

Kamil M. Jaszczak Specjalista ds. marketingu 29 05 2012 (14:09:51)
Dawied, ja też nie bardzo wiem dlaczego, bo nie jest to błędne stwierdzenie. Ale może w kontekście poprzedzających i następujących zdań gdzieś mi zazgrzytało. Ogólnie to nie jest błąd, aczkolwiek czytając jednym tchem recenzję, przy tym stwierdzeniu się zatrzymałem, ponieważ coś było nie tak :)

Niemniej jednak, cała recenzja jak najbardziej pozytywna :))

Dawied Użytkownik wpmt 29 05 2012 (14:11:39)
Rozumiem :)

Kamil M. Jaszczak Specjalista ds. marketingu 29 05 2012 (13:06:39)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Jak dla mnie ciekawa i pełna recenzja. Sam z doświadczenia wiem, że recenzowanie filmów jest niebywale trudne. Opisanie wszystkich wiążących się z tym aspektów, odczytanie powiązań, etc. często jest niemal niemożliwe. Tobie natomiast udało się napisać intrygujący tekst, w którym (dla mnie) w sposób wystarczający, nasycający wręcz, opisujesz historię, wokół której swego czasu było niezwykle głośno. Oczywiście znalazło się parę błędów, ale ja nie będę się tego czepiał, ponieważ były to literówki. Sam je popełniam.

Tylko jedna uwaga: nie wiem dlaczego nie pasuje mi stwierdzenie podsumowujące "mogę uznać". Jeśli chodzi o recenzje, to albo uznaję albo nie. Musisz jednoznacznie ocenić produkt, czyli w tym przypadku film.

Jeśli o mnie chodzi 5.

Kamil M. Jaszczak Specjalista ds. marketingu 29 05 2012 (13:07:31)
PS Link do okładki zawsze musi kończyć się formatem pliku: .jpg, .png, .jpeg, .gif, etc. Dlatego jeśli okładka się nie wyświetla tzn. że został wprowadzony błędy link. :))


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(46): 46 gości i 0 zarejestrowanych: