Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- artykuły: 1
- proza: 23

Średnia ocen: 4.2
Użytkownik uzyskał: 87 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Gorzka kawa" 30.05.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010

Inne prace tego autora:
"Latarnia" 17.03.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Ziuta" 09.10.2010
"Dziś i jutro" 25.05.2010
"Gorzka kawa" 30.05.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Zobaczyć słońce

Tego dnia słońce też nie wzeszło.
Jak zwykle podeszła do okna i znów widziała tylko bezmiar ciemności.
Miała szeroko otwarte oczy. Powiększone źrenice i tęczówki w miodowym kolorze, którymi zawsze wszyscy się zachwycali. Kiedy wyszło na jaw, że są tylko bezużytecznym zmysłem, stały się pospolite, niemal porównywalne do wszelkich brązowych, zielonych i niebieskich oczu.
Położyła dłoń na szybie, czuła jej zimno i obcość pod palcami. Dotyk miała niezwykle wyczulony, może Bóg chciał tak zrekompensować jej ślepotę. Ręce były jej oczami, musiała ufać tylko im.

Dziś będzie ten dzień.

Straciła poczucie czasu, słyszała tylko jak biegnie, coraz szybciej, może uciekał, przedostawał się przez jej palce jak piasek, nieubłaganie spadał w otchłań wieczności.
Ogarnęła ją monotonia, objęła swoimi żelaznymi ramionami i nie chciała wypuścić, by poczuła świeży oddech nadziei. Tkwiła w niej, nawet nie próbując się już wyrywać, popadając w coraz większą beznadzieję.

Odeszła od okna i wolno dotarła do drzwi. Dziś jej urodziny. Sprawi sobie prezent, jakiego nikt inny nie potrafiłby jej dać.
Gdyby wiedziała, jak będzie wyglądało jej życie, wolałaby nigdy się nie urodzić. Pod sercem matki było tak niesamowicie bezpiecznie, otaczały ją ciepłe wody, a ona żyła beztrosko, z niedorozwiniętymi jeszcze kończynami, a co najważniejsze, bez pamięci i funkcji myślenia, głupia.
Już dawno stwierdziła, że gdyby miała wybór, wybrałaby ten jeden chromosom więcej. Myśli ludzi z downem płyną wolno, na pewno nie z prędkością 300 kilometrów na godzinę, jak u osób zdrowych.
Znała ślepych, którzy potrafili cieszyć się życiem i wymagać od niego wciąż więcej i więcej, chwytać chwile jak kolorowe motyle i więzić w butelce, sprzeciwiać się losowi i mimo wszystko być szczęśliwym, bez względu na przeciwności.
Ona nie potrafiła.
Była słaba, uginała się jak delikatny kwiat pod choćby lekkim wietrzykiem. Chmury gromadziły się i było jasne, że gdy tylko z nieba posypią się pioruny, złamią ją bez trudu.
Potrzebowała słońca, które wciąż nie wschodziło.

Podeszła do radia i mocno przekręciła gałkę. Kuchnię wypełniła głośna muzyka, która wdzierała się w jej serce i zmuszała je do drżenia. Chciała zagłuszyć swoje myśli.

Nie udało się.

Słowa wciąż pałętały się po jej umyśle, to lekko postukując w jej czaszkę, to gwałtownie uderzając, domagając się uwagi.
Wiedziała, co ma zrobić, ale wciąż nie była pewna, ziarenko nadziei na lepsze jutro mimowolnie zniszczyło jej pewność.
Lepsze jutro było wczoraj.

Uwielbiała słoneczniki.
Dotykała je delikatnie, obejmując główkę, gładząc ostrożnie opuszkami palców płatki i wdychając ich zapach, który zawsze kojarzył się jej tylko z latem.
Wiedziała, że są podobne do słońca.
Nigdy ich nie zrywała. Chciała, by choć im nie została odebrana nadzieja na zobaczenia nieba.

Nie wierzyła w Boga.

Kiedyś matka nauczyła ją pacierza.
- Ojcze nasz - mówiła namaszczonym głosem. - któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja…
Nie spodobały się jej te słowa. Czuła do nich niechęć i choć obiecała matce, że codziennie rano i wieczór będzie je odmawiać, od tamtego czasu nie wymówiła ich ani razu.
Chodziła z rodzicami co niedziela do kościoła, poszła do pierwszej komunii, ale religia wydawała jej się nierealna, rzekome cuda Jezusa nieprawdziwe, Bóg odległy i nierzeczywisty.
Wierzyła w to, że w nic nie wierzy.

- Wiesz, wiara jest jak płaszcz, który ochroni cię przed zimnem śmierci - rzekła któregoś razu matka. - Pamiętaj o tym.

Co dziwne, teraz, kiedy matka była daleko za oceanem i pracowała ciężko na kawałek chleba, wciąż pamiętała te słowa. Za każdym razem, gdy otulała się ciepłym, zimowym płaszczem szeptała sama do siebie to zdanie, jakby mantrę.

- Ścisz to radio.
Odwróciła się i gdyby mogła, zobaczyłaby bladego mężczyznę po czterdziestce, który przyczynił się do faktu jej istnienia na tej ziemi.
- Dlaczego? - wydęła wargi. - Mi się tak podoba.
- Ścisz!
Nie uzyskawszy odpowiedzi przeklął szpetnie i sam zmniejszył ilość decybeli. Burknął coś, co chyba można było nazwać pożegnaniem i wyszedł.

Matka i ojciec byli jej chlebodawcami, nie rodzicami.

- Jak to jest być niewidomą? - zapytała kiedyś Tamara.
Majka długo zastanawiała się nad odpowiedzią. Nie udzieliła jej koleżance od razu, dopiero parę dni później, kiedy ponownie spotkały się w szkole.
- Źle - rzekła. - nie widzisz świata obfitującego w kolory, nic, tylko ciemność. Możesz jedynie wyobrażać sobie jak wyglądają kwiaty, drzewa, domy, ludzie - urwała, lecz po chwili dodała. - Ty widzisz słońce w dzień, ja widzę je tylko w nocy.

Przekręciła klucz w zamku i oparła się o drzwi. Powitał ją natarczywy wiosenny wiatr, otulił policzki i wślizgnął się pod kurtkę.
Wahała się.
Wystawiła twarz do słońca i poczuła jego promienie na policzkach. W jej głowie toczyła się walka, można by rzec śmiertelna. Gdy była już prawie pewna decyzji, mózg wysyłał do nóg polecenie o ruchu, nagle napływała masa kontrargumentów i znów zostawała pod drzwiami na kolejne minuty.

Kiedyś wszystko musi się zmienić. Niech to "kiedyś” będzie już dziś.
Niech dziś będzie tym lepszym jutrem.

Popychana przez wiatr znalazła się przy bramce. Otworzyła ją delikatnie i na tym jej pewność się kończyła, złapała białą laskę i ruszyła już wolniej przed siebie.
Powietrze było przepełnione wiosną, zapachem każdego niedojrzałego listka, pączka, zwiastującego narodziny kwiatu, ale Majka czuła tylko nadzieję, która uderzała wiosną ze zdwojoną siłą, nadzieję, która zwiastowała, że po zimie znów wszystko rodzi się na nowo.
Że teraz wszystko się zmieni. Że będzie lepiej. Na pewno.

Ale ten sam scenariusz powtarzał się od jakichś czterech lat.

Była już bliska swojego celu. Pokonała przejście dla pieszych i znalazła się na moście. Położyła stopę na barierce i uniosła się parę centymetrów w górę. Wspięła się jeszcze wyżej, wolno przelazła przez barierkę i teraz zawisła niemalże w powietrzu, utrzymywana tylko przez krótki kawałek betonu i ręce, uporczywie trzymające się metalowych prętów.

Nagle pewność ulotniła się z niej i został tylko strach.

- Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy - wyszeptała nagle, sama do siebie drżącym głosem. - Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze - zacytowała, szybko przypominając sobie sentencję Jeana Paula Sartre.

Wróciła na pewny grunt. Idąc z powrotem do domu wierzyła, że teraz rzeczywiście wszystko zmieni się, na lepsze, że podąża ku lepszemu światu, lepszej rzeczywistości. Że musi nauczyć się cieszyć tym, co ma, znaleźć jakieś hobby, które przerwałoby monotonię, może śpiew, przecież kiedyś lubiła śpiewać…

Weszła pewnym krokiem na przejście, za późno uświadamiając sobie, że przecież teraz zielone światło mają kierowcy aut.

Psycholodzy określają takie sytuacje mianem samosprawdzającej się przepowiedni.

Jej mózg zdążył zarejestrować jeszcze, że nieznana siła unosi ją na ułamki sekund w powietrze, później brutalnie uderza w asfalt, a wszystko okraszone jest bólem tak silnym, że powieki stają się zbyt ciężkie, naprawdę zbyt ciężkie…
Zamknęła oczy. Kiedy je otworzyła, już wiedziała, co się stało.

Zobaczyła słońce.



Ocena: 5.6
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 03.04.2010r.

1     

ISO 16 12 2011 (11:02:39)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Soczyście piszesz i to mi się podoba. W takich typach opowiadań nie powinno się pisać krótkich zdań, bo tworzą one zupełnie inny klimat, więc pod tym względem nie zgodzę się ze swoją poprzedniczką. Już nie pierwszy raz widzę w tekstach na tym serwisie nie potrzebne odstępy. Nie wiem skąd ta głupia moda się wzięła. Ale na twoim miejscu darowałabym sobie, jeśli wiążesz z pisaniem swoją przyszłość. Fabuła mi się bardzo podoba, szczególnie, że można zrozumieć ją dwojako. Dziewczyna mogła być niewidoma fizycznie, lub ślepa umysłowo. Po wypadku przejrzała na oczy, ale w jaki sposób? Bo wzrok jej się cudownie uleczył, czy umysł się nagle otworzył na piękno świata? Ciężko stwierdzić, bowiem w tekście pojawia się wiele niedomówień. Tajemnica nadaje tekstowi niepowtarzalny urok. Osobiście pociągnęłabym ten tekst dalej, dodała nowy rozdział, bowiem bohaterka mnie zaciekawiła i chętnie zobaczyłabym, jak potoczą się jej dalsze losy.

Marybeth 15 12 2011 (20:19:52)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Twoja praca wprowadziła mnie w pewnego rodzaju nostalgię i melancholię. Dopiero po przeczytaniu Twojego opowiadania zrozumiałam, że nie dla wszystkich świat jest tak samo widoczny. Mimo wszystko te odstępy i akapity, których użyłaś w jakiś sposób mnie drażniły. Czytając, myślałam: "Po kij tyle tych odstępów?". Oczywiście, wszystko to zostało zrobione celowo jednak ja osobiście, unikałabym czegoś takiego. Jest w tym pewnego rodzaju zboczenie, bo niegdyś wyznawałam zasadę "zapełnij kartkę po same brzegi nie zostawiając żadnych białych miejsc". Niestety, w pewnej części pozostało mi to do dziś, ale (!) wracając, tekst podobał mi się. Napisałaś go z lekkością i wplatałaś w to sformułowania poetyckie. Wszystko to jest jak najbardziej na plus. Lecz nie mogę wystawić szóstki. Dlaczego? Wydaje mi się, że nieco przedobrzyłaś z niektórymi zdaniami. Chciałaś pewnie napisać jak najlepiej, ale dla mnie, powinnaś ograniczyć się nieco do prostych sformułowań.
Pozdrawiam.

Kredka 14 04 2010 (19:26:10)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Czytając, wprost nie mogłam oderwać wzroku od tekstu. Widziałam to opowiadanie w najlepszych, widziałam, że dostawało same szóstki, ale jakoś tak wyszło, że przeczytałam je dopiero dziś. Dobrze, że w ogóle tu zajrzałam. Przedstawiłaś nam urywek historii dziewczyny pochłoniętej przez monotonię, dziewczyny na skraju "tak" i "nie", dziewczyny wątpiącej. Zrobiłaś to w wręcz mistrzowski sposób, ale chyba najbardziej przemówiły do mnie te na pierwszy rzut oka nie pasujące do siebie akapity. Twoje opisy sprawiły, że czułam, jakbym sama badała świat opuszkami palców. Pod koniec już myślałam, że zakończenie będzie inne, szczęśliwe, ale... chwila napięcia i moje hipotezy runęły. Symbolika słońca, myśli wplatane w opowieść, ta sugestywność i umiejętne posługiwanie się piórem... Dobrze jest czasem poczytać coś takiego, ba!, co ja mówię - chciałabym codziennie zgłębiać się w podobną twórczość. Natknęłam się jednak na jeden malutki błąd: w zdaniu "Ręce były jej oczami, musiała ufać tylko im" zamiast "musiała" chciałaś chyba napisać "mogła", bo tak wynika z kontekstu. Ale takie coś nie zmieni mojej opinii o całości. Zasłużona szóstka. To najlepsze z Twoich dzieł, wiem, bo czytałam wszystkie inne. Brawo.

Lilka 05 04 2010 (22:11:40)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Kiedyś chciałam napisać opowiadanie o niewidomym. Możliwe, że wyszłoby mi nieźle, ale poziom, jaki Ty zaprezentowałaś w tej pracy... rzekłabym, mistrzostwo. Początek od razu mnie zaciekawił, już w pierwszym zdaniu wciągasz czytelnika - i za to wielki plus. Tytuł też ciekawy, oryginalny, od razu przyciągnął moją uwagę. Zaskoczyłaś mnie na końcu, bo wydawało się, że szczęśliwe zakończenie jest murowane, a tu... podoba mi się szczególnie, że całość jest spójna, logiczna, barwna i ciekawa. Miałaś świetny pomysł i tak samo go zrealizowałaś. ,,Wiesz, wiara jest jak płaszcz, który ochroni cię przed zimnem śmierci'' Tym fragmentem mnie załatwiłaś. Urzekłaś mnie tą pracą... nie mam w ogóle zastrzeżeń.

Groszek 03 04 2010 (09:46:45)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Kiedy zobaczyłam, że to opowiadanie jest Twoje zastanawiałam się, czy przebijesz "Tempusa". Teraz, po przeczytaniu mam wrażenie, że pobiłaś własny rekord. To opowiadanie jest niezwykłe, tematyka bardzo trudna, a jednak Ty sobie wspaniale z tym poradziłaś. Podobają mi się te odstępy oraz jednozdaniowe akapity - zwykle nie wpływają dobrze na wygląd tekstu, ale Ty to tak ułożyłaś, że czyta się lepiej, bo to wygląda bardzo przejrzyście. Ale wróćmy do treści. Przeżycia dziewczyny, jej uczucia są takie prawdziwe i mimo, że takie smutne, na końcu jest jakaś cząstka nadziei jaka się zrodziła w dziewczynie. Niczym moje dwie ulubione autorki jeśli chodzi o powieści psychologiczne - Heidi Hassenmuller i Janę Frey wnikasz bardzo głęboko w psychikę osób niewidomych, jakbyś to Ty nią była. Zdaję sobie sprawę z tego, że napisanie czegoś takiego nie wymagało jedynie samego myślenia, ale i obserwacji ludzi, bo naprawdę dobry pisarz jest też świetnym obserwatorem. Jedyne uwagi jakie mam to odstępy w dialogach, ale to przecież jest do korekty. Po przeczytaniu tego wciąż nie mogę się otrząsnąć.. To jest po prostu magiczne, widać że masz ogromny talent i naprawdę znasz się na ludziach. Chciałam jeszcze zauważyć, że te przerywniki jednozdaniowe to momenty, gdy nagle napięcie wzrasta i taki układ jeszcze to potęguje. Naprawdę mnie urzekłaś, rzadko się zdarza, żebym zainteresowała się czymś w takim stopniu. Teraz póki co czekam na więcej, bo chyba zostałam Twoją wierną czytelniczką. Pozdrawiam :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(19): 13 gości i 6 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, zawsze

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl