Pseudonim: soban84
O sobie: Welcome to the new age !
Napisanych prac:
- proza: 9

Średnia ocen: 4.8
Użytkownik uzyskał: 44 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kroniki Ligi..." 15.10.2013
"Zaciemnienie- II" 22.11.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 01.10.2013

Inne prace tego autora:
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 15.10.2013
"Zaciemnienie- II" 22.11.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Zaciemnienie- I" 31.10.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Zaciemnienie- III

Nic z tego nie będzie, widziała to wyraźnie - ręka wodząca po jej nagim ciele była pozbawiona pasji, pocałunki krótkie i zwierzęce, a sam stosunek wymuszony. Nie miała na to ochoty. Był jedynym mężczyzną, z którym nie potrafiła zrobić tego na siłę. Zacisnęła zęby i poddała się jego woli, była profesjonalistką. Po jakichś dziesięciu minutach jego ruchy ustały. Wyszedł z niej, po czym pocałował delikatnie. Zdał sobie sprawę, że nie da rady wyładować napięcia w ten sposób. - Przepraszam cię, skarbie. Miałem wyjątkowo stresujący wieczór - dodał zmieszany. Wiedziała, że w normalnej sytuacji jego ego nie pozwoliłoby na coś takiego. - Rozumiem, Jim – odpowiedziała. - Obawiam się, że nie - westchnął ciężko. - Chcę, żebyś coś dla mnie zrobiła – powiedział cicho. - Co takiego? - „Zaczęło się”, pomyślała. - Pakuj się, masz wrócić na Ziemię. Spojrzała na niego spod przymrużonych oczu. - Dobrze wiesz, że nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do powrotu - wycedziła. - Na Ziemię, Wenus, Tytana, nawet na cholernego Plutona, byle z dala od Marsa – warknął, machając rozdrażniony ręką. - Nigdy nie waż mi się rozkazywać, Jim – wysyczała. Złość odpłynęła z niego w jednej chwili. - Przepraszam, masz rację. Przepraszam, Lucy. Usłyszała autentyczny żal w jego słowach, troskę, a może nawet głębsze uczucie? Sama nie była pewna, w każdym razie to było więcej niż mogła znieść. Nie na to się pisała, przyjmując to zlecenie. Postanowiła zakończyć tę maskaradę. - Po prostu niedługo na Marsie zrobi się bardzo nieprzyjemnie i niebezpiecznie... - Wiem – przerwała mu. - Nie, nic nie wiesz. Będąc w pobliżu mnie, możesz zostać wplątana w coś naprawdę groźnego... - Wiem - powtórzyła, tym razem nieco głośniej. - Nie, Lucy. Nic nie wiesz - znów zaczął się irytować. - Jim, wiem o inwazji – wyszeptała, odwracając głowę. To wyznanie go zamurowało. Gdyby nie powaga sytuacji, wyraz jego twarzy można by uznać za wręcz komiczny. - Skąd? - zapytał, zrywając się z łóżka. Odpowiedzią była cisza. Kobieta odwróciła wzrok, nie mogąc wydusić z siebie słowa. Czekała, aż sam zrozumie. Nie trwało to długo, słyszała przyspieszony oddech, głośne bicie serca. Oczami wyobraźni widziała wyraz jego twarzy i oskarżycielski wzrok wbity w tył jej głowy. - Ty, ty … - Kurwo? Tak, jestem kurwą, zawsze byłam i zawsze będę. Widać taki mój kurewski los - powiedziała, powstrzymując się od szlochu. - Pracujesz dla Kowalskiego? Jak długo? - Kowalski? Tak ci się przedstawił? Nie daj się zwieść, ten człowiek nie ma imienia. A co do reszty, od pierwszego dnia, od pierwszej sekundy, gdy moje oczy ujrzały marsjańskie niebo. Zebrała na tyle odwagi, by móc odwrócić się i spojrzeć mu w oczy. Oczekiwała złości i pogardy, zamiast tego ujrzała coś innego. Ból i zdradę. Na to nie była gotowa. Rozpłakała się, nie próbował jej przytulać, pocieszać ani dotykać. Zawsze wiedział, jak się w stosunku do niej zachować. Teraz jednak to jedynie bardziej rozpaliło jej gniew. - Nie widzisz, że on cię wykorzystuje? To akurat prawie ją rozśmieszyło. - Jim, nie zapominaj, z kim rozmawiasz. W moim fachu zawsze ktoś kogoś wykorzystuje. Uważasz się może za lepszego? Przypomnij sobie, dlaczego mnie zatrudniłeś. Z litości ze względu na moją inteligencję? Bo z pewnością nie miało to nic wspólnego z moją rudą kitą i ładnymi cyckami. Chciał zaprotestować, ale zdał sobie sprawę, że miała rację. - Nigdy nawet nie zapytałeś, jak się tu znalazłam, ani dlaczego robię to, co robię. Wiadomo, klienci od czasu do czasu o to pytają i każdy dostaje inną odpowiedź. Ale ty... Ty byłbyś tym jedynym, który poznałby prawdę. - Wisienko. - Co? - odburknęła. - Opowiedz mi proszę, jak trafiłaś na Marsa. - Serio, chcesz odstawić teraz ten teatrzyk, Jim? Myślisz, że wyznanie w tym momencie cokolwiek zmieni lub naprawi? - Przeceniasz mnie, moja droga. Chciałem wiedzieć, zawsze mnie to dręczyło. Ale bałem się odpowiedzi i twojej reakcji. Czułem, że łączy nas coś więcej i do teraz mi to wystarczało. Chcę znać prawdę, całą prawdę. - Innym razem odstawimy tę szopkę. Czas na mnie. - Zostań jeszcze. Uśmiechnęła się smutno. Ślady łez zaczęły zmywać tani makijaż. - Mężczyźni płacą kobiecie nie po to, żeby została, ale po to, żeby po fakcie odeszła. A ty masz przed sobą całą nieprzespaną noc na przemyślenia. - To nie tak … - Chciał zaprotestować, ale dalszą część odpowiedzi przerwał mu namiętny pocałunek jej miękkich warg. - Wiem, Jim. Lecz naprawdę masz sporo do przetrawienia, a "my" możemy poczekać. Wiedz jedynie, że oni cię potrzebują, a ja nie mam zamiaru opuszczać Marsa. Pozbierała swoje rzeczy z podłogi, po czym opuściła pokój. Żadne z nich nie spało tej nocy. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz odwiedził restaurację. Spotkanie w miejscu publicznym nie przystawało personie o jego znaczeniu. W tej konkretniej sprawie był jednak gotowy na wyjątek. Teren obstawiali jego ludzie, wszystkie kamery i urządzenia cyfrowe zostały poddane pod kontrolę podległej mu sekcji. Noszona maska holograficzna, dostarczona zarówno jemu, jak i kontaktowi, uniemożliwiała jakąkolwiek identyfikację. Dlatego postanowił czerpać z tej chwili ciszy i spokoju tyle, ile się da. Lokal urządzony był na modłę rzymską. Pomimo sukcesów tereformacyjnych, drewno wciąż pozostawało na Marsie materiałem luksusowym. Nie brakowało tu za to kamienia. Ściany zdobiły wyrzeźbione wizerunki i sceny z czasów antycznych. A całość dopełniały sztuczne imitacje naturalnych tkanin. Wyjątek stanowiły loże dla VIP-ów. Kamienne alkowy zaprojektowane na wzór lektyk, ozdobione zostały prawdziwym importowanym jedwabiem. Korciło go, by odbyć to spotkanie w jednej z nich. Uznał to jednak za zbyt ostentacyjny kaprys. Czuł się tu prawie jak na Ziemi. "Prawie" stanowiło tu istotne słowo. Niemal dopijał drinka, gdy dano mu sygnał, że nadchodzi jego kontakt. Z cyfrowego menu zamówił kawę. Nadeszła niemal w tej samej chwili co obsługa lokalu. - Kawa dla pana - powiedział kelner. - Zamówiłem to dla tej pani - odpowiedział, wskazując palcem na swojego gościa. - Najmocniej przepraszam - odrzekł, stawiając przed nią filiżankę z talerzykiem i dwoma plastikowymi opakowaniami cukru. Usiadła, wbijając spojrzenie w parujące naczynie. Wiedział, czego będzie dotyczyła ta rozmowa, nie miał jednak zamiaru jej niczego ułatwiać. - Spóźniłaś się - zaczął oschle. - Wiem – odpowiedziała mu tym samym tonem. - A czy wiesz, że cię śledzono? To wyrwało ją z letargu, wpojone doświadczenie zabroniło jej odruchowego rozglądania się, niemniej spięło ją to w widoczny sposób. - Spokojnie, to tylko on. Bez rezerwacji tu nie wejdzie, a wątpię, by chciał robić scenę - odrzekł, po czym dopił ostatni łyk ze stojącej przed nim szklanki. - Może to i nawet dobrze, że dałaś się podejść. Przynajmniej nie nabierze podejrzeń co do tego, kim naprawdę jesteś. - Skąd wiesz, że już mu nie powiedziałam? Spojrzał na nią niczym wyrozumiały nauczyciel na wyjątkowo topornego wychowanka. - Podsłuchiwałeś? Holograficzna maska ładnej brunetki zachowała kamienny wraz twarzy, jednak ton głosu pozwolił mu sobie wyobrazić solidne rumieńce, jakie wykwitły na jej naturalnie piegowatej twarzy. - W jego przypadku nie mogę sobie pozwolić na niedociągnięcia - odparł krótko. - Więc wiesz, czemu tu jestem. Oczywiście, że się domyślał. Trwał w konsekwentnym postanowieniu nieułatwiania jej zadania. - Telepatia, o ile mi wiadomo, nie istnieje. - Chcę odejść. Przez chwilę wiercił ją przenikliwie oczami, po czym westchną teatralnie i odparł lekko żartobliwym tonem. - Biorąc pod uwagę to, co ma nadjeść, dziwny czas i jeszcze dziwniejsze miejsce wybrałaś sobie na emeryturę. - To nie jest zabawne - fuknęła. - A kto tu żartuje? - odpowiedział tym razem już poważnym tonem. - Nie mam zamiaru odwracać się od sprawy. Ale nie potrafię już dłużej robić tego - ostatni wyraz niemal wysyczała. - Jesteś w tym dobra. - Nie do tego mnie szkolono. Poza tym nie mogę, a konkretniej - po nim już więcej nie potrafię. Spodziewał się tego, przydzielając jej to zadanie. Ich profile były zbyt zbieżne. Żal mu było tracić dobrego rekrutatora. Niestety, werbunek Jima Brauna pozostawał kluczowy dla jego planów. Sądząc po reakcji ich obydwojga, akcję można uznać za udaną. W dodatku doświadczenie Lucy z pracy dla irlandzkich rewolucjonistów najprawdopodobniej okaże się przydatne na alternatywnych stanowiskach. Niestety, siłę jej dedykacji zweryfikuje jedynie czas. I wyniki z następnego zadania. - W porządku - odparł po dłuższej chwili. - Tak po prostu? - zapytała lekko zdziwiona. - Nie. Mam dla ciebie ostatnie zlecenie. - Do diabła, powiedziałam ci już, że nie mam zamiaru tego robić. Zimne spojrzenie holograficznej maski szybko ostudziło jej temperament. - To nie musisz być ty. Jednak na tobie będzie ciążyła odpowiedzialność za powodzenie rekrutacji. - Rozumiem. Gdzie jest cel i jak go poznam? - Spokojnie. Obiekt póki co jest na Ziemi. Dotrze tu za dwa, trzy lata. Wychodząc, zabierz cukier z talerzyka, znajdziesz tam wszystkie niezbędne informacje.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 13.05.2014r.

1     

Amy Sol Redaktor 27 05 2014 (18:48:25)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Witaj.
Narracja, styl wypowiedzi i język bardzo przypadły mi do gustu. Poprawiłam błędy, które wychwyciła Srebrna, jak również te, które sama znalazłam; były to głównie błędy interpunkcyjne, ale nie tylko. Pozwolę sobie zacząć właśnie od strony technicznej.

dodał zamieszany.

Sądzę, że to przeoczenie - powinno być "zmieszany".

- Skąd?-Zapytał zrywając się z łóżka.

Po pierwsze - brak przecinka przed imiesłowem przysłówkowym (pisała Ci już o tym moja poprzedniczka), po drugie - niepotrzebnie "zapytał" napisane wielką literą. Chciałabym jeszcze zaznaczyć, iż czasem zdarza Ci się nie postawić spacji i wychodzą takie oto zbitki, jak w przytoczonym fragmencie. Po modyfikacji zdanie wygląda tak: "- Skąd? - zapytał, zrywając się z łóżka".
Przy okazji, że omawiam dialog, chciałabym zwrócić Twoją uwagę na coś, co teoretycznie jest błędem, jednak niewiele osób zwraca na to uwagę, a co za tym idzie - nie jest traktowane jako błąd. Mimo wszystko chcę Ci to pokazać, ponieważ uważam, że piszesz bardzo dobrze i przydadzą Ci się na przyszłość takie "pierdołki" ;) A mianowicie chodzi mi o znak: "-", jest to dywiz, którego nie używa się do zapisu dialogów. Zauważ, że w książkach używa się najczęściej jednego z tych dwóch znaków: "–", jest to półpauza o długości dwóch dywizów, lub: "—", ten znak to pauza, czyli myślnik. Podeprę się tym adresem (uzasadniając, iż nie wyssałam sobie z palca tych informacji): http://www.ekorekta24.pl/aktualnosci-jezykowe/16-opracowanie-tekstu/122-myslnik-pauza-polpauza-i-dywiz-lacznik-czym-sie-roznia-i-jak-je-stosowac - wejdź, naprawdę warto :)
Ok, na tym koniec. Przejdę do moich kolejnych zastrzeżeń.

z moja(ą) rudą kitą

Chcę znać prawdę, cała(ą) prawdę.

Pamiętaj o ogonkach!

Niemal dopijał drinka

Nie poprawiłam tego fragmentu, aczkolwiek mi także coś się w nim gryzie.

Odpowiedzią była cisza. Odwróciła wzrok, nie mogąc wydusić z siebie słowa.

Pozwoliłam sobie użyć na początku zdania słowa "kobieta" - tak jak sugerowała Srebrna.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, to tyle.

Podoba mi się, że akcja Twojej powieści rozgrywa się na Marsie. Choć nie zdarza mi się czytać książek o takiej tematyce, sprawiło mi przyjemność przeczytanie czegoś innego, nowego. Nie do końca mam świadomość, kim są Twoi bohaterowie, ale bardzo dobrze ich wykreowałeś i - tutaj zaznaczę - nie do końca zgadzam się ze Srebrną. Rzeczywiście fragment, gdzie emocje osiągają zenit, nie wygląda całkiem autentycznie, ale mimo to potrafię wyobrazić sobie sytuację przez ciebie opisaną; poza tym nie uważam, że brak jest w tym konsekwencji. Wszak każdy ma różne humory, a w gruncie rzeczy często trudno jest utrzymać nerwy na wodzy.

Zostawiam czwórkę. Bez minusa, ale też bez plusa. Po prostu czwórkę. Przyzwoita praca, ale liczę, że kolejnym razem wyjdzie lepiej.

Pozdrawiam ciepło
sufrażystka

soban84 Użytkownik WPMT 25 05 2014 (21:32:31)

Chylę czoła i przepraszam ze te niedociągnięcia.Moja wina na portal trafił plik przed poprawą błędów. Co do pięknych słówek i warczenia to ja tak mam średnio trzy razy na miesiąc w moim związku. Ale uszanuję indywidualny punkt widzenia recenzenta.

Srebrna Użytkownik WPMT 25 05 2014 (00:21:36)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Witam.
Zacznę od strony technicznej.


Był jedynym mężczyzną, z którą nie potrafiła zrobić tego na siłę.


z KTÓRYM



- Obawiam się, że nie - westchnął ciężko.
- Chcę, żebyś coś dla mnie zrobiła – powiedział cicho.


To nie jest do końca poprawne, ten zapis. Proponuję ten:
"- Obawiam się, że nie - westchnął ciężko. - Chcę, żebyś coś dla mnie zrobiła - dodał cicho."



„Zaczęło się” pomyślała


pomiędzy "Zaczęło się" a "pomyślała" radziłabym zastosować przecinek, by w jakikolwiek sposób oddzielić od siebie te wyrazy (różnią się charakterem).



- Skąd? Zapytał zrywając się z łóżka

Brak myślnika i przecinka.



Odpowiedzią była cisza. Odwróciła wzrok, nie mogąc wydusić z siebie słowa.

Na początku drugiego zdania dodałabym słowo "kobieta", bo wychodzi na to, że to cisza odwróciła wzrok itd.


Innym razem odstawimy tą szopkę

TĘ szopkę.



- To nie tak … - chciał zaprotestować,

"chciał" powinno być z dużej litery. Odsyłam do strony: http://www.jezykowedylematy.pl/2013/07/dialogi-czasownik-po-polpauzie-kiedy-wielka-kiedy-mala-litera/



Teren obstawiali jego ludzie, wszystkie kamery i urządzenia cyfrowe zostały poddane pod kontrolą podległej mu sekcji.

Tego zdania doprawdy nie rozumiem, a dokładniej chodzi mi o pogrubiony fragment.



uniemożliwiała jakąkolwiek identyfikacje

identyfikacjĘ



Pomimo sukcesów tereformacyjnych, drewno wciąż pozostawało na Marsie, materiałem luksusowym

Drugi przecinek jest zbędny.


Wyjątek stanowiły loże dla vipów.

VIP-ów. Odsyłam do strony: http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=100


Niemal dopijał drinka

Przy tym zdaniu bym polemizowała. Byłabym bardziej za formą "niemal dopił" lub po prostu wyrzuciłabym to "niemal".


Powtórzenie "niemal".


"Nie ułatwiania" powinno być razem.


- W porządku - odparł po dłużej chwili.

DŁUŻSZEJ



W tekście zdarzały się błędy interpunkcyjne - brakujące przecinki. Trzeba pamiętać, że zdanie, gdzie jest kilka orzeczeń (czasowników lub imiesłowów), rozdzielamy przecinkami (lub spójnikami, w zależności od zdania) tak, by w w jednej części nie było obok siebie dwóch orzeczeń. A jeśli chodzi o imiesłowy, to trzeba na nie uważać jeszcze bardziej. Podam przykład:"Warknął(,) machając rozdrażniony ręką."


Kołujące jest to, że w części wyrażeń przecinek był postawiony poprawnie, a już w drugiej - nie.

Teraz coś o samym tekście. Jakoś mnie to nie porwało, niezbyt też zachęciło do śledzenia kolejnych części losów bohaterów. Niektóre wyrażenia i "słówka" (powiedzonka) są ujmujące, ale ogólnie język zdaje mi się być niejednorodny, jakby praca była pisana na siłę. Czasem odnosiłam wrażenie, że dialogi są dość drętwe, często nienaturalnie sformułowane i niepasujące do bohatera, który wypowiada daną kwestię. Nie mogłam sobie wyobrazić tego dialogu, postaci raz by do siebie mówiły pięknymi słówkami, a kilka zdań później już by na siebie warczały. Rozumiem, że targały nimi silne emocje, ale dostrzegam tu brak konsekwencji w kreowaniu postaci, brak jakiejś analogii.

Intrygującym jest fakt, że rzecz dzieje się na Marsie, to bardzo ciekawe tło wydarzeń - inne planety, konszachty i wróg pozostający w ukryciu, szpieg...

Moja ocena to 3 z minusem.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w doskonaleniu swoich pisarskich umiejętności.

Srebrna



Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(50): 50 gości i 0 zarejestrowanych: