Poprzez kino [1]

Wśród wielu moich znajomych krąży obiegowa opinia o słabości polskiego kina. Oczywiście są perełki, którymi wszyscy się zachwycają jak „Sami swoi”, „Jak rozpętałem II wojnę światową” czy „Seksmisja”, ale od lat polskie kino traktuje się z dużym przymrużeniem oka, oczekując nieskomplikowanych komedii. Opozycyjnie tworzy się kino nad wyraz ambitne, doceniane przez wąską grupę widzów, ale w swoich aspiracjach bardzo niszowe. Próbując iść na kompromisy, reżyserzy zalewają kina masą średniaków w postaci „Czasu serwerów” „Stacyjką” a nawet dawni mistrzowie pozwalają sobie na wpadki: „Reich” Pasikowskiego czy „Ile waży koń trojański” Machulskiego - to jedynie cienie ich dawnych filmów. Oczywiście gdzieś na pograniczu zdarzają się filmy przyjemne dla widza, ale i bardzo dobrze zrobione, przykładem może być choćby „Pokłosie” „Róża” „Obława” czy „Rewers”. Jest ich jednak stosunkowo mało. Tym bardziej, gdy spojrzymy na liczbę anty filmów z bijącą rekordy w „anty zestawieniach” „Kac Wawą”. O bolączkach współczesnego polskiego kina można dyskutować godzinami i zachęcam do takiej dyskusji pod niniejszym artykułem, ale swoim tekstem mam zamiar przypomnieć wspaniałe tradycje polskiego kina. Skupię się na filmach trochę zapomnianych albo takich, o których się wie, a których się nie ogląda. Mam nadzieję, że ta mała podróż w przeszłość pozwoli spojrzeć krytycznie, wyłowić pewne nowinki i przede wszystkim zainteresuje Ciebie, drogi czytelniku, historią naszego kina. Na pierwszy ogień idzie jeden z najpiękniejszych i najsmutniejszych filmów w historii rodzimej kinematografii. Dziś ze świecą szukać filmów tak uniwersalnych a jednocześnie tak intymnych jak dzieło Jerzego Wojciecha Hasa. Mowa o „Jak być kochaną” z 1962 roku. Scenariusz napisał Kazimierz Brandys na podstawie własnego opowiadania, a życiową kreację stworzyła Barbara Krafftówna. W jednej z głównych ról możemy zobaczyć Zbyszka Cybulskiego, który zrywa z wizerunkiem utrwalonym rolą Maćka Chełmickiego z „Popiołu i diamentu” Andrzeja Wajdy. Zamiast ciemnych okularów (Słynne okulary Maćka Chełmickiego Wajda przypisywał sobie, jako część pomysłu na postać, w praktyce Cybulski miał po prostu bardzo słaby wzrok) i nonszalancji a'la James Dean, polski amant kreuje postać nieprzyjemną, odpychającą, na pierwszy rzut oka złą do szpiku kości. To, co jest wyjątkowe we wszystkich filmach Hasa, to bohaterowie, którzy nie potrafią, a właściwie nie mogą się spełnić w rzeczywistości, w jakiej przyszło im żyć. W jakimś stopniu naznaczone są tragizmem czasu. Nie ma w nich smutku czy patetycznej melancholii, a mocniej wybrzmiewa wewnętrzna gorycz. Has, czyniąc narratorem główną bohaterkę, nie tylko zbliża widza do jej postaci, ale podkreśla pewną artystyczną niezależność. Jego postaci mówią same za siebie. Idzie za tym kunsztowna forma z ciekawie poprowadzoną narracją. Teraźniejszość okazuje się gorzkim pretekstem do opowiedzenia o przeszłości. To, co typowe dla filmów tamtych lat, to nawiązanie do wpływu doświadczeń wojennych na ówczesną kondycję społeczeństwa, rozliczenie się z tymi doświadczeniami, ale w przeciwieństwie dla klasycznych filmów Wajdy czy Munka, reżyser „Jak być kochaną” opowiada dramat zwykłych ludzi, nie buduje napięcia na przeżyciach istotnych dla ojczyzny, a wprowadza widza w intymną relację dwojga ludzi. Wymiar psychologiczny podkreślany jest nie tylko dzięki świetnej grze czy przemyślanej reżyserii, ale w dużej mierze przez dbałość o szczegóły. Hasowska rupieciarnia (reżyser słynął z przeładowywania przestrzeni różnego typu przedmiotami. Jaskrawym przykładem może być „Sanatorium pod klepsydrą”), nie ma jeszcze miejsca w tym filmie, ale cały czas z ekranu dociera poczucie wypełnienia. Z kadrów nie wieje pustka miejsc. Pomieszczenia, przestrzenie wydają się dzięki temu naturalne. Jest to dowód, że ważniejsze są pomysły inscenizacyjne niż potężny budżet. Wojny w filmie nie widać, ale ją czuć. Warto wspomnieć o epizodycznej roli Wojciecha Gołasa - roli niemieckiego żołnierza mógłby stanąć w szranki z najciekawszymi czarnymi charakterami XXI wieku, z kultowym Jokerem na czele. To w nim skupia się namacalne zło, ale przez to zło odkryta zostaje tylko prawdziwa tragedia głównej postaci. Nie ma dla niego opozycji, bo w świecie Felicji, w świecie pozorów i pozornych ideałów są ludzie, którzy rozumieją wojnę jedynie w kategoriach dobra i zła, czerni i bieli. Bohaterka przeżywa dramat i podejmuje decyzje, których nie można rozpatrywać na tak prostych kontrastach. Has stworzył film z jednej strony niezwykle skomplikowany na poziomie emocji i psychologii bohaterów, a z drugiej płynny i pochłaniający widza. Duża zasługa w tym Barbary Krafftówny, która buduje postać bardzo konsekwentnie, z olbrzymim przejęciem, wpaja w nią gorzką samoświadomość. Jest silna, a jednocześnie złamana. Uparta i zdeterminowana, a jednak nieszczęśliwa. Skrajne emocje doskonale wygrywa mimiką, spojrzeniem i głosem. Felicja to nie zapłakana trzpiotka z amerykańskich hitów - jej uczucia i wrażliwość odbijają się najpełniej w jej dumie. Film ma swoje lata, więc części widzów może przeszkadzać pewna teatralność i spokojniejsze tempo opowiadania (Oglądając montażowe koszmarki typu Quantum of Solance warto czasami przypomnieć sobie, że można budować napięcie w inny, bardziej przemyślany sposób), ale każdy, przed ostateczną opinia, powinien zobaczyć jak kończy się historia Felicji. Film na pewno można obejrzeć w całości na youtubie. Jakiś czas temu dostępny był legalnie na platformie VOD. Pozdrawiam



        Dedykacja: Czytelnikom

Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 19    
Data dodania: 03.06.2013r.

1     

subtelny demon Użytkownik WPMT 03 06 2013 (23:38:34)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Dziwnym wydaje mi się zarzut o kulejącą stylistykę i interpunkcję, gdy tymczasem tekst jest bardzo wprawnie, porządnie zredagowany (jakiś przecinek czy dwa umknęły, choć można by się było pewnie kłócić o konieczność ich obecności), napisany miłym, przyjaznym językiem.

Zainteresowałam się tym artykułem głównie dlatego, że choć bardzo lubię kino, strasznie słabo znam nasze rodzime. Chciałabym też w końcu przekonać się, że "cudze chwalicie, swego nie znacie" ma zastosowanie również co do polskiej kinematografii. Tekst pod tym kątem oceniam bardzo pozytywnie. Cieszę się, że cykl rozpoczyna film tak starej daty, zupełnie mi obcy, a jak wynika z powyższego, totalny must have Polaka-kinomaniaka.

Co do samego opisu filmu, bardzo podoba mi się, że nie skupiasz się jedynie na samej fabule, scenariuszu, ale że ukazujesz film kompleksowo, jako twór mający swe miejsce w historii, ale też posiadający własną historię.

Tekst nie jest suchy, nudny ani podręcznikowy. Wręcz przeciwnie, na jego korzyść w znacznej mierze wpływa swoboda, z jaką autor operuje słowem oraz różnorodnymi odniesieniami (piątka za Jokera!), a także podział na równomierne, niedługie akapity, co ułatwia i uprzyjemnia czytanie. W tym momencie nie mogę nie zdziwić się kolejnemu zarzutowi Nowokainy, jakoby cykliczność miała w jakikolwiek negatywny sposób wpływać na odbiór całości czy wręcz poprzez swą objętość (!?) zniechęcać do czytania. Wręcz przeciwnie - za sprawą krótszych części powinna zachęcać (!) do czytania. Bo jeśli powyższe jest długim tekstem, ba, tekstem nie do przeskoczenia na raz, to... (a, sorry, miałam nie pluć jadem na użytkowników; po prostu ciężko mi to zrozumieć).

Czekam na następną część. A jak nadrobię zaległości, może nawet włączę się do dyskusji. Tymczasem - pozdrawiam!

I may again know John Użytkownik wpmt 03 06 2013 (20:03:23)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bardzo ciekawy tekst, po intrygującym początku wciągnąłem się na dobre.
Pozdrawiam i czekam na kolejne.

solitary universe Użytkownik 03 06 2013 (19:15:29)

Użytkownik ocenił pracę na 5

I oczywiście ocena :))

solitary universe Użytkownik 03 06 2013 (17:37:52)

Nie będę się rozwlekała i przelewała każdego akapitu między palcami, żeby wyhaczyć ewentualne braki czy niedociągnięcia, bo od razu czuć, że ten tekst po prostu nie należy do grupy, która idzie od razu pod gramatyczno-stylistyczny tasak.

Jako totalny laik w poruszonych w Twoim artykule kwestiach, mogę z ręką na sercu stwierdzić, że zaciekawiłeś mnie. Nie przepadam za starym kinem, choć swego czasu byłam w kinie na "Generale" (choć to nie film polski) z 1929 roku, z muzyką graną na żywo i naprawdę uśmiałam się do łez. Zainteresował mnie Twój pełnokrwisty opis "Jak być kochaną" i podejrzewam, że w najbliższym czasie sięgnę do tej filmowej pozycji.

Jednym słowem, Twój artykuł spełnił swoje zadanie - miał zaciekawić, nakłonić do przemyślenia tematu. I tak też się stało.
Kawał dobrej roboty. Czekam na kolejne części!

Pzodrawiam.

cichociemny Użytkownik wpmt 03 06 2013 (11:48:03)

Użytkownik ocenił pracę na 5

To i ja pozwolę sobie skomentować Twój artykuł. Dla mnie całość jest bardzo dobra. Nie dość, że poruszyłeś temat, który jest niejako moim konikiem (stare polskie kino), to w dodatku wg mnie krystalicznie i profesjonalnie opisałeś film, którego nie widziałem, a tym samym zachęciłeś mnie do jego obejrzenia, co jest ogromnym plusem. Dodatkowo, nie opisałeś wątku fabularnego, skupiłeś się bardziej na psychologii postaci, kreacji bohaterów, a nawet samej scenografii, co czyni Cię dobrym obserwatorem (a co sam sobie bardzo cenię).

Podsumowując - całość jest bardzo dobra, przemyślana od deski do deski, szczegółowa i z pomysłem. Tak więc pozostaje mi tylko czekać na kolejne artykuły i życzyć powodzenia. :)

cichociemny Użytkownik wpmt 03 06 2013 (12:49:52)
Plus, z rodzimej kinematografii polecam film "Sęp". Film jest nowy i jeżeli ktoś go jeszcze nie widział, to z całego serca polecam - dawno nie widziałem tak dobrego polskiego kina akcji.

Dawied Użytkownik wpmt 03 06 2013 (12:54:34)
Już od jakiegoś czasu się do niego przymierzam. Także chyba najwyższa pora nadrobić zaległości :)

Nowokaina Użytkownik wpmt 03 06 2013 (10:45:01)

Początek to pomieszanie z poplątaniem. Momentami kuleje interpunkcja i stylistyka, za bardzo "rozwodzisz się" nad pewnymi rzeczami. Poza tym, skoro jest to część pierwsza, całość musi być naprawdę długa, a to zniechęca czytelnika, ponieważ gdybym miała przeczytać taki artykuł w gazecie, z miejsca bym podziękowała.

Dawied Użytkownik wpmt 03 06 2013 (10:49:44)
Przecież nie będę pisał kilkudziesięciu stron o jednym filmie. To ma być seria różnych artykułów. Nad jakimi kwestiami się rozwodzę? Sam początek był źle z edytowany, poprawiłem go.

Dawied Użytkownik wpmt 03 06 2013 (11:11:18)
Poza tym, skoro jest to część pierwsza, całość musi być naprawdę długa, a to zniechęca czytelnika, ponieważ gdybym miała przeczytać taki artykuł w gazecie, z miejsca bym podziękowała.
To widocznie ograniczasz się tylko do tabloidów, chociaż i tam zdarzają się dłuższe teksty.

amymone Użytkownik wpmt 03 06 2013 (11:18:06)
Skoro autor pisze, że w pierwszym akapicie nastąpiło jakieś przeoczenie edytorskie, które było widoczne, to zamiast pisać w ten sposób, proszę, pokaż palcem, co jest tym "poplątaniem", bo zabrzmiało to lekceważąco, zresztą, jak cały Twój komentarz. Cenię każdą opinię, wiadomo, ale trzeba się czasami umieć stonować. Druga rzecz - piszesz o błędach - wskaż je, bo każdy kto pisze w dokumentach tekstowych wie, że ilekroć by nie czytał swojego tekstu, to i tak zawsze zostanie jakiś byk.

Tekst Dawieda rozpoczyna cykl artykułów, dotyczących kina. Wydaje mi się, że ostatnim zdaniem zasugerował koniec tej części i nie było potrzeby sugerowania tego dodatkowo, w końcu wierzy się we wnikliwość czytelników i to, że nie czytają powierzchownie, po łebkach.

Jest to część I, to znaczy, że nie część I większego tekstu, ale cyklu, który pojawiać się będzie w odcinkach. Nie wiem, jakie teksty czytasz, ale myślę, że kiedy ktoś jest czymś zainteresowany, to siada i czyta. Artykuły, recenzje w Filmie czy Kinie mają po kilka stron i da się sobie z nimi poradzić bez problemu. Poza tym to jest portal, podchodzimy do tekstu warsztatowo, nie tylko wrażeniowo.

Proszę na przyszłość podchodzić z większym szacunkiem do tego, co ktoś napisał i do samego autora. Każdy zasługuje na opinię i dobrą krytykę, to jest taką, w której patrzy się szerzej a nie tylko od pierwszego słowa do ostatniego.

Nowokaina Użytkownik wpmt 03 06 2013 (21:03:23)
Akurat w sprawach kinematografii mam prawo się wypowiadać, ponieważ sama piszę artykuły do czasopisma na owy temat. A widać temat polskiego kina jest ważny dla większości odbiorców, ponieważ mój ostatni tekst również jego dotyczył.

Skoro ma być to seria artykułów, wydaje mi się, że każdy z nich powinien posiadać właściwe sobie zakończenie, a tu takowego nie widzę. To rzecz pierwsza.

Po drugie, nie wiem, skąd pojawiło się tyle jadu. Czy napisałam coś bluźnierczego na temat tekstu czy autora, skoro sądzisz, że zabrakło szacunku?

Rozpisałaś się sporo, tym bardziej jest to zaskakujące, że to nie jest Twój tekst i to nie Ty powinnaś go bronić. Jednak moim celem nie jest atakowanie nikogo, tylko wyrażanie własnego zdania, a to chyba nie jest zabronione (chyba że się mylę).

A wracając do krótkich komentarzy, sam Dawied nie rozwleka się zbytnio z pisaniem długich, dlatego jestem tym bardziej zdziwiona, że zostałam "zlinczowana" za taki jeden.

Najlepszego życzę.

amymone Użytkownik wpmt 03 06 2013 (21:42:01)
Nie zostałaś zlinczowana, nie było jadu, tylko zwróciłam uwagę na Twój sposób pisania komentarza, w którym tak naprawdę rzuciłaś kilka oskarżeń w stronę tekstu, ale bez większego uzasadnienia. Nie interesuje mnie czy piszesz i gdzie, tylko tu i teraz co piszesz. Coraz częściej zdarza się stosunek lekceważący do tekstu i autora na portalu, więc pozwoliłam sobie, z tego względu, że opiekuję się tym działem, zasygnalizować pewne rzeczy, których sobie nie życzę w komentarzach. Tak na przyszłość. Myślę, że więcej jadu było w Twoim najlepszych życzeniach.

amymone Użytkownik wpmt 03 06 2013 (21:45:22)
Akurat w sprawach kinematografii mam prawo się wypowiadać, ponieważ sama piszę artykuły do czasopisma na owy temat. A widać temat polskiego kina jest ważny dla większości odbiorców, ponieważ mój ostatni tekst również jego dotyczył.


Nie zabroniłam Ci w swoim komentarzu oceniać kinematografię, nie brałam pod wątpliwość kompetencji, więc nie wiem skąd Twoja obrona. Z tego, co widzę, nie napisałaś ani słowa o samej treści oprócz tego, że będzie za długo.

amymone Użytkownik wpmt 03 06 2013 (21:46:25)
* wybacz literówki, szybko pisałam. :)

Dawied Użytkownik wpmt 03 06 2013 (21:50:38)
Nie wiem jak piszesz i co piszesz o filmach, ale ten tekst naprawdę nie jest długi. Zresztą nawet jeżeli byłby, to jest częsta praktyka publikowania czegoś w częściach, a sam tytuł i akapit drugi sugeruje, że nie będzie to dotyczyło jednego filmu. Jeżeli pisze jakieś krótkie komentarze to zwykle mają trochę więcej w sobie niż tylko "tekst jest za długi" - to jest absurdalny zarzut, na dodatek niczym nieuzasadniony, a boli, że merytoryczne stwierdzenie o błędach jest lakoniczne i stanowi trzy słowa w komentarzu. Ba, po lekturze komentarza nawet nie wiem czy raczyłaś przeczytać coś więcej niż akapit pierwszy. Temat polskiego kina jest tak ważny dla ciebie, że nawet nie zechciałaś polemizować czy podyskutować. To, że Twoja redakcja ma zasady dotyczące długości tekstu to nic dla mnie nie znaczy, na wpmt Bogu dzięki takie ograniczenia istnieją jedynie w mentalności redaktorów. Zresztą poczytaj coś innego niż notki w Metrze o filmie czy nawet "Film". Wkurzają mnie takie przemądrzałe komentarze, które nic nie wnoszą. Nawet łaskawie nie raczysz rozwinąć uwag, co do których byłbym w stanie przyjąć krytykę (np. dotyczące zbytniego rozwodzenia się), gdybyś mi wskazała konkrety

cichociemny Użytkownik wpmt 03 06 2013 (22:00:50)
A ja chciałem przypomnieć, że Dawied zachęcał nas do dyskusji na temat filmów, a nie samego tekstu :

amymone Użytkownik wpmt 03 06 2013 (22:36:46)
Pytałam Cię, czy oglądałeś "Układ zamknięty" :P A dyskusja nt. tekstu zawsze spoko! ;)

cichociemny Użytkownik wpmt 03 06 2013 (23:51:46)
Ja jeszcze nie widziałem, ale z opinii różnych ludzi słyszałem, że film albo nie powala, albo wręcz przeciwnie - jest świetny. Dlatego mam mieszane uczucia i jakoś ciężko mi się do niego zabrać ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(11): 11 gości i 0 zarejestrowanych: