"Krąg Magii" tom 1 - "Księga Sandry"

Autor książki: Tamora Pierce
Rodzaj: Powieść Fantasy
Język: Polski
Stron: 288
Wydawca: Wydawnictwo Initium


Nie trzeba być specjalistą by spostrzec, że rynek książek fantasy ma się świetnie. To właśnie ten gatunek przyciąga rzesze, zwłaszcza młodych czytelników i to właśnie do nich kierowane są nowe powieści, osadzone w świecie magii, cudów i niemal mitycznych herosów. Mamy już za sobą chociażby bum Harrego Pottera, który nie tak dawno jakby przycichł z ostatnią wydaną siódmą częścią cyklu. Jak tu nie wspomnieć jeszcze o „Opowieściach z Narnii”, które po półwieczu od napisania ich przez Lewisa zyskują uznanie w zdecydowanie większym gronie. To na tych dwóch sagach kilka-, kilkanaście lat wstecz skupia się „języczek uwagi” czytelników w Polsce jak i na świecie, w międzyczasie powstają mniej lub bardziej udane pozycje „czerpiące garściami” z motywów prezentowanych w tych bestselerach – w końcu, ile można raczyć czytelnika dobrze już mu znanymi pozycjami wydawniczymi. I tu rysują się dwie drogi, sięgać po nowych autorów, rodzimych lub nie, albo szukać wydań, które odniosły sukces w innych krajach, lecz na rynku nie doczekały się jeszcze tłumaczeń. Jest popyt, trzeba i zapewnić podaż – marzec 2011 pojawia się w krajowych księgarniach „Księga Sandry”, pierwsza z cyklu „Krąg Magii” autorstwa Tamory Pierce – wydawnictwo Initum. Tamora Pierce amerykańska autorka bestselerowych powieści fantasy, kierowanych zwłaszcza do młodych czytelników, znana dotychczas w kręgu krajów o angielskojęzycznych, lecz wcześniej niż w Polsce tłumaczona na inne europejskie języki min.: niemiecki, duński, szwedzki czy węgierski. Cykl „Krąg Magii”, w który wpisuje się „Księga Sandry” ma blisko 15 lat, lecz w Polsce do tej pory nie znany, jak i inna twórczość autorki z powodzeniem ma szansę zyskać zainteresowanie czytelników – zatem odwołując się do wcześniejszych moich słów, wiemy jaką ścieżkę obrał polski wydawca Initium. Coś co już sprawdziło się na innych rynkach i tu winno znaleźć uznanie – tak może być w istocie. Dlaczego? Odpowiedź tkwi w „prostocie” książki a paradoksalnie zawiłości nie tyle w jej odbiorze, co budowie. Tu czas na właściwą część recenzji. „Księga Sandry”, pokryte laminatem litery tytułu przez kilka zerkały na mnie z grzbietu książki, ustawionej pionowo na półce. Dość długo zbierałem się do sięgnięcia po nią i przeczytania i tu przyznam się do obawy przed kolejną szablonową historią powstałej „na fali” Pottera itd. I tu skruszony, przyznam się do całkowitej ignorancji. Nie spojrzałem wtedy na daty wydania, dla porównywanych tak istotne. „Księga Sandry” ukazała się drugiem w 1997, podobnie jak pierwsza część siedmioksięgu Rowling, ponadto dzielił je Atlantyk. W każdym razie, gdy już zasiadłem nad lekturą pierwszej części „Kręgu Magii”, nie mogłem się od niej oderwać aż nie przeczytałem całości. Czy książka jest tak świetna? - Zastanawiam się. Pierwszy rozdział, przeplata fragmentarycznie historię trójki dzieci: Sandry, Daji,Tris i Briara (Płotki), które choć tragiczne i smutne, są emocjonujące i u samego początku budują napięcie a zwłaszcza ciekawość, w czytelniku. Po tym krótkim wprowadzeniu wiemy, jak różnią się poszczególni bohaterowie–charakterem, statutem społecznym, pochodzeniem czy historią w końcu . Jedynym łączącym elementem losu tej czwórki, jest pojawiająca się postać maga Niklara (Niko) Złotookiego. Dość tajemnicza postać, lecz sympatyczna, która jak się okazuje ma ogromny wpływ na dalsze losy bohaterów. Nie miałem czasu na rozmyślanie w trakcie lektury, nad świadomym pominięcie przez autorkę wstępu do tego, bądź co bądź nowego dla czytelnika świata. Akcja już na samym początku, dzieje się bardzo szybko, wręcz jej nurt porywa czytelnika w dalsze rozdziały. Dopiero wraz z bohaterami, podczas jej rozwoju dowiadujemy się o ich wyjątkowości: Sandry osieroconej arystokratki, która ma dar tkania, światła, magii. Daji wyklętej przez klan kupców, wskutek ocalenia z morskiej katastrofy, uzdolnionej w sztuce metalurgii oraz kowalstwie. Tris handlarki odrzucanej przez kolejnych opiekujących się nią krewnych, przez dziwne wypadki, anomalia pogodowe, które przypisywane jej udziale, przerażają wszystkich, łącznie z nią. Oraz Briar o dawnej złodziejskiej ksywie „Płotka”, szemranej przeszłości pełnej kradzieży, awantur i wizyt w miejskim areszcie, posiadającym magiczną moc związaną z ziemią i roślinami. Ale zaraz, zaraz nie wszystko od razu, czeka ich jeszcze indywidualna wędrówka wraz ze wspomnianym magiem do „Wietrznego Kręgu” - szkoły dla posiadających w sobie magie. Dopiero w tym miejscu cała czwórka poprzez swoje problemy z akceptacją u rówieśników, jest razem w „Dyscyplinie” - dormitorium przeznaczonym dla kłopotliwych (nie zawsze z racji czynionych problemów) uczniów. Czyż to nie znajome? A owszem dobrze kojarzy się z Potterem i Hogwardem – szkołom dla czarodziejów i tu pojawiają się domy tyle, że nie nazwane od ich założycieli, ale od czterech rodzajów magii (Ziemi, Ogień, powietrze, Woda). W „Księdze Sandry”magia ma bardziej klasyczne korzenie, leżące w żywiołach. Ale już sam fakt wskazanego podobieństwa mógłby być dziwny, gdyby nie fakt że dzieła książki pisane były niemal równocześnie – taki smaczek. Kolejnym może być podejście do magii i jej równowagi, niemal buddyjskiej filozofii i moralizatorstwa, a to dla miłośników fantasy, kojarzone być powinno z sagą „Opowieści z Ziemiomorza”. Sam tajemniczy mag Niko, wydaje się niczym Krogulec (Ged) z cyklu autorstwa Le Guin – Można i doszukać się większej liczby podobieństw, to właśnie stanowiło moją „podróż sentymentalną” i nadało książce dla mnie innego smaku. Choć niektórzy mogliby uznać te podobieństwa za nieautorskie, reszta świata, stosunek do rzemiosła w magii, kastowość czy wreszcie sposób używania magi jest oryginalna, zatem te drobne „smaczki” jak pisałem wcześniej, powinny stanowić tylko ciekawostkę, nie zarzut. W „wietrznym kręgu” początkowa wielowątkową fabuła, sprowadza się do wątku głównego, zatem odkrywania i okiełznania magii drzemiącej w czwórce, oraz wzajemnym poznawaniu się bohaterów, lecz nie traci na tym akcja. Miejsce w którym przebywają dzieci obfituje w ciekawostki, przygody i indywidualne refleksje. Na ten fenomen dość prostej fabuły, która tak wciąga składa się cykliczność czasu – nie wiele pojawia się dat, czy chociażby cyfr, rytm czasu ustala pora dnia, roku, przeważa czas teraźniejszy, niewiele jest w całości retrospekcji. A sam narrator, opisuje tylko to co jest zdolnym zauważyć z pozycji trzeciej osoby, pozostawia pole do domysłu i zastanowienia się nad właściwą oceną poczynań bohaterów – choć tu zdarzają się wyjątki i są to raczej błędy autorki. Co tu wiele pisać, gdyby dzieło miało więcej szczęścia, na pewno stanowiło by konkurenta dla sagi Pottera o miejsce w rankingu bestselerów. Moim zdaniem jak na literaturę młodzieżową nawet je przewyższa pod wieloma względami. Nieodparta chęć dowiedzenia się tego co będzie dalej towarzyszy odbiorcy do ostatniej strony. Ciekawostką jest fakt, że książka kończy się fragmentem pierwszego rozdziału części kolejnej, to jeszcze bardziej potęguję ciekawość, choć charakterystyczne to bardziej noweli niż powieści. Czy powinienem coś dodać? Myślę, że już dość odkryłem tajemnic zarezerwowanych dla świata „Księgi Sandry”, a pozostanie więcej radości dla was, gdy sami wgłębicie się w ich arkana. A wracając do pytania, „ Czy książka jest świetna?”- po części na nie odpowiedziałem, wciąga i to wystarczy do przyjemnej lektury. Przymiotniki pozostawiam wam. Życzę przyjemności płynącej z lektury, Stalówka

Zalety:
- Lekka, miła i przyjemna
- Wciągająca
- Czcionka szeryfowa ułatwiająca czytanie
- Lekko szarawa barwa papieru nie męcząca wzroku

Wady:
- Lekko banalna fabuła - dla bardziej wymagających czytelników
- Momentami ubogość opisów dezorientująca czytelnika




Płeć: mężczyzna
Ocena: 4.667
Liczba komentarzy: 14    
Data dodania: 31.03.2011r.

1     

cień Niepewności Użytkownik wpmt 05 04 2011 (22:13:45)

Użytkownik ocenił pracę na 4

A i moja jakże subiektywna ocena.

cień Niepewności Użytkownik wpmt 05 04 2011 (22:06:07)

Przepraszam, że się wtrancam, ale nurtują mnie pewne kwestie. Mam ndzieję, że mnie naprowadzicie, bądz wyprowadzicie z błedów.
Mój zegar poralowy wskazuje, że moje relacje z portalem zaczeły się około 12 minut temu, więc traktujcie mni jako nowonrodzonego, gdyż tak się czuje w tej nowej wirtualnej rzeczywistości.
Dla uproszczenie i by się zbytnio niepogmatwć również wypunktuje to co mnie nurtuje po przeczytaniu zarówno recenzji jaki i brawurowo przeprowdzonej dyskusji, pełnej ciekawych uwag, nietuźinkowych wniosków i kultury językowej.

Więc zaczynam, tak o:

1. Wdzięczny jestem kolegom( mam nadzieję, że mogę, bez wszej złości, was tak traktować, gdyż moje intencję są jak najbardziej czyste, słowo honoru), mam tu na myśli Pana Stalówkę oraz Pana MGryglickiego, za polemike, która odnowiła we mnie wiare w kulture obyczajową w literckim świecie. Jako prosty człowiek, który nieznosi chamstwa i prostactwa, podziwiam wasz zasób słow i otwartość poglądów oraz chęć wzajemnego zrozumienia. Brawo Panowie!!

2. "fantasy" i "fantstyka" moim zdaniem to dwa odrębne choć spokrewnione terminy i nie należało by ich używać zamiennie.
"Fantastyka" to całokształt zjawisk nadprzyrodzonych opisanych przez narratora a stanowiących część świata przedstawionego.
"Fantasy" natomiast, jest (oczywiście moim zdaniem) gatunkiem literatury odznaczającym się budowaniem nowych światów (zapoczatkowanym prze J.R.R. Tolkiena) a nie uzupełnijących i ubarwiających nasz, ziemski.

3. Jeśli chodzi o autorów i ich dzieła literatury słóżące do porównania dorgi Panie Stalówka, to oprócz autorów i książek już wymienionych trzebaby jeszcze dodać takich twórców kasyki tego gatunku jak: E.A. Poe, S. Grabiński, L. Sztyrmer, Orson Scott Card, J. Swift, G. Wells, J. Verne, A. Huxley, F. Herbert, W. Żukrowskiego..... (przeprszam za brak hronologizmu, ale pisze dość szybko, tak jak też przyzwyczaiłem się myśleć).

4. Odnośnie sporu o cykl przygód Harrego Poterra, sądzę, że pasuje on do przytoczonej przeze mnie definicji "fantstyki". Książki przygodowe kojażą mi się z dziełami Joe Alex'a, Aleksandra Dumas'a (ojca),czy Maurice'a Leblanca.

5. Nie odstrzegam błedu w onomatopeją "bum", który spełnił swoją funkcje jako wyraz dzwiękonaśladowczy, ale nie znam się na gramatyce i nie mam pojęcia o dowolności zapisu takich wyrazów.Osobiście uważam natomiast, że wyraz "bęc" byłby odpowiedniejszy.

6. Zdania rozbudowane nie są, moim zdaniem błedem, i przynajmniej dla mnie nie utrudniają czytnia tekstu. Ważne, że jest po polskiemu.

Nakoniec prosze o wybaczenie, jakichkolwiek błedów, które mogły mi się wkraść podczas pisania i życzę udanego wieczoru.

Z wyrazami szacunku

cień niepewności.

subtelny demon Użytkownik WPMT 05 04 2011 (11:37:19)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Niezbyt przychylnie wyrażasz się w tej recenzji o (bliskim memu sercu) Harrym Potterze, jednak byłoby miło, gdybyś nie przekręcał nazwy szkoły - Hogwart zdecydowanie przez "t" na końcu. Osobiście ten błąd mnie najbardziej odrzucił. Jednak muszę przyznać, że chętnie przeczytam, choćby po to, aby obie pozycje porównać. 288 stron, książka na dwie trasy do Katowic. Oprócz "Hogwardu", kilka literówek, np. "„Księga Sandry” ukazała się drugiem w 1997" - drukiem, hm? Generalnie całkiem miła recenzja. Przyznam, że nie czytałam poniższej bujnej wymiany zdań (elaboratów?) na jej temat, więc mam nadzieję, że się nie powtarzam zanadto. Pozdrawiam!

Fał Użytkownik 03 04 2011 (22:47:33)

Błęęęęędy! Przeczytałem, przyznaję, dość szybko i pobieżnie (ściana tekstu przy taki formatowaniu jak na WPMT napawa mnie lękiem i niepewnością jutra), ale i tak trochę ich wpadło:
- [wspomniany już "bum"]
- „języczek uwagi” czytelników w Polsce
- na inne europejskie języki min.:
- przeplata fragmentarycznie historię trójki dzieci: Sandry, Daji,Tris i Briara (Płotki) [trójki?]
- kojarzy się z Potterem i Hogwardem – szkołom dla czarodziejów [x2]
- (Ziemi, Ogień, powietrze, Woda)
- [Wietrzny krąg pisany raz wielkimi, raz małymi literami]

Można to oczywiście bagatelizować. Różni są odbiorcy. Mnie to na przykład uderza i natychmiast tracę zaufanie do tekstu. O interpunkcji, która często zamiast ułatwiać, utrudnia czytanie (bo źle stosowana) nie wspominam. O formatowaniu tym bardziej.

Szpieg Don Pedro Użytkownik wpmt 03 04 2011 (23:12:16)
Fakt, co do formatowania uznałem, że wystarczające będzie oddzielenie poszczególnych części. A błędy się zdarzają "języczek uwagi: to frazeologizm, dlatego w cudzysłowu, poza tym, racja kilka niepotrzebnych zwrotów, mylnych itd. I tu już się korzyłem w tej kwestii, ale co do błędów rzeczowych dalej się nie zgadzam.

Fał Użytkownik 03 04 2011 (23:16:05)
Tyle tylko że ten frazeologizm to "języczek u wagi" (http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2468167) ;)

Szpieg Don Pedro Użytkownik wpmt 01 04 2011 (16:52:54)

Ślepcze, nawet wypunktowałem poszczególne odpowiedzi!

"1. "Opowieści z Narnii" są Mój Drogi klasyką fantasy, podważając ten argument, rzucasz się na beż jakiejkolwiek wiedzy na teorię literatury. Zresztą "Harry Potter" jest również do niej zaliczany - poczytaj.

2. Co do "odrobiny mocy" nawet się nie wypowiadam, przecież Ci ludzie w każdym z tych cyklów "ratują świat" i nie przypominają w tym zwykłych śmiertelników.

3.Przy "Opowieściach Ziemiomorza" nie ma żadnej daty, do porównania były one wydane w USA 1969 - Polska 1981 - kolejna nierzeczowość, mógłbyś choć sprawdzić.

4. Zdanie jakie cytujesz, wpisuje się kontekstem do następującego (jakie losy "magiczny Krąg" miał przed polskim tłumaczeniem)

5. Co do "boom-u" i powtórzeń, nie sądzę by te małe wpadki językowo- składniowe w liczące blisko 2 strony pracy były aż tak widoczne. W pracy zawarłem elementy wpływające na akcje, fabułę, miejsce, niektóre wątki oraz świat - recenzja to nie streszczenie. Skupiłem się więc raczej na ciekawostkach i zarysie by czytelnika nie pozbawiać radości płynącej z książki.

6. Co do rozbudowanych zdań, składni nie każdy potrafi cofnąć się do korzeni by swoje myśli wykładać na zasadzie zdań prostych, pojedynczych. A taka ich konstrukcja jest elementem mojego stylu, myślę też że na drodze logicznego składniowego podziału, nie znajdziesz w nich żadnych wyłomów.

Większość z tego co napisałeś włożę sobie "między bajki", bo wiedzy z zakresu teorii literatury nie masz żadnej - Sapkowski w zestawieniu z książką dla młodzieży (od 12) no i Ty piszesz o chłoście !? Daj młodzieńcowi "Bożych bojowników " - dalej bez komentarza. Pamiętaj piszemy o literaturze fantasy, lecz mniej wymagającej, ech jak do woła. Natomiast, co do konstrukcji przeanalizuje tekst raz jeszcze, ale jestem pod wrażeniem spostrzeżenia mojej nietuzinkowości, myślę że powodem tego niezadowolenia w Twoim wypadku jest brak leksemu "fajny" -wtedy język byłby "na czasie" :D "

"Znasz jak własną kieszeń" a jednak popełniłeś błąd jak zresztą w większości tego co napisałeś...

Dalej twierdzę, że nie napisałem nic o Tolkienie, skąd Ty to wziąłeś? Nie wiem.
A wspomniane "Głupcze!" dopiero nakierowało Cię na odpowiedni trop z "Ziemiomorzem", choć w tekście używam słowa "saga". Wybacz, ale sam udowodniłeś, że by cokolwiek Ci wytłumaczyć, trzeba Tobą wstrząsnąć inaczej lać batogiem jak pańszczyźnianego chłopa NA WIOSCE.

Temat uważam za wyczerpany wyżej masz raz jeszcze wypunktowane odpowiedzi na pytania, jeśli będzie trzeba skłonny jestem zamieścić graficzny schemat.

MGryglicki Użytkownik wpmt 01 04 2011 (16:35:49)

Głupcze! Doprecyzuj! Opowieści z Ziemiomorza to cykl rozległy! Chyba, że to zbyt ciężka czynność. Przecież wszyscy znamy Opowieści z Ziemiomorza jak własną kieszeń! Dla uprawomocnienia moich słów, z wikipedii:

1968 Czarnoksiężnik z Archipelagu (A Wizard of Earthsea)
1970 Grobowce Atuanu (The Tombs of Atuan)
1972 Najdalszy brzeg (The Farthest Shore)
1990 Tehanu (Tehanu: The Last Book of Earthsea)
2001 Opowieści z Ziemiomorza (Tales from Earthsea) – opowiadania osadzone w świecie Ziemiomorza
2001 Inny wiatr (The Other Wind)"

Głupcze! Nie odpowiedziałeś: co oznacza mniej wymagające? Piszesz, że Sapek jest wyższych lotów niż HP, porównując więc HP do klasyki WCIĄŻ popełniasz zbrodnię; sam piszesz, że HP jest niżej niż uznana przez większość klasyka. Swoją opinię, zdaje mi się, oparłeś na: 1) statystykach sprzedaży; 2) recenzjach, pojawiających się w mediach cały czas.

Głupcze! Tolkien tworzył światowe fantasy. Stworzył kanony fantastyki obowiązujące do dziś! W domyśle jak się mówi o klasyce, to mówi się o Tolkienie.

Głupcze! Odpowiadasz merytorycznie na 1/5 mojego argumentu - i to maksymalnie! (Przyznaję się, że z Ziemiomorzem dałem ciała, zadziałała nieznajomość i niewiedza - tutaj masz rację. Nie zmniejsza to faktu braku precyzji: patrz wyżej). Ale gdzie PRÓBA odpowiedzi na pozostałe, nie licząc "bo tak"?

Głupcze! Odnosząc się do argumentu "ad personam" właśnie uczyniłeś się interlokutorem niewartym dalszej dysputy.

p.s. nie na wiosce, tylko w wiosce ;))

MGryglicki Użytkownik wpmt 01 04 2011 (15:28:42)

Może czegoś nie wiem o fantastyce, ale HP raczej zaliczyłbym do przygodówek. Sama niekonsekwencja w tworzeniu powieści, tzn. jej ewolucja zgodna z trendami popkulturowymi dyskwalifikuje ją jako klasykę. Bestseler - ok. Ale nie obrażaj J.R.R. Tolkiena czy serii D&D.

Otóż, sprawdziłem Opowieści z Ziemiomorza, zostały wydane w 2001 roku, w Polsce przez Prószyński i S-ka w 2003, wznowione z tego co widzę w tym roku przez Książnicę. Chyba, że nie mówimy o zbiorze opowiadań Ursuli K. le Guin, na podst. którego został "narysowany" Gedo Senki (2006).

Tak, tylko że nie chciałem zwracać uwagi na niekontekstowość tego zdania, tylko na jego beznadziejną konstrukcję pod każdym kątem. I jak mi powiesz, że nie lubisz składni, to Cię wyśmieje, "Mój Drogi".

Otóż, widzisz, te "drobne wpadki" są czymś, co się trzewi od podstawówki. Nie bez kozery się to robi. To po prostu beznadziejnie wygląda, jeszcze gorzej brzmi jak się czyta na głos. Osoba, popełniająca tak elementarne "drobne wpadki" powinna nad tym popracować.

Widzisz, i właśnie to "nie sięganie do korzeni" powoduje, że praca jest beznadziejna w odbiorze; czytanie i zrozumienie jest zbyt trudne. Właśnie takie "cofnięcie się" (tak wartościujesz te zdania proste) sprawia, że tekst jest lekki, przejrzysty. To jest to samo, co zarzucam jazzu'owi. Jak piszesz zdanie, które dla pełnego zrozumienia wymaga po przeczytaniu całości cofnięcia się do początku - coś jest nie tak.

Widzisz, mój drogi, wciąż chłosta! I to Ty nie masz wiedzy. Bo Sapkowski to nie tylko "saga husycka", ale też masa innych prac. "Wiedźmin" to książka, jaką śmiało można czytać w wieku 12 - 13 lat (znam ludzi, którzy wtedy się rozpływali nad nim i jakoś uszczerbku na zdrowiu psychicznym to nie spowodowało). W wieku 12 lat wziąłem się za "Manitou", ale jak znasz autora, to będę w szoku. Rok później zaczytywałem się w Ludlumie.

Co masz na myśli mówiąc - mniej wymagającej? "Hobbit" nie jest wymagający przesadnie, przecież był tworzony jako bajka dla dzieci. Mimo to 20-letni facet jest w stanie czerpać z niej niemałą rozrywkę. Czyżbyś implikował, że "Księga Sandry" jest miałka?

Leksem "fajny" nie czyni tekstu ciekawym. Polecam zapoznać się ze stylem zwanym "felietonowym" i spróbować zastosować go w praktyce. To pomaga przyciągnąć uwagę czytającego.

Szpieg Don Pedro Użytkownik wpmt 01 04 2011 (16:17:35)
Głupcze! "Czarnoksiężnik z archipelagu" którego przytaczam z SAGI, CYKLU /Ziemiomorze/, /Opowieści z Ziemiomorza/ (różnie tłumaczone) powstają u schyłku lat 60 !!!!!!!!!!!!!!!!!! Wyraźnie pisałem sagi... eh... Zerknij w Wikipedie chociażby. Dalej Twierdzę że "Opowieści z Narnii" są klasyką fantasy, twórczość Sapkowskiego jest wyższych lotów niż Harry Potter, a skoro czytanie ze zrozumieniem jest dla Ciebie zbyt trudne, nie wiem ma której wiosce maturę zdawałeś. O Tolkienie słowo nie padło...

MGryglicki Użytkownik wpmt 01 04 2011 (07:34:43)

Grzech śmiertelny: zawężanie fantastyki do "Opowieści z Narnii" i "Harry'ego Pottera" (zaliczanie HP do fantasy też zasługuje na chłostę imho). W ciągu kilku/kilkunastu lat bardzo mocno trzymają się Rosjanie (z Pierumowem na czele), w Polsce też mamy niezłą plejadę pisarzy, ale najbardziej znanym w Europie jest Sapek oczywiście. Za granicą trendy wyznacza np. Pratchett.
Piszesz "mitycznych niemalże herosów", ale nie widzę analogii z "HP" czy "Opowieściami z Narnii". Bohaterowie i tej i tej sagi to niemalże zwykli ludzie, obdarzeni odrobinką mocy i jeszcze mniejszą dozą umiejętności.
Błąd w słowie "bum", jako tak pisane jest onomatopeją, w tym znaczeniu powinno być "boom"; najlepiej jednak poszukać słowa polskiego.
"Tamora Pierce amerykańska autorka bestselerowych powieści fantasy, kierowanych zwłaszcza do młodych czytelników, znana dotychczas w kręgu krajów o angielskojęzycznych, lecz wcześniej niż w Polsce tłumaczona na inne europejskie języki min.: niemiecki, duński, szwedzki czy węgierski" - zdanie bez ładu, składu i niemalże sensu. I chyba powinno być anglojęzycznych.

Budujesz zdania, które mnie przerażają. Są godne jakichś opracowań naukowych (ostatnio widziałem takie u Sztompki, zeszłowiecznego socjologa...), a nie recenzji, która w zamierzeniu ma być jeśli nie lekka, to chociaż przystępna. Używasz słów w stylu "lecz" (nagminnie), "winno", braknie mi tylko jakiegoś "albowiem" (całe szczęście nie ma...).
Kilka literówek. Kupa powtórzeń, autorka-autorka na przykład.
Zła konstrukcja porównania: przecież "Opowieści z Ziemiomorza" zostały wydane 4 lata po "Księdze Sandry" (odpowiednio 2001 oraz 1997, z tego co napisałeś).

Ok, nie mam zamiaru katować Cię długimi komentarzami. Wszystko, co piszesz, to takie słodkie pierdzenie. Jedyne konkrety to opisy życiorysów bohaterów, te kilka zdań. Owijasz w bawełnę i mijasz się z tematem i to w odległości dość sporej.
Masz błędy w pisowni, nie zachęcasz do przeczytania recenzji. Już pierwsze dwa zdania sprawiły, że mi się flaki przewróciły. Zero elementów stylu publicystycznego, wszystko jest sztywne, suche. Czyta się ciężko z powodu za długich zdań. Nic nie przyciąga ani uwagi, ani wzroku.
Niestety, jak dla mnie ta recenzja nie obroniłaby się za żadne skarby, wymaga potężnej korekty; w zasadzie to przepisania od nowa.

Szpieg Don Pedro Użytkownik wpmt 01 04 2011 (13:19:37)
1. "Opowieści z Narnii" są Mój Drogi klasyką fantasy, podważając ten argument, rzucasz się na beż jakiejkolwiek wiedzy na teorię literatury. Zresztą "Harry Potter" jest również do niej zaliczany - poczytaj.

2. Co do "odrobiny mocy" nawet się nie wypowiadam, przecież Ci ludzie w każdym z tych cyklów "ratują świat" i nie przypominają w tym zwykłych śmiertelników.

3.Przy "Opowieściach Ziemiomorza" nie ma żadnej daty, do porównania były one wydane w USA 1969 - Polska 1981 - kolejna nierzeczowość, mógłbyś choć sprawdzić.

4. Zdanie jakie cytujesz, wpisuje się kontekstem do następującego (jakie losy "magiczny Krąg" miał przed polskim tłumaczeniem)

5. Co do "boom-u" i powtórzeń, nie sądzę by te małe wpadki językowo- składniowe w liczące blisko 2 strony pracy były aż tak widoczne. W pracy zawarłem elementy wpływające na akcje, fabułę, miejsce, niektóre wątki oraz świat - recenzja to nie streszczenie. Skupiłem się więc raczej na ciekawostkach i zarysie by czytelnika nie pozbawiać radości płynącej z książki.

6. Co do rozbudowanych zdań, składni nie każdy potrafi cofnąć się do korzeni by swoje myśli wykładać na zasadzie zdań prostych, pojedynczych. A taka ich konstrukcja jest elementem mojego stylu, myślę też że na drodze logicznego składniowego podziału, nie znajdziesz w nich żadnych wyłomów.

Większość z tego co napisałeś włożę sobie "między bajki", bo wiedzy z zakresu teorii literatury nie masz żadnej - Sapkowski w zestawieniu z książką dla młodzieży (od 12) no i Ty piszesz o chłoście !? Daj młodzieńcowi "Bożych bojowników " - dalej bez komentarza. Pamiętaj piszemy o literaturze fantasy, lecz mniej wymagającej, ech jak do woła. Natomiast, co do konstrukcji przeanalizuje tekst raz jeszcze, ale jestem pod wrażeniem spostrzeżenia mojej nietuzinkowości, myślę że powodem tego niezadowolenia w Twoim wypadku jest brak leksemu "fajny" -wtedy język byłby "na czasie" :D

Pozdrawiam,
Stalówka

Pawlak Właściciel 31 03 2011 (22:54:50)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bardzo dobra recenzja. Może służyć przykładem, że można wiele i ciekawie napisać o książce, a zarazem nie zdradzać jej fabuły. Napiszę nawet więcej: tak ją opisałeś, że jestem na prawdę ciekaw jak ona wygląda dokładniej.

Rzadko czytam fantastykę i z tego powodu bardzo cenię sobie informacje o gatunku, książce i tym podobne. Widzę całościowe, dokładne przygotowanie się do pisania recenzji, a nie zapisanie pierwszych, lepszych myśli po zapoznaniu się z ostatnią stroną powieści.

Rozumiem, że skoro to jest "Tom 1", to są i kolejne i będzie można się spodziewać również ich recenzji? ;)

Przyczepię się do jednego.

"Mamy już za sobą chociażby bum Harrego Pottera, który nie tak dawno jakby przycichł z ostatnią wydaną siódmą częścią cyklu."

"tak jakby przycichł" sugeruje małe zdziwienie, a jednak uważam to za normalne, skoro sam piszesz o tym, że ostatnia książka została wydana i cykl został zakończony.

Sporo porównań do Harry'ego. Z jednej strony, to już kultowa historia, z drugiej bardziej obiektywne byłoby odniesienie się również do innych fantastycznych bestsellerów.

Szpieg Don Pedro Użytkownik wpmt 31 03 2011 (22:59:57)
Bo i w przypadku Pottera najwięcej analogi, poza tym ciekawy jest fakt, że te nie mogły być czerpane bezpośrednio z niego i już rysuje się ciekawa historia. Co do "bumu", owszem dość niezgrabnie, zdarza się w natłoku tekstu. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(55): 55 gości i 0 zarejestrowanych: