Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- artykuły: 1
- proza: 23

Średnia ocen: 4.2
Użytkownik uzyskał: 87 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Gorzka kawa" 30.05.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010

Inne prace tego autora:
"Dziś i jutro" 25.05.2010
"bezsens" 28.02.2012
"Marysia" 20.08.2010
"Kilka kropel krwi" 08.08.2010
"Dariusz" 13.03.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Znieczulenie miejscowe

SCENA I
WIECZÓR. SALON TYPOWEGO POLSKIEGO MIESZKANIA.
(Na sofie siedzi MARLENA, CECYLIA i MARIUSZ. Wpatrują się w ekran. W telewizji leci polski teleturniej)

PROWADZĄCY TELETURNIEJ
Jest pan ABSOLUTNIE pewien?

GRACZ
Yhm... tak... choć muszę się jeszcze chwilę zastanowić... a może jednak odpowiedź B....

PROWADZĄCY TELETURNIEJ
Czy NA PEWNO mam zaznaczyć odpowiedź B?

GRACZ
Yyy... nie... to znaczy... tak, niech pan zaznaczy.

(GRACZ wstrzymuje oddech. Widzowie przed telewizorem zamierają w napięciu)

PROWADZĄCY TELETURNIEJ
Chciałbym powiedzieć, że to prawidłowa odpowiedź, ale nie mogę...
(GRACZ i widownia przed telewizorem bladną)
...ponieważ teraz czas na reklamy!
(przyjemna muzyka)

MARLENA
Przecież prawidłowa odpowiedź to D! Co za kretyn, przegra czterdzieści tysięcy!

MARIUSZ
Skąd wiesz?

MARLENA
Bo sprawdziłam w Googlach.

MARIUSZ
Aha.

CECYLIA
Mamo, jestem głodna.

MARLENA
To idź sobie wziąć coś z lodówki.

CECYLIA
Ale ja chcę jajo.


MARLENA
Później ci zrobię.

CECYLIA
Głooodnaaa jesteeeeem.

MARIUSZ
Idźże zrób dziecku jeść!

MARLENA
A może raz mnie odciążysz i ty jej przygotujesz kolację?!

MARIUSZ
Ostatnio „odciążam cię” cały czas!

(MARLENA otwiera usta by coś powiedzieć, ale nie zdąża, bo znad sufitu rozlega się głos SĄSIADA)

SĄSIAD
Ty kurwo zajebana!

(głośny trzask)

SĄSIAD
Ja cię nauczę!! Ja cię nauczę!!

(stłumiony krzyk)

SĄSIAD
Jeszcze raz to zrobisz, a cię ZABIJĘ, rozumiesz?! ZABIJĘ cię, kurwa!

(krzyk, protest)

SĄSIAD
Co dziecko, co dziecko?!

(pauza)

Bierz tego bachora bo zaraz i jemu przypierdolę!!

(głośny pisk)

SĄSIAD
Ostrzegałem, kurwa!!

MARIUSZ
Gdzie położyłaś mój telefon?

MARLENA
A po co ci on?

MARIUSZ
Dzwonię na policję, zanim ten skurwysyn zdąży wyjść z domu!

MARLENA
Zwariowałeś?!

MARIUSZ
Co?!

MARLENA
Nie wtrącajmy się w czyjeś życie!

MARIUSZ
Marlena, do cholery, mam pozostać obojętny, kiedy ktoś bije żonę i dziecko?!

MARLENA
Później będziemy mieli kłopoty!

MARIUSZ
Niby jakie?!

MARLENA
Nie wiesz, jaki mamy system prawny w kraju?!! Przecież ona nie ma się gdzie podziać, a on, kiedy wyjdzie z więzienia, zgotuje jej piekło!!

CECYLIA
Głodna jestem.

(cisza)

PROWADZĄCY TELETURNIEJ
Witamy po przerwie! Zaraz dowiemy się, czy Norbert będzie grał dalej o milion złotych!
(przyjemna muzyka)

MARLENA
Tobie też ugotować jajko?

MARIUSZ
Co?

MARLENA
Idę robić kolację Cecylce.

MARIUSZ
Dobrze, mi też ugotuj.
(wzdycha)

PROWADZĄCY TELETURNIEJ
Niestety, poprawna odpowiedź to D. Norbercie, wygrywasz nagrodę gwarantowaną, 1000 złotych! Gratulujemy!
(przyjemna muzyka)

SCENA II
DZIEŃ. ZAŚNIEŻONE ULICE MIASTA.
(MARLENA i CECYLIA wolno zmierzają w stronę sklepu spożywczego. Mijają BEZDOMNEGO)

CECYLIA
(głośno)
Mamo, dajmy temu panu pieniążki!

MARLENA
Cicho!

CECYLIA
Ale temu panu jest zimno!

MARLENA
Pewnie to pijak, zamiast kupić sobie bułkę zachleje się tanim wińskiem, zaśnie na ławce i umrze z przemarznięcia.

CECYLIA
Co?

MARLENA
Nic, nic. Chodź.

(wchodzą do sklepu)

MARLENA
Dzień dobry!

KASJERKA
Dzień dobry, co podać?

MARLENA
Odtłuszczony jogurt, serek topiony, Wysowiankę, paczkę kawy, może być Nescafé, jakieś ciastka, byle nie z makiem...

KASJERKA
Nie mamy odtłuszczonego jogurtu.

MARLENA
A jakiś inny?

KASJERKA
Może być serek Danone?

CECYLIA
Danonki, mamo, kup Danonki!

MARLENA
Niech będzie.

CECYLIA
I kup bułkę, damy tamtemu panu!

MARLENA
Cicho, Cylka!

CECYLIA
Maaaamoooo!

KASJERKA
Proszę, to wszystko?

MARLENA
Ma pani pomidory?

CECYLIA
Maaaamoooo, kup bułkę!

KASJERKA
Mam. Ile podać?

MARLENA
(do CECYLII)
Dobra, tylko bądź już cicho!
(do KASJERKI)
Cztery. I poproszę jeszcze bułkę.

CECYLIA
A może jeszcze szynkę, mamo, może szynkę?

MARLENA
Bądź już cicho, Cylka!

KASJERKA
Dwadzieścia osiem złotych, dziewiętnaście groszy.

(MARLENA płaci)

KASJERKA
Dziękujemy, zapraszamy ponownie...

(MARLENA i CECYLIA wychodzą przed sklep)

CECYLIA
Mamo, daj bułkę, zaniosę tamtemu panu!

MARLENA
Trzymaj.
(wzdycha)

(CECYLIA podbiega do BEZDOMNEGO i podaje mu bułkę)

CECYLIA
Proszę, ja chciałam jeszcze panu dać szynkę, ale mama nie chciała, więc ma pan samą bułkę.

(BEZDOMNY uśmiecha się wzruszony)

BEZDOMNY
Dziękuję ci, dobre dziecko, niech cię Bóg błogosławi!

(CECYLIA uśmiecha się szeroko)

CECYLIA
Do widzenia.

(BEZDOMNY mruga szybko, ma łzy w oczach. Gryzie kęs bułki. CECYLIA wraca do matki)

MARLENA
No, chodźże już do domu, bo zimno.

CECYLIA
Mamo, a może kupimy temu panu jeszcze jedną bułkę?

MARLENA
Nie wymyślaj mi tu już nic i chodź!

SCENA III
WIECZÓR. SALON POGRĄŻONY W PÓŁMROKU.
(MARLENA patrzy uważnie w telewizor. Na ekranie leci jakiś serial. CECYLIA rysuje coś przy stoliku przed telewizorem)

AKTORKA I
Och, och, kocham cię, Ronaldzie i nigdy nie przestanę! Liczysz się tylko ty!
(westchnięcie)

AKTOR I
Penelopo, dlaczego więc zdradziłaś mnie z Enriquem?!

AKTORKA I
To był błąd, byłam pijana, Emma mnie upiła! Wybacz mi, Ronaldzie!

(pocałunek, przyjemna muzyka)

MARLENA
Ach, jakie to słodkie!

CECYLIA
Co jest słodkie?

MARLENA
Wiedziałam, że Ronald i Penelopa się zejdą! Wiedziałam!

(MARIUSZ wchodzi do pokoju)

MARIUSZ
Znowu oglądasz ten durny tasiemiec?

MARLENA
Och, cicho bądź! I dlaczego ty nie możesz czasami wpaść na coś tak romantycznego jak Ronald?!

MARIUSZ
Ronald do postać fikcyjna wymyślona przez jakiegoś ponurego scenarzystę!

MARLENA
Phi!

MARIUSZ
Mogę przełączyć na EuroSport?

MARLENA
Oglądam przecież serial!

MARIUSZ
Och i tak powtórzą jeszcze ten odcinek ze sto razy! No prooooszę, mogę włączyć ten EuroSport?

MARLENA
I znowu będziesz oglądał jedenastu spoconych facetów, ganiających za jedną piłką? Co w TYM ciekawego?

MARIUSZ
(wskazując na ekran)
A w tym?!

MARLENA
To jest przynajmniej romantyczne!

AKTORKA II
Jesteś całym moim życiem!

AKTOR I
Wybacz, Jasmine, ale nie mogę z tobą być! Jestem cały oddany Penelopie!

AKTORKA II
Ona się o tym nie dowie...
(zaczyna całować AKTORA I)

MARLENA
Głupia Jasmine! Ona zawsze musi wszystko zepsuć!

MARIUSZ
Uhm, zaraz pewnie wejdzie ta czarna ze slikonowymi cycami...

MARLENA
To jest Penelopa!

AKTORKA I
Ronaldzie! Co ty, do cholery, wyprawiasz! Ja ci UFAŁAM, rozumiesz, UFAŁAM!!

MARIUSZ
A nie mówiłem?

AKTOR I
To nie tak jak myślisz, kochanie!

MARIUSZ
To jak, mogę przełączyć?

(dzwonek do drzwi)

MARLENA
Idź otwórz.

MARIUSZ
I tak pewnie ktoś do ciebie
(wzdycha)

(MARIUSZ idzie otworzyć drzwi. Po chwili wraca z niepewną miną. Obok niego idzie SĄSIADKA)

SĄSIADKA
Dzień dobry...
(kaszle cicho)

(MARLENA wstaje z kanapy)

MARLENA
O, dzień dobry...

SĄSIADKA
(cicho)
Ja przyszłam zapytać...czy pani...czy pani nie mogłaby przypadkiem pożyczyć mi...
(spogląda skrępowana na MARIUSZA)

MARLENA
Chodźmy do kuchni.

(MARLENA i SĄSIADKA idą do kuchni)

MARLENA
No więc?

SĄSIADKA
Bo widzi pani...dziecko dostało gorączki...a słyszałam, że pani jest pielęgniarką...

MARLENA
Byłam, już nie pracuję w zawodzie.

SĄSIADKA
No właśnie...i chciałam zapytać, czy nie mogłaby mi pani pożyczyć jakichś leków, bo ja nic nie mam...A pani na pewno ma i pani się zna...

MARLENA
Ależ oczywiście! Dziecko ma lat pięć, tak?

SĄSIADKA
Tak...ślicznie pani dziękuję...i przepraszam za kłopot...

MARLENA
Na to...
(wskazuje na spuchniętą, czerwoną rękę SĄSIADKI)
...niech pani robi okłady z kwaśnej wody.

(SĄSIADKA czerwieni się gwałtownie)

SĄSIADKA
Przewróciłam się...to było nagle...i...

MARLENA
Ale z tym...
(wskazuje na głęboką, opatrzoną byle jak ranę SĄSIADKI na czole)
...to już pani musi jechać do szpitala, bo się pani nabawi zakażenia! A z tym nie ma żartów!

(SĄSIADKA pochyla głowę, twarz zasłaniają jej włosy)

SĄSIADKA
(cicho)
To da mi pani te leki?

(cisza)

SCENA IV
PÓŹNY WIECZÓR. SALON.
(MARLENA patrzy w telewizor. MARIUSZ siedzi obok niej i popija piwo. CECYLIA bawi się zabawkami na dywanie.)

MARIUSZ
Dałaś jej lekarstwa?! I tyle?!

MARLENA
Doradziłam jej jeszcze, żeby robiła sobie okłady z kwaśnej wody, dziecku okłady na czoło z zimnej wody, żeby zbić gorączkę, i żeby, oczywiście, pojechała z taką jedną paskudną raną na pogotowie, żeby się tym porządnie zajęli, bo się nabawi zakażenia.

MARIUSZ
Trzeba było jej przemówić do rozumu! Niech ucieka do jakiegoś schroniska dla matek z dziećmi! Myślisz, że ona nie wie, że wszyscy wokół wiedzą, co się dzieje w ich mieszkaniu?!

MARLENA
Nie będę się wtrącać w czyjeś życie i koniec! A jak tak bardzo chcesz jej pomóc, to trzeba było jej to powiedzieć, jak przyszła!

CECYLIA
Mamo, dlaczego pani miała takiego wielkiego siniaka na nodze?

MARLENA
(cicho)
Bo się uderzyła.

MARIUSZ
Phi.

MARLENA
Co, może mam jeszcze dziecku zacząć opowiadać o przemocy w rodzinie?!

MARIUSZ
Kiedyś i tak się dowie.

MARLENA
Kiedyś. Teraz ma 7 lat. Niech myśli, póki może, że świat jest taki śliczny i słodki jak się jej wydaje.

SCENA V
NOC. SYPIALNIA MARIUSZA I MARLENY.
(MARIUSZ i MARLENA leżą w łóżku. Zasypiają, gdy nagle rozlega się krzyk SĄSIADA z góry)

SĄSIAD
Jak Boga kocham, zabiję!!

(przeraźliwy krzyk, głuchy trzask)

SĄSIAD
Ostrzegałem cię, kurwo! Ostrzegałem!!

(dziecięcy pisk, uderzenie)

SĄSIAD
Dziwko zajebana! Może to cię w końcu, kurwa, nauczy!!

(bolesny jęk, odgłosy kopania)

MARIUSZ
Do cholery, dzwonię na policję.

MARLENA
(sennie)
Mówiłam ci już, jak to się skończy...

MARIUSZ
Może tym razem będzie inaczej. Może uda się jej zacząć życie na nowo, bez tego skurwysyna.

MARLENA
Niepoprawny optymista.

(cisza)

SĄSIAD
Pierdolona suka!

(krzyk)

MARIUSZ
Nie wytrzymam.

MARLENA
Śpij. Zaraz przestanie.

MARIUSZ
Kurwa, ale za to z jakim efektem.

MARLENA
Nie przeklinaj.

(przerażający dziecięcy krzyk)

MARIUSZ
Co za sukinsyn.

(uderzenie, głośny jęk)

MARLENA
Mówiłam, śpij.

(cisza)

MARLENA
Widzisz, przestał.

(trzask drzwi)

MARIUSZ
Zajebany sukinsyn.

MARLENA
Nie przeklinaj. Śpij.

MARIUSZ
Nie mogę się powstrzymać.

(dziecięcy krzyk, nieokreślone słowa)

MARIUSZ
Biedne dziecko.

MARLENA
Przytul mnie. I śpij.

(MARIUSZ obejmuje MARLENĘ)

MARIUSZ
Nie potrafiłbym cię uderzyć, wiesz o tym?

MARLENA
Wiem.

(MARIUSZ i MARLENA powoli zasypiają)

SCENA VI
RANEK. MIESZKANIE. KUCHNIA.
(MARIUSZ siedzi przy stole i sączy kawę. CECYLIA skubie kanapkę. Wchodzi MARLENA)

MARLENA
Nie uwierzysz, co się stało.
(z trudem łapie oddech, jest przerażona, blednie)

MARIUSZ
Mów.

MARLENA
Poszłam na dół, do sklepu Stasiakowej, bo masło się skończyło...
(łapczywie nabiera powietrza)
...i gdy wracałam, przy klatce spotkałam Irenę, wiesz, którą, tą, co mieszka na górze.

MARIUSZ
Wiem.

MARLENA
I ona mi powiedziała...i ona mi powiedziała...
(zaczyna płakać)

(MARIUSZ podchodzi do MARLENY i obejmuje ją)

CECYLIA
Co się stało, mamo?

MARLENA
...i ona mi powiedziała, że wczoraj w nocy do niej dziecko przybiegło...córeczka tego skurwysyna...cała zapłakana, błagała o pomoc, bo mówiła, że mama się nie rusza...Irena poszła, a tam biedna kobieta cała we krwi...przyjechało pogotowie, ale dziś o szóstej zadzwonili do Ireny, że zmarła...ciężkie obrażenia wewnętrzne i pytali, jak to się stało...Irena mówiła, że nie wie, co im powiedzieć, bo jak im powie, że ten chuj ją zabił, to on jej później zrobi piekło...i...i...
(spazmatycznie nabiera powietrza, szlocha, wtula się mocniej w MARIUSZA)


MARIUSZ
O cholera.
(blednie)

CECYLIA
Co się stało?

MARIUSZ
Cholera, gdybym dziś w nocy zadzwonił...

MARLENA
To moja wina! To moja wina!

MARIUSZ
Cicho już, ciichoo.

CECYLIA
Tato, dlaczego mama płacze?

MARLENA
Co się teraz stanie z tą biedną dziewczynką? Przecież nie mogą oddać jej pod opiekę temu sukinsynowi!

CECYLIA
Mama powiedziała brzydkie słowo!

MARIUSZ
Cylka, spakowałaś się już do szkoły?

CECYLIA
Nie.

MARIUSZ
To idź to zrób, już za piętnaście ósma, zaraz cię odprowadzę do szkoły.

MARLENA
Mariusz, musimy coś zrobić, on nie może dostać nad nią opieki!

MARIUSZ
Cicho, spokojnie, usiądź, wypłacz się, jak wrócę z pracy, to pogadamy.

MARLENA
Gdybym tylko wiedziała!... Mogłam pozwolić ci zadzwonić, ale byłam głupia!
(na nowo zanosi się głośnym płaczem)

MARIUSZ
Nie myśl już o tym. Co się stało, to się nie odstanie. Już nic nie możemy zrobić.

MARLENA
Mylisz się, możemy.

(MARIUSZ patrzy na MARLENĘ pytająco)

MARLENA
Zeznajmy.

MARIUSZ
I co im powiemy? Słyszeliśmy, jak ją prał, ale nie reagowaliśmy? Wezmą nas za totalnie znieczulonych idiotów.

MARLENA
Trudno. Przynajmniej to dziecko będzie miało lepsze życie.

SCENA VII
DZIEŃ. ZAŚNIEŻONE ULICE MIASTA.
(Chodnikiem idzie MARLENA. Za rogiem zauważa BEZDOMNEGO II. Wchodzi do sklepu obok, po chwili wychodzi z siatką pełną bułek i innych produktów spożywczych. Podchodzi do BEZDOMNEGO II)

MARLENA
Proszę. I życzę smacznego.

BEZDOMNY II
Dziękuję, dziękuję! Ależ ma pani dobre serce!

MARLENA
Nie mam dobrego serca. A przynajmniej nie miałam... wie pan co? Żadna śmierć nie może się zmarnować. Nie możemy już nikogo przywrócić do życia, to niech chociaż ta śmierć nas czegoś nauczy. Niech wyryje się w naszej pamięci.

(uśmiecha się)

I dzięki pewnej śmierci nie mam już zamiast serca twardego kamienia. Do widzenia!

(odchodzi)

BEZDOMNY II
Mogła dać jeszcze jakieś pieniądze, to bym miał na wino.

(wzdycha)


KONIEC



Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 09.08.2010r.

1     

Lilka 09 08 2010 (14:29:10)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Nie znam się za bardzo na tej formie wypowiedzi. Poprawiłam to, czego byłam w miarę pewna, mogłam coś przeoczyć. Sam pomysł na pracę jest dosyć ciekawy, motyw z bezdomnymi dodatkowo to podkreśla. Ogólnie nie przepadam za tą formą, same dialogi, bez opisów... ale to już moje własne obiekcje, bez znaczenia co do oceny... Tytuł całkiem ciekawy, jest taki kontrast między nim a treścią - tzn. kojarzy się z medycyną, a tu przemoc... wypowiedzi są ładnie dopracowane, wychodzi zgrabna całość. Zakończenie jest całkiem dobre, zresztą tak jak poprzednio... z minusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(19): 13 gości i 6 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, zawsze

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl