najnowsze

MJ
Pseudonim: MJ
Imię: Magdalena
Skąd: Poznań
O sobie: Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już o 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 3
- publicystyka: 3

Średnia ocen: 5.4
Użytkownik uzyskał: 44 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Bidul" 10.01.2011
"niedziela" 03.02.2012
"Komercjalizacja Świąt..." 13.07.2012
"Siedem grzechów..." 29.06.2010
"Siedem grzechów..." 03.07.2010

Inne prace tego autora:
"Siedem grzechów..." 29.06.2010
"Mój tydzień z Marilyn" 01.08.2012
"Siedem grzechów..." 04.07.2010
"Bidul" 10.01.2011
"niedziela" 03.02.2012


Najnowsze recenzje (wszystkie):
"Łopatą do serca" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Infekcja" - Vår
"Stephen King. Sprzedawca..." - zingela
"Kuchenne rewolucje - Nowe..." - jazzu
"System Białoruś" - Edward Horsztyński
"Mechanik Dusz: Autowiwisekcja" - subtelny demon
"Simon i dęby" - Srebrna
"Moods And Messages" - FeliciaM.
"Beyoncé" - FeliciaM.

Mój tydzień z Marilyn

Data Premiery: 3.2.2012r.
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Czas: 99 min.
Reżyser: Simon Curtis
Obsada: Michelle Williams, Kenneth Branagh, Eddie Redmayne, Dominic Cooper, Judi Dench, Philip Jackson, Emma Watson, Zoë Wanamaker, Dougray Scott, Julia Ormond, Toby Jones.


Moje sto minut z Marilyn przyprawiło mnie o podobne odczucia estetyczne, co dwie godziny z jąkającym się Królem Jerzym VI. Stracony czas, ogromna niechęć do głównej postaci, niedosyt, niezrozumienie... Dlaczego jest aż tak źle? Ponieważ chwytając za film, który uzyskał nagrodę Złotego Globa oraz mnogość nominacji w wielu innych dziedzinach sztuki filmowej, ustawia się pewną poprzeczkę. Nie oczekuje się tego samego oglądając "American Pie" czy "Głupi i głupszy". Filmy dzielą się na przeróżne kategorie. Dlaczego więc tak bardzo można się zawieść na czymś, co zostało wrzucone do "lepszego" worka? Od samego początku Marilyn, odgrywana w fenomenalny sposób przez Michelle Williams, rysuje się jako infantylna, głupiutka blondyneczka. Na plan filmowy przyjeżdża z kilkugodzinnym opóźnieniem, po czym wybiega z płaczem pod pretekstem nieumiejętności wcielenia się w rolę, odstawia fochy związane z nieprzychylnym nastrojem, niekorzystnym makijażem, światłem, pogodą... W zasadzie wszystko jest w stanie wyprowadzić Marilyn z równowagi, a jej kunszt aktorski to coś, na co cały świat musi czekać tyle, ile tylko będzie trzeba. Całość jej osobowości przedstawia nam się dopiero pod koniec filmu - kiedy to, odgrywając rolę Elsie Mariny, Marilyn mówi do Laurence Oliviera, że zakocha się w nim, bo taka właśnie jest. I w zasadzie... taka właśnie się nam jawi - 30-letnia piękna blondynka, uzurpująca sobie prawo do posiadania każdego mężczyzny, niestała w uczuciach i czerpiąca niemałą przyjemność z zachwytów nad jej pięknem i talentem. Z lubieżnym uśmiechem obserwująca męskie spojrzenia, wlepiające się w jej wydatne usta, pełne piersi czy krągłe uda. Rozdaje spojrzenia, uśmiechy, pocałunki i wyrzuty biodrami, a wszystko po to, aby jak najbardziej rozprzestrzenić swój czar na świecie. "Mój tydzień z Marilyn" to osobisty pamiętnik przeżyć młodego asystenta reżysera, Colina Clarka, który haruje jak wół i daje z siebie wszystko, byleby tylko móc brać udział w filmowym przedsięwzięciu, jakim jest plan "Księcia i Aktoreczki". Latem 1956 Marylin przyjeżdża do Londynu właśnie po to, aby wystąpić w tym filmie, aby rozkochać w sobie "trzeciego", i udowodnić wszystkim dookoła, że mimo swojej dziecięcej i irytującej postawy i sposobu bycia, jest w stanie zmiękczyć serce największego zatwardzialca. Bez wykształcenia, doświadczenia i zwykłej ludzkiej pracy zyskuje oklaski i zachwyty nad swoim talentem i kunsztem. Czy to wszystko nie jest jednak jedną wielką grą? Czy Marilyn z premedytacją nie wykorzystywała swojej anielskiej urody, aby zatuszować niedoskonałości własnego aktorstwa? Czy nie oznacza to, że Marilyn Monroe była lepszą aktorką na co dzień niż przed kamerami? Najpiękniejsza kobieta świata. Ikona Hollywood. Symbol seksu. Kim tak naprawdę była Marilyn Monroe? Jeszcze wczoraj, po obejrzeniu "Mojego tygodnia..." stwierdziłam, że wszelkie pozytywne odczucia względem jej postaci wzięły się u mnie tylko i wyłącznie z niewiedzy. Straciłam do niej wszelki szacunek, sympatię i miałam ją za stereotypową głupiutką blondynkę. Dzisiaj, po przetrawieniu wszelkich emocji dochodzę do wniosku, że moje odczucia nie tyle były niesłuszne, co niepełne. Marilyn to kobieta zmagająca się z mglistą świadomością nierealności swych własnych pragnień. Doskonale wiedziała jakie pożądanie wzbudza, dlatego była niejako uzależniona od miłości i pochlebstw. Gubiła się i co rusz odnajdywała w postaciach, jakie sama kreowała. A cały świat każdego dnia coraz głośniej jej przyklaskiwał... "Nieważne co o mnie myślą, ważne żeby mnie kochali". Niezależnie od tego czy była infantylna i naiwna, czy genialna i utalentowana, Marilyn Monroe niechybnie zapisała się wielkimi, szczerozłotymi literami w historii światowej kinematografii. Miała to, o czym inni nawet nie marzyli. Miała urodę, wdzięk i seksapeal, a świat leżał u jej stóp. Była, i na zawsze pozostanie ikoną. A to w jaki sposób zadziała na nasze odczucia i stosunek do sztuki filmowej, zależy tylko od nas.

Zalety:
- świetna gra aktorska Michelle Williams
- perfekcyjnie dobrana obsada

Wady:
- schematyczność fabuły




Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 12    
Data dodania: 01.08.2012r.

1     

Anima użytkownik 03 08 2012 (22:13:42)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Recenzja bardzo mi się podoba. Celnie wyśmiewasz błędy, w tekście zawierasz odczucia, które i ja miałam podczas oglądania filmu. Chociaż Michelle Williams to niezła aktorka, dano jej po prostu złą rolę, okropny scenariusz. Poroniony pomysł, scenarzyści skarykaturowali wady Marylin.
Masz też u mnie punkt za wstęp. Nie zawsze warto sugerować się opiniami. Patrz empikowskie bestsellery. Wydawnictwa płacą po kilkanaście tysięcy, żeby utrzymały się na półce "hitów". A często to tylko chłam.
Piątka.

amymone Użytkownik wpmt 03 08 2012 (23:46:19)
Problem w tym, że gra aktorska czy odczucia względem filmu to jedne z kilku elementów recenzji, co nie zmienia fakty, że mi też tekst przypadł do gustu, bo autorka ma w swoim stylu coś... pochłaniającego.

MGryglicki Użytkownik wpmt 02 08 2012 (18:24:38)

Przyjemnie. Chociaż może za bardzo skupiłaś się na filmie samym w sobie, a za bardzo na osobie Marylin. Nieco zrozumiałe, aczkolwiek... Czuję jakiś przesyt piękną blondynką ;))

Powinnaś napisać "sexappeal" albo "seksapil", połączyłaś dwie wersje słowa :D

amymone Użytkownik wpmt 02 08 2012 (18:26:25)
Czyli skupiła się "za bardzo" na dwóch kwestiach jednocześnie? :D

MGryglicki Użytkownik wpmt 03 08 2012 (07:54:05)
:rotfl:
Tak to jest, jak się robi 5 rzeczy na raz, a myśli o 10. Powinno być, że skupiła się za bardzo nie na filmie samym w sobie, tylko na osobie Marylin :D

amymone Użytkownik wpmt 03 08 2012 (09:41:22)
Wiem. :D

amymone Użytkownik wpmt 01 08 2012 (20:26:07)

Dla mnie zabrzmiało to tak, jakby filmy, które otrzymują nominacje do prestiżowych nagród automatycznie były ponad innymi i wobec nich są większe wymagania, co oczywiście jest naturalne. Ja zaznaczyłam tylko swoje zdanie.
Na potwierdzenie, skąd wzięło się moje wrażenie.
Ponieważ chwytając za film, który uzyskał nagrodę Złotego Globa oraz mnogość nominacji w wielu innych dziedzinach sztuki filmowej, ustawia się pewną poprzeczkę.

Wiadomo, że są filmy różnych kategorii.

*
filmowym przedsięwzięciu jakim jest plan "Księcia i Aktoreczki"
- przed "jakim" przydałby się przecinek. Napisałam "przejrzyj, bo może są także inne;

* czemu nie ujawnia się ostatnich scen? Bo na nie się czeka. Bo często są rozwiązaniem, w tym wypadku coś wyjaśniają, rozjaśniają. I często są uważane za spoilery. W Twoim przypadku jest to błąd mniejszej wagi, ale myślę, że powinnaś pozostawiać kilka niewiadomych dla potencjalnego widza.





amymone Użytkownik wpmt 01 08 2012 (20:29:51)
A, i chyba chodziło Ci o "zawieść" w sensie "zawiodłam (się)" a nie "zawieźć" -> zawiozłam (kogoś).

MJ Użytkownik 01 08 2012 (20:41:58)
Wiadomo, że są filmy różnych kategorii.

I na to jedynie chciałam zwrócić uwagę.
Napisałam "przejrzyj, bo może są także inne;

Przejrzałam, ale nie znalazłam nic godnego uwagi, dlatego poprosiłam o uściślenie.
* czemu nie ujawnia się ostatnich scen? Bo na nie się czeka. Bo często są rozwiązaniem, w tym wypadku coś wyjaśniają, rozjaśniają. I często są uważane za spoilery. W Twoim przypadku jest to błąd mniejszej wagi, ale myślę, że powinnaś pozostawiać kilka niewiadomych dla potencjalnego widza.

To jest rzecz oczywista, zdradzenie zakończenia sprawia, że recenzja traci na swojej podstawowej formie, a zyskuje pod względem jej streszczeniowości - nie mniej, czy wspomnienie o scenie z "Księcia i Aktoreczki" można uznać za to samo? Wyjaśnia to widzowi jaką osobą jest Marilyn, ale jest to jakby powtórzenie wszelkich wcześniejszych słów na jej temat - świadoma budzonego pożądania, żądna miłości, nie mogąca egzystować bez pochlebstw... Dla mnie słowa skierowane ustami Elsie nie kończą fabuły filmu - oczywiście, umiejscowione są w scenach końcowych "Tygodnia" ale czy tworzą genezę całości?

amymone Użytkownik wpmt 01 08 2012 (21:37:21)
Nawet, jeśli nie, to chodziło mi raczej o to, aby nie zdradzać za wiele w recenzji. Twoja praca przypomina w pewnym stopniu analizę filmu - postaci Marilyn. Stawiasz tezę-pytanie - czemu jest aż tak źle i skupiasz się tylko na samej MM, dlatego odniosłam wrażenie, że wspomnienie o kwestii z "Księcia..." i wyjaśnienie jej w kontekście odebrałam jako jeden krok za daleko. Oczywiście, mogę się mylić, to jedynie moje wrażenie. Zabrakło jednak Twojego zdania o montażu, zdjęciach, może o innych aktorach, więc zwróciłam uwagę akurat na to i o tym wspomniałam. Myślę, że wszystko już wyjaśniłam. Powodzenia w innych recenzjach.

amymone Użytkownik wpmt 01 08 2012 (20:04:21)

Oglądałam ten film jakiś czas temu - z francuskim dubbingiem - zabawny efekt - nie polecam. Nie miałam tak wielkich oczekiwań wobec tej produkcji, bo Oskary czy Globy nie są dla mnie wyznacznikiem, ale "Jak zostać królem" akurat podbiło moje serce, przede wszystkim grą aktorską. Podobnie było w "Mój tydzień...", masz rację - gra wybitna. Muszę powiedzieć, że czas się dłużył podczas oglądania. Wydaje mi się, że sięgając po ten film, ludzie przede wszystkim pragną dowiedzieć się, kim naprawdę była ikona seksu XX wieku.
* nie powinnaś wspominać o jednej z ostatnich scen filmu, wystarczyło napisać, że prawdziwa osoba MM objawi nam się pod koniec filmu, czy coś w ten deseń;
* ten film starał się pokazać także konflikt, który dzieje się w MM, jej samotność i nieszczęście a także przyjaźń z Clarkiem i czym ona była dla aktorki; to przede wszystkim próba naszkicowania portretu psychologicznego bohaterki;
* Przejrzyj pracę pod względem interpunkcyjnym;

MM nigdy nie wzbudzała we mnie większych emocji, obejrzałam o niej kilka dokumentów, czytałam artykuły i to pomnożyło wszelkie wątpliwości wobec niej. Ten film to jedynie próba zarejestrowania jej, jej osobowości i problemów z własnym "ja" względem świata i jego oczekiwań. Myślę, że twórcom prawie się udało. Pokazali dwie MM - tą samotną, przy przyjacielu, naturalną i tą na pokaz, gdy wokół są fani lub ludzie z "oficjalnego" świata.

Dosyć przyjemnie się czyta i podoba mi się Twój naturalny styl pisania. Pozdrawiam.

MJ Użytkownik 01 08 2012 (20:15:49)
Dzięki za przeczytanie i wyrażenie własnego zdania. Pragnę uściślić, że moje oczekiwania względem filmu nie były wielkie ze względu na zdobyte nagrody czy nominacje - chciałam przez to zaznaczyć jedynie fakt, że nie należy trzymać tego filmu na tej samej półce co "Flubber" czy "101 Dalmatyńczyków" i z taką samą lekkością do niego podchodzić.

* nie powinnaś wspominać o jednej z ostatnich scen filmu, wystarczyło napisać, że prawdziwa osoba MM objawi nam się pod koniec filmu, czy coś w ten deseń;


Dlaczego?

* Przejrzyj pracę pod względem interpunkcyjnym;


Przejrzałam, i nic mi się nie rzuciło. Sprecyzujesz?


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(50): 50 gości i 0 zarejestrowanych: