Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: nietoperz4
Imię: Asia
Skąd: coś koło prawego ucha słuchacza
O sobie: Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Napisanych prac:
- wiersze: 13
- proza: 17

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 114 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Morderstwo - dziś, wczoraj..." 21.06.2010
"Po drodze" 20.03.2011
"Smutek będzie zawsze" 20.12.2010
"Wszystko kiedyś mija" 05.11.2010
"Czy ty jesteś Ania?" 16.10.2010

Inne prace tego autora:
"Morderstwo - dziś, wczoraj..." 21.06.2010
"Przepraszam, czy mogę..." 24.11.2010
"Zbrodnia doskonała" 26.12.2010
"Za zakrętem narkotykowej..." 19.11.2010
"Czy ty jesteś Ania?" 16.10.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Zbrodnia doskonała

Zbrodnia doskonała musi być dopracowana do perfekcji, a każdy szczegół musi współgrać z innymi. Nic nie może zniszczyć owego planu. Każdy najdrobniejszy ślad musi być zatarty, bo dzięki temu nie ma dowodów, więc nie ma sprawcy. Jakkolwiek by nie myśleć, owa zbrodnia jest genialnym kunsztem, który wymyślić może tylko inteligentna osoba. Wbrew pozorom niektórych ludzi, nie jest to ‘gra’ psychopaty. Gdybyśmy to tak ujęli zmieszalibyśmy z błotem genialnego inżyniera, który poruszył wszystkie swoje trybiki w mózgu, by stworzyć absolutnie szatański plan. Owszem nie jest to plan na pochwałę od Boga, jednakże robota na miarę zastępcy samego diabła. Bo czyż tak perfidna zbrodnia, która do niczego nie prowadzi, stwarza przed naszymi oczyma osobę idealnie złą, która maskuje się przed nami? Część takich genialnych umysłów wtacza w swój plan również niebanalne elementy. Również i zakończenie żywota ofiary musi mieć zaskakujące zakończenie, które przez wieki będzie pamiętane, jako idealnie doskonała śmierć, czyli taka, którą tylko niektórzy mogą w stanie wykonać.


Oglądając wszystko z góry, każdy szczegół wydaje się prosty. Wykończony do perfekcji. Mój genialny umysł stworzył nareszcie coś idealnego. Coś, co każdy będzie wspominał z nutką podziwu i strachu w głosie.
Moją ofiarą była sekretarka. Banalna osoba, nic nieznacząca. Bo w moim planie ofiara ma być przypadkowa, a to właśnie wszystkie szczegóły mają być ważne. Jak choćby dźwięk drgającego ciała, na którym będę wykonywała swoje sadystyczne ‘zabawy’.


Godzina 13:30.
Moja ofiara weszła do pobliskiej restauracji na lunch. Obserwowałam ją z odpowiedniej odległości, tak, aby nie mogła mnie zauważyć, a ja by zbytnio nie podniecać się nadchodzącym wydarzeniem.

Godzina 13:54
Drzwi baru otworzyły się i sekretarka wyszła. Była niską blondynką w okularach. Obcisła marynarka podkreślała jej kobiece atuty, a średniej długości spódniczka dokończyła uwydatnianie jej kształtów. Miała na imię Mary. Zanotowałam sobie ten fakt w pamięci, by przez długie lata sycić swój język tym głębokim brzmieniem tak banalnego imienia.

Godzina 13:59
Mary właśnie weszła w wąską uliczkę, która dzieliła ją jedynie od miejsca pracy. Podążyłam za nią, cicho stąpając. Chciałam ją złapać z zaskoczenia. Tak, by nie widziała swojego oprawcy. Ona, głupiutka, nie słyszała moich kroków. Zresztą w ogóle nie zauważyła mnie. Szła tym swoim lekkim chodem, a ja śmiałam się w duchu, iż udało mi się wybrać na swoją ofiarę tak głupiego człowieka.

Godzina 14:08
Nie sądziłam, że wszystko pójdzie tak łatwo. Zakradając się za nią, trzymałam w rękach nieduży kij bejsbolowy, który miał za zadanie powalić dziewczynę, która zemdlałaby pod wpływem uderzenia. Lub, gdyby jednak to nie wypaliło, posłużyłabym się nim jako pomocą, gdyby Mary jednak nie zechciała zemdleć. Pomimo tego ona już na sam mój widok padła na ziemię, a przecież wyglądam jak każdy normalny człowiek. Cóż, pomogła mi szybciej wykonać zadanie, nawet bez użycia jakiegokolwiek narzędzia. No, przynajmniej na razie.

Godzina 14:56
Zawiozłam nieprzytomną sekretarkę do mojego domku poza miastem. Kobieta nawet gdyby się obudziła i postanowiła uciekać, absolutnie nie wiedziałaby, w którą stronę. Tym bardziej, gdy postanowiłam otoczyć swój dom labiryntem ogrodów, które sięgały około 15 metrów wzwyż. Położyłam ją na aksamitnej pościeli i przywiązałam do łóżka. Ta tandetna scena nie miała przypominać jakkolwiek erotycznej, a tylko po to, by unieruchomić ofiarę, która za zadanie miała uciec z tego pokoju. Tak więc zawiązałam niezbyt mocno jej nadgarstki i pozostawiłam ją, a sama udałam się do piwnic, by z monitorów obserwować całą zabawę.

Godzina 15:18
Mary obudziła się. Najpierw rozglądała się z przerażeniem na boki, a następnie zaczęła krzyczeć. Zaczęła swoją wiązankę słów od wzywania pomocy do przeklinania mojej boskiej osoby. Świetna scena do filmu, aż nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam zajadać popcorn.

Godzina 15:43
Kobieta oprzytomniała na moment i zaczęła szarpać więzy. Myślałam, że szybciej się odplącze, ale cóż… Przynajmniej się uwolniła, bo dziwnie by to wyglądało gdybym sama musiała tam iść i jej pomagać. Ciekawe czy wtedy uznała mnie za swojego wybawcę na białym koniu czy przebrzydłą postać rodem z horroru? Prawdopodobnie to drugie, bo przypadkowo mnie zobaczyła w bocznej uliczce i chyba zapamiętała moją twarz.

Godzina 16:02
Obserwowałam Mary z niepokojem. Myślałam, że kobieta wybiegnie natychmiast z tego pokoju, próbując się stąd wydostać, a ona tymczasem stoi na środku pokoju i rozgląda się dookoła. Jak to dobrze, ze sprytnie poukrywałem wszystkie kamery. Jeszcze by zauważyła, że ktoś się jej przygląda.

Godzina 16:18
Najbardziej zdumiewające było chyba tylko to, że zdjęła z siebie ubranie i zostając w samej bieliźnie wyszła z pokoju. Może domyśliła się, że ma umrzeć i wolała w ostatnich chwilach pochwalić się swoim ciałem albo po prostu umrzeć nie w stroju do pracy, której być może nienawidziła. W każdym bądź razie wyszła z pokoju, zamykając cichutko drzwi. Zabawnie było zobaczyć jej zdumioną twarz. Korytarz jak okiem sięgnął (według niej) nie miał końca. To oczywiście była sprawka mojego genialnego umysłu, który sprawił, że będzie o wiele ciekawiej.

Godzina 16:31
Mary stała przy drzwiach pokoju i chyba czekała aż wszystko się wyjaśni. Och, jaka głupiutka była! Przecież wiadomo było, że i tak zginie. Choć wolałabym bardziej efektownie.

Godzina 16:45
Kobieta w dalszym ciągu stała na swoim miejscu. Coś mi tu nie grało. Wyglądała, jakby zamieniła się w słup soli. Chyba czas pogonić myszkę…

Godzina 16:52
Nie sądziłam, że tak zareaguje na moje przyjście. Stała tam przy drzwiach jedynie mrugając i oddychając. Ja szłam ciężkim krokiem w jej stronę, dzierżąc za paskiem paręnaście noży. Mary spojrzała jedynie na mnie i ani drgnęła. Myślałam, że zacznie wrzeszczeć i uciekać, a ja swoim szaleńczym śmiechem jak z dennego horroru będę ją ścigać.
- Och, Mary. I co ja mam z tobą zrobić - odezwałam się na głos.
Nie odpowiedziała.
- Myślałam, że jesteś bardziej grzeczną dziewczynką…
Podeszłam do niej na parę kroków, a ona jak spłoszone zwierzę odsuwała się w tył, ale dzielnie patrząc w moje oczy.
- Będziesz uciekać czy od razu mam cię zadźgać?
Pokręciła głową.
- Myślałam, że inaczej się pobawimy. Szkoda. Pierwsza opcja byłaby zabawniejsza.
Błyskawicznym ruchem wyciągnęłam jeden z noży: ten bardziej ostry i krótszy, i skoczyłam w jej kierunku. Widać było, że dziewczyna nie zorientowała się, co zamierzam uczynić. Płynnym ruchem przecięłam skórę na jej policzku, a drugą ręką złapałam za jej wątłą szyję i przycisnęłam do ściany.
- Będziesz teraz uciekać?
Pokręciła głową.
Przyłożyłam nóż do jej gardła i nieco nacięłam skórę.
- A teraz?
- Nie - szepnęła.
Mocniej docisnęłam nóż, a z rany wylało się nieco krwi.
- A może teraz?
- Nie! - krzyknęła.
Złapałam ją za dłoń i i wykręciłam ją tak, że sekundę później słychać było trzask kości. Nadgarstek został złamany.


Godzina 17:12
Zostawiłam ją na podłodze, skomlącą i płaczącą z bólu. Wiedziałam, że jest z niej słabe chucherko. Nawet nie potrafi ugryźć się w język i zdusić maleńki ból. W sumie to dobrze, że aż tak reaguje, bo kiedyś przyjdzie pora na prawdziwe tortury… ech to będzie wtedy niewyobrażalna rozkosz.

Godzina 17:23
Przygotowałam wszystko, co było mi potrzebne do wszczęcia mojego planu w życie. Kiedy poszłam po Mary, czułam rosnącą uciechę i tak ogromne podniecenie, jakiego nigdy nie czułam, nawet podczas najwspanialszego seksu. Złapałam ją za krótkie blond loczki, a ona spazmatycznie łkając próbowała mi się wyrwać. Nadaremnie. Moja siła i sprawność była równie duża jak inteligencja. Bóg nie żałował mi niczego.

Godzina 17:32
Kiedy w końcu zaciągnęłam ją do jednego z pomieszczeń w piwnicy i przykułam ją łańcuchami do ściany jak w średniowiecznym lochu ona nadal wyła, choć już sama nie wiedziałam, z jakiego powodu. Czy z bólu? A może bezradności? Pomimo wszystko uwielbiałam ten dźwięk, był jak najwspanialsza muzyka na świecie.

Godzina 17:40
Wreszcie moje nerwy puściły, bo ileż można słuchać wrzasków tego skomlącego czegoś? Uderzyłam ją pięścią w twarz, łamiąc jej przy tym nos.
- Masz się zamknąć. Rozumiesz? Chyba, że chcesz, żebym ci kolejne kości połamała.
Uciszyła się natychmiast. Uśmiechnęłam się do niej złowieszczo, czując że to ja mam nad nią władzę.
- Teraz czas na prawdziwą zabawę - szepnęłam jej do ucha, napawając się miną jej twarzy.

Godzina śmierci
Starannie wszystko zaplanowałam, ale tak naprawdę nie mogłam oddać w całości wszystkich odczuć, jakie poczułam w trakcie mojej doskonałej zbrodni.
Na początek patrzyłam tylko na nią, bawiąc się ostrym jak brzytwa nożem. Uwielbiałam mówić na siebie Nożownik, jak w tym kiepskim filmie. Tyle, że ja byłam o wiele lepsza i… prawdziwa, a moja sprawność poruszania nożem była idealna. Tak jakbym została stworzona do użycia tej wspaniałej broni.
- Powiedz, Mary - zaczęłam. - Co teraz czujesz?
- Dlaczego to robisz? - zapytała.
- Zła odpowiedz.
Złapałam ją za nogę i wykręciłam ją tak, że kości trzasnęły, dając do zrozumienia, że właśnie się złamały. Sekretarka zawyła z bólu, a po jej policzkach pociekły łzy.
- Zacznijmy od nowa. Powiedz, czy myślałaś, że tak właśnie umrzesz?
- Nie - szepnęła.
- Głośniej.
- Nie! - krzyknęła.
- Już lepiej. Możemy kontynuować. Powiedz mi, moja droga, jak w takim razie myślałaś, że umrzesz?
- Nie wiem - rozpłakała się.
- Oj. Zmuszasz mnie bym robiła ci krzywdę.
Złapałam nóż i powoli zaczęłam odcinać jej palce u prawej stopy. Mary krzyczała z bólu. Próbowała mnie kopnąć, ale trzymałam mocno jej nogę.
- Niegrzeczna dziewczynka - powiedziałam.
Wzięłam ze stołu sól i zaczęłam posypywać jeszcze krwawiące rany.
- Proszę! Nie rób mi krzywdy. To boli! - krzyczała.
- Cii - uspokajałam ją, przykładając swój palec do jej ust.
Usiadłam na krześle, przy stole obserwując całą tę scenę. Mary leżała na podłodze przykuta do ściany. Z rany ciekła krew, a miejsce gdzie przed chwilą były kończyny, ziajały dziury. Palce leżały niedaleko niej, co wywołało dodatkowo u niej wymioty. Krew zmieszała się z rzygami. Czysta finezja.
- To teraz jak się uspokoiłaś, może odpowiedziałabyś na moje pytanie? - zaproponowałam.
- Nie pamiętam…
- Och. Dlaczego sobie to robisz?
Tym razem obcięłam palce u lewej stopy.
- Więc? - zapytałam.
- Myślałam, że umrę, jako stara babcia z książką w ręku przy trzaskającym kominku, a przy moich nogach będzie spał pies.
- Jaka rasa? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Może bernardyn?
- Dobry wybór - powiedziałam, oblizując krew z noża.
- Wypuścisz mnie?
- Och moja głupiutka Mary… Oczywiście, że nie.
Dalej gra tak samo się toczyła. Były pytania i padały odpowiedzi, za niektóre karałam za inne nie. Po kolei bawiłam się w sadystycznego nożownika. Najpierw poobcinałam jej palce u rąk, potem złamałam kolejny nadgarstek. Kolejnie w ruch poszedł naostrzony sekator, którym odcięłam jej jedno ucho. Kiedy ta mdlała i powoli umierała, dawałam jej narkotyk, który nie pozwalał jej ani zapomnieć o bólu ani umrzeć. Cierpiała katusze, a ja ciesząc się jak małe dziecko taplałam się w jej krwi…

Zbrodnia doskonała, wykonana perfekcyjnie. Uwielbiam swoją pracę.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 26.12.2010r.

1     

Groszek 28 12 2010 (19:33:46)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Jestem przerażona, może zbyt wiele we mnie wrażliwości, żebym była zdolna do przeżycia tego bez większych wzruszeń.
Opisałaś okropną sadystkę, która smakuje w cierpieniu innych i jestem naprawdę poruszona, mam nadzieję, że nie pochwalasz czegoś takiego, tylko chciałaś się wczuć, wejść w umysł takiej osoby, dowiedzieć dlatego postępuje tak, a nie inaczej.
Technicznie błędów jest niewiele, chociaż znalazłam kilka fragmentów, gdzie mam zastrzeżenia. Podam trzy przykłady:
"Wbrew pozorom niektórych ludzi, nie jest to ‘gra’ psychopaty." - to "niektórych ludzi" mi tu nie pasuje, ale bez tego byłoby dobrze.
"Obserwowałam ją z odpowiedniej odległości, tak, aby nie mogła mnie zauważyć, a ja by zbytnio nie podniecać się nadchodzącym wydarzeniem." - przytaczam ten fragment, bo nie wiedziałam jak go poprawić, żeby było dobrze. Myślę, że po przeczytaniu tego już wiesz, o co chodzi, więc nie będę się rozwodzić. Ogólnie chodzi o składnię.
"Lub, gdyby jednak to nie wypaliło, posłużyłabym się nim jako pomocą, gdyby Mary jednak nie zechciała zemdleć." - to zdanie jest potwornie niespójne i jest tu dużo powtórzeń.
Całość jest raczej płynna i podejrzewam, że byłaby dla mnie ciekawa, gdyby nie to, że czułam obrzydzenie do głównej bohaterki.


Groszek 27 12 2010 (13:53:11)

Poprawiłam to :)

nietoperz4 26 12 2010 (23:06:39)

Weszłam na poczekalnię i zajrzałam do swojego tekstu i ujrzałam jedną literówkę...

"Godzina 13:30.
Moja ofiara wyszła do pobliskiej restauracji na lunch."

Tu miało być:
"Godzina 13:30.
Moja ofiara weszła do pobliskiej restauracji na lunch."

Przepraszam za ten błąd jak i za inne błędy.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(20): 13 gości i 7 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Ell003, zawsze

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl