Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Leszno
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- artykuły: 1
- proza: 72

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 307 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - LV" 08.11.2011
"Szukając ducha rocka - XLVII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLII" 01.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXXVII" 01.07.2011

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XLIII" 24.08.2011
"Séirios - prolog" 31.12.2011
"Szukając ducha rocka - XXIV" 09.10.2010
"Szukając ducha rocka - XXXII" 03.06.2011
"Szukając ducha rocka - LIX" 21.02.2012

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Zagubiony myśliwy - I

"Sometimes I think I'm scared
Sometimes I know
I feel like making love
Sometimes I don't
I feel like letting go
Maybe not
I feel like giving up
Is all we got.."


Światła neonów rozświetlonego miasta leniwie przebijały się przez czarne zasłony. Nigdy nie myślałam, że wyląduję tutaj z tym facetem. Chłopak leżał, niemal bezwstydnie rozwalony, na dużym łóżku. Miałam w planach wymknięcie się tuż po szybkim numerku, zgarniając po drodze, co ciekawsze zdobycze. Niestety każda moja próba kończyła się przygnieceniem mnie przez jego ramię. Albo, co gorsze, przytuleniem się do moich piersi i beztroskim chrapaniem, które doprowadzało mnie do rozpaczliwej bezsenności. Zdobyłam się na odwagę i znów spróbowałam ucieczki. Teraz, gdy leżał tak… przestrzennie, powinno mi się udać. Cichutko i najdelikatniej jak umiałam, wyślizgnęłam się spod czerwonej satynowej pościeli. Byłam niemal pewna, że był nieco zboczony na tym punkcie. Choć uprawiał ze mną seks po mistrzowsku, byłam pod wrażeniem.

Naga zbierałam swoje ciuchy z podłogi. Na samo wspomnienie tego, co się tu stało zaczęłam się rumienić. A nie należałam do osób wstydliwych. Czułam gęsią skórkę na całym ciele. Nie było zbyt ciepło, pewnie zapomniał włączyć klimatyzację. Widziałam ją przecież w korytarzu. Zdążyłam wciągnąć na siebie jedynie bieliznę, gdy poczułam jego wzrok. „Cholera jasna…”

- Wybierasz się dokądś? – jego niski głos zawibrował w pokoju. Odwróciłam się pospiesznie. „Jak zdołał mnie zaskoczyć?” Szukałam wymówki, nie mogłam dać po sobie poznać, że panikuje. Uniósł wyzywająco brwi w ironicznym geście.

"Sometimes is all the time
And never means maybe
Sometimes is all the time
Maybe

And I'm moving on
And I'm moving on (Sometimes I feel alone)"


- Chciałam zejść na dół po whisky. Skończyło się… - podniosłam pustą butelkę, która walała się pod moimi stopami. Potarłam jedną o drugą, czując chłód bijący od kamiennej posadzki. „Kto na Boga wykłada sypialnie kamieniem?!” Uśmiechnął się połową ust. Niemal jęknęłam – był jednym z najbardziej pociągających mężczyzn, jakich znałam. Mógł się z nim równać jedynie pewien afroamerykanin, którego poznałam w Californii i niesamowity „nieznajomy” z Europy – pół Fin, pół Węgier. Niezwykle seksowne połączenie… Rozmarzyłam się na chwilę.

- Wystarczyło poprosić, mała – wyszperał z szafki kolejną butelkę. Przeklinałam się w duchu, że nie udała mi się ucieczka. Takie życie wiodłam. Nie zostawałam w jednym miejscu dłużej niż kilka dni. Zazwyczaj była to jedna noc, dzięki uprzejmości tutejszych facetów. Zupełnie nie rozumiałam ich ciągłego nienasycenia. Chociaż nie, w sumie rozumiałam…

- Nie chciałam cię budzić… - zabrałam z jego dłoni nową przyjaciółkę, która mogła mnie pocieszyć w tej wyjątkowo niekomfortowej sytuacji. Naprawdę zazgrzytałabym zębami, gdybym nie bała się o mój wizerunek. Rozsiadłam się obok niego na pościeli, siłując się przez chwilę z nakrętką. Usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki – wyjątkowo pięknej ballady rockowej. Płyta znowu zaczęła się od nowa.

Poczułam pocałunek między łopatkami. Potem na karku i szyi. Przytuliłam się do jego głowy. Nie miałam pojęcia, co mi odbiło, żeby w końcu mu ulec. Musiałam mieć jakieś zaćmienie racjonalnego myślenia… Spotykałam go już nie raz, w różnych częściach świata. Zdarzyło mi się nawet z nim pracować. Niechętnie omijam ten rozdział mojego życia. Było ekscytujące i ciekawe, ale cenę za te przyjemności płacę do dzisiaj – ukrywając się od kilku lat. Krótko i na temat? Zaczynałam jako drobna złodziejka, potem zrobiło się głośno o moich umiejętnościach zapadania się pod ziemię i niepozostawianiu śladów. I tak od zlecenia do zlecenia, nie tylko wkopałam się w kradzieże dzieł sztuki i biżuterii, ale także w morderstwa. W wieku dwudziestu trzech lat miałam świat w garści i mogłam z nim robić, co mi się podobało. Byłam elitą w tym zawodzie. Potem coś poszło nie tak, musiałam wycofać się z tego półświatka na jakiś czas. Ale on ciągle do mnie wracał i wracał. Czasami podejmowałam się mało ryzykownych zadań, ot tak, dla zabicia czasu i poćwiczenia. Moje konto bankowe było tak duże, że spokojnie mogłabym sobie kupić małą wyspę na końcu świata i żyć do cholernej emerytury.

Położyłam się, odstawiając trunek na ziemię. Chłopak patrzył na mnie z wyczekiwaniem. Zastanawiałam się nawet nad stabilizacją, znalezieniem sobie kogoś bliskiego, kto mógłby przy mnie być. Tak po prostu. Przez chwilę podziwiałam jego niecodzienny urok – nigdy w życiu nie spotkałam się z takim połączeniem. Błękitne oczy okolone niemal czarnymi rzęsami. Przyciągały uwagę z drugiego końca pokoju. Były hipnotyzujące. Wplotłam palce w tego nieco przydługie włosy. Bawiłam się nimi. Znudzony, jęknął i przewrócił się na plecy. Uśmiechnęłam się zwycięsko. Jeszcze pamiętałam jak wywołać jego irytację.

"When you look you see right through me
Cut the rope, fell to my knees
Fallen, broken every single time

Always keep me under finger
That's the spot where you would (sue) me
But I see sometime pleasure in my mind..."


- Będziemy się teraz migdalić jak para nastolatków na pierwszej randce? – nie był zły, raczej czekał na którąś z moich gier. Położyłam się na nim wygodnie, brodę układając na małej piramidzie złożonej z mojej dłoni i jego klatki piersiowej. Na tak umięśnionym ciele mogłabym leżeć co noc.

- Tak – odpowiedziałam mu radośnie. Musiałam jakoś odwrócić jego uwagę od mojej małej wpadki. Nie urodził się wczoraj – złodziej nie oszuka złodzieja. Jęknął, udając rozpacz. Był na swój sposób zabawny. Mało kto zgadłby, kim tak naprawdę jest. A był okrutny i bezwzględnym mordercą. Podejmował się zawsze najniebezpieczniejszych zleceń i zawsze wychodził obronną ręką z każdego nalotu na jego liczne kryjówki. Sprytny sukinsyn…

Musnęłam ustami jego skórę na mostku. Jego wzrok zapłonął. W duszy uśmiechnęłam się zwycięsko. Sturlałam się z niego i wyszłam do łazienki, zalotnie kręcąc biodrami. Odprowadził mnie spojrzeniem, niemal molestując mnie wzrokiem. Zamknęłam drzwi z cichym westchnieniem. Nie miałam już ochoty na pogrywanie sobie z nim. Zawsze mnie męczył – był taki piękny i idealny ze swoim stylem życia. Klasyczny przykład złoczyńcy-celebryty. Rozejrzałam się po bogato urządzonym pomieszczeniu. Wszystko ociekało złotem i elegancją. Poczułam się nieswojo z moimi niezbyt szlachetnymi korzeniami. W przeciwieństwie do niego – on był arystokratą. Wybrał taką, a nie inną drogę zawodową na przekór swojej rodzinie. Obmyłam twarz wodą, przypatrując się kobiecie, która patrzyła na mnie z lustra. Dawno jej nie widziałam, poza tym nigdy nie przyzwyczaiłam się do mojego dorosłego wyglądu. Ogniście rude włosy sterczały na wszystkie strony, szykownie obcięte po ostatnim skoku. Najbardziej irytujące w byciu mordercą? Ciągłe zmienianie wizerunku. Zauważyłam otwarte okno. Niezłe wyjście, ale niezbyt genialny pomysł, jeśli przypomnisz sobie, że jesteś na ostatnim piętrze najwyższego drapacza chmur w mieście. Westchnęłam i wróciłam do pokoju.

"When you seek me you destroy me
Rip my mind and smell the poppy's
Fallen blood in every single time

Always keep me under finger
That's the spot where you might linger
But I see sometime the pleasure in my mind..."


Moje serce zabiło szybciej, kiedy zobaczyłam jak majstruje przy odtwarzaczu, ubrany jedynie w bokserki. Mocno zarysowane mięśnie na plecach, szczupłe, ale zabójczo sprawne nogi. Umięśnione ramiona i duże dłonie przyprawiłyby każdą kobietę o natychmiastowy ślinotok. Założyłam szlafrok z jedwabiu, który leżał porzucony na fotelu. Przytuliłam się do jego pleców, splatając dłonie na brzuchu. Lekko odwrócił głowę, uśmiechając się. Umieścił kompakt na metalowej płytce i zamknął pokrywę. Z urządzenia popłynęły delikatne dźwięki gitary i saksofonu. Znałam tą piosenkę i bardzo zdziwiłam się, że ją lubi. Odwrócił się do mnie przodem i przytulił. Teraz byłam już kompletnie zdezorientowana – nigdy nie był czuły. Namiętny owszem, ale nie delikatny. Jeśli wierzyć relacjom jego licznych kochanek, był oschły, kiedy dostał czego chciał. Tylko nielicznych nie wyrzucał z łóżka i serca od razu po pierwszej nocy. Najdłuższy związek trwał bodajże tydzień – rekordzistka.

Położył brodę na mojej głowie. Ciepło, jakie od niego biło, niemal mnie nie otumaniło. Wszystkie moje problemy i smutki dopadły mnie z całą siłą. Nie był to odpowiedni moment, nakazałam sobie nie płakać.

- Nie martw się tym. Tutejsza policja nie jest tak błyskotliwa, żeby skojarzyć cię z tym skokiem. Te maminsynki nie wychylają się dalej niż za pudełko z ciastkami. Nie chcą zwrócić uwagi federalnych, bo mieliby roboty na rok. A oni nie lubią pracować – czułam jak się uśmiecha. Dobiła mnie prawdziwość tej sceny – najniebezpieczniejszy morderca na globie pociesza zgasłą gwiazdę tego fachu, która z podkulonym ogonem ucieka przed psami. Jestem żałosna… Gwałtownie oderwałam się od jego ciała. Podeszłam do okna. Zamyśliłam się, patrząc na panoramę tego miasta. Kiedyś było mi tak bliskie jak dom. Teraz przeklinałam wiedzę, jaką tu zdobyłam. Na nic mi teraz wszystkie kryjówki, skróty i rozkłady ulic oraz informatorów. Nie zostawił mnie na długo z troskami. Odezwał się egoistyczny dupek, który na dobre zadomowił się w jego umyśle. Całował mnie zaczepnie po szyi. Nie chciałam tu teraz być. Musiałam wyprzeć się wszystkiego, co kochałam. Opuścić najbliższe sercu miejsca. Zaprzedałam się piekłu…

Strąciłam jego usta niecierpliwie. Tylko po to, by całować go jeszcze bardziej namiętnie. Byłam zniecierpliwiona i spragniona zatracenia. Odkąd rzuciłam twarde narkotyki, musiałam znaleźć jakieś wypełniacze. Chłopak spadł mi niemal z nieba. Rzucił mnie na łóżko…

"It's just the little things
You used to see
Am I still that man who makes you who you want to be

I never noticed
How lovely were the aliens
Lovely were the aliens
I never noticed
Lovely were the aliens..."



        Dedykacja: wszystkim nieudanym wierszom, to z ich okruchów powstała nowa historia. i słonecznym spacerom, które zmęczyły mnie niczym miesiąc męczarni szkolnych. mam nadzieję, że jeszcze się nie stoczyłam...

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 18.08.2011r.

1     

Ironiczna 19 08 2011 (18:58:02)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Wstałam dzisiaj o szóstej i coś mnie tknęło: włączę sobie wpmt.pl I tak jakoś trafiłam na twoje opowiadanie. Potem, siedząc w poczekalni w Prokocimiu, myślałam sobie, jednocześnie wiedząc, że czuję w tym coś znajomego. Tylko cząstkę...
Mówiąc inaczej, jeden z tych tematów, które lubię.
Dlaczego czytając to opowiadanie, ciągle jako tą bohaterkę widzę Lisbeth Salander? Nie mogę, no po prostu nie mogę się uwolnić od tego skojarzenia. Czy dlatego, że Lisbeth też uciekała? Że w końcu ukradła pieniądze gangstera, po czym zakochała się w swoim byłym współpracowniku.
Wiem, że oba te teksty bardzo się różnią, ale ja lubię sobie utożsamiać różnych bohaterów z innymi. Nazwałabym to zboczeniem. ;)
Skupmy się jednak na tekście, zamiast snuć kolejne porównania. Opisujesz życie złodziejki, kobiety obeznanej w swoim fachu, która, przynajmniej chwilowo, jest na dnie. Spędza noc z kolegą po fachu, z jedną różnicą - on jest arystokratą, ona ma pochodzenie niższego stopnia.
Rankiem chce się wymknąć, ale mężczyzna jest bardzo czujny. Czytając o jego objawach uśmiech sam wpływa mi na twarz. Mam to samo. Wystarczy, że usłyszę szelest, już otwieram oczy i znowu nie mogę spać. Przewrażliwienie i nerwowość. ;)
Dziewczyna nie chce się poddawać jego urokowi, urodzie, jednak marnie jej to idzie. Mężczyzna bardzo na nią działa i to w stopniu oszałamiającym.
Znalazłam tylko dwie literówki, ani jednego błędu więcej. Wydaje mi się, że pod względem technicznym doszłaś już do perfekcji. Muszę przyznać, że ci zazdroszczę. ;)
Mam jeszcze tylko jedno pytanie: co z moją Ann? ;)
Piąteczka.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7853 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46575 | Użytkownicy: 3566
Online(17): 11 gości i 6 zarejestrowanych: Salem_de_Lincourt, Dawied, Fał, Pawlak, Wojtex81, Ell003

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl