Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Kamil M. Jaszczak
Imię: Kamil
Skąd: Bytom
O sobie: Nie lekceważ drobnostek, ponieważ od drobnostek zależy doskonałość a doskonałość nie jest drobnostką.
Napisanych prac:
- nowości: 58
- wiersze: 10
- recenzje: 17
- artykuły: 1
- wywiady: 1
- proza: 17

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 332 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Normalny Człowiek..." 04.05.2010
"Ulotne marzenie Normalnego..." 04.05.2010
"Nieładny nieład myślowy." 27.11.2009
"Bezczas" 14.12.2009
"Esencja - 1" 01.02.2010

Inne prace tego autora:
"Esencja - IV" 02.10.2010
"Requiem nieśmiertelnych" 01.06.2009
"Więźniowie czasu" 15.01.2009
"Esencja - 1" 01.02.2010
"Nieładny nieład myślowy." 27.11.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Zakamarki, część 1.

Za oknem Kamila padał ulewny deszcz. Gromkie strumienie wody, jednomyślnie kierowały się ku najbliższym kratkom ściekowym. Cienie przechodniów przemykały między ulicami, tak szybko na ile tylko było to możliwe. Drżeli też, by nie zbliżyć się zanadto do krawędzi chodnika i nie zostać "obsmarowanym” przez podróżujący akurat tędy pojazd. Każda z tych czarnych kropek chciała, jedynie dojść czym prędzej do własnego domu, rzucić zmoczony płaszcz w kąt łazienki oraz odstawić pstrokate parasole w nadziei, że nie prędko przyjdzie im użyć ich ponownie.
Kamil tymczasem, wciąż chaotycznie studiował schemat blokowy mikroprocesora i rejestry dostępne programowo. Studiował już na pierwszym roku informatykę z czego był niezwykle dumny i usatysfakcjonowany. Niewielu osobom udawało dostać się na ten kierunek zaraz po ukończeniu technikum. On miał to szczęście.
Nad notatkami, które przepisywał po "chorobie”, ślęczał już dobrych kilka godzin. Do jego głowy trafiały jednak tylko zdania, które mógł sobie wytłumaczyć na chłopski rozum.
"Licznik rozkazów zawiera adres komórki pamięci, w której przechowywany jest kod rozkazu przeznaczony do…”. Chociaż czytał dalej, próbując się skupić, nic nie chciało pozostać w jego mózgu na dłużej niż piętnaście sekund.
Było to cholernie upierdliwe. A przynajmniej tak uważał.
W końcu po kilkunastu minutach syzyfowej pracy, wstał z fotela, zebrał wszystkie leżące na szklanym stole papiery i ułożył je według kolejności w swoim neseserze. Odłożył go na miejsce obok fotela i postanowił odpocząć… tylko chwilkę. Podszedł do stojącej pod oknem kanapy, poprawił jaśki i mruknął:
- na dziś koniec, jestem przemęczony.
Po kilku chwilach fantazjował już o zostaniu programistą, o znalezieniu idealnej dziewczyny, o pieniądzach i o wszystkich rzeczach jakie w dzisiejszym świecie znajdują się w kręgu zainteresowania studentów. W końcu ten cudowny obraz zniknął, a zamiast niego przed Kamilem zaczął rysować się dziwny świat. Słońce gwałtownie się zapadło, ptaki na drzewach zamieniły się w kiry delikatnie opadające na ziemię, spod powierzchni której wydobywały się kamienne nagrobki i gotyckie (jak mu się wydawało) rzeźbienia. Niedługo potem, zatopił się w półmroku otaczającej go przestrzeni. Zauważył jedynie, jak w jego kierunku, niczym dym sunie czarniejszy od wszystkiego co tu zobaczył obłok.
Przerażony młodzieniec, próbował uciekać, jednak biegł na tyle wolno, iż nie miał najmniejszych szans zgubić to dziwne zjawisko.
Dogoniło go. Poczuł na swoim przedramieniu lodowaty chłód. Odwrócił się, a wtedy cień przemówił głębokim, dobitnym i poruszającym serce głosem.
-Azu, harr nji Kan to Seri! Mar saka er meji. Azu, harr nji Kan to Voil! Cata me! Cata! - po czym Kamil usłyszał jeszcze groźniejszy syk, serce biło mu niemiłosiernie. Miał nieodparte wrażenie, że ta istota – jak wolał "to” nazywać – czegoś od niego oczekuje. Jakby miał coś, co nie jest jego własnością. Przeszukując resztkami sił pamięć, próbował przypomnieć sobie, czy ma coś takiego. Niczego jednak nie był pewien. Chłód na jego ramieniu już prawie miażdżył mu kość, co było bardzo dziwne, nigdy wcześniej nie doznał takiego uczucia. W myślach spisywał już testament, gdy nie oczekiwanie, w zdenerwowaniu odważył się odpowiedzieć:
- Czego do diabła chcesz, ty maszkaro?! – rzucił jej prosto w twarz i szarpnął ramieniem na tyle mocno by poczuć jak chłód staje się słabszy.
Dziwna istota nie odpowiedział. Wzmocniła jedynie swój uścisk, dając Kamilowi do zrozumienia, że nie ma zamiaru czekać w nieskończoność na swoją własność.
- Ja tego nie mam! I nie wiem nawet o co ci chodzi! Zabieraj to… to czym właściwie mnie trzymasz i spadaj stąd! – wybuchnął po raz drugi na tyle głośno, że aż zastanowił się skąd u niego tyle odwagi. Nigdy przecież nawet nie chciał wdawać się w bójki, a teraz? Teraz był gotowy walczyć.
Cienka nić obłoku niczym ręka posunęła w kierunku głowy młodzieńca, by go dotknąć. I dotknęła. Obraz zmienił się ponownie. Tym razem, jednak znajdował się na jakiejś plaży. Rozejrzał się dokoła, po prawej morze uderzało o falochrony.
Czyli to musi, albo musiało dziać się niedawno – pomyślał. I nim zdążył sformułować następną myśl zobaczył dwie postaci przed sobą.
Szlochającą kobietę, stojącą po pas w wodzie i mężczyznę, który próbuje z nią porozmawiać.
- Kasiu proszę cię posłuchaj mnie chociaż – powtarzał.
- Niby dlaczego? Ty wstrętny morderco. Jak mogłeś?! – wykrzyczała kobieta i zaniosła się na powrót szlochem.
- Nie, ja… ja naprawdę nic mu nie zrobiłem. To był tylko, do diabła, nieszczęśliwy wypadek. Przyrzekam, że nic mu nie zrobiłem.
-Ty i te twoje czary… zawsze byłeś nimi zafascynowany. A ja nigdy w te brednie nie wierzyłam, dopóki nie zabiłeś Darka, a teraz… teraz jest za późno!! – wykrzyczała resztkami sił i prawie wpadła do wody. Dobry refleks mężczyzny ocalił jej życie. Następnie wziął ją na ręce i wyniósł z wody, w miejscu gdzie jeszcze przed chwilą stali pojawił się tajemniczy błysk, a Kamil znów wrócił na upiorne cmentarzysko.
Duch następnie powiedział w zrozumiałym dla niego języku:
- Czy teraz rozumiesz?



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 17.01.2009r.

1     

Anonimka1826 17 01 2009 (18:19:02)

Hm, rzeczywiście dziwne... Trochę chaotyczne przejścia, ale możliwe, ze to efekt celowy. Zaciekawiło. Również czekam na kolejną część. I zostawiam 4.

MGryglicki 17 01 2009 (17:54:53)

dziwne to to. Tym niemniej czekam na ciąg dalszy.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(15): 9 gości i 6 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Ell003

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl