Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Kredka
Imię: Dominika
Skąd: pudełko po herbacie
Napisanych prac:
- wiersze: 36
- proza: 12

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 173 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Marionetka" 27.04.2010
"Hikikomori" 15.06.2011
"Melancholia" 18.09.2010
"Powiedzmy, że chcę coś..." 06.07.2009
"Mrok" 31.12.2011

Inne prace tego autora:
"Zabawa słowem cz.3" 26.05.2009
"Zwykła, deszczowa środa" 16.02.2009
"Kolor" 27.08.2010
"Zabawa słowami" 21.05.2009
"Powiedzmy, że chcę coś..." 06.07.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Zwykła, deszczowa środa

Ciężkie chmury przykryły wtedy miasto, oblewając ludzi nieprzyjemną mżawką, wciskającą się pod kurtki i za kołnierze. Była środa, zwykły dzień szkoły. Spieszyłam się na autobus. Biegnąc, wdeptywałam w kałuże, głośno rozchlapując wodę. Pamiętam, jak wpadłam na przystanek. Pamiętam każdą kropelkę wody na moich spodniach. Pamiętam wszystko tak dokładnie, że mogłabym napisać o tym osobne opowiadanie.
Ledwo zdążyłam. Szybko wskoczyłam do autobusu i zajęłam wolne miejsce. Odetchnęłam.
Wsłuchując się w szum silnika i bębnienie deszczu za oknem, oddałam się mojemu ulubionemu hobby. Na szczęście nie musiałam, jak w przypadku większości innych ludzkich zamiłowań, mieć przy sobie żadnych materiałów. Potrzebowałam tylko wolnego czasu.
Przyglądałam się ludziom.
To fascynujące zastanawiać się, co jest największym zmartwieniem pani w kapeluszu siedzącej przede mną. Jej lśniące blond włosy wskazywały na to, iż dużo czasu spędza przed lustrem. Widziałam ją tylko od tyłu, więc mogłam powiedzieć tyle jeszcze, że była ubrana bardzo schludnie i pachniało od niej tanimi perfumami. Może myśli właśnie o swojej pracy i czy zdąży do niej dojechać? Albo zastanawia się, czy zostawiła wyłączone żelazko? Nie sądzę, aby w tej chwili rozmyślała nad czymś głębszym niż o takich codziennych, przyziemnych i szarych sprawach. Znudzona, przeniosłam wzrok dalej. Zawsze szukałam w autobusach wyjątkowych ludzi.
Przeanalizowałam jeszcze kilka osób – pana z wąsikiem (najprawdopodobniej biznesmena), jakiegoś studenta informatyki z książką o CSSie na kolanach i mamę z dzieckiem na rękach.
"Szare zastępy współczesnego miasta" – pomyślałam i przeniosłam wzrok dalej.
Następny w szeregu siedział znany mi rysownik. Wyglądał na kogoś w moim wieku. Codziennie jeździliśmy tym samym autobusem. Często już nad nim myślałam i znudził mi się ten temat, i już miałam zamiar spojrzeć gdzie indziej, gdy nagle coś zwróciło moją uwagę.
Zawsze coś szkicował: ludzi, widok zza okna, wnętrze autobusu. Teraz nie miał przy sobie nawet swojego śmiesznego, kolorowego ołówka. Bez niego czułam, że jest jakiś niekompletny, inny.
On widocznie też czuł się nieswojo: wiercił się i nerwowo stukał palcami o plecak trzymany na kolanach.
Mało dziś było ludzi w autobusie. Nudziło mi się. Wyciągnęłam z torby książkę, próbując powtórzyć ostatnie lekcje. Szło mi opornie, więc zaniechałam tego i zamknęłam oczy.
Obudziłam się, gdy ktoś mną potrząsnął. Natychmiast rozeznałam się w sytuacji. Ciągle byłam w autobusie, właśnie otwierały się drzwi.
- Wysiadaj, to twój przystanek – powiedział ten chłopak od rysunku. To on mnie budził.
- Co? – odpowiedziałam jeszcze nie całkiem przytomnie. – Aaa… – zrozumiałam po chwili i szybko sięgnęłam po torbę. – Skąd wiedziałeś?
- Nie na darmo codziennie cię obserwuję i wiem, gdzie wysiadasz. Dasz mi swój numer telefonu? – spytał prosto z mostu.
- Ee… Tak. Sześć pięć cztery sześć dziewięć siedem jeden trzy dwa – wykrzyknęłam wyskakując na chodnik.
Pognałam do szkoły.

* * *

Telefon zapikał w chwili, gdy skończyłam odrabiać lekcje. Sięgnęłam po niego i przeczytałam: "Spotkamy się? Chciałbym Cię poznać". Sms był od jakiegoś nieznanego numeru, ale domyśliłam się, kto to i wstukałam w listę kontaktów "Chłopak z autobusu". Nawet nie znałam jego imienia.
Wymieniliśmy parę sms-ów i już piętnaście minut potem stawiłam się w parku. Nie byłam wobec niego specjalnie entuzjastycznie nastawiona. Zachowywał się, jakbym była jego starą przyjaciółką, a ja nie wiedziałam o nim nic, prócz tego, że lubi i umie rysować. Nie za bardzo mi się to podobało, ale nie wiadomo czemu – przyszłam.
Czekał już na mnie.
Wyjątkowo dobrze mi się z nim rozmawiało – tyle mogłam powiedzieć po parugodzinnym spacerze. Nie znałam ani jego imienia, ani nazwiska, ani wieku. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy – pochłonęła mnie rozmowa. Zaczęło się zwyczajnie – on zadawał pytania, a ja odpowiadałam jak nakręcona laleczka. Potem zaczęliśmy gadać na poważniej. Straciłam poczucie czasu. Od dawna powinnam być w domu, ale spacerowałam tu z przeciętnym pasażerem autobusu, który mógłby być mordercą, złodziejem albo zwyczajnym podwórkowym gburem, który w dodatku nie był ani piękny, ani specjalnie miły ani w jakikolwiek inny sposób ciekawy lub pociągający. Była to dla mnie wielka zagadka.
Powiedział mi, że nie rysował dziś, ponieważ będzie miał wystawę swoich prac i skończył ostatni rysunek.
Wystawa w tak młodym wieku!
- Naprawdę? – spytałam. Byłam pod wielkim wrażeniem, tymczasem on mówił swobodnie, jakby swoje wystawy organizował dwa razy dziennie.
- Tak. Jeśli chcesz, możesz przyjść. Załatwię Ci za darmo.
- Dziękuję. Na pewno przyjdę.
- Sobota o dziesiątej – rzucił i zwyczajnie odszedł. Nie mógł nie czuć mojego zdumionego spojrzenia wbitego w plecy.
Reszta tygodnia upłynęła dziwnie szybko. Czwartek, piątek – jakbym przewracała kartki w kalendarzu. Lekcje, które zawsze mi się dłużyły, minęły w mgnieniu oka. Zanim się obejrzałam, szłam już na ulicę Bohaterów 12, który to adres podał mi chłopak od rysunku.
Zostałam przepuszczona bez zapłaty (a i zapłata by mnie nie powstrzymała; zresztą były to tylko symboliczne dwa złote na cele charytatywne) i weszłam do małej, ale dobrze oświetlonej salki.
Rysunki były piękne. Naprawdę, nie znałam nikogo, nawet dorosłego który by tak rysował. To był geniusz! Niektóre prace rozpoznawałam – większość była ilustracją do miejskiego życia. Parę ulic, plac, ratusz i fontanna. Oraz… wnętrze autobusu, na którym była narysowana pani z blond włosami, którą widziałam w środę, chociaż zdziwiła mnie jej poważna, zmartwiona twarz naznaczona cierpieniem. Ja nie zmieściłam się w kadrze.
Wyszłam niemalże w podskokach. Ta wystawa poprawiła mi, nie wiadomo dlaczego, nastrój. Pomyśleć, że kilka zwykłych rysunków może tak zawrócić człowiekowi w głowie. Uśmiechnęłam się do siebie. I takie dzieło powstawało na moich oczach!
Parę dni potem przyszedł sms. Od niego, chłopaka od rysunku. "Leżę w szpitalu. Nie przychodź do mnie. Spytaj organizatora wystawy o obraz z autobusem".
Tylko tyle. Ani litery więcej. Myślał że naprawdę nie przyjdę?! Natychmiast zaczęłam dzwonić do wszystkich szpitali w mieście, ale po trzecim sygnale zdałam sobie sprawę że nie mam pojęcia jak się nazywa. Dałam za wygraną.
Zdziwiłam się, jak bardzo mnie zabolała ta choroba. Nie znałam go – on prawie nie znał mnie. Skąd więc ta rozpacz?
We wtorek przyszedł kolejny sms.
"Dziś wieczorem mnie już nie będzie. Tak mówią lekarze. Umrę."


* * *

Patrzyłam się na ekran telefonu już bardzo długo. Zdążył zgasnąć wyświetlacz, potem aparat z głośnym piknięciem się rozładował. To mnie otrzeźwiło. Spojrzałam na zegarek – Dwudziesta trzecia trzydzieści dwa. Już po wieczorze, już jest noc. Bardzo ciemna noc.
Już go nie ma.
Zwykły chłopak z talentem plastycznym. Codziennie jeździ autobusem, wraz ze swoim kolorowym, śmiesznym ołówkiem. Maluje ulice i wnętrza autobusów. Budzi śpiących pasażerów. Jest miły, nieładny i ma swoją wystawę. Wygląda na szczęśliwego.

* * *

Ciężkie chmury przykryły wtedy miasto, oblewając ludzi nieprzyjemną mżawką, wciskającą się pod kurtki i za kołnierze. Była środa, zwykły dzień szkoły. Spieszyłam się na autobus. Biegnąc, wdeptywałam w kałuże, głośno rozchlapując wodę. Pamiętam, jak wpadłam na przystanek. Pamiętam każdą kropelkę wody na moich spodniach. Pamiętam wszystko tak dokładnie, że mogłabym napisać o tym osobne opowiadanie.
Ledwo zdążyłam. Szybko wskoczyłam do autobusu i zajęłam wolne miejsce. Odetchnęłam.

Zwykła, deszczowa środa.



Ocena: 5.25
Liczba komentarzy: 9    
Data dodania: 16.02.2009r.

1     

Poziomka. 25 09 2011 (15:37:17)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Jestem oczarowana. Nie wiem jak to się stało, że ominęłam to opowiadanie i przeczytałam je dopiero teraz. Szóstka bez dwóch zdań. Poprawiło mi humor, jak wszystko co jest napisane przez Ciebie. Dziękuje :]

Kredka 26 09 2011 (15:22:16)
Naprawdę? Ojej, dzięki (: A według mnie to jedno ze słabszych opowiadań, pisane w szóstej klasie na narzucony temat "miłość".

lawenda 06 07 2009 (16:42:08)

Użytkownik ocenił pracę na 5

w końcu coś optymistycznego :)

Zuzan. 10 06 2009 (12:49:13)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Lekkie i ciężkie zarazem. Temat zwykły, ale przerobiony na nowo, jakby ubrany w nowe pomysły. Zakończenie tak ładnie wszystko podsumowało. Naprawdę, bardzo mi się podoba! PS. Do Adzi_xD Właśnie przecież o to chodzi, żeby z oklepanego tematu zrobić coś zaskakującego!

Adzia_xD 28 02 2009 (19:23:08)

Użytkownik ocenił pracę na 3

SUPER! Naprawdę ekstra! ja też nie mogłam się oderwać. szkoda tylko że taki oklepany temat.

ann18 21 02 2009 (10:55:52)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Ciekawe opowiadanie...:) Dobry styl i dość ciekawa fabuła.

Dawied 16 02 2009 (20:50:35)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Zakończenie opowiadania to bardzo mocna strona. Naprawdę zachwyca. Całość jakoś mnie nie zaskoczyła, ale czytało się miło. Miałem chwilę, gdy troszkę ciężko się czytało, ze względu na szyk zdania. No i symboliczne dwa złote na cel charytatywne na tle załatwiania wstępu za darmo brzmią sztucznie i infantylnie, mogłaś troszku to jeszcze doszlifować.

ana13 16 02 2009 (20:32:58)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Bardzo mi się spodobało! Masz świetny styl i mimo zwyczajnego tytułu, opowiadanie jest ciekawe. Z normalnego dnia, zrobiłaś dzień wyjątkowy. Naprawdę, mam ochotę dać ci siódemkę, ale niestety nie ma jej w skali ocen, toteż dam ci 6!

PookyFan 16 02 2009 (20:13:41)

Użytkownik ocenił pracę na 6

ŚWIETNE. Nareszcie coś o miłości wprawdzie, ale napisanego tak, jak bym się nigdy nie spodziewał, a jak zawsze chciałbym przeczytać. Rewelacja, nie mogłem się oderwać. Opowiadanie na potężną szóstkę.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(21): 14 gości i 7 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, zawsze, PookyFan

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl