Cienie i blaski macierzyństwa, cz. II

Zdarzyło się tak w moim życiu, że jestem mamą. Nie narzekam, oczywiście, dzieć sam w sobie jest człowiekiem uroczym i niekonfliktowym, więc nasze wspólne życie układa się zazwyczaj bez większych zgrzytów. Z macierzyństwem jednak, jako takim, wiąże się wiele mniej uroczych rzeczy, o których chciałabym wam napisać. Dzisiaj słów kilka o (nie)karmieniu piersią. Jak wiadomo, człowiek należy do grupy ssaków. Faktem więc niezaprzeczalnym jest, że kobiece piersi nie urosły dla ozdoby i (uwaga, mężczyźni – niespodzianka) nie do tego, by się nimi zachwycać. W odpowiednim momencie ta część ciała samic (tfu, kobiet) staje się, przede wszystkim, źródłem pokarmu dla potomstwa. Jest to jak najbardziej oczywiste i zgodne z naszą naturą. Poza tym, ma wiele zalet. Oprócz tych powszechnie znanych i uznanych, jak budowanie więzi z dzieckiem i przekazywanie mu swoich przeciwciał, jest też kilka bardziej prozaicznych, niemniej jednak - ważnych. Kobieta karmiąca piersią nigdy nie zapomni zabrać jedzenia dla swojego niemowlaka, nie ma też opcji, że go zabraknie, gdy wyjście niespodziewanie się przedłuży. Względy ekonomiczne też nie są bez znaczenia. Generalnie mówiąc – same plusy. I ja bynajmniej tych plusów nie neguję. Ba, sama jestem zwolenniczką tej metody. Zdarza się jednak, że matka nie chce lub nie może karmić piersią. Co wtedy? Wtedy w ruch idzie mleko sztuczne. Wydaje się to takie proste. Dzieć najedzony i szczęśliwy, mamusie spokojne i zadowolone. Sielanka, prawda? Akurat. Każda mama wie, jak to wygląda po urodzeniu dziecka. Pielgrzymki bliższej i dalszej rodziny, znajomych i sąsiadek znajomych. Wszyscy oni chcą dziecia obejrzeć, pocmokać nad nim i... ocenić, jak sobie świeża mamuśka radzi. Niemal zawsze pada wtedy pytanie: karmisz? Albo bardziej jego irytująca forma- ale karmisz? Nie, moi mili, głodzę! - mam ochotę odpowiedzieć, ale z obawy przed zbyt dosłownym wzięciem moich słów, odpowiadam - tak, butelką. I tu rozpętuje się burza. Zorientowani wiedzą, mniej zorientowanym już spieszę wyjaśnić. Karmienie piersią nie tylko jest naturalne, zrobiło się też ostatnio bardzo modne i szeroko propagowane. I o ile jestem w stanie to zaakceptować, o tyle mierzi mnie fakt, że jednocześnie matki karmiące mlekiem sztucznym stały się kimś w rodzaju wroga publicznego, na którego bezkarnie można pluć swoim jadem. Bo jak to? Odmawiasz swojemu maluszkowi tego, co najlepsze? N i e w y o b r a ż a l n e. Co to znaczy – nie masz pokarmu? Masz, tylko ci się nie chce. Powinnaś stanąć na głowie albo na rzęsach i karmić. Nieważne, że dzieć twój wyje z głodu, bo źródełko faktycznie puste, a ty wyjesz z nerwów – karm piersią. Nie chcesz? Ludzie na ulicy powinni pod nogi ci pluć i rzucać w ciebie kotem. Czarnym koniecznie, bo pecha przynosi. Jesteś wyrodną matką. Tak, moi drodzy, jestem wyrodną matką. Radośnie wcisnęłam mojej latorośli butelkę w paszczę, gdy tylko okazało się, że – z przyczyn niezależnych – karmić nie mogę. Zbyt pochopnie i jakże niesłusznie założyłam, że najedzony dzieć to zdrowy i szczęśliwy dzieć. Nie pomyślałam, że funduję swojemu dziecku nadwagę, próchnicę i Bóg wie co jeszcze, jednocześnie przyczyniając się do tego, że w przyszłości będzie miało problemy w nauce, a na starość zdziwaczeje. I mnie znienawidzi, bo przecież nie dałam mu w niemowlęctwie tego, co mu się słusznie i odgórnie jakby należało. Hola. Nie tak prędko. Zanim rzeczywiście zaczniecie we mnie rzucać wirtualnymi kamieniami i zanim obłożycie mnie anatemą , chcę powiedzieć wam kilka rzeczy. Mleko sztuczne, wbrew pozorom, nie jest diabelskim wynalazkiem. Mimo że prawo zabrania jakiejkolwiek promocji mleka modyfikowanego dla noworodków, jest to całkiem zdrowy, pełnowartościowy posiłek dla malucha. Wiadomo- nie tak idealny jak mleko matki – ale dzieci karmione nim przeżywają i mają się dobrze, zapewniam was. Nie znam przypadków, żeby niekarmionemu piersią dzieciakowi urosła trzecia ręka. Poza tym, moi mili, to mój wybór, nie moich ciotek, matek, teściowych, sióstr czy księży. Mój. Jestem wyjątkowo spokojnym człowiekiem, więc wszelkie aluzje co do sposobu karmienia i mniej lub bardziej dyskretne zakusy na moją osobę, spływały po mnie jak po kaczce. Są jednak matki, które fakt, że nie mogą karmić piersią, bardzo przeżywają i im, uwierzcie mi, wasze „wypowiadane z troską o dziecko” uwagi sprawiają wiele przykrości. Więc zapamiętajcie – o ile matka nie wyrządza dziecku żadnej rzeczywistej krzywdy, a jedynie podejmuje najlepsze dla niego i siebie decyzje – wara wam. Bycie świeżo upieczoną mamą jest wystarczająco stresujące bez jazgotania za uszami. Cdn.



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 04.08.2013r.

1     

zingela Użytkownik 17 08 2013 (23:43:25)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Tak jak zapowiadałam, zajrzałam do kolejnej części. I znacznie bardziej mi się ona podoba. Masz lekki styl, jesteś za pan brat z ironią, co tu więcej mówić. Poruszyłaś - wydaje mi się - dosyć kontrowersyjny temat, ale może mi się tylko wydaje, doświadczenia nie mam. :) Językowo też niemal nieskazitelnie. Pewnie przeczytam też kolejną część. Cieszę się, że fajnie Ci wyszło, bo poprzednio kiepsko czułam się z tym, że nie przypadł mi do gustu Twój artykuł. Wiedziałam, że jest potencjał. Z czystym sumieniem: 5.

nie mniej jednak


niemniej

Mimo, że prawo zabrania


Bójże się Boga, jak mogłaś postawić tu przecinek? :( Poprawiam natychmiast.


MGryglicki Użytkownik wpmt 05 08 2013 (20:54:47)

Użytkownik ocenił pracę na 5

No, troszkę osobistych przeżyć, personalnego jadu i od razu ciekawiej się czyta ;))
Tekst bardzo przyjemny, dotyka realnych problemów. Napiszę więcej jeno tyle, że w kwestii karmienia zdam się na swoją przyszłą partnerkę.

A nie, jeszcze jedno. Piersi są po to, żeby się nimi ZACH-WY-CAĆ. To najbardziej uniwersalne piękno, nigdy się nie znudzi i przedłuża nam, mężczyznom, życie. Od dziecka nas do nich ciągnie i zostaje to nam to aż do śmierci ;))

Łucja753 Użytkownik 05 08 2013 (20:07:03)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj Villemo,

oto spotykamy się ponownie :). Ha, powiem więcej. Mam przyjemność być pierwszą osobą, która skomentuje Twój tekst.
Przyznam, że jestem bardzo mile zaskoczona! Naprawdę! Już pierwsza część ,,Cieni i blasków macierzyństwa" wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Niestety nie mogłam nastawić się na całkowity odbiór felietonu, ponieważ przeszkadzały mi w tym Twoje potknięcia językowe, niezamierzone błędy, paskudny kurz niedociągnięć, który pozbawia pracę blasku. Tym razem jest dużo lepiej.
Ale od początku. Cóż, ,,dziecia" zostawiam w spokoju ;). Chociaż uważam, że najlepszym sposobem na wprowadzenie tego neologizmu do tekstu jest utworzenie do niego przypisu. Dodam również, że podczas czytania Twojego poprzedniego artykułu zwyczajnie nie zauważyłam dedykacji (!). Także przyznaję się się do błędu.
Nie jestem dzisiaj w najlepszym nastroju do oceniania literackich tekstów, czuję się zmęczona. Mimo tego, lektura Twojej pracy wcale mnie nie znużyła. Cóż mogę powiedzieć - kawał dobrego, dosadnego i dowcipnego felietonu. Wiarygodna autorka, wyrazisty punkt widzenia, pełen kolokwializmów (no może przesadne określenie) i dzięki temu lekki, zbliżony do mowy codziennej język. Tekst pisany - jakby ,,od niechcenia". Zastosowane gdzieniegdzie powtórzenia, emocjonalne przecinki wcale nie sprawiają wrażenia błędów, ale niezaprzeczalnie - są na swoim miejscu. Artykuł jest naprawdę starannie wyszlifowany - błyszczy, ale bez przesady. Nie razi w oczy i nie odstrasza.
W swoim felietonie kreujesz modny obraz kobiety niezależnej i nowoczesnej, która z przymrużeniem oka walczy z zatwardziałymi w społeczeństwie stereotypami na temat macierzyństwa.
Jestem bardzo ciekawa, jaki temat poruszysz w kolejnym tekście!

Życzę Ci powodzenia, a felieton oceniam na 5 +.

villemo Redaktor 04 08 2013 (00:51:11)

komentarz odautorski :
wiem, że początek może wydać się powtórzeniem tego, co było w pierwszej części, ale każdy felieton jest w pewnym sensie zamkniętą całością, poza tym istnieje spore prawdopodobieństwo, że nikt nie będzie ich namiętnie śledził ;), więc wprowadzenie będzie przybierało różne formy tego samego tak pro forma. O 'dzieciu' już wspominałam.
Czekam na krytykę :)
Pozdrawiam.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(23): 23 gości i 0 zarejestrowanych: