Demotywatory – moda, geneza, zjawisko

Ostatnimi czasy w polskim internecie szerzy się kolejny masowy trend – oglądanie (i tworzenie) demotywatorów. Obrazki ze złośliwymi, cynicznymi, lub też zgoła innymi, bo rozśmieszającymi, a nawet motywującymi podpisami są tematem rozmów wielu młodych ludzi we wszystkich polskich szkołach, stanowią też coraz częstsze zajęcie podczas surfowania po internecie. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z wagi tego zjawiska, które niektórym może wydawać się głupią modą, a które jest w istocie ewenementem społecznym na skalę krajową – wszak to w kraju nad Wisłą zdobyły największą chyba popularność. Były sobie demotywatory... Szefowie często chcą w jakiś sposób zmotywować swoich pracowników. Dodatek do pensji lub krótkie pogawędki to tylko niektóre sposoby. Ale – jak mówi chińskie przysłowie – jeden obraz ma moc większą niż tysiąc słów. A gdyby dodać do niego krótkie hasło, które w duży sposób zachęcałoby do większej wydajności? Tak powstały amerykańskie "Motywatory". A zaraz potem ich internetowe przeciwieństwo: Demotywatory. Ogólna idea zrodziła się w USA jako odpowiedź na zjawisko powszechnie występujących plakatów motywujących. W każdym biurze czy wieżowcu znajdowały się transparenty, które miały podkreślać korzyści płynące np. z dobrej pracy zespołowej (Teamwork). "Skąd się wzięły demotywatory.pl?", Dziennik wschodni, http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100206/GRY/969706634 Jak większość internetowych trendów, demotywatory powstały w USA jako odpowiedź na plakaty motywujące pracowników wielkich firm, czyli motywatory. Miały one zachęcać ich do pracy dzięki połączeniu pięknych grafik z optymistycznymi podpisami. Chyba ze względu na ich patetyczność (wiele motywatorów były aż przesadnie pozytywne) stworzono na nie złośliwą odpowiedź – demotywatory. Od pierwowzorów przejęły prostą budowę (każdy cyniczny plakat ma czarne tło, obrazek obramowany białą ramką, a pod nią – podpis), zmienił się jednak – oczywiście – ich charakter: pokazywały szczerze i bezlitośnie otaczające nas realia oraz przedstawiały je w najgorszych barwach, często ze sporą dawką czarnego humoru. Od ich publikacji w internecie do rozprzestrzenienia się na cały świat (w tym również i na polskie strony) nie minęło wiele czasu. W naszym pięknym kraju demoty zawitały wpierw na joemonster.org – było to w trakcie rodzenia się zjawiska w Polsce, kiedy tylko ci obeznani na bieżąco ze światowymi trendami tworzyli polskojęzyczne wersje demotywujących plakatów (oczywiście sarkastyczne, jednak jednocześnie często też humorystyczne): W 2008 roku powstała natomiast strona demotywatory.pl, gdzie każdy mógł stworzyć i opublikować własne dzieła. Witryna ta zdobyła szybko wielką popularność, ku zaskoczeniu jej twórcy: Jak przyznaje jej autor – Mariusz Składanowski – początkowo witryna nie zamierzała podbić Internetu. Zrobiliśmy taką pierwszą wersję i ona zaistniała. Mało kto o niej wiedział. Każdy kto chciał, mógł na nią wejść i zrobić sobie własnego demotywatora. One nawet nie były wtedy moderowane. Strona działała przez rok, a ja… przez jakiś w ogóle o niej nie pamiętałem – opowiada Składanowski. Ale internauci pamiętali i dziś codziennie odwiedza ją około 700 tysięcy osób. By wykrzyczeć myśli Wydawać by się mogło, że to fakt bez znaczenia. Każdy, kto jest zorientowany w internetowych trendach wie, że ich popularność niekoniecznie odzwierciedla wartościowość (tak było m.in. z motywem "hardkora", którego tak mocno zapamiętanym wyczynem było przecież bezmyślnie wspinanie się po kablu osiedlowego ciągnącego się po ścianie osiedlowego bloku). Mało kto jednak docenia to, o czym świadczy tak wielkie zainteresowanie społecznością demotywatorami, a mianowicie nieujawnioną dotychczas wrażliwością młodego społeczeństwa. Jaki jest bowiem stereotyp współczesnej młodzieży – największej rzeszy użytkowników strony demotywatory.pl? Oprócz wielu najczęściej wymienianych wad najcięższym oskarżeniem wobec nowego pokolenia jest brak wrażliwości. Bo czy ktokolwiek wyobraża sobie nastolatka rozmyślającego nad życiem i problemami współczesnego świata? Nie! W powszechnej opinii młodzi ludzie nie poświęcają na nie swojej uwagi, skupiając się egoistycznie na własnych problemach, nie zaprzątając głowy takimi błahostkami jak powszechne w XXI wieku: szerząca się niesprawiedliwość (przede wszystkim ze strony rządów całego świata), paradoksalne prawa świadczące jedynie o głupocie ich autorów, upadek moralności, głód w biednych krajach oraz fakt, że na walkę z nim mocarstwa takie jak USA (próbujące utrzymać swą pozycję strażnika porządku na kuli ziemskiej) wydają śmiesznie małe kwoty w porównaniu z tymi, które pompują na ciągłe zbrojenia czy niepotrzebne ustawy mające zaradzić nieistniejącym problemom (takim jak ustawa klimatyczna czy medyczna, które wymyśla rząd tego kraju) oraz inne poważne problemy o skali globalnej. Tak narodził się niesprawiedliwy i nieprawdziwy obraz młodzieży niechętnej do refleksyjnej i krytycznej oceny tego, co się wokół nich dzieje, za nic mające wszystkie bolączki współczesnego świata. Moda na demotywatory, która przywędrowała ze stanów, a która rozpowszechniła się wraz ze stroną demotywatory.pl pokazała zupełnie inny obraz polskiego, młodego społeczeństwa. Pomimo oczywistego faktu, że wiele z grafik było i jest tworzonych na fali popularności zjawiska, przez co nie niosą żadnej pozytywnej merytorycznie treści, nowa moda obudziła w ludziach zdolność i chęć do krytyki tego, co jest negatywne moralnie lub kłóci się ze zdrowym, ludzkim rozsądkiem, a co jest mimo to powszechne. W polskim internecie zaczęły pojawiać się demotywatory zwracające uwagę na to, na co na co dzień się nie patrzy, i atakuje bezpośrednio ludzką chęć unikania ważnych światowych problemów, by móc udawać, nie nie istnieją czy też nas nie obchodzą. Szczere, mocne, często złośliwe, ironiczne, wyśmiewające przedstawiane zjawiska, a przede wszystkim – poruszające, często wręcz wstrząsające. Prawdziwe demotywatory. Ich treść dobitnie świadczyła o zainteresowaniu i wrażliwości młodych ludzi na ważne, często przykre, zagadnienia stanowiące ważne społeczne i polityczne problemy. Młodych ludzi, bo to oni byli i są największą grupą, która zaangażowała się w nowe zjawisko. Szczerość, z jaką prezentują treść swoich przemyśleń na demotywatorach oraz odkrywczość w stosunku do powszechnych przecież zjawisk jest najbardziej intrygującym zagadnieniem. Wraz z rosnącą wciąż popularnością demotywatorów zmieniały się też ich standardy. Obok cynicznych i w bezpośredni sposób pesymistycznych grafik zaczęły się pojawiać twory często równie złośliwe, jednak o znacznie jaśniejszym charakterze, a coraz częściej – mające na celu po prostu rozśmieszyć odbiorcę. Często takie demotywatory (które zazwyczaj w ogóle nie demotywują, a czasem wręcz przeciwnie – motywują i napełniają pozytywną energią lub po prostu bawią, nie niosąc ze sobą żadnego przekazu) są krytykowane, bo łamią oryginalną konwencję. Pierwotnie miały przecież nastawiać widzów pesymistycznie do świata, przypominać o tym, jak źle wygląda ich życie, jak pełne jest absurdu, jak mało w nim sensu, jak wiele w nim smutku i powodów do depresji czy utraty nadziei na lepsze, a jak niewiele jasnych stron. Nie da się jednak ukryć, że zarówno oryginalne, jak i "nowoczesne" demotywatory mają jedną, zasadniczą, wspólną cechę – wzbudzają u odbiorcy silne emocje. Tak więc ogólna definicja zmieniła się – demotywatorem mógł być nie tylko pesymistyczny plakat, ale i taki, który po prostu poruszy internautów; obok tych napełniających ludzi smutkiem i nastawiających ich pesymistycznie do świata, pełnoprawnymi demotami stały się również takie grafiki, które niosły pocieszenie i motywowały do życia. Zresztą, wiele nowych demotywatorów łączy wszystkie te cechy – zachowując swój krytyczny stosunek do przedstawianych zjawisk, nie były aż tak nasiąknięte pesymizmem, za to coraz częściej przy okazji bawią, wyśmiewając to, o czym traktują. Pojawiło się w nich więcej humoru, i to wcale nie kosztem zaniedbania ważnych kwestii i zwrócenia uwagi na ich negatywny charakter. Po prostu złoty środek. Niestety, z powodu ogromnej popularności strony demotywatory.pl zaczęła ona tracić poziom, i pojawia się coraz więcej beznadziejnych demotywatorów dodanych przez różnej maści dzieciaków, które tworzą je tylko dlatego, że jest to popularne. Jakby w odpowiedzi na ten smutny fakt zaczęły się pojawiać również demotywatory... o demotywatorach, czyli o stronie, ludziach, którzy je tworzą, o adminie, który wrzuca najlepsze "na główną" oraz o samym zjawisku. Zjawisko demotywatorów pokazało, jak tak naprawdę wrażliwa jest młodzież na poważne kwestie i problemy. Pomijając faktu masowego powstawania demotów tworzonych przez dzieci neo, które wrzucają swe "dzieła" tylko dlatego, że jest to modne i fajne, perełki, które ukazują się na stronie głównej dodają wiary w społeczeństwo XXI wieku i w jej świadomość istniejących na świecie przykrych kwestii, o których woli się zapomnieć, a które są przez nich nagłaśnianie i na które zwracają uwagę jako rzeczywiście istotne. Warto pamiętać o tym, że istnieją młodzi ludzie, których faktycznie obchodzą takie zagadnienia – wystarczy spojrzeć na demotywatory, które tworzą nie dla chęci sławy czy połechtania ego, że jego dzieło znajdzie się na stronie głównej, ale dlatego, by rzeczywiście coś nimi przekazać. Pojęcie demotywacji Warto się przy tym skupić na samym zjawisku psychologicznym, jakim jest – modna ostatnio – demotywacja. Ten specyficzny rodzaj smutku, pesymizmu wywołanego świadomością żałosności i jednocześnie prawdziwości analizowanego zjawiska, na które nic nie możemy poradzić, a który tylko wywołuje żal – to właśnie ona. Łączy się z wrodzoną ludzką wrażliwością, nastawiającą nas pesymistycznie na tego typu zasmucające zjawiska. Wbrew pozorom, popularność tego słowa (która wynika z powszechności demotywatorów) dobrze świadczy o społeczeństwie, że – pomimo ogromu dołujących spraw – problemy świata nie są przezeń ignorowane. Oczywiście nie mówię tu o wypadkach uzależnienia od pesymistycznych bodźców w postaci demotywatorów (bo i takie się zdarzają), ale raz na jakiś czas poczuć się zdemotywowanym to dobra i wartościowa dla kręgosłupa moralnego rzecz, która przed powstaniem idei demotów była bardzo wielu ludziom obca. Chyba właśnie pojawienie się demotywatorów pomogło sprecyzować wielu ludziom ich odczucia wobec negatywnych zjawisk otaczających nas na co dzień. Przypomniały mi się ostatnio rozmyślania z mojego dzieciństwa, kiedy dumałem nad różnymi życiowymi sprawami. Spośród nich szczególnie zapadło mi w pamięci jedno może nieco naiwne, ale jednak dość przykre: o ludziach, którzy wykonują pracę mającą na celu zabawianie innych, np. w fabryce zabawek, w wesołych miasteczkach rozśmieszając dzieci, ale których ta praca poniża i nie daje satysfakcji, co więcej – smuci ich i żenuje. Żal mi było takich ludzi, jednak nie potrafiłem nazwać dokładnie tego specyficznego uczucia, które mnie wtedy na myśl o nich ogarniało: ni to smutek, ni to zażenowanie, ni to współczucie, ni to bezsilność... dopiero po latach, gdy pojawiła się moda na demotywatory zdałem sobie sprawę, że najlepszym określeniem na ten stan jest słowo demotywacja – idealnie pasująca do tego, co odczuwałem na myśl o tym przykrym zjawisku ludzi pracujących, by bawić innych, którzy sami uważają swe zajęcie za poniżające. Zapewne dopiero popularyzacja demotywatorów spowodowała, że tak wielu młodych (i starszych zresztą też) ludzi zaczęło podobne rozmyślać nad światem, jego problemami i tym, co dołuje w szarej codzienności, a o czym najchętniej by się w ogóle nie myślało. Niemniej jednak nutka cierpkiej refleksji i nawet smutku – demotywacji spowodowanej czymś wyjątkowo dołującym – jest potrzebna w życiu każdego człowieka, a że coraz więcej ludzi za sprawą demotywatorów odczuwa coś takiego oznacza ni mniej, ni więcej jak to, że wrażliwość wśród ludzi nie ginie, o czym dobitnie świadczy popularność serwisu, który zawiera demotywujące treści w ilościach hurtowych. Idea a moda Nie da się oczywiście ukryć, że powoli – mimo usilnych starań Wielkiego Demotywatora (czyli admina), ten typ twórczości zmienia się w element popkultury, tracąc przy okazji swą pierwotną rolę i znaczenie. Mimo to demotywatory były, są i pozostaną czymś wyjątkowym. Jak bowiem inaczej można określić zjawisko, które sprawiło, że setki tysiące ludzi zaczęło dostrzegać dołujące problemy otaczającego nas świata? Jak nazwać coś, co udowodniło, że młodzież nie jest tworem obojętnym, ale wręcz wrażliwym i uduchowionym? Poza tym, wciąż są ludzie kreatywni i rozsądni, którzy dodają kolejne demoty mająca znaczenie i cynicznie przedstawiające naszą rzeczywistość, i ich grono – na szczęście – również się powiększa. Warto przy tym zwrócić uwagę na rolę demotywatorów w... kulturze. Może dla niektórych to zabrzmi jak przesada, ale być może mamy do czynienia z rodzącym się nowym rodzajem sztuki! Proste, a chwytliwe rozwiązanie – grafika, która wyraża myśl demotywatora, i podpis, który ją precyzuje. Całość potrafi wyrazić ogromnie wiele, bo poza treścią merytoryczną kryją się weń często uczucia zakodowane przez autora. Jak to zostało określone w opisie historii demotywatorów na stronie joemonster.org: "Chińskie przysłowie mówi, że jeden obraz ma moc większą niż tysiąc słów, ale obraz plus odpowiednio dobrane słowo zyskuje potężne moc wpływania na człowieka". I to jest prawda. Do tej pory nie spotkano chyba jeszcze czegoś tak przemawiającego do ludzkich dusz, jak demotywatory właśnie, a moc, z jaką działają na odbiorcę jest porównywalna z dziełami sztuki malarstwa i literatury – wszak łączą najlepsze cechy tych dwóch dziedzin twórczości. Być może są przereklamowane, rozdmuchane przez swą popularność, często gubią pierwotny sens swego istnienia i stają się kolejną, żałosną, internetową modą, niemniej jednak te szczere, cyniczne, oryginalne i – przede wszystkim – prawdziwe demoty stały się potężnym i rewolucyjnym ośrodkiem, w którym wielu ludzi odnalazło wrażliwość na otaczającą nas przykrą rzeczywistość – nawet wyrażoną wrednym cynizmem. Nie należy się więc ich brzydzić jako kolejnego nędznego trendu, popularnego tylko ze względu na to, że jest popularne, nie należy też bezmyślnie i nałogowo siedzieć i pochłaniać kolejne demotywatory, skupiając się raczej na ich rozrywkowej naturze – znaczenie tego zjawiska jest bezdyskusyjne, i osobiście trzymam kciuki, by wychowane na demotach młode pokolenie okazywało w dorosłym życiu taką samą wrażliwość i rozsądne spojrzenie na świat, jakie znajdowało na demotywatory.pl.



        Dedykacja: Darii ;* i tak nikt nie zobaczy tej dedykacji, bo skrypt ją sobie olewa, ale kij.

Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.4
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 20.02.2010r.

1     

Jaskółka Użytkownik wpmt 22 02 2011 (16:27:40)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Nie sądziłam, że trafię na tak ciekawy artykuł o Demotywatorach. Dobrze opisałeś to zjawisko, trafne przemyślenia.
Dałam 4, bo trochę było powtórzeń, fragmenty o dzieciach neo i wspomnienia z dzieciństwa wydają się nieco wciśnięte na siłę. Zbyt duża ilość demotów rozprasza przy czytaniu.
Ale i tak podoba mi się. Oby tak dalej.

Greensunny Użytkownik 13 11 2010 (15:22:47)

Nie podoba mi się, mało ciekawie, nie przemawia do mnie. Jest za dużo demotów- obyło by się bez tego.

Keruz Użytkownik 07 11 2010 (23:58:20)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Fajny tekst, dobrze się czyta, ale wkurzała mnie ilosc obrazków, wiem ze bez nich nie byłoby tego samego efektu, ale...

Felix Zaremba Użytkownik wpmt 11 07 2010 (11:44:35)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Świetny tekst.
Powszechnie wiadomo, że demotywatory to miejsce spotkań filozofów XXl wieku :)
Artykuł dobrze się czyta, dużo przykładów, ciekawa treść. Brawo.

KN19 Użytkownik 08 03 2010 (19:59:09)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Dobrze wybrany temat, wciągający. Przedstawienie demotywatorów jako podłoże do opisania wrażliwości młodzieży - pomysłowe.

Astralka Użytkownik wpmt 02 03 2010 (00:02:31)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Jestem pod dużym wrażeniem. Przedstawiłeś demotywatory, skupiając się na wrażliwości polskiej młodzieży, a zarazem przemycając w tekst zagadnienia - czym są demotywatory, genezę tego zjawiska. Świetnie dobrałeś przykłady, mniej-więcej proporcjonalnie i adekwatnie do tekstu. Cieszę się, że zagłębiłeś się tak w temat. Widać, że piszesz o czymś, o czym masz niemałe pojęcie. Zdania więcej niż poprawne, całość czyta się z lekkością, ba, całość wciąga. Mimo popularności demotywatorów piszesz o nich tyle i w taki sposób, że chce się czytać. Pragnie się wiedzieć więcej, pragnie się zobaczyć więcej przykładów. Temat bardzo, bardzo na czasie. Brawo:)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(23): 23 gości i 0 zarejestrowanych: