Pseudonim: DamaKier
Imię: Kasia
O sobie: Jestem powątpiewaniem w sens.
Napisanych prac:
- proza: 15
- publicystyka: 1

Średnia ocen: 3.6
Użytkownik uzyskał: 40 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Jeszcze tylko jedna" 21.11.2011
"Ugłaskać ciszę" 09.11.2012
"Zostać bohaterką romansu" 11.01.2011
"Małgorzata" 23.11.2010
"Scenarzystka" 28.12.2010

Inne prace tego autora:
"Małgorzata" 23.11.2010
"Femme Fatale" 22.01.2011
"Scenarzystka" 28.12.2010
"Autokorekta" 15.01.2011
"Doskonałość" 21.03.2012


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Zostać bohaterką romansu

Nigdy już nie będę bohaterką romansu. Taką, która od jednego spojrzenia potrafi przemeblować mężczyźnie w głowie. Nigdy nie będę miała takiego czaru i lekkości, filuterności w spojrzeniu. Po prostu nigdy nie będę ową bohaterką. Kiedyś próbowałam ją udawać. Połknęłam własną nieśmiałość i uśmiechałam się przekornie. Czarna kredka na górnej powiece potrafi nadać oku błysk i przekorę, a to pociąga. Wyposażyłam się w kocie ruchy. Potrafiłam wysyłać spojrzenia, o umiejętność których nigdy bym się nie podejrzewała. Po raz pierwszy od dawna pod wpływem zachwyconego, męskiego wzroku zawieszonego na mnie wcale się nie czerwieniłam. Zaczęłam wręcz uważać, że to właśnie mi się należy. Zachwyt. Powłóczyste spojrzenie. Jedno drugie, dziesiąte. Zazdrość w kobiecych oczach. Tak bardzo mi się to podobało! Mogłam uwierzyć, że to ja jestem główną bohaterką. Że jestem główną bohaterką tego romansu, który pisałam w swojej głowie. Z każdym kolejnym tańcem, z każdym kolejnym uśmiechem byłam coraz bardziej pewna, że w zakończeniu będzie „i żyli długo i szczęśliwie”, bo jak inaczej. Ja innych zakończeń nie znałam. Przez tyle czasu zamknięta w sobie i schowana w swojej wyobraźni nagle miałam wrażenie, że jestem częścią czegoś prawdziwego. Czegoś zupełnie normalnego i realnego. Mogłam to dotknąć ręką, mogłam to poczuć swoim ciałem przytulając się do niego w tańcu. Nagle poczułam się kimś zupełnie innym, kimś zupełnie wyjątkowym. Pomyślałam o sobie jako o kobiecie, bo nagle odkryłam z całym zdumieniem, że jestem kobietą. To coś zupełnie dziwnego ta kobiecość. Ta siła, która kazała mi układać sobie na głowie dopracowaną burzę „naturalnych” loków. Ten przymus zaznaczenia swoich ust jasnoczerwoną szminką. Próżność, z jaką przyszło mi odbierać cały zachwyt i mnóstwo komplementów. Moje iskrzące się na czerwono paznokcie, dopasowane odcieniem do paska przy czarnej sukience. Po raz pierwszy w życiu czułam się piękna. To przecież nie była jakaś metamorfoza, nie. Tego wieczoru czułam się tak, jakby przeszłości i innej mnie nie było nigdy. Jakbym tak nie istniała wcale, w ogóle, jakby moje istnienie przekreślone było tą osobą, która wtedy śmiała się perliście z wyszeptanego wprost do ucha wyszukanego komplementu. Wtedy, na tym parkiecie, wśród powoli obracających się par, byłam jeszcze tą swoją bohaterką. Byłam ją nawet kiedy dyrektor w przemówieniu po raz kolejny przypomniał o czekających nas upiornych stu dniach oddzielających od matury. To nie było ważne – ważna była dłoń podająca mi płaszcz. Pewnie jeszcze byłam tą swoją bohaterką kiedy ta sama dłoń zacisnęła się wokół mojej piersi, a nagie plecy dotknęły zimnych płytek ściany w szkolnej toalecie. Potem przestałam nią być definitywnie, bo przekonałam się, że ambicja zostania bohaterką romansu boli. I nie chodziło mi chyba jedynie o przeraźliwy ból w dole brzucha wtedy, w tej toalecie, może raczej o ból który nadszedł następnego dnia – jego pusty śmiech, zimne oczy. A może nawet chodzi mi o ból, który uaktywnił się kilka tygodni później. Bo ja teraz nie wiem, Kotku, tworzący się powoli w moim brzuchu, ja naprawdę nie wiem, jak ja cię wychowam. Na razie jesteś taki maleńki, że nie wiesz co to ból. Chciałabym, żebyś miał świat taki jak ten z moich wyobrażeń i tak mi przykro, że takie okropieństwo zobaczysz po wprowadzeniu się w moje życie na dobre. Ale na razie jesteś taki maleńki i wyobrażasz sobie mamę, która cię kocha i tatę, bo jeszcze nie wiesz, że jego nie ma. Czasami czuję jak się ruszasz, i przypominasz mi tym małego kotka, który delikatnie trąca łapką jakiś nieznany przedmiot. A ja będę musiała sama pokazać ci każdy element tego świata i go nazwać i wytłumaczyć. Żebyś już nigdy nie musiał trącać łapką. Kiedyś pewnie zapytasz o ojca i co ja ci powiem? Nie byłeś owocem miłości. Raczej byłeś owocem marzenia. Bo widzisz, twojej mamie zamarzyło się zostać bohaterką romansu. Kotku, ludzie mają takie głupie marzenia…



Płeć: kobieta
Ocena: 5.75
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 11.01.2011r.

1     

mkmkmk Użytkownik wpmt 04 03 2012 (20:35:28)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Wspaniały tekst! Jeden z tych, który podczas czytania odtwarza swego rodzaju krótkometrażowy film w mojej wyobraźni. Widziałam to wszystko tak wyraźnie, jeszcze wyraźniej bo niedawno sama przeżyłam własną studniówkę. "Pomyślałam o sobie jako o kobiecie, bo nagle odkryłam z całym zdumieniem, że jestem kobietą"-całą sobą utożsamiam się z tym zdaniem. Dokładnie to myślałam o sobie czternastego stycznia.
Od momentu przeniesienia akcji do toalety uśmiech na mojej twarzy zostaje zastąpiony przez ogromne zdziwienie. Uwielbiam elementy zaskoczenia podczas czytania!

Daję 6, moim zdaniem jak najbardziej zasłużone za ciekawe ujęcie tematu i element zaskoczenia.



Ilveran Redaktor 14 01 2011 (11:39:41)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Wiesz. Przeżyłam dużo tu na wpmt. Widziałam, czytałam sporo. I właśnie dziś, po dłuższym okresie czasu, w którym przeglądałam prace, w którym nie mogłam nic z siebie wykrztusić by skomentować, właśnie dziś kliknęłam "od niechcenia" Twoje opowiadanie. Zazwyczaj wystarcza jeden akapit, a nawet zdanie(!) bym zamknęła zakładkę. Tu wystarczył akapit bym doczytała do końca.

Zachęcający początek. Dalej świetnie prowadzona narracja, lekki, prawdziwy styl. I zaskoczenie. Element zaskoczenia.

Zalogowałam się by, pomimo tego że pewnie zostałabym skrytykowana, napisać jedynie "poruszające". Dotkliwe słowo czyż nie? Jednak zdobyłam się na trochę więcej słów. Zdobędę jeszcze na coś dodatkowo. Zdobędę na to by powiedzieć Ci, że mam ochotę na Twoją powieść. Mogłabym Cię czytać w takim stylu jaki tu przedstawiłaś i czytać. Jesteś wspaniała na chłodny poranek zimowy.
Nie znam Cię. Teraz już trochę bardziej. A jak sięgnę po poprzednie pracę będę znać wystarczająco pewnie by się powtórzyć.

Cóż.

Poruszające.

Ilveran Redaktor 14 01 2011 (14:49:45)
I zakończenie. Element zaskoczenia.* eh.

Vår Szef Prozy 14 01 2011 (11:11:22)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Czytając pierwszy akapit mam wrażenie, że bohaterka zmieniła się w tzw. kociaka. Zaczęła kusić, stosować kobiece sztuczki. Ale to nie do końca tak, że chciała się zmienić. Kurczę, coś czuję, że to nie jest naprawdę ona. Nawet w swoim udawaniu była nadal nieśmiałą, czerwieniącą się w duchu dziewczyną.
Czytelnikowi, a przynajmniej mi, wydaje się, że tak oto dziewczyna zamienia się w kobietę, by poczuć, że potrafi zniewalać mężczyzn. Tak oto stał się cud i płeć przeciwna mnie widzi! Zaspokaja swoją próżność, domagającą się komplementów, uwagi i adorowania. Coś zmieniło się wewnątrz niej, a nie na zewnątrz. Chce być dostrzeżona. Jest egoistyczna i zapatrzona w sobie, ale tylko dlatego, że nigdy nie otrzymała pochwały i zainteresowania. To tak jakby postawić głodnego tygrysa przed stado chcących go nakarmić ludzi z mięsem w ręku.
Potem nadchodzi chwila otrzeźwienia - seks w toalecie na studniówce? Czy to trochę nie oklepane? Nie, bo pojawia się nowy aspekt - niewiedza. Za pochwałą posunęła się do rzeczy, o których wcześniej wstyd jej było myśleć. I niestety nieszczęśliwe zakończenie...
Wielki plus za ostatni akapit i ten fragment: "Czasami czuję jak się ruszasz, i przypominasz mi tym małego kotka, który delikatnie trąca łapką jakiś nieznany przedmiot. A ja będę musiała sama pokazać ci każdy element tego świata i go nazwać i wytłumaczyć. Żebyś już nigdy nie musiał trącać łapką..." Rozczuliłaś mnie. W sprawie, o której napisano setki, jeśli nie tysiące, opowiadań, potrafiłaś wyłuskać coś nowego i skupić się na tym.

Za świetny język i poprowadzenie akcji w lekkości retrospekcji. Będę na bieżąco przeglądać twój profil ;) Na dobry początek i dalszą pracę nad sobą :)

Angelika596 Użytkownik WPMT 11 01 2011 (18:49:41)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Zaskoczyłaś mnie. Na początku wyrysowałaś w mojej głowie obraz właśnie kobiety. Pewnej siebie, pięknej, świadomej swojej kobiecości. Myślałam, że te "loki" są u niej codziennością. Później pomału jednak bohaterka weszła na studniówkową salę. I jest tą kobietą dopiero od dziś. Gdy poznała przywileje, które sobie zyskujemy szczegółami. Lakierem, kredką, spojrzeniem... Te szczegóły bardzo do mnie przemówiły. Maleństwa, które pomagają poczuć się wielką. I zastanawiam się po raz enty, dlaczego my, kobiety tak bardzo naszą wartość przekładamy na pożądliwe spojrzenia? Dlaczego dopiero wtedy zauważamy siebie jako piękność, jako kwiat? Przeczytałam mądre zdanie kiedyś: " Nie ciesz się, że potrafisz podniecić faceta swoim ciałem. To może mu się zdarzyć nawet w autobusie."
Bal maturalny to jednak dość specyficzna impreza. Pierwszy bajkowy wieczór, kiedy jesteśmy "bohaterką romansu". Bo wiesz, ludzie kochają żyć w sposób dramatyczny, a kobiety do tego, w sposób romantyczny. Doskonale opisałaś uczucia dziewczyny, każdej z nas. Rodzące się marzenia, piękne, idealne. I ich głuchy grzmot na płytkach w toalecie. To jest swoista przestroga. Przed morderstwem tych cudownych w życiu chwil. Przez niedopracowanie ich zakończenia. W tym wypadku nawet, zakończenie jest początkiem. Pojawia się dziecko. I kolejne nadzieje dziewczyny. Bo mimo wszystko ja widzę ,że ona nadal ma nadzieję, ona nadal wie, co jest ważne, mimo że popełniła błąd.
"Byłaś owocem marzenia"
I to zdanie na zakończenie, które karze zastanowić się nad własnymi pragnieniami...

Masz świetny styl pisania, język, lekkość, którą czuje się czytając Twoje prace. Jesteś autentyczna i to w Tobie lubię.

Ryzykuję 6, chociaż może trochę emocjonalnie :)





Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(20): 20 gości i 0 zarejestrowanych: