Jezus Maria Peszek - relacja z koncertu

Przybycie Śmieciowej Królowej do Poznania było silnym przeżyciem. Czułem, że to tutaj odbędzie się próba generalna przed Woodstockiem - w końcu w Kostrzynie nad Odrą publiczność będzie większa i… mniej wymagająca. Choćby dlatego poznański koncert powinien wstrząsnąć mną na tyle, żebym mógł powiedzieć: Amen, Jezus Maria Peszek. Zegar wybił godzinę dwudziestą. Znajdowałem się na dziedzińcu Zamku Carskiego, gdzie wszystko miało się rozpocząć. „Koncert przeniesiony do Sali Wielkiej” usłyszałem od sprzątaczki, która następnie krętymi uliczkami piwnic zaprowadziła mnie na miejsce. Już w tym było coś interesującego: skradanie się, robienie czegoś na przekór, bo Maria, bo nowa płyta, bo muzyczne trzęsienie ziemi Nią wywołane. Kilka minut później byłem już na miejscu. Sala wypełniona po brzegi, choć to było do przewidzenia. Mnóstwo ludzi, dymu i rozmów o niej. Zdawać by się mogło, że uczestniczymy w rytuale, oczekujemy pojawienia się b o g i n i, która spadła z piedestału. W dwójnasób. Pierwszy utwór określił od razu, kto do nas będzie przemawiać. Przyznam szczerze, że było to przekonujące. „Jezus Maria Peszek – niepotrzebne skreślić” – przy drugim utworze wiedziałem, że z tego połączenia wypada sylwetka Jezusa. „Amy” zrobiła piorunujące wrażenie, mimo że postawa Marii Peszek, sposób prezentowania treści piosenki zaczął powoli rozmijać się z tym, jakie były moje oczekiwania. Zamknąłem oczy, by skupić się jedynie na głosie, który… przestał brzmieć buntowniczo czy obrazoburczo, a został zastąpiony przez quasi-liryczny, momentami skrzekliwy głos kobiety, która nie potrafi konsekwentnie realizować wybranej przez siebie drogi twórczej. „Sorry, Polsko” i „Pan nie jest moim pasterzem”, będące najmocniejszymi akcentami manifestu, którym jest Jezus Maria Peszek, okazały się dwoma gwoździami do krzyża, który nałożyła na swe ramiona panna Peszek. Panna, bo przecież nie urodzi syna, nie posadzi drzewa, prawda? Bycie bezdzietną męczennicą, buntującą się przeciwko postromantycznej wizji polskości musi być trudnym zadaniem, skoro pod koniec koncertu musiała ratować się udawaniem umierającego Jezusa i założeniem na głowę świecącej korony cierniowej. Ach! Nie mógłbym nie wspomnieć o konfetti rozsypywanym przez nią na scenie. Piękna szopka, tylko nie ten czas, do grudnia jeszcze daleko. Artysta pokroju Marii Peszek, który w pewnym sensie jest głosem nowej generacji Polaków, powinien być przede wszystkim spójny i autentyczny. Podczas koncertu spójna konstrukcja o nazwie Peszek zaczęła się sypać na oczach widowni. Dzikie pląsy, mające imitować(?) swobodę sceniczną połączone z body, które „retuszowało” jej ciało, były rozczarowujące. Autentyczność wyparowała przy słowach „Pan nie prowadzi mnie, sama prowadzę się”, ponieważ z zadziorności i przekory realizowanych przez tekst utworu nie pozostało nic, nadające się do śpiewania wiejskich przyśpiewek. Nie jestem w stanie zarzucić niczego bandowi, bowiem oprawa muzyczna była niezwykła i profesjonalna. Tym bardziej boli mnie, że wychodząc z sali mówiłem już tylko: Jezus Maria, Jezus Maria, niepotrzebne skreślone we mnie już bezpowrotnie. Mickiewicz nadal z nami wygrywa. Peszek, panno Peszek, c’nie?



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 07.08.2013r.

1     

zingela Użytkownik 17 08 2013 (22:48:42)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Z zaciekawieniem zaczęłam lekturę Twojej relacji, bo niedawno odkryłam Marię Peszek i w części jej twórczości się zakochałam. Dobrze mi się czytało. Byłam jednak zdziwiona chyba w trzecim akapicie, gdzie nagle doszło do mnie, że od jakiegoś czasu to, co czytam, nie jest pochlebne dla wykonawczyni. Wróciłam do kilku poprzednich linijek. Wydaje mi się, że nieco za szybko nastąpiło przejście ze słów chwały do słów rozczarowania. To można by dopracować. Wtedy tekst byłby idealny. "c'nie" natomiast interpretuję w ten sposób, że to piosenkarka tak się wypowiadała. Trafiłam czy to już nadinterpretacja? :) Dodałam cudzysłowy, bo bez nich ani rusz. I zauważyłam, ze raz o Marii piszesz "nią", a innym razem "Nią". Wypadałoby to ujednolicić. Ogółem gratuluję tekstu. Jest naprawdę niezły, ale trochę rozczarowała mnie gwałtowna zmiana nastawienia. Gdyby nie to, oceniłabym wyżej. Pozdrawiam.

MGryglicki Użytkownik wpmt 07 08 2013 (21:29:50)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Ugh, jakie to enigmatyczne i wciągające jednocześnie. Gdybyś pisał ciut-ciut mniej płynnie, tekst byłby nie do przyjęcia.

Z zgrzyt mógłbym uznać "spaść z piedestału", ponieważ ta fraza ma jedno znaczenie, jakie chciałeś zaakcentować dalszą częścią tekstu. Boginie zazwyczaj spadają z nieba, chociaż i to nie byłby dobry tekst tutaj. Troszkę przekombinowane.

I tutaj: "Autentyczność wyparowała przy słowach „Pan nie prowadzi mnie, sama prowadzę się”, ponieważ z zadziorności i przekory realizowanych przez tekst utworu nie pozostało nic, nadające się do śpiewania wiejskich przyśpiewek." - to zdanie jest kapkę niezrozumiałe dla mnie, chyba jakiś skrót myślowy zrozumiały tylko dla znających w jakikolwiek sposób twórczość Peszek.

Podoba mi się pointa tekst, chociaż to c'nie troszkę nie pasuje do całego tekstu. Ogólnie wielki pozytyw :)

Srebrna Użytkownik WPMT 07 08 2013 (19:19:54)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Witaj

Podoba mi się ta praca. Czytając ją, jednym okiem byłam na koncercie. Wzięłabym w cudzysłów nazwy piosenek na początku czwartego akapitu, a tak to chyba wszystko w porządku. Nie wiem co napisać, bo w sumie Ratty napisała to, co ja bym napisała, gdyby mój komentarz był tym pierwszym i jedynym.

Pozdrawiam,
Srebrna

RattyAdalan Użytkownik wpmt 07 08 2013 (16:32:24)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Witaj. Muszę przyznać, że masz bardzo dobry styl. Recenzja jest obrazowa, spójna i rzeczowa - czyli taka, jaka być powinna. Z interpunkcją czy ze złym rozmieszczaniem akapitów nie masz problemów. Z zaciekawieniem przeczytałam Twoją recenzję i wręcz starałam się zobaczyć to, co starałeś się przekazać, a nawet więcej. Masz bardzo dobry i dojrzały styl, widać dopracowanie. Ja szczerze nie jestem ani fanką ani anty-fanką Marii Peszek, ona wręcz dla mnie sobie po prostu jest - jestem pod tym względem neutralna. Ani nie ciągnie mnie do jej muzyki, ani nie odrzuca. W swojej recenzji pokazałeś jedną bardzo ważną rzecz- jak artyści albo ludzie, którzy chcą uważać się za takich próbują zrobić coś wielkiego, a w efekcie końcowym wychodzi tzw.. przerost formy nad treścią albo na odwrót - jak kto woli. Twoja recenzja zmusza do dyskusji - i to wielki plus tej pracy. Gratuluję dobrego stylu. Pozdrawiam, R.A.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(51): 51 gości i 0 zarejestrowanych: