warto go przeczytać
To ja. To głupia, bezmyślna postać w lustrze to ja. Popatrzyłam na swoje odbicie z obrzydzeniem jak przy nieprzewidzianym zjedzeniu czegoś nieświeżego. Skrzywiłam się do lustra, czując obrzydzenie do siebie. Jak mogłam tak postąpić? Tak go wykorzystać, dla własnych cholernych celów. Jestem zwykłą szmatą. On mnie kocha a ja zwyczajnie go wykorzystuję. Co ja tu robię? Co robię naga i z zapachem męskich perfum na ciele w jego łazience? Jak do tego doszło?
Jak? Niespodziewanie, prosto i bez żadnych wzruszających scen. Zaraz po nieszczęsnym spotkaniu z Pawłem, na którym on oznajmił mi, że zostawia mnie a raczej rzuca jak szmatę wpakowałam się rozpłakana i bezradna do mieszkania Rafała. Ten przyjął mnie bez zbędnych komentarzy, poczęstował winem oraz posłużył swoim ramieniem do wypłakania się, czym nie mogłam pogardzić w tej beznadziejnej sytuacji. On słuchał, ja gadałam zachłystując się łzami coraz bardziej zrozpaczona i zagubiona. Nie minęło dużo czasu zanim przywarłam do niego ciałem łkając mu na odsłonięte ramiona. Założyłam ręce na barki i poczułam się bezpiecznie, poczułam się kochana i doceniana. Głaskał moje włosy, zdmuchiwał niesforne pojedyncze włoski z uszu, szepcząc przy tym słowa pocieszenia.
- Tak bardzo ci dziękuję, że jesteś przy mnie. – wyszeptałam patrząc mu w oczy z broda opartą na jego ramieniu.
- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę, ze tu jesteś. To, że mogę Cię objąć, z rozkoszą dodawać Ci otuchy, jest dla mnie czymś szczególnym. Zawsze tego pragnąłem. – tu zrobił chwilkę ciszy, w której ja oderwałam się od tego miejsca i przeżywałam chwile upojenia jego czułością. Zatraciłam się w tym do reszty, kiedy on... – Kocham Cię. – szepnął. – Tak bardzo Cię kocham. – wyszeptał cicho do moich uszu. Ocknęłam się momentalnie i gwałtownie oderwałam od niego dłonie.
- Co powiedziałeś? – spytałam zaskoczona.
- Powiedziałem, że cieszę się, że tu ze mną jesteś.
- Nie to. Potem. Powiedziałeś coś potem. – poczułam w umyśle lekką furie, która miarowo rosła.
- Że zawsze tego pragnąłem.
- Nie to. Wiem. Słyszałam. Powiedziałeś, ze mnie kochasz. – powiedziałam jednym ciągiem patrząc mu w oczy i oczekując jego reakcji. Oczekując szczerego zaprzeczenia albo zupełnie świadomego kłamstwa. On po prostu nie mógł mnie kochać.
- Powiedziałem, że Cię kocham Olu. – oznajmił po chwili ciszy patrząc mi prosto w oczy. A potem jego ręce gwałtownie przycisnęły mnie do siebie a na ustach poczułam ciepły, zmysłowy, delikatny dotyk jego warg. Nie opierałam się.
- Nie, to nie może być prawda. To nie mogło się zdarzyć. – zarzekałam się opierając się o brzegi umywalki. A zaraz potem wpadłam w histerię. Zaczęłam niekontrolowanie biegać tam i z powrotem po podłodze łazienki, wyłożonej błękitnymi kafelkami z biała fugą. Wpadłam w furię. Zaczęłam rzucać ręcznikami o podłogę, rozbijać perfumy w umywalce i pukać pięściami o powierzchnię lustra zawieszonego tuż nad umywalką.
- Nie! Nie! – krzyczałam coraz mocniej uderzając o lustro. Parę szybkich, niekontrolowanych ruchów a lustro stłukło się w jednym miejscu zostawiając w umywalce małe odłamki. Gwałtownie wzięłam jeden i przyglądając się sobie w pozostałościach lustra zaczęłam ściskać go w dłoni, powodując tym straszny, piekący ból rozcinanej skóry. Rzuciłam nim o podłogę gapiąc się na siebie wściekle, dziko i przeraźliwie.
W głowie miałam tysiące słów, żywych obrazów różnych twarzy, których dwie powtarzały się na najczęściej. Nienawidziłam ich obu, ponieważ pierwszy mnie porzucił a drugi pokochał.
- Nie! Cholera powinno być zupełnie odwrotnie! – wykrzyczałam padając bezwładnie na podłogę.
Moje niespełnione marzenia zalały pustą przestrzeń w głowie do reszty, rozpychając czaszkę, tworząc okropny ból głowy. W umyśle odtwarzałam każdą scenę z zeszłego dnia i nienawidziłam siebie do reszty. Schowałam twarz w dłoniach, tak jakbym chciała ukryć swoje cierpienie przed własną sobą.
- Nie! Nie! – wykrzykiwałam w myślach najgłośniej, najdobitniej jak tylko się dało. Chciałam wyrzec się tego wszystkiego, zaprzeczając samej sobie. Jednak na niewiele to się zdało.
Uniosłam oczy, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu, z nadzieją, że to co się teraz dzieje jest tylko fikcją. Jednak nie. To wszystko co wokół mnie to realny świat, to prawdziwa, znienawidzona sobie ja, nic innego. Czułam nieznośny wstręt do tego kim jestem, do osoby, którą się stałam.
Nikt. Byłam nikim. Trzeba się w końcu otwarcie do tego przyznać. Jestem zdzirą, pierwszą lepszą szmatą, która puszcza się z każdym, który ledwo wyduka, ze ją kocha. To ja. Nikt inny.
- Jesteś nikim! Zwykła dziwka! – powtarzałam to sobie w kółko.
Nagle coś w moim wnętrzu zatrzymało czas w miejscu i opanowało moje ciało. To było coś co doskonale znałam i czego panicznie się bałam.
Zawładnięta tą siłą ręka sięgnęła po kawałek zbitego lustra, leżącego obok moich stóp, przycisnęła go do nadgarstka i...
- kap, kap... – kropelki czerwonych łez ciała uderzały o twardą powierzchnię podłogi. Przysłuchiwałam się temu nie myśląc o niczym, zatrącając się w tym dźwięku do reszty. Nie liczyły się wspomnienia, to co było i będzie. Liczyło się to co było w danej chwili - ta ulga, która zmogła ciało i umysł. Nie czułam bólu ani tej piekielnej siły, która przed sekunda panowała nade mną. Już nie reagowałam na bodźce działające na ciele. To tak jakby ciało i dusza nie stanowiły jedności.
Czułam spokój na duszy, bezwzględne poruszenie chwilą ulgi w życiu. To coś wspaniałego tak nie myśleć o niczym innym, odpoczywać obserwując jak z rany mojego nadgarstka spływa krew. Oczami śledząc wędrówkę każdej z kropel oddychając głęboko i miarowo. Mogłabym tak wiecznie, niezależnie co by było potem.
Po chwili zauważyłam, iż krew płynie coraz wolniej, a niektóre krople zostają na mej skórze nie spadając swobodnie na podłogę. Zaciekawił mnie ten obraz, więc wyciągnęłam dłoń w kierunku otwartej rany i pociągnęłam po niej palcem.
- Sss... – syknęłam głośno odruchowo odrywając rękę od bolącego miejsca. Dopiero wtedy poczułam ból.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 28.06.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(21): 14 gości i 7 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, zawsze, PookyFan