warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Galerie, wielkie centra handlowe to miejsca, w których nie można odpocząć. W sklepach smutni, samotni klienci, do których nikt nie mówi dobrego słowa szukają wzrokiem choćby najbardziej fałszywego uśmiechu ekspedientki, czekającej ze znudzeniem na kolejną zmianę i zapłatę. Tak, to smutne miejsca, choć wypełnione gwarem rozmów i śmiechem. Jest tu tyle ludzi, a jednak każdy tak obcy i niezrozumiany. Ale czy to nie jest zachwianie równowagi? Czy nie za dużo tego zabiegania, ucieczki? I w tej galerii musi być coś co wyrównuje tu poziom emocji, uspokaja. Jest... ale tego dnia było świadkiem wydarzenia, o którym każdy z jego bohaterów chciałby zapomnieć.
Siedziała sama w pijalni czekolady Wedla w największym centrum handlowym w mieście. Sala urządzona na letni ogródek z oszkloną ścianą wychodzącą na Dworzec Główny, przez który bez przerwy przewijali się kolejni ludzie. Miłe, najcichsze miejsce w tym budynku, gdzie patrząc przez szyby na maleńkich ludzi w dole czujesz, że jesteś w innym świecie, a to wszystko, co dzieje się poza tym pomieszczeniem nie dotyczy ciebie.
Spojrzała na zegarek. Jak zwykle przyszła za wcześnie, więc postanowiła czymś zająć czas i stłumić jakoś swe emocje, które sprawiały, że przy najcichszym kroku żołądek się kurczy, a serce podchodzi do gardła. Zamówiła gorącą czekoladę o wiśniowym smaku i odłożyła torebkę na stół. Nie była już zbyt młoda i nie należała do najpiękniejszych, od dawna nikt jej nie przytulił i nie szeptał czułych słów, co jeszcze bardziej rozbudzało jej pragnienie, by przytulić się do kogoś i poczuć się wreszcie bezpiecznie.
Za oknem ludzie pośpieszani wciąż goniącym ich czasem, bieg li chyba sami nie wiedząc gdzie, a sekundy wybijane na białej tafli zegara pogłębiały monotonność chwili. Utkwiła wzrok w przyniesionym przed chwilą przez kelnerkę pucharku czekolady przyozdobionym zieloną wisienką, zastanawiając się jaki on jest? Czy przyjdzie? I czy te dwie smarkule siedzące obok nie mogłyby wreszcie opuścić pijalni? Było tu zbyt tłoczno choć prócz niej i dwóch zatopionych w rozmowie nastolatek nikogo nie było. Zbyt gorąco choć słupek rtęci niewiele przekraczał wartość temperatury pokojowej. Zbyt cicho, wręcz irytująco cicho, choć gwar dochodzący z galerii wprost eksplodował w uszach.
- Przepraszam, czy Pani na mnie czeka?
Odwróciła twarz w kierunku mężczyzny wyglądającego na młodszego od niej. Nie był przystojny, choć wyglądał na sympatycznego.
Serce przyspieszyło nagle pod szarym żakietem. Strach, niepewność, podniecenie, entuzjazm nagle ustąpiły innemu uczuciowi. „Czy Pani na MNIE czeka?” Jak to „na mnie”? Czy naprawdę czuł się tak pewnie? Czy jej uczucia i oczekiwanie były aż tak widoczne? A nawet jeżeli tak, to jakie on miał prawo udowadniać jej jaka jest przewidywalna i oczywista?
Jeden impuls, nagły przypływ irytacji i...
- Nie, nie, nie... - Złapała kurczowo torebkę ściągając ją na kolana chcąc uściskiem palców pozbyć się wszystkiego co w niej tkwiło.
Spojrzał na nią z rozczarowaniem, może z iskrą żalu w oczach i wyszedł do sąsiedniej Sali, a ona po kilku chwilach wpatrywaniu się w pucharek czekolady, odłożyła zieloną wisienkę na biały talerzyk i opuściła pijalnię chcąc jak najszybciej zapomnieć o całym wydarzeniu, którego miała jeszcze długo żałować...
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 17.11.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(18): 12 gości i 6 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, zawsze